-
Posts
931 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gosia>>>
-
Dziękuję wam za odpowiedzi. Jeszcze nie zdecydowałam co zrobię z psem... Czasu jeszcze trochę jest. Jeszcze raz bardzo dziękuję;) Gdyby ktoś z Was miał namiary na sprawdzone pensjonaty, domki w górach itp. to proszę niech napisze Pozdrawiam
-
[quote name='Samturia']Witam.. ;) Rozmówiłyśmy sie z koleżankami, i postanowiłyśmy zostać wolontariuszkami w schronisku. Mam co do tego kilka pytań: 1. Ile trzeba mieć lat, żeby zostać wolontariuszem 2. Czy mogą nas nie przyjąć do schroniska 3. Skąd brać na karmę i dojazd Aha i prosiłabym też o umieszczanie tutaj linków, maili i innych informacji dotyczących bezpłatnych próbek karm, które oczywiście pojadą potem do schroniska ;)[/quote] Samturia, po pierwsze w niekażdym schronisku funkcjonuje wilontariat. Musicie poprostu zadzwonić lub iść do schroniska i dowiedzieć się czy wolontariusze są potrzebni. Co do wieku to tez bywa różnie-zależy od schroniska. Będąc wolontariuszem dojeżdżasz we własnym zakresie. Nie polega to na tym, że będziesz przyjeżdżała raz w tygodniu z dwoma kilogramami karmy. Wolontariusze sprzątają boksy, pomagaja w wyborze psa, karmią itp.
-
Ja bym chyba bardziej obstawiała labka albo goldena. Chociaż z podhalana też coś w sobie ma.
-
[quote name='ajcka']modliszka84 ten pies o którym pisałas w temacie wystawy to AMSTAFF tylko ma kolor żadziej spotykany. Zobaczcie wszyscy: to zdjecie amstafa z wystawy swiatowej [IMG]http://images4.fotosik.pl/212/d18c29e763ad6db6.jpg[/IMG], Ta suczka jest z Doliny Jeżycy, ma nawet swój wątek na dogo:)
-
Aha jeszcze mi przyszło do głowy... Możesz kupić taką smycz treningową o długości np 5 metrów albo dłuższą. Ale to chyba nie jest rozwiązanie, bo piesek miałby swobodę ale nie pobiegałby...
-
Sliczna sunia, trochę w typie labka...
-
Obroże elektryczna odradzam i to bardzo:angryy: Może zrobić psu ogromną krzywdę. Nawet o niej nie myśl. A co do ucieczek... Może ktoś kto ma z tym doświadczenie pomoże, bo mój pies to taka przylepa, że nie miałam z tym nigdy problemu...
-
[quote name='zaba14']A co TOZ ma w tej sprawie zrobic? pies chyba nie jest zaglodzony, a jesli biega luzem i właściciel szczuje nim psy to policja powinna sie tym zajac.. bo oni łapia sie sprawy jak jest juz zapozno... :roll: :roll:[/quote] No wydaje mi się, że mógłby zrobić i to sporo. Bo pies który biega luzem i atakuje, z pewnością nie ma zapewnionych warunków jakie mieć powinien, nikt się nim nie zajmuje, nie reaguje na jego agresję, nie kontroluje go.
-
Policja nic nie zdziała moim zdaniem. zadzwoń do TOZU. Niestety niodpowiedzialych ludzi jest cała masa ale pies w takich warunkach żyć nie powinien, bo to nie jego wina, że ktoś go tak wyszkolił, nie rozumie, żer robi źle.
-
Z pewnością zachowanie psa ma związek z jego przeszłością, tym jak był traktowany. Takiemu psu potrzeba dużo miłości i uwagi. Oczywiście, że z czasem zadomowi się, zmieni się jego zachowanie i podejście do ludzi, z pewnościa stanie się wiernym przyjacielem, bo takie psy są bardzo wdzięczne ludziom, którzy odmienili ich los.
-
Tak się od jakiegoś czasu zastanawiam... Niedługo sylwester. Planujemy gdzieś pojechać, np.do pensjonatu albo hotelu, w którym parę nocy prześpimy i załapiemy się na zabawę sylwestrową. Ale nasuwa się pytanie-co z psem? Jak wy sobie radzicie, jak spędzacie sylwestra, czy zabieracie ze sobą psa, jeśli tak to czy możecie polecić jakieś fajne miejsca? Z góry mówie, że nie mam komu psa na te parę dni zostawić.
-
[quote name='tamiczek']Moja sąsiadka wyszła z psem w białych spodniach w deszcz...pies jest duży... nie pytajcie co było dalej :diabloti: :diabloti:[/quote] Co tam brudne spodnie-to mam na porząku dziennym. Kiedys mój kochany psiak wytarzał się w kupie na łące a później przyszedł się powycierać w pańcię, a raczej w pańciowe spodnie...
-
ja tam Brutusowi nie pomagam i nauczył sam sobie radzić:diabloti: A wygląda to mniej więcej tak, że najpierw odprawia rytualny taniec kręcąc się w kółko, podskakując na 1.5 metra, szczekając i warcząc, a później jeżdzi dupką po trawie tak długo aż kupka się odczepi:) A propo tego jak mnie mój pies urządził to przypomniały mi się jeszcze dwie sytuacje. pierwsza miała miejsce kiedy Brutus miał 3 miesiące. szliśmy razem do sklepu, kiedy przechodziliśmy przez pasy mój psiurek przycupnął i na środku perzejścia zrobił kupę:evil_lol: Ludzie popatrzyli na mnie jak na złodzieja (przecież to pies zrobił kupkę a nie ja), sprzątnięcie jej było niemożliwe na ruchliwym przejściu, co ja się wtedy nasłuchałam i wstydu najadłam to moje... Druga sytuacja:) Brutus miał wtedy też coś koło 3 miesięcy. w domu nic nie mogło stać nisko bo wszystko wywracał pyskiem-tak już wtedy miał. Szliśmy kiedyś z łąki a na murku siedziało 5 chłopaków pijących piwo. Butelki mieli akurat poustawiane na ziemi. Zobaczyli Brutusa (był bez smyczy) zawołali go a on radośnie do nich podbiegł. Kiedy już się przywitał przeszedł wzdłuż nich i pyskiem powywracał wszystkie butelki wylewając całą zawartość:evil_lol: Spojrzeli na mnie tak, że wolałam szybko stamtą odejść. No cóż, nie pije się w miejscach publicznych:evil_lol:
-
A dziękuję dziękuję fajnie się śmiać z cudzego nieszczęścia:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
-
Wtedy wyglądało to strasznie i jeszcze ja bezsilna w samym środku kotła... Ale teraz jak to pisałam i przypomniała mi się ta sytuacja to też się uśmiałam:evil_lol:
-
Ostatnio wracałam z Brutusem z łąki. Szliśmy chodnikiem a po trawniku jakieś 10 metrów od nas szła Starsza Pani z niedużym psiakiem. jej pies był na msyczy i w kagańcu i strasznie szczekał, warczał, ciągnął w naszą stronę i ogólnie widać było, że nie ma przyjacielskich zamiarów. Ale pocieszona faktem, że pies "zabezpieczony" i niewielki szłam dalej. W pewnej chwili zauważyłam jakiś czarny kształt kręcący się wokól moich nóg-to był ten pies. I teraz tak: schyliłam się jak baba na polu zbierająca ziemniaki:evil_lol: , Brutusa postawiłam na tylnich łapach i przytuliłam do siebie, tego psa złapałam za obroże i wyciągnęłam rękę, żeby znalazł się jak najdalej od nas i czekam aż właścicielka podejdzie po psa. Rozglądam się a ona leży na trawniku i płacze, że coś złamane, że nie wstanie... Boże...jak ja się czułam stałam tak trzymając dwa psy-jednego skrajnie agresywnego, który mimo swoich małych rozmiarów rzucał się jak oszalały z ogromną w porównaniu do gabarytów siła i drugiego sporo większego, nie zdającego sobie sprawy z powagi sytuacji, u[arcie merdającego ogonkiem i pragnącego zabawy z agresorem, do tego wszystkiego kilka metrów ode mnie na trawniku leży kobieta, płacząc i krzycząc, że coś sobie połamała. Na szczęście po chwili znalazł się ktoś kto pomógł kobiecie i zabrał ode mnie psa. Tak więc nawet małe pieski mogą narobić dużo szkody...