-
Posts
931 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gosia>>>
-
[quote name='zaba14']Gosiu ale i tak planujesz chyba wystawowego astka? tylko nie wiem czy psa czy suczke, bo jak suczke to i tak was raczej czeka kastracja :evil_lol:[/quote] Wystawowego nie, raczej schroniskowego:lol: Jeżeli już to będzie to suczka i na pewno ją wysterylizuję.
-
[quote name='madziasto4']Brutusku, pańcia chce Cię pozbawić klejnotów :evil_lol: Ty chłopie uciekaj póki czas :cool3:[/quote] On ich i tak nie szanuje: wiecznie w błocie, macha nimi niedbale, obciera sobie, kłuje gałęziami, sa wiecznie podrapane, poobijane i brudne. Na klejnoty tzreba sobie zasłużyć:evil_lol:
-
No ja nad kastracja to już się od dawna zastanawiam. Właściwie to od samego początku ale przecież ta moja sierotka wiecznie ze skóra miała problemy i od kiedy u mnie jest to jeździmy po wetach i zostawiamy kasę.... Wydaje mi się, że najlepszym wyjściem będzie go pozbawic jajeczek ale jeszcze zobaczymy:evil_lol:
-
O Boże nadrobiłam ale to jest PRAWIE NIEMOŻLIWE!:evil_lol: :shake: Zakochany Ozzy piękny i te buziaczki:loveu: A na tego plastikowego bullka to ja bym ewentualnie reflektowała-może brutus by miał zajęcie;)
- 78403 replies
-
[quote name='zaba14']Hm.. nie znam Twojego psiaka, ale pewnie dojrzewa... zaczyna dominować? Psy tez to tak właśnie pokazuja... ja osobiście bym wykastrowała (obiecałam juz sobie ze psa z jaja mi nie chce :evil_lol: ) i zaczeła go szkolic, ale pewnie to robisz ;)[/quote] Dominacja u Brutusa? Nigdy w zyciu. Mój pies to taka ciapa, ciamajda, baba itp. On nie wie co to dominacja, zawsze sie podporządkowuje-czy to mi, czy innym psom. nawet jak go york obszczekał to ogon podkulił:evil_lol: No nie wiem, taki już jest. Tylko widzę, tzn. widziałam, że to było silniejsze od niego, jak krzyknęłam to odpuszczał, później wiedział, że nie wolno a jednak to było silniejsze. Szkolić to go szkolę na miarę możliwości i umiejętności, za miesiąc zaczniemy chodzić na prawdziwe szkolenie. Jednak wydaje mi się, że jeśli hormony za bardzo będą szalały to tutaj żadne szkolenie nie pomoże i trzeba będzie zrobić CIACH!:diabloti:
-
[quote name='zaba14']Gosiu a w jakim wieku Twoj kundelek był kastrowany? Wiesz, na kazdego psa inaczej wplynie ten zabieg, moze byc lepiej ale moze byc i gorzej. Jeśli wykastruje sie np. 6 letniego samca ktory ma poped za sukami to ja nie wierze ze problem zniknie wraz z brakiem jajek.. to juz siedzi w psiej głowie, a nie w hormonach.. bo jak wytłumaczyc sobie fakt ze moj pies ma wybrane suczki? inne mimo ze maja cieczke go absolutnie nie interesuja... gdyby chodziło o hormony to byłoby mu to jedno jaka suczka ma cieczkę.. :roll:[/quote] Nie pamietam dokładnie bo to było wieki temu ale miał ok. 3-4 lat. masz racje z tym co piszesz, mój pies był przypadkiem czworonożnego zboczeńca:evil_lol: Miał poprostu niepohamowany popęd i tyle. zastanawia mnie czy takie zachowania u Brutusa są wynikiem tego, że zaczyna dojrzewać i hormony w nim buzują ale to sie unormuje, czy poprostu to dopiero początek problemów.
-
No to też tak robiłam... Nie wiem, może to tylko takie uroki "okresu dojrzewania" i minie... kastrację poważnie rozważam. Tylko, że z doświadczenia wiem, że ona nie jest obojętna dla psiej psychiki. Mój poprzedni pies był wykastrowany, bo miał tendencje do nagminnego uciekania do suk i zauważyłam, że po kastracji bardzo się zmienił. Przestał akceptowac każdego innego psa, nikt nie mógł wejśc do domu itd. A popęd nie zniknął i choć juz jajek nie miał to zdażało mu się uciec albo skoczyć na sukę, która nawet nie miała cieczki... Na szczęście to był 10 kilogramowy kundelek i łatwiej było nad nim zapanować... jak krzyknęłam do Brutusa NIE WOLNO! to odpuszczał ale za chwilę znowu. Jeżeli nie zauważyłam, że coś się dzieje i nie zdążyłam w miarę szybko krzyknąć, to ściągałam Brutusa z małej za kark, krzyczałam i raz nawet dostał w doopsko, bo dziecko się przewróciło pod jego ciężarem.... Takie zachowanie miało miejsce pierwszy raz, jeżeli Brutus się nie uspokoi to go wykastruję, innego rozwiązania nie widzę...
-
Baster- już nie szuka domu - ma dom u doddy :)
Gosia>>> replied to Gosia>>>'s topic in Już w nowym domu
A czy w mailu było nazwisko Kłodowscy? -
Brutus już zupełnie zdrowy ale oczywiście znowu coś.... Wczoraj przyszła do nas znajoma z 4 letnią córeczką. Brutus ją zna i zawsze bardzo fajnie się bawią. Ale co ten pies wczoraj wyrabiał:angryy: Myślałam, że się ze wstydu spalę i wogóle nie wiedziałam co mam robic. Chodzi o to, że Brutus wskakiwał na dziecko z ... no z odruchem kopulacyjnym. Na mnie, na TZta czy na kogokolwiek innego-nigdy, a tą małą wczoraj normalnie molestował.... Nie wiem zupełnie jak mam sobie z tym radzić, jak go skarcić, co zrobić-nigdy nie miałam takiego problemu...
-
oj ciotki ja rozsyłam gdzie mogę, do wszystkich znajomych bullofanów.... Kilka osób zadeklarowała wpłaty, ja wystawiłąm aukcje na bazarku, nic więcej nie mogę, bo jestem goła i wesoła... Trzymam kciuki za was psiaczki, będzie dobrze:lol:
-
Baster- już nie szuka domu - ma dom u doddy :)
Gosia>>> replied to Gosia>>>'s topic in Już w nowym domu
[quote name='kinga']mam wiadomość od kierowniczki, dośc enigmatyczną, ale sygnalizującą powagę sytuacji: Baster marnieje w schronisku, nie radzi sobie. Być moze brak kontaktu z człowiekiem, być moze warunki - trudno powiedzieć ...[/quote] Biedny Basterek... ja jestem jak najlepszej mysli jeśli chodzi o ten domek. Nawetnie mam się czego przyczepić... Mały wywiad przeprowadziłam i wszystko jak najbardziej. Żeby Baster wytrzymał jeszcze te 2 miesiące....:-( -
Baster- już nie szuka domu - ma dom u doddy :)
Gosia>>> replied to Gosia>>>'s topic in Już w nowym domu
[quote name='supergoga']To trzymam Bastera w ogłoszeniach netowych i sama kciuki też trzymam.[/quote] A trzymaj cioteczko, trzymaj może akurat cos wcześniej sie urodzi:evil_lol: -
Baster- już nie szuka domu - ma dom u doddy :)
Gosia>>> replied to Gosia>>>'s topic in Już w nowym domu
Greven to ten sam dom. Jednak postawiłam sprawe jasno, bo było dużo niedomówień. Pani na kastracje się godzi. Kojec w domu będzie konieczny, poniewaz baster to bandzior jest:) Z czasem będzie przyzwyczajany do innych psiaków. No ale to wszystko trzeba zobaczyc bo tak to nic nie wiadomo... -
[quote name='Greven']Z Morynia do Krosna Odrzańskiego mam ponad 100 km. Jeżeli nie znajdzie się nikt w pobliżu, to daj znać, postaram się mimo wszystko podjechać.[/quote] To by było super. Wysłałam privy do osób z mapy dogo ale nie dostałam odpowiedzi:shake: No i zawsze lepiej, żeby to był ktoś kto ma pojęcie o bullowatych. Jest jeszcze czas. Odezwę się.
-
Oj Alu musimy nasze psiaki na jednym oddziale położyć... Chociaż nie, mój już niby zdrowy:razz:
- 78403 replies
-
[B][COLOR=red]Cioteczki potrzebna Wasza pomoc!!![/COLOR][/B] [COLOR=black]Szykuje się spora adopcja. Osoba posiadająca hodowlę psów rasowych (to jest pewne, bo sprawdzałam) zadeklarowała się, że przygarnie 5 psich bid.[/COLOR] Osoba wydaje mi się odpowiedzialna i doświadczona. Tak więc do nowego domu trafiłaby TELMA I LUISE, smutnooki KANO oraz dwa psie "diabełki" z naszego koszalińskiego schronu czyli BASTER i piękna pit Bullka WILMA. Ja tej Pani ufam- na tyle na ile można obdarzyć zaufaniem osobą, której nigdy się nie widziało, a wszystkie wnioski i wrażenia odnosci się jedynie po wymienionych mailach i rozmowach. Mimo to domek koniecznie trzeba sprawdzić. I tutaj wielki apel. Ja mieszkam nad morzem i nie mam możliwości tego zrobić. Cioteczki!!! Czy któraś z Was, która mieszka w pobliżu nowego domku psiaków mogłaby to zrobić? Dom ten znajduje się w województwie lubuskim. Owa Pani bez problemu godzi się na wizytę, a nawet sama to zaproponowała. Muszę jeszcze napisać, że osoba ta jest w trakcie budowy nowego domu-tego, w którym mieszkałyby psiaki. zakończenie budowy jest planowane na koniec kwietnia i to wtedy najsensowniej byłoby tak pojechać, bo będzie już można zobaczyć gdzie będą mieszkały psiaki i jakie będą warunki. KTÓRA CIOTECZKA POMOŻE????:oops:
-
Odpowiedzi jeszcze nie dostałam. Pani ma 4 Rottki i 4 Asty:diabloti: Każdy pies mógłby mieć swój "kawałek ziemi", swój kojec w części domu i nie byłoby problemu. pani ta ma przygarniętego Rottka po walkach. Socjalizacja dała efekty i teraz pies przebywa z innymi czworonogami i nie ma problemu. TEN DOM TRZEBA BĘDZIE JESZCZE SPRAWDZIĆ. Ja tej Pani nie znam, mogę wnioskować tylko po wymienionych z nią mailach. Wydaje mi się osobą odpowiedzialną i jestem w tej sprawie optymistką;)
-
[SIZE=4][COLOR=purple][B]Brutus wrócił do żywich[/B][/COLOR][/SIZE]:multi: rano wskoczył na mnie swoim zwyczajem i wylizał całą twarz, czyli wszystko wraca do normy:evil_lol: Byliśmy na dworze, ze schodami sobie poradził, a później na widok kagańca szaleńczym galopem uciekł pod łóżko.:evil_lol: Także wszystko po staremu. Zdążył jeszcze ściągnąć masło z kuchennej szafki, a przed chwilą biegał z moim stanikiem, który wyciągnął z kosza na beliznę... (przez moment zatęskniłam za chorym Brutusem). będę mu przemywać te ranki jeszcze dzisiaj, a później już zostawię, niech się goją same. Dziękuję wam, że się interesujecie moim mordulcem:lol:
-
[quote name='madziasto4']Ojej Gosiu, Wy to macie przygody :shake: Ja Ci nie poradzę nic oprócz weta, bo nigdy nie miałam do czynienia z pogryzionym psem. Biedny Brutusek :-( Wygłaszcz go ode mnie koniecznie i niech łapka zdrowieje! ;) No i pisz co z Brutuskiem ;)[/quote] Oj mamy, mamy i to aż w nadmiarze....:angryy: Brutus wciągnął ze smakiem całą michę żarełka, teraz położył się na dywaniku i spunia. Musimy iść na siku tylko nie wiem jak ja to zrobię, bo dzisiaj już chciałam go ze schodów znieść ale w ostatiej chwili mi się przypomniało, że ani ja nie jestem Pudzianowskim, ani Brutus nie waży 5 kilo.... No nic, musimy jakoś to przeżyć. Wygłaszczę mordulca i dziękuję bardzo za odwiedziny i wsparcie;)
-
Sama nie wiem. On jest bardzo obolały ale dla mnie to dziwne. Zaraz będę mu przemywać te ranki i poczekam jak to się rozwinie. Mięsko z ryżem właśnie zajada, także chociaż tyle...
-
Nikt tu do nas nie zagląda...:shake: A z brutusem jeszcze gorzej niż wczoraj. Nic nie chce jeść, nie rusza się z miejsca, jak wyszliśmy na siku to nie mógł zejść ze schodów, piszczał, trząsł się...:-( Właśnie mu gotuję mięsko z ryżem, może zje bo od wczoraj nic nie ruszył. Dziwi mnie to, bo niby te raznki są niewielkie, a on tak się zachowuje, do tego kuleje na dwie łapy. NIE WIEM CO ROBIĆ.......