Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. [quote name='Awit']Jeśli faktycznie tak jest, że on wraca do siebie, to niech mu się uda. Tylko, żebyś kakadu o tym się dowiedziała, wtedy byś spokojnie żyła. Bo w sumie, nie wiadomo jaka była jego przeszłość, dlaczego komuś zginął, w jakich okolicznościach, czy miał wypadek po zaginięciu, czy w wyniku wypadku w szoku uciekł, czy co...... [/QUOTE] święte słowa; mam takie same przemyślenia; pamiętam jak kiedyś frodzio uciekł mi pod ogrodzeniem jak byliśmy w pracy; nie było go dwa dni; chodziliśmy, szukaliśmy, wołaliśmy; powiem szczerze, że napisałam wtedy na jego wątku, że sama nie wiem co gorsze/lepsze - znaleźć go martwego, godnie pochować, opłakać i przywyknąć, że go nie ma, czy przez najbliższych 5 lat zamierać na widok każdego dostrzeżonego kątem oka czarnego kształtu, mając jednocześnie nadzieję, że może jednak żyje, że ktoś go złapał i wiedzie przyzwoite życie u boku miłych ludzi; wracając do bugiego - chciałabym serdecznie podziękować kejciu, która towarzyszyła mi wczoraj przy rozwieszaniu ogłoszeń i pomagała w poszukiwaniach, niszcząc sobie przy tym nowe buty :roll: ; pojechałyśmy jeszcze raz na ulicę podgórną; kejciu zatrzymała samochód w tych ciemnościach, wyszłyśmy i zaczęło sie gwizdanie i nawoływanie; w pewnym momencie usłyszałyśmy jakiś dziwny dźwięk, który mnie skojarzył się z miauczeniem przygniecionego czyms ciężkim, albo rannego kota; wyobraźnia podsunęła nam jednak widok poranionego bugiego, więc ruszyłyśmy przez zaorane pole nawołując; niestety nie znalazłyśmy źródła dzięku, kejciu stwierdziła, że to pewnie było jakies dzikie zwierzę i wróciłyśmy do samochodu z niczym; najgorsze są te chwile nadziei, po których trzeba od nowa godzic się rzeczywistością; te plakaty w markach koniecznie trzeba będzie rozwiesić; dzis wyśle maila do tattoi - ona tam mieszka, może nam pomoże; oprócz tego na pewno magda będzie działać; dobrze by było dowiedziec się, że wszystko ma swój sens; że ten karabińczyk zawiódł w jakimś określonym celu; po to, zeby bugi mógł wrócić do swojego ukochanego pana i żyć z nim szczęśliwie następne 15 lat;
  2. posłuchajcie, dzwoniła do mnie magda; powiedziała, że zastanowiła ja moja szalona teoria jakoby bugi wracał do marek i postanowiła pogrzebać w dokumentach; okazało się, że bugi został przyniesiony do marwetu z ulicy legionowej w markach; ta ulica jest na wylocie z marek jak sie jedzie w moja stronę, więc może ja tu sie dopatruję cudów, ale jakos mi sie wszystko układa w całość; chociaz oczywiście to nie musi o niczym świadczyć, bo przy takiej odległości to nie ma znaczenia czy mieszkał na jadnym czy drugim końcu marek, ogólny kierunek ten sam... powiem wam, bo może nie wszyscy pamiętają ten mój wpis z początku wątku, że kiedys bugi wybiegł przez otwartą bramę; ja akurat wracałam do domu, a on biegał po podjeździe; jak zobaczył otwartą bramę to natychmiast to wykorzystał, ale nie jak pies który jest ciekawy co jest po drugiej stronie; nie zaczął sie rozglądać, węszyć czy obsikiwać kątów, tylko skręcił w lewo i pobiegł ta drogą, którą do nas przyjechał; skręcił prawidłowo w prawo na skrzyżowaniu i biegł niespiesznie, ale zdecydowanie i dla człowieka niedoganialnie przed siebie; gdyby nie chłopak, który szedł z naprzeciwka i zaszedł mu drogę, nigdy bym go nie złapała; pomyślałam wtedy, że ten pies, choć upośledzony, bardzo dobrze wie co robi; awitt była zdziwiona, kiedy odpowiedziałam jej w smsie, że bugi sie do nas nie przywiązał; pytała czy to okazywał; no wiec wydaje mi się, że tak, okazywał to; ale nie w taki oczywisty sposób, że nie podchodzil na głaskanie, czy trzymał dystans; wręcz przeciwnie - zawsze podchodził, lizał, przytulał się, jego ulubionym miejscem do stania, byla przestrzeń między moimi nogami, a szafką kiedy stałam na przykład przy zlewozmywaku; wciskał się wtedy i tak sobie stał bez ruchu; z jednej strony szafka, z drugiej moje nogi, w środku buginek; prawie zawsze kiedy musiałam sie wkońcu ruszyć, brałam go na ręce i przytulałam, żeby nie czuł się odtrącony; chodził chętnie na spacery, wracając do domu na smyczy, zawsze skręcał do właściwej bramy, biegł do domu; wydawał sie szczęśliwy, ale jednocześnie było widać, że cos jest nie tak; składałam to wtedy na karb tej choroby; może to zreszta była choroba, tylko teraz tak fantazjuję; ale po prostu pamiętam historię pewnej kotki, którą opowiedział mi nasza pani weterynarz; kiedy umarł jej sąsiad zaopiekowała się jego kotką; wysterylizowała ją i znalazła dom w makowie mazowieckim; była w stałym kontakcie z panem, który wziął kotkę; powiedziała, że minimum dwa miesiące kotka ma nie wychodzić na zewnątrz (to był dom wolnostojący); po dwóch miesiącac pan zadzwonił i zapytał czy juz może, bo kot wychodzący ewidentnie sie męczył bez możliwości biegania po ogrodzie; pani doktor przeanalizowała zachowanie kotki; pan powiedzial, że bawi się, ma apetyt, przychodzi na kolana, przytula się, domaga głaskania - super zadomowiony kot; podjęła więc decyzję, że to juz dobry moment na wypuszczenie; w tej samej sekundzie, kiedy drzwi sie otworzyły, kotka przez nie przeszła i udała sie natychmiast w stronę domu czyli do wieliszewa; dwa tygodnie zajał jej powrót, ale w końcu doszła; dziś asystuje przy wizytach, zaglądając przez okno do gabinetu; stąd wzięło się skojarzenie z bugim wracającym do marek; są pewne sprawy które nas przerastają; byc może to moje fantazje, ale niczego nie można wykluczyć; dlatego magda nadłoży dzis drogi i przejedzie tamtędy w drodze z pracy; jutro rano też tam pojedzie; ja mam pomysł, żeby wydrukować duże zdjęcie bugiego z napisem: "czy poznajesz tego psa?" i numerem telefonu; może on naprawde komus zginął i teraz bugi do niego idzie...?
  3. dodałam jeszcze jedno ogłoszenie na gumtree z innymi zdjęciami i innym tekstem, trochę obszerniejszym... http://warszawa.gumtree.pl/c-Zwierzaki-zgubiono-znaleziono-zaginal-11-11-12-w-okoicach-legionowa-W0QQAdIdZ431696751
  4. nawet bez potwierdzenia kasiajock uznaję, że temat rozliczenia jest zamknięty, w razie czego mam dowód wpłaty na jej konto;
  5. przesłałam... reszta umówiona przez telefon - to do wiadomości ew. czytających; bugiego ciągle nie ma; widze za to zmiane w zachowaniu frodzia; on chyba sie bał trochę bugiego, bo teraz chodzi po całym domu, a wcześniej ciągle leżał na swoim posłaniu;
  6. kejciu, bardzo dziękuję za chęć pomocy; bugi zginął na łąkach między poddębiem, a skrzeszewem; ostatnio był widziany (o ile to oczywiście on) w wieliszewie na ulicy podgórnej, ale tam o 18:00 to bym nie jechała bo byłam tam juz dwa razy i go nie ma, za to jest możliwośc utknięcia w błocie, bo to taka "rolna" droga, najlepiej na traktor; akurat dzis musze po pracy pojechac do legionowa, bo zmieniam operatora i jestem umówiona na podpisanie umowy; nie mam pojęcia ile czasu to zajmie, a musze jeszcze wyprowadzić swoje psy na porządny spacer bo tż sam nie da rady; będę dzwonić do salonu, żeby przygotowali umowę, tak, żebym tylko mogła podpisac co trzeba; już wszystko jest spisane, tylko nie było dla mnie telefonu takiego jaki chciałam, dlatego myślę, że może nie zajmie to dużo czasu; ale wystarczy, że przede mna będą 2-3 osoby i to juz jest czasem 2 godziny siedzenia... no nic, zobaczymy jak rozwinie się sytuacja; mam twój numer, to sie będziemy zdzwaniać na bieżąco; póki co juz zaraz wysyłam ci plakat bugiego na maila; tz wydrukuje mi 20 kolejnych egzemplarzy w kolorze, więc nie drukuj za dużo - może nie masz możliwości (wiem jak to jest - ja nie mam, a firma duża..., w ramach oszczędności zlikwidowali nawet kolorowe ksero) może będziesz miała jakiś pomysł jak szukać, bo prawdę mówiąc ja czuję tylko bezradność, zwłaszcza kiedy nie znam terenu i nie wiem w która stronę pójśc, bo każda wydaje się równie uzasadniona, co bezsensowna; rozmawiałam z asiaf1 i magdą przez telefon i obie uznały, że teraz juz nie ma sensu jeździć i szukać bo bugi może być wszędzie, ale jeśli masz chęć, energię i pomysły, to będę z tobą jeździć do upadłego; lepsze to niż siedzenie w domu i myślenie co sie z bugim dzieje; wandziu - na stronach ogłoszeniowych bugi jest; magda wrzuciła go na tablica.pl i gumtree w zagubione - znalezione; oprócz tego jest na stronie schroniska w józefowie i nowym dworze maz. jeśli macie pomysły gdzie jeszcze można go umieścić to bardzo proszę - będę wdzięczna za każdy "wrzut", bo im więcej tym lepiej; zastanawialiśmy się z tżem nad płatnym wyróżnieniem, ale ja jestem straszliwa noga w takich sprawach, a on był wczoraj na innej planecie bo przeciez był bardzo ważny mecz w tv; najpierw ogarniemy może te gazety; nie, żebym nie wierzyła w spostrzegawczośc dzieci, ale nie wiem, jak się zabrać za te szkoły prawde mówiąc... mogę wyszukac gdzie są, ale o tej porze, kiedy ja mogę działać to już nikogo w nich nie ma, a szczerze wątpię w chęc współpracy dyrektorów w kwestii rozwieszania ogłoszeń, nawet jeśli chodzi o jedno ogłoszenie na tablicy; to są straszne wioski, tu sie psów szwęda bez liku; dominuje postawa "polata troche to sam wróci, pani sie nie martwi"; trudno z tym walczyć, tłumaczyć, że ja wiem, że nie wróci; ale oczywiście pójde w tym kierunku; bardzo dziękuję za sugestie;
  7. bać to on sie na pewno boi; nawet z tżem rozmawialiśmy dziś o tym, że on nie podjedzie do człowieka obcego raczej; byliśmy po pracy na podgórnej, faktycznie jest tam las; objechaliśmy go dookoła, daliśmy panu na rowerze, który tam codziennie trenuje małe ogłoszenie bugiego i wróciliśmy do domu; byłam bardzo rozczarowana, ale z drugiej strony czego się spodziewałam? że bugi będzie grzecznie siedział i czekał na nas? w tej chwili już nie sądzę, żeby był sens jeżdżenia tam i szukania i pisze to z prawdziwą przykrością; ustalilismy z tzem, że jak ktos zadzwoni to będziemy się starali w jak najkrótszym czasie dojechać we wskazane miejsce i to chyba wszystko co możemy zrobic prócz czekania; zbiorę jeszcze dane lokalnych gazet i popytam ile kosztuje ogłoszenie ze zdjęciem; w tej chwili zebrałam na karmę dla bugiego 80 złotych, myśle, że nie będzie przeciwwskazań, żeby te pieniądze przeznaczyć na jego szukanie; jestem naprawdę w czarnej dupie, ale staram się nie myśleć, jak teraz jest głodny, wystraszony i zmarznięty;
  8. nie mogę uwierzyć, że nikt nie dzwoni... co chwilę sprawdzam telefon czy sie nie wyłączył; ale teraz, o tej porze dnia jeszcze nie jest tak źle; jeszcze jest nadzieje na jakiekolwiek działanie, niedługo pojedziemy szukać bugiego na podgórną; najgorzej będzie jak już wrócimy do domu o tej dziewiętnastej i będziemy wiedzieli, że az do następnego dnia już kompletnie nic, poza czekaniem, nie da się zrobić; naprawde wtedy można zwariować;
  9. ogłoszenia buginka na tablicy i gumtree: [url]http://tablica.pl/oferta/zaginal-tanczacy-buggi-ID1OUwj.html#d7f6db30;r:2;s[/url] [url]http://warszawa.gumtree.pl/c-Zwierzaki-zgubiono-znaleziono-zaginal-Buggi-W0QQAdIdZ430793989[/url]
  10. [quote name='annika']strasznie Ci współczuje - z powodu odległości nic więcej nie mogę... Pamiętam jak szukaliśmy pewnego psa tutaj w Katowicach, pies uciekł z DS, znalazł się po 7 dniach na drugim końcu miasta czyli przeszedł wszystkie najbardziej ruchliwe ulice, aż został przygarniety przez dobrych ludzi którzy zobaczyli ogłoszenie i zadzwonili ( po paru tyg. stali się jego DS bo poprzedniemu się pies znudził). Kurcze no, nie mam Ci jak pomóc, chociaz ogłoszenia będę przeglądac może gdzieś....[/QUOTE] będę ci bardzo wdzięczna za to... a piesek, no cóż - chyba wiedział co robi w takim razie; mam nadzieję, że bugi nie oddalił się bo nas nie lubił...
  11. do chrcynna od zeszłego tygodnia nie przywieźli żadnego nowego psa; pani zapisała mój numer telefonu, rysopis bugiego i powiedziała, że zadzwoni jakby sie jakis podobny choćby pies pojawił;
  12. terra - wiem - jesteś strasznie daleko... dziękuję enia - przy szkole powiesiliśmy w wieliszewie w groszku i w skrzeszewie na tablicy obok szkoły; nie wiem, czy on się da złapać; zawsze był na smyczy, u nas prawie nikogo nie spotykaliśmy na spacerach; jak mu się baterie wyczerpią to padnie i może wtedy ktoś go znajdzie, jak wtedy te dziewczynki w markach; oby mu się prąd wyczerpał gdzieś przy ludziach...
  13. ja tez po cichutku...
  14. kasiajock powiadomiona 8 listopada, wczoraj jeszcze sie przypomniałam smsem o konieczności potwierdzenia wpłaty;
  15. [quote name='inga.mm'] czemu nie przysłałaś ogłoszenia?[/QUOTE] wysłałam, ale tak patrze, że źle wpisałam adres; a literowałam chyba z pół godziny - szlag mnie trafi; cos mi sie w ten łeb dzieje chyba :angryy: kilku liter nie potrafię przepisac jak trzeba :cool3:
  16. [URL]http://schroniskojozefow.pl/psiak/469[/URL] bugi jest na stronie schroniska w józefowie - dzięki oldze i ani [URL]http://www.fundacjapsom.pl/pl/znalzagub[/URL] i tu na stronie schroniska w nowym dworze
  17. dzis po drodze do pracy zatrzymalismy sie w michałowie reginowie i na stacji skm powiesiliśmy jeszcze dwa ogłoszenia, bo bugi biegnąc podgórną, mógł skręcić albo w lewo, czyli mniej więcej na nieporęt, albo na prawo na łajski/michałów reginów; prosto nie pobiegł bo to skrzyżowanie w "t" i wszystko na wprost pogrodzone; po pracy pojedziemy jeszcze przez michałów i tam w dwóch sklepach (biedronka i ika) powiesimy jeszcze dwa ogłoszenia; poza tym chcemy od tej strony zajechac za dnia jeszcze raz na te podgórną, bo wczoraj w tych ciemnościach on mógł leżeć 3 metry od nas, a i tak byśmy go nie zobaczyli... że tez akurat teraz robi sie tak cholernie szybko ciemno... i tak mamy szczęście, że wychodzimy z pracy dośc wcześnie, bo inaczej nic byśmy nie zrobili; w sumie to może nawet lepiej by było gdyby bugi pobiegł w stronę michałowa, bo tam więcej ludzi niz na trasie do marek, zaraz niedaleko legionowo, może ktos go zobaczy...
  18. [quote name='Kora']Kakadu, o psie wiem i tak naprawde to natychmiast przyszlo mi do glowy zeby w Chrcynnie sprawdzic lub Nowym Dworze Maz, Jozefowa tez bym nie ominela.Czy jestes pewna ze chip jest zarejestrowany i dane sa widoczne.[/QUOTE] w jozefowie byłam, rozmawiałamz panią wandą, na bramie powiesiłam ogłoszenie, do nowego dworu wysłałam maila z ogłoszeniem, zdjęciami i prośbą o umieszczenie bugiego na ich stronie; odpowiedzieli, że to zrobią, wiec pewnie już jest - zaraz sprawdzę; chrcynno mi przyszło do głowy dziś, ale zaraz dostałam info o tym wieliszewie i zarzuciłam temat; chip jest zarejestrowany na 100% na lecznicę marwet w markach; dane na plastykowej, różowej zawieszce są widoczne i czytelne... to jest taka zawieszka, która otrzymuje zachipowany pies, dlatego nazwałam ją zawieszką od chipa, w odróżnieniu od takich, które wiesza się na obrożach i wypisuje na nich swoje dane; na tej bugisiowej nie było niestety moich danych; gdybym go spuszczała to pewnie byłby zabezpieczony dodatkowymi informacjami, ale nie było takiej potrzeby; tak mi sie wydawało; teraz widzę, że była; magda zamieściła ogłoszenie o zaginięciu bugiego na gumtree, tablicy (ale nie mogłam tam znaleźć) i jeszcze gdzieś, ale nie pamiętam gdzie - zaraz sprawdzę w mailu; ten facet zadzwonił prawdopodobnie z gumtree; byliśmy dzisw tym wieliszewie (zrezygnowaliśmy z nowego dworu po tym jak facet powiedział, że poznał bugiego po chodzie, co przekonałomnie, ze faktycznie chodzi o naszego chłopaka); zadzwoniłam do tego człowieka, on wytłumaczył mojemu tżowi jak dojechać w to miejsce i jakimś cudem trafiliśmy dokładnie na tę działkę, nawet gruz z opisu znaleźliśmy; ale to takie straszne zadupie, droga gruntowa, dookoła nawet nie wiem co było, bo tylko w światłach samochodu coś było widać, a mgła straszna, moja czołówka niewiele pomagała; darliśmy się dosłownie na puszczę chyba z kwadrans; wsiedliśmy potem do samochodu i pojechaliśmy dalej tą drogą bo w oddali majaczyły jakieś światła; kiedy dojechaliśmy do jakiejś cywilizacji okazało się, że jesteśmy niedaleko naszej pani weterynarz; wstąpiliśmy więc do niej i daliśmy ogłoszenie; pani doktor obiecała się rozglądać; na tej ulicy (podgórna) też powiesiliśmy 3 ogłoszenia na wszelki wypadek; powiem wam szczerze, że przyszło mi do głowy, że bugi... wraca do marek; jak prześledzicie trasę to wyjdzie wam, że co prawda na początku pobiegł w stronę nowego dworu, ale teraz leci na marki; pomyślałam, że spróbujemy go uprzedzić i pojechaliśmy do nieporętu; tam nakleiliśmy dwa ogłoszenia (jedno na drzewie przy wodzie, drugie na tablicy po drugiej stronie drogi) i natknęliśmy się na posterunek straży gminnej; okazało się, ze na posterunku jest przemiła pani komendant, która wypytała o bugiego, wzięła ogłoszenie i obiecała przekazać jutro patrolom; no i to wszystko; teraz siedzę i kompulsywnie jem, bo coś musze robić, a że nic zrobić nie mogę, to wpieprzam wszystko z lodówki... magda mówi, że to może dobrze, że idzie do marek bo tam jakaś cywilizacja; ale droga do tej cywilizacji wyboista; pełna bagien i mokradeł, a jedynymi ludźmi na których sie może natknąćto panienki przy trasie i ich klienci; chyba, że będzie szedł lasem; wtedy tylko bagna i mokradła... przed wyprawą do wieliszewa poszliśmy z psami w miejsce gdzie bugi się zgubił; już zmierzchało i na łąkach pod lasem zaczęła się podnosić mgła; było dośc upiornie, ale doszliśmy pod las, gdzie zostawiłam swoje chusteczki higieniczne z kieszeni i garstkę suchej karmy; tradycyjnie darłam się i gwizdałam; mam jakies złe przeczucia i to jest okropne; dziękuję wam, że jesteście z nami;
  19. do siatki to prawie każdy pies leci atakować drugiego, nawet moja vega; na tej podstawie nie można wyciągać wniosków, że to agresja; siatki, płoty, wszelakie ogrodzenia to do siebie mają, ze zmieniają nawet najspokojniejszego psa w "mordercę"; czasem wystarczy, że taki pies dobiegnie do niespodziewanie otwartej bramy, czy do dziury w siatce i zmienia się nie do poznania;
  20. znowu telefon od magdy - dostała smsa, że ktos widział psa podobnego do bugiego w wieliszewie w pobliżu wodociągów; pojedziemy tam po pracy... to by oznaczało, że on kręci sie w kółko, bo jest całkiem po drugiej stronie niż sie zgubił i poszedł w innym kierunku, niz go szukaliśmy... dzis w drodze z pracy mieliśmy zahaczyc o groszek w wieliszewie i zostawic tam ogłoszenie; najpierw, zgodnie z założeniami je powiesimy, a potem pojedziemy na te wodociągi, z tym, że tam jest las, i on może byc wszędzie; ale i tam wrzucimy ogłoszenie na jakieś drzewa - może ktoś zadzwoni...?
  21. [quote name='terra']O matko! A on jest ufny do ludzi? Da do siebie podejść obcemu? Trzymam mocno kciuki żeby się szybko odnalazł.[/QUOTE] nie wiem czy da podejśc, właśnie to jest problem, bo on nigdy nie byl spuszczany, (no w sumie był dwa razy, raz wrócił, a drugi nie i od tamtej pory był wyłącznie na smyczy) i nie wiem jak by sie zachował; raczej będzie unikał ludzi, co ma swoje dobre i złe strony...
  22. dzięki dziewczyny; my już tez od wczoraj rozwieszamy; dzis jedziemy na trasę chotomów - nowy dwór maz. jeszcze mi dziewczyny podpowiedziały, żeby koniecznie chodzić w tym miejscu gdzie zginął, bo podobno psy wracają w to miejsce nawet jak nie potrafia dalej pójśc do domu... inga, pamiętam tulinkę... płakać mi się chciało, bo to w moich okolicach sie działo, a mnie juz tam nie było i nie mogłam pomóc... i ten straszliwy finał...; do dziś nie mogę zrozumiec co sie tam właściwie stało...
  23. dzwoniła magda, powiedziała to samo co maupa4 - żeby pójść tam gdzie się bugi zgubił; tak jej podpowiedziała doświadczona koleżanka; wczoraj miałam plan, żeby na spacerze z psami tam podejść, ale już było za ciemno i w końcu poszliśmy inna trasą; dziś zaczniemy z drugiego końca; jak teraz tak planuję to bym wyszła najchętniej z pracy i już tam poleciała; kurczę, żebym wczoraj wiedziała... ale byłam przekonana, że on polecial przed siebie i że to jedyna opcja...
  24. ciężko będzie bo on uciekł na łąkach, tam gdzie byłyśmy robić mu zdjęcia, tylko jakby dalej, bliżej lasu, po lewej; tam jest strasznie ciemno; powiem szczerze, że po ciemku boję się tam chodzić, bo u nas jest masa dzików; ale może zdążymy przed zapadnięciem zmroku, to na pewno podejdziemy; ja już odchodzę od zmysłów pomału; magda mnie pocieszała, że on ma identyfikator, i na pewno się znajdzie; że u nich w markach sie psy odnajdowały po max dwóch dobach; ale co innego cywilizowane marki, a co innego takie wyludnione poza sezonem wioseczki/osady z kilkoma stałymi mieszkańcami na krzyż; nie wiem gdzie on poleciał, w która stronę; najbardziej sie boję, że się zapętlił gdzieś w tym cholernym lesie i kręci się w kółko; zaraz potem boję sie, że ktoś go złapie i zrobi mu krzywdę, albo, że dla odmiany bugi nie da sie złapać bo będzie za bardzo wystraszony; on był w takim silnym stresie jak do nas przyjechał, że nie pozwalał sie do siebie zbliżać; dopiero po upływie prawie doby troszkę przestał się bać; obawiam się, że może z powrotem wpaśc w taki stan; o matulu, niech on się znajdzie...
  25. dzwoniłam do schronisk w józefowie i nowym dworze; w józefowie nawet byłam, żeby powiesić na bramie ogłoszenie; potem jeździliśmy po okolicy i rozwieszaliśmy resztę ogłoszeń; tu jest dość pusto w sensie skupisk ludzkich, większość domów to domy letniskowe o tej porze roku stoją puste; powiesiliśmy 17 ogłoszeń; jedno w józefowie, reszta w najbliższej okolicy - kałuszyn, topolina, skrzeszew... w sumie mało te17 sztuk, ale nie o to chodzi, żeby wieszac je na każdym drzewie; w ten sposób można w jednej wiosce powiesić nawet sto; staraliśmy się wybierać miejsca rozsądnie; jutro pojedziemy jeszcze w innym kierunku, bardziej w stronę rzeki; nie wiem co tam jest bo ja nie bardzo znam te tereny... las nie ciągnie się jakoś strasznie długo, ale nie wiadomo w która strone poszedł; z jednej jest rzeka, z drugiej skrzeszew, mała wioska, pełno psów latających luzem, ale wszystkie mają domy; potem jest topolina i pozostałe miejscowości, aż do nowego dworu mazowieckiego; tam chyba trzeba będzie pojechać jutro; w chotomowie, który też jest niedaleko, mieszka moja koleżanka, juz jej przesłałam ogłoszenie na maila... nie wiem co dalej; w domu pusto, cicho; najwięcej hałasu zawsze robił bugi; ślizgał się, przewracał, lizał wszystko co było w zasięgu jęzora; najbardziej lubił jak wiązaliśmy buty; wtedy lizał nas po twarzach; jakoś liczyłam na to, że dziś ktoś go złapie i zadzwoni; miał przecież obrożę z identyfikatorem...
×
×
  • Create New...