Jump to content
Dogomania

outsi

Members
  • Posts

    1416
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by outsi

  1. Elik, oto moja Matylda trzy dni po sterylce :). Czy wygląda na cierpiącą :cool3: ? Nie martw się, to rutynowy zabieg, pieski szybko dochodzą do siebie :). [IMG]http://img227.imageshack.us/img227/5264/p1040443ev4.jpg[/IMG]
  2. W przyszłym tygodniu. Szczegóły na bieżąco.
  3. A jakie są ostatecznie plany odnośnie ząbków :razz: ?
  4. Aniu, ile Pan Miś może mieć lat?
  5. Asik, wrzuć Zębatka do tego wątku: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=31496 i przejrzyj inne w dziale "przygarnę psa".
  6. Jest przepiękna :loveu: !
  7. Jaki cudny chłopak :loveu: :loveu: :loveu: !!!!!
  8. Całuski dla Zębatka od koleżanki Arty - Matyldy :calus: !
  9. Asik, czy Zębatek jest przez cały czas na łańcuchu :-( ? Zapadł mi w serce niesamowicie, gdy odwiedzałam, a potem odbierałam od Was moją Matyldę (azylowa Arta :) ). On jest tak bardzo spragniony pieszczot... Dosłownie przykleja się do nogi i nie chce wypuścić... Często o nim myślę...
  10. Rickson, pani K. przede wszystkim nie szukała wcale psa. Nie planowała w najblizszym czasie, jeszcze wciąż przeżywa odejscie swego poprzedniego. W związku z tym również nie formułowała oczekiwań. To ode mnie wyszła inicjatywa i pytanie. I ona zgodziła się po prostu przygarnąć potrzebującego psa, takiego jakim jest. Dlatego nie sądzę, żeby takie sprawy jak szczekanie lub jego brak miały jakiekolwiek znaczenie. A przecież wiadomo, że każdy pies schroniskowy, niezależnie od przeszłosci jest "pourazowy" i moze się róznie zachowywać. To jest oczywiste również dla pani K. Gdyby były jakiekolwiek problemy wykraczające poza standardowe, związane z okresem adaptacji i socjalizacji, to ja na pewno wkroczę, żeby pomóc, bo mam już doświadczenie w pracy z trudnymi psami.
  11. Masza, ja nie sądzę, bo Cię nie znam. Piszę o tym profilaktycznie, ponieważ uważam te kwestie za bardzo istotne. Możemy się umówić, że wybierzesz się tam, żeby uzgodnić szczegóły dotyczące adopcji, zakładając na przykład, że Ty zaadoptujesz sunię w schronie, a potem podpiszesz umowę adopcyjną z panią K. W ten sposób będzie dobry pretekst do odwiedzin i omówienia wszystkiego.
  12. Jak już do Wwy, to lepiej do dr Janickiego :) - przebija Sternę o trzy głowy ;) ...
  13. Jeśli byłaby taka możliwość, to bardzo bardzo polecam dr Janickiego -speca od dysplazji i innych problemów ortopedycznych. Przyjmuje w Warszawie w lecznicy Wawer.
  14. Masza, po prostu pewne sprawy wymagają dyplomacji, taktu i delikatności, bo inaczej można wszystko popsuć.
  15. Anielico, posiadasz zapewne jakieś wzory cyrografów, to podziel się z mamami :loveu: .
  16. Nie wiem jak reszta Szanownej Komisji, ale ja po taaakich fotkach zaczęłabym już formułować stosowne cyrografy :razz: ;) :loveu: ...
  17. Malawaszka, oczywiście sunia bedzie miała STAŁY kontakt z ludźmi!!!! Kojec jest w bardzo ruchliwym miejscu ogrodu, gdzie praktycznie bez przerwy ktoś jest. A sunia będzie też oczywiście wypuszczana do ogrodu. Masza, ja Cię tylko proszę, nie rób mi kwasu i nie idź tam beze mnie!!! To by bardzo głupio wyglądało, że ja jako znajoma sprawę załatwiam, a "nasyłam" obcych wolontariuszy do sprawdzania :shake: . Czy nie możecie mi zaufać, że będę czuwać, żeby wszystko było OK z sunią??? Przecież nie fundowałabym jej z premedytacją złego domu! W końcu znam tę panią od lat i znałam jej poprzedniego psa, który był świetnie zsocjalizowanym pieszczochem pomimo mieszkania w kojcu! Dlatego bardzo proszę nie robić niczego bez porozumienia ze mną.
  18. Masza, jeśli Twój chłopak mieszka w Krężnicy, to macie duże możliwości w poszukiwaniu domów adopcyjnych dla różnych piesków. Tam przeprowadza się coraz więcej ludzi z Lublina, którzy budują w Krężnicy domy. Pomyślcie o tym. A domek dla suni z tego wątku juz się szykuje - pani już przygotowała budę i kojec na jej przybycie. Sunia ma być w dzien w kojcu, a w nocy w ogrodzie, gdzie w domku na narzędzia ma być dla niej przygotowany fotel, gdyby chciała. Zatem teraz pozostają kwestie organizacyjne i finansowe. Czy rozmawiałaś z wetem o kosztach?
  19. [quote name='anielica']Musimy z Tiger bardzo skrupulatnie przedyskutować Waszą kandydaturę :razz:[/quote] A decydujący głos ja będę miała oczywiście jako adopcyjna mama :razz: .
  20. Domek jest w Krężnicy pod Lublinem. Ta pani jest koleżanką mojej mamy i z tego względu bywam u niej czasami. Gdyby były jakieś problemy, to na pewno od razu wiedziałabym o tym. Nie przekazywałam, że sunia jest "pół dzika" - bo to groźnie brzmi, a wcale nie jestem pewna, czy to faktycznie ma znaczenie. Historia mojej Matyldy wygląda na identyczną - przez długi czas koczowała samotnie na działkach pod Wwą. Jakaś kobieta próbowała ją dokarmiać - przychodziła po jedzenie, gdy nikogo nie było i od razu uciekała, nie dawała się złapać. W koncu ktoś zawiadomił azyl i została złapana w klatkę -pułapkę... W azylu też na początku bała się wszystkiego i siedziała cały czas w budzie, broniła się przed spacerami z wolontariuszami, bała się przechodzic obok boksów innych psów, itp.... Dzięki wolontariuszom zaczęła się trochę ośmielać. A kiedy tylko znalazła się u nas w domu - zaaklimatyzowała się błyskawicznie. Chodzi za nami krok w krok, jest słodka i przytulaśna :loveu: . Są z nią problemy, owszem, ale w relacjach z obcymi ludźmi i psami. I ten proces socjalizacji musi jakiś czas potrwać. Wydaje mi się, że te kilka dni w lecznicy, związane z bliskimi kontaktami z ludźmi, mogą dać duży postęp w socjalizacji suni, więc może nie ma sensu straszyć na zapas przyszłych właścicielek. Tym bardziej, że sunia ma mieszkać w kojcu, a nie w domu. Przecież nie jest agresywna - jest przestraszona. Nawet jeśli na początku będzie się chowała w budzie, to z czasem zorientuje się, że ma spokój i przyjaznych ludzi i powoli na pewno się ośmieli. Ja w miarę możliwości czasowych oczywiście pomogę, chociaż te możliwosci nie są wielkie. Ale jeśli zebrałoby się kilka osób, to można by przychodzić na zmianę do suni i jakoś by się to udało. Trzeba zapukać do lubelskich dogomaniaków.
  21. To jest pani malarka, która mieszka w domu na skraju lasu. Pół roku temu odszedł jej kilkunastoletni pies, który mieszkał w tym kojcu. Wiem, że był bardzo kochany i zadbany. Ona jest starszą osobą, mieszka z niepełnosprawną córką, nie ma samochodu, więc chyba po prostu nie chce mieć dodatkowych problemów. Uważam, że na pewno suni nie stanie się tam krzywda - ale trzeba przyjąć do wiadomości te warunki wstępne i przywieźć sunię już "na gotowo"...
  22. UWAGA UWAGA ! Znalazłam dla suni STAŁY DOM budowo- kojcowy. Ale dom stawia warunki: 1. Nie chce ponosić żadnych kosztów związanych z adopcją; 2. Sunia ma być po sterylce i wygojona - tak, żeby nie wymagała już specjalnej pielęgnacji pooperacyjnej i mogła zamieszkać od razu w kojcu. Zatem moim zdaniem trzeba zacząć zbierać pieniążki na AFN na koszty związane z adopcją, szczepieniami, ogólnym przeglądem weterynaryjnym, sterylką i opieką po sterylce. Może udałoby się umówić na sterylkę z jakąś lecznicą, która ma zaplecze szpitalno -hotelowe, tak, żeby sunia mogła tam zostać pod opieką weterynaryjną przez kilka dni po operacji. To chyba byłoby najlepsze rozwiązanie. Co o tym myślicie?
×
×
  • Create New...