-
Posts
2226 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by elainfo
-
[quote name='anouk92']No no super wieści!!!! Oby tak dalej!:multi: Fotki, fotki!!![/quote] nie martw sie fotki będa na pewno;-)
-
[quote name='morisowa']:multi: :multi: :multi: temat może zmienić tylko zdrojka, bo ona założyła wątek A tego bociana gdzie masz? on jest zdrowy czy jakiś połamany? spytam koleżankę, może coś poradzi.[/quote] hej Morisowa,.. pytałaś moze koleżanki cos moze jak z tym bocianem..?? kto moglby pomóc?
-
rozmawiałam z nowym państwem Sunieczki .. podobo jest ok.. sa bardzo zadowoleni .. poznaja sie nawzajem.. Malcia wciaga miche w 1 min. a potem ja wylizuje przez kolejnych5 min.hahaha.. jeden z kotów juz sie z nia oswoił , nie ucieka nie stroszy sie .. tylko Sunia jeszcze woli omijac je szerokim łukiem udajac ,ze ich wogóle absolutnie niewidzi..;-))ma zakupiona specjalna karmę..RC.. chodzi elegancko na spacerki.. była juz spuszczana że smyczy..( ale ona sie pilnuje..wiem jak sama ja wyprowadzałam..;-))) a jak chce wyjść na spacer to przynosi buta w pysku:razz: .. sama słodycz.:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: jestem zaproszona na kawke aby zobaczyć jak Malta przeobraza sie w dorodna psice z tego chucherka....
-
aha - dziekuję Niedziwedzica.. wypróbuje te karmę. moze bedzie ja chetniej jadl..;-)
-
niezbyt ciekawe te wyniki wczorajsze.. mocznik w krwi spadł do 191 a kreatynina wzrosla do 5,9...wet zalecil juz odstawienie kroplówek-gdyz piesio kiepsko je znosi.. ma juz dość po ponad 2 tygodniach płukania go ..wiec zostają leki moczopedne.. i kupiłam mu Ipakitinę i efaoil.... słuchajcie czy ktos wie ile kosztuje karma Trovet dla nerkowców? czy jest mokra i sucha karma trovet??ponioc jest bardziej "smaczna"moj ciapek niezbyt chetnie wcina renal RC.. karmimy go z reki odstwiając przy tym całe widowisko cyrkowe zeby go zachęcic do jedzenia..przepraszam ,jesli takieinformacje padły wczesniej w tym watku ale jest on tak obszerny ...niezabardzo mam czas wpracy przeczytac od a do z....
-
Może zadzwoń do zoo - tam powinni wiedzieć co robić:shake: A i zmień tytuł że Malta już w nowym domu.[/quote] Anouk wyslałam ci maila.. na dogo..;-)
-
Bocian jest za Tłuszczem- raczej zdrowy. Prawdopodobnie był najmłodszy i najsłabszy z lęgu i nie odlecial z reszta.. . chodzi sobie po polach od ponad 2 m-cy ciągle jeszcze znajduje jakies pozywienie.. ale jak spadnie snieg- to klapa.. do tego wole niemysleć jak by go jakies psy dopadły...Jutro przyblize gdzie dokładnie jest bociek.. moja kolezanka z pracy mi ciągle o nim opowiada, podobno i w telewizji była ta sprawa ale juz dawno wszystko ucichło i wszyscy zapomnieli ..
-
no własnie Ptasi Azyl jest w ZOO - ale oni raczej Spławiaja mnie... TYTułu nieumiem zmienić :shake: , niech to zrobi kto inny...;-)) moze zdrojka?? niewiem ktokolwiek..
-
anouk, mnie nie ma co zachęcać- to nie pierwszy zwierz w moim zyciu.. i w tym roku.. ale ciesze sie ze poznałam "podobnych" mi nieobojetnych na los zwierząt..;-)) zawsze łatwiej i sprawniej jak sie ma taka obstawę.. i wsparcie. teraz mam kolejny problem na głowie.. BOCIAN!! ,który nieodlecial..nie wiem czy dogomania to wlasciwy adres, ani nieumiem zalozyc nowego watku.. ale czy ktos wie gdzie prosić o pomoc w sprawie bociana???? Ptasi Azyl niezbyt skory do pomocy-juz dzwonilam 2 razy..
-
Hmmmm.. nikt sie nie cieszy...???? MALTA MA DOM!!!!!:evil_lol: NIEDŁUGO POSTARAM SIE O ZDJECIA MALTECZKI W NOWYM DOMKU..;-))
-
[quote name='Katerinas']elainfo Bardzo mi przykro... :-( Wyniki naprawdę nieciekawe. I dziwne, że wet od razu nie zrobił badań krwi/moczu. :roll: Trzymajcie się cieplutko :glaszcze: [SIZE=1][COLOR=orange]To co ja mam powiedzieć :roll: z Gajki kreatyniną 6.5 :roll:[/COLOR][/SIZE][/quote] tez nosze w sobie żal do weta.. gdyz o nieprzyjemnym zapachu z pyska juz wielokrotnie wczesniej wspominałam.. ale taki objaw u psa jest zwykle bagatelizowany.. i i nie wzbudza u wetów niepokoju.. sugeruja poprostu, mycie kłów lub zabieg usuniecia kamienia .. i tyle:shake: .. bosheee...jakie to przykre.. dzis Ciepelek bedzie mial ponownie badana krew..
-
strasznie zamotana ta cala akcja z adopcja MAltusi.. ale nie bede wnikac w szczególy. ale najwazniejsza informacja-Malta w Piątek wieczorem pojechała do swojego nowego domu;-)))) do tej przemiłej rodzinki z Ursynowa.dzis zadzwonie do nich aby dowiedzieć sie jak ona sie czuje i czy "zadomowiła się" juz troche..?? Strasznie plakała jak ja tam zostawiałysmy....:-( w czwartek Iwona ma dowieźć umowe adopcyjną do podpisania tym ludziom..gdyz wpiatek przy oddawaniu Malty okazalo sie ,ze jej nie ma ze soba.. i oswiadaczenie maja podpisac ,ze bedzie wysterylizowana..
-
cholera mój 11 letni Ciapeczek ma mocznik 400 , kreat- 5. wszystko zaczęło sie od jego utraty przytomności.. najpierw wet - twierdził,że to serce z racji wieku.., mocno schudl, i"cuchnął" ...do tego podejrzenie powiekszenia prostaty. przy USG okazało sie ,ze sa zmiany nowotworowe w jądrach.. dostawał leki na serce.. i niby było ok- az do momentu kolejnego omdlenia...- dopiero wtedy wet zalecił badanie krwi i moczu- widząąc wyniki sam niewierzył.. Pies z takimi wynikami (w zasadzie,zeby nie jego omdlenia to pies zachowywal sie jak zdrów) nie moze zyć!!! Wyrok-Mocznica. od dwoch tyg. traw walka , przez tydzień 2 razy dziennie kroplowki.. royal canin-renal puszkowy i Sucha eukanuba- nie chciał jeść wogóle bo to nowe i niesmaczne.. teraz powlutku sie przyzwyczaja.. po tygodniu kroplówek - powtórzenie badań - mocznik spadł do 200 kreatynina tez do 4,1.. przerwa w kroplówkach- znow mocznik 400 kreatynina 4.. powrót do kroplówek tylko teraz podskórnie, bo juz mu łapki puchly i bolały od wenflonu.. cały czas leki moczopędne.. a na domiar złego ma anemię.. wierzyć mi sie nie chce, w to wszystko.. to taki wesoły i zywy pies.. . a mimo to wet nie daje mi nadziei..
-
[quote name='irma']nie zmieniakcie jej imienia - ona wie, że jast Muszką tyle zmian w jej świecie - niech ma coś co zna, to nie człowiek, to pies i z pewnością imię nie kojarzy jej się ze złem jakiego zaznała ale z nia samą z Muszką[/quote] chyba popieram!!! ciezko jej bedzie nauczyc sie nwego imienia.. MUSZKA-MUSIA- Muszunieczka- ładnie..;-)
-
Kurcze EMIR- BIG RESPECT!!!!!!!!!!!!!! TO WSPANIAŁA WIADOMOŚĆ- STRASZNIE SIE CIESZE :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: !!! bOZE ŻEBY TYLKo TA PSINKA NIE MIAŁA OBRAZEN WEWNETRZNYCH i babeszjozy... niech szybko wraca do zdrowia, trzeba jej znaleźć kochajacy domek żeby mogła szybko zapomniec o tym koszmarze!!zeby stała sie radosną suńką!!
-
hey Tigress, tocudowne jak bardzo troszczysz sie o Focusika;-)) pamietaj zeby miał koniecznie obrózke z adresówką i namiarem na Ciebie!!nigdy nie wiadomo co sie wydarzy.. na spokojnie zrób mu przy najbliższej wizycie u weta badanie moczu i krwii- bedzie łatwiej wyeliminowac choroby nerek, czy jakies inne stany zapalne. Słyszałam ,ze czesto psy mają chore serce od uciskajacej obrozy.. tzn. jesli pies nagminnie ciągnie na smyczy z uporem maniaka, moze nabawić sie jakiejs wady serca.. niepamietam jak sie to nazywa..ale z czasem zaczyna Pokasływać,.. nie sugeruje ,ze to dolega Focusikowi.. ale w takich przypadkach ciagajacych psów idealne sa ponoć szelki zamiast obrozy;-)) z ta sucha karma to powolutku i po troszeczku z czasem moze sie przekona;-)) tzrymam za Was kciuki i bede sledzic wasze dalsze losy ;-))pozdrawiam
-
[quote name='karina1002']Ej dziewczyny, już wróciłam. bardzo proszę nie róbcie afery w Białymstoku i nie mówcie co jest w schronisku, bo myslę że Suwałkom daleko do Białegostoku. Byle jakiego rozgłosu nam tu nie trzeba. Własnie jestem po długiej rozmowie z Kierownikiem i generalnie jestem zadowolona z rozmowy. pogadaliśmy sobie jak ludzie, więc jeżeli zrobicie niedobre halo, to ja tam już jestem spalona. Oni są otwarci na pomoc. Problem jest taki, ze jest tam mały teren na tak duże schronisko. Właśnie robią 10 kojców, jutro ma przyjechać 10 podwójnych bud- każda 1 m na 1 m. Żarcie na razie mają. pieniądze jak zwykle są potrzebne ale sobie jako tako radzą. Trudno, zeby było dobrze skoro miejsc jest dokładnie 59 a psów ponad 150. Nie mają gdzie nawet zrobić izolatki , bo wszędzie są psy. Wracając do suni, zdjęcia niestety nie ma. Nie pozwolono mi zrobić. Ale obejrzałam sobie sunie. Wysokość - do kolan. Wychudzona, można grać na żebrach. Skołtuniona, sierść brzydka, bylejaka. Zęby wszystkie, trochę zjedzone - na oko ok.7 lat. Wet powiedział, że nie wiadomo czy nie jest chora na b.. cos tam, bo strasznie dużo miała kleszczy. Je byle jak. Więc raczej się nie odbije, jeżeli nie będzie miała opieki. Nie mają warunków, żeby ją wsadzić właśnie w izolatkę. Jest na kwarantannie z prześliczną wczoraj przywiezioną [B]dalmatynką[/B] !!. po prostu jest sliczniutka !! Wolontariuszka jak pójdzie w sobotę to zrobi wywiad co ona zaś jest i dlaczego.[/quote] jesli ma babeszjoze to nie dobrze! ale jesli jeszcze chodzi o własnych siłach i je byle jak ale je-to ma spora szanse na wyleczenie!! trzeba ja tylko pilnie zdiagnzowac i zacząc leczenie ,zeby nie było za późno. choroba postepuje bardzo szybko..:-( Sunieczko trzymaj sie -jeszcze bedziesz szczesliwa!!
-
Malta to pies ,ktory nie potrafi usiedziec w miejscu,wulkan energii. bedzie miala gdzie sie wybiegac (duzy ogród) , spacery do lasu, bieganie z państwem... bedzie szczesliwa.;-)) no i własna kanapa:loveu:w mieszkaniu do jej wylaczności!!! trzymajcie kciuki aby nic nieuległo zmianie!
-
[quote name='zdrojka']Ela, tak się cieszę, że idzie ku dobremu, Sylwia też (od niej dostałam na Ciebie i sunię namiary) :loveu: I dodam, to co pisałam już gdzie indziej, nieśmiało, ale informuję, że mam autko... Niewielkie, bo to tylko cienki, ale ja + 2 osoby + psina wejdzie bez problemu przy rozłożonych 2/3 tylnego siedzenia. Rzadko kiedy mam czas, nie zawsze mogę odebrać, ale po okolicach W-wy mogę pojeździć. Jak nie odbieram, znaczy, że w pracy, ale zawsze oddzwonię 602203441. Ania[/quote] Zdrojka nie mam bladego pojecia kim jest SYLWIA:-o ??? ale to nieistotne w sumie .. wazne ze sunka ma zaklepany domek. wczoraj ten pan z ursynowa sam do mnie zadzwonił (uprzedził mnie) z informacja ,ze juz po mojej wizycie z Malteczką u nich długo debatowali z żona i stwierdzili jednogłosnie ,ze chca ja adoptowac i sa pewni swojej decyzji w 100%. :multi: to miłe;-)
-
hmm. to straszne.. moze i mi lepiej zrobi jak sie wygadam.. do tej pory mam koszmary senne i snimi sie ten piesek.. Byloto jakies 3 lata temu - kiedy wracalam z mazur przez Ostrolkę.. przejeżdzalismy przez jakąs wioskę akurat bylismy na łuku kiedy zauwazyłam na przeciwnym pasie psa ,ktory bez opamietania wąchał jakąs mokra plame na drodze. Pech chcial ,ze z naprzeciwka z olbrzmia prędkościa nadjechał jakis idiota noi całym pędem uderzył w psa.. mały kundelek.. do dzis mam to przed oczami , wyleciał w górę na wysokość 1,5 m. i jak śmigło kręcił sie w powietrzu po czym spadł na sam środek jezdni. Kierowca jadacy z małymi dziećmi nawet nie przychamował tylko pojechal dalej jakgdyby nic sie niestało.!! Przysiegam ,ze gdybym miała cegłówke pod reką cisnęła bym prosto w jego szybę!!zatrzymalismy sie , podeszliśmy do psa.. za nami kolejka samochodów i zbulwersowani kierwocy , którym wstzrymalismy ruch.. Pies zawodził z bólu i szoku, próbował sie podnieść ale niemógł ,obracał sie leżac na ulicy w kólko.. szybko wyciągnęłam recznik plazowy polozylismy psa na nim i powolutku sciągnęlismy na pobocze.niewiedzielismy co dalej robić.. poniewaz pies sie ruszał, był bardzo pobudzony.. zawinełam go w ten recznik wziełam na kolana , glaszcząc iprzemawiając( od razu zrobił na rzadko w recznik... )do niego spokojnie zaczelismy pytac przechodniów o najblizszego weta.. wskazali nam drogę.. o ironio losu.. to byl taki wet od krów, koni, świn..ale niestety nie od malyvch zwiarzatek domowych. wyszedł z domu obejrzał go.. dał zastzryk przeciwstzrasowy opatrzył rany i kazał go odwieźć w to miejsce gdzie został potracony:shake: .. pies miał pogruchotany obojczyk i nie mógł stanąć na przednich łapakch..ze dwie godz. jeździliśmy po wszystkich okolicznych domach pytająć sie czy nie znaja tego psa.. czy niewiedza czyj on jest??bez skutku..nie wzielismy go ze soba bo mieszkaliśmy z rodzicami,strach przed ich reakcją, mielismy swoje psy.. nieważne.. to głupie tlumaczenie i do tej pory gryza mnie wyrzuty sumienia.. ,że posluchalismy tego weterynarza ,zostawilismy go w bezpiecznej odległości od drogi.. niedaleko jakiegoś gospodarstwa.. i wrócilismy do warszawy.. nie wiem jaki los go spokał ..pewnie male szanse ,że dobry.. a najgorsze jest to ,że w drodze powrotnej w tym samym miejscu nastepny pies wąchał te samą plame na drodze co ten potrącony kajtek!!! od tamtej pory przyrzekłam sobie żebym niewiem jaka sytuacja była w domu nigdy nie zostawie takiego zwierzecia na pastwe losu.. no i w ten sposób odratwoałam pare psów i kotów,ptaków znalazłam im domy.. teraz moge z cała pewnościa powiedzieć ,że nigdy na tym źle niewyszlam.. trzeba sie tylko przełamać i wziąć te zwierze pod swoje skrzydła -i zawsze coś da sie zrobic- nie ma sytuacji bez wyjscia! każdy kolejny taki przypadek utwierdza mniew tym przekonaniu.ale na mysl o tamtym wypadku do dziś ściska mnie w gardle.
-
[quote name='anouk92']Ela - myślę że Ci Państwo z Ursynowa byliby odpowiedni. Dzwoń do nich żeby się nie rozmyślili. Zobaczymy jakie będą wyniki krwi i może uda sie przyspieszy sterylkę.[/quote] ale zgadzam sie z Toba ,ze trzeba kuc zelazo poki gorące..
-
anouk, ja bardzo chetnie zrobiłabym wszystko dla Malteczki.. ale po moich niemiłych potyczkach (wiadomo z kim...)najadłam sie tyle nerwow, przez to moj jacek też, że jaj juz zgłupialam totalnie, ale jedno jest pewne..nie zamierzam tracic nerwów więcej -wobec czego ograniczam kontakt z nia do minimum..dzwoniłam do Iwony , bo nie jestem przekonana czy magda przekazała jej info,ze malty lekarstwo sie skonczyło..ale nieodbiera..Reasumując nie wiem na ile moge ingerowac w te sprawe zeby niemila historia sie niepowtórzyła.. zadzwonie dzis do tego Państwa tylko co mam im powiedzieć - to samo co juz wczoraj im mówilam?Anouk przeslij mi prosze wzór takiej umowy adopcyjnej tej fundacji.. Wiesz oni zaadawali mi pytania o te fundacje , o leczenie, gdzie bedzie starylizowana , gdzie sie miesci ta fundacja ,o umowe adopcyjna itd.. nie wydaje mi sie zeby coś knuli, ale są wykształceni, inteligentni i ciekawi takich rzeczy a ja im nie potrafilam odpowiedzieć..Oczewiście nie zniecheciła ich moja niewiedza.. ale mozna było to rozegrac bardziej "profesjonalnie".;-)) a jak tam z ta twoja suczka??hmm chyba mam dobre wyczucie skoro dalam ci tel. do tej babeczki, bedac przekonana ,ze jest ok ,ze ci pomoze..;-))
-
juz pisze...malcie zafundowałam wczoraj dwa spacerki.. kupilam zapasik jedzonka wybawilysmy sie pileczkaą i kamykami... Malżenstwo z ursynowa bardzo mile.. szukaja psa - towarzysza mieszkaniowego- kanapowca , towarzysza do spacerów po lesie, po stracie spanielowatego kundelka, który zmarł tego lata z racji wieku..maja dwa koty ktre oprychały maltunie na dzieńdobry.. ta natomiast nie przejawiała agresjii w stos. do nich ale była ciekawa co to za dwa potworki..? Pytali czy Malta może i lubi biegac to by ja zabierali razem na jogging to pobliskiego lasku. A wiec Malcia polatała im po chałupie i po ogrodzie.. apropos przeszłam ogród w ta i z powrotem -nie było sladu po budzie ani łańcuchach ani kojcach.. jest im to egal czy bedzie wysterylizowana czy nie.. ale w sumie przekonałam ich ,ze sterylka ma wiecej zalet niz wad.. zgodzili sie jednogłosnie ,ze lepiej ja wysterylizowac..malcia oczewiscie nagminnie odwiedzała kuchnie i miski kotów...;-)) Pani ustaliłajuz którakanapa bedzie do dyspoazycji dla sui... , jedna jest juz zajeta przez kota.. ale "przeciez Sunia niebedzie spac na podłodze"- cytuje te Panią..;-)Nie sa to nawiedzeni ludzie.. którzy maja sterylna czystość w domu..(nie twierdze bron boze ,ze maja bajzel) i sa swiadomi ,ze malta wchodząc z ogrodu do domu.. bedzie nosić brudek na łapkach, bedzie zrzucac włos itd. itp.. przerabiali to z poprzednim psem..noproblem.. reasumująć - jestem za. natomaist Pani, chetna z Grochowa nie miała skręconej nogi.. jak podała Iwonie .tłumacząc ,ze nie moze przyjechcać i maltę obejrzec osobiście.. Niewiedząc jeszcze o tym a widząć nieciekawe okolica ,gdzi emieszka, postanowiłam ,ze najpierw wejde do niej bez psa.. wyczje sytuację i zobaczymy co dalej.. Pani miła, chociaz tel. kontaktowy nalezy do jej Syna (mozem a z 10-12 lat...), nierozumiem , czmu nie dała mi do siebie.. i była bardzo zdziwiona ,że Sunia nie trafi do niej przed sterylką- zawiedzona??nie do konca jestem przekonana.. ale moze brak mi doświadczenia..