Jump to content
Dogomania

Caruso

Members
  • Posts

    93
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Caruso

  1. "Fach" (dawniej, w odniesieniu do zawodów rzemieslniczych i technicznych) dzisiaj zastapione słowem "zawód" - znaczenie to samo.Gdyby "amatorska" miało oznaczać tylko " miłość do zwierząt" to wszyscy hodowcy powinni chyba bezwzględnie ta nazwe stosowac. Twoja interpretacja jest dość przewrotna.Dla mnie amatorska - znaczy niezawodowa, zajęcie poza zawodem wykonywanym, takie hobby.
  2. Gazuś - słownik j. polskiego podaje dwa znaczenia terminu "amator":1 - miłosnik czegoś, reflektant, np. czarnej kawy2 - niefachowiec, niezawodowiec i to znaczenie miałam na mysli
  3. [quote name='miumiu']W regulaminie ZK jasno jest napisane, że hodowla ze swej natury niejako jest "amatorską" jak to jest na różnych stronach netowych, w reklamach w katalogach widzę: - profesjonalna -specjalistyczna -amatorska -domowa czy to ktoś ustala, czy to licencia poetica hodowcy rozumiem, że hodując jedną rasę lub rasy z obrębu jednej grupy lub użytki można mówić o hod. "specjalistycznej ale czy to jakoś formalnie jest zatwierdzane? czy ot tak, można sobie napisać nawet hodowla ogródkowa jak ktoś ma fantazję a "profesjonalna"? jak to rozumieć? jeśli był temat, to przepraszam[/quote] Poza "specjalistyczna" i "amatorska" pozostałe przymiotniki nic nie znaczą, a dodawane są przez hodowców w celach marketingowych - no ładniej brzmi np. "profesjonalna". Profesja to zawód, zawodowe uprawianie czegos, murarz skończył technikum budowlane, ma wieloletnią praktykę i może się nazwać profesjonalistą. A hodowca? Ludzie naduzywają słów, a do końca nie znają ich znaczenia, a hodowcą może zostac każdy bez żadnych tytułów ku temu. To samo jest z hodowlą "domową". Pewna hodowla przeszła samą siebie i okresla sie jako " amatorska, profesjonalna". Nieuctwo po prostu.
  4. Gdzie kupujecie te kosmetyki? Ja dostałam od dystrybutora namiar na pewien salon w W-wie, gdzie mieli używac tych kosmetyków i gdzie miała być możliwość tam ich kupienia, niestety salon jest zamknięty na głucho.
  5. [quote name='bzuma']Rece opadaja :-( Wlasnie o tym tez wspominalam :mad: ale jak temu zapobiec:-( jak? Przeciez wlasciciele reproduktorow doskonale wiedza, czym groza takie krycia :shake:[/quote] Teoretycznie wiedzą, ale kar żadnych chyba się nie obawiaja.Popatrz na ogłoszenia - na jednej stronie reproduktor chętny do krycia za 300 zł, na drugiej szczeniaki z rodowodem, a trzy strony dalej - bez za 600 zł.Dzwoniąc do hodowli i pytając o szczeniaki w 7 przypadkach na 10 zapytaja czy chcesz z rodowodem czy bez.Absolutnie wszyscy hodowcy w każdej rasie doskonale wiedzą kto, kiedy i za ile. Wiedża tez kto trzyma 2 suki z papierami i jedną bez uprawnien np. z wadą zgryzu + reproduktor, który kryje ta bezpapierowa.A związek k.? Niedawno ktos wysłał do związku skargę na takiego hodowcę, który handluje takimi bezpapierowcami, i co? Nikt ze związku nawet nie odpowiedział osobie skarżacej, za to hodowca dostał szybko cynk i ogłoszenie zniknęło.
  6. [quote name='Saskja']Ja także śledziłam tę sprawę, nie było mowy o wpisaniu czegokolwiek na okładce ksiązeczki. Zresztą wpisywanie czegokolwiek na okładce książeczki, gdzie nie ma nawet linijek ani nagłówka "notatki", po prostu pusto (mam na myśli wewnętrzną stronę okładki, bo zewnętrzna jest pełna), zakrawa na kpinę. Czy Ty czasem Lolita nie dodałaś sobie czegoś tu i ówdzie? A Guiness to chyba rzeczywiście taki champion, jak z koziej... ekhm... trąba, bo znaleźć go nigdzie nie można - jedynie jego fotki (zresztą śliczny pies).[/quote] Wczoraj na forum Dogs właścicielka hodowli, z której pochodzi Guiness wyjasniła całą sprawe. Pies nigdy nie był reproduktorem, a sprzedany został " na kanape" lub jak mówia "do kochania"
  7. [quote name='Błyskotka']Do mnie też jak dzwonią albo piszą to najpierw sie pytają czy mam a potem po ile :roll:.[/quote] No i czy od takiego pytania ucierpiał Twój splendor? Chyba nie.Kiedys posredniczyłam , jako tłumacz w negocjacjach z francuska hodowlą, w której kolezanka chciała kupić suke hodowlaną.W czasie pierwszej rozmowy, tuż po moim "bonjour" i przedstawieniu sie, hodowca wymienił cene, a potem zapytał, czy możemy kontynuować rozmowe. Normalnie, bez wydziwiań. Potem nadszedł czas na bliższe kontakty, negocjacje, sprawdzanie wzajemne itd. rozmowa już na wstepie o pieniądzach nikomu nic nie ujęła.
  8. [quote name='Martens']Zgadzam się, że tak jest ładniej, milej, sympatyczniej, kulturalniej, itp. ale jeśli już ktoś użyje tego nieszczęsnego słowa, nie na miejscu wydają mi się komentarze w stylu "specjalnie dla pani, bez głowy".[/quote] To z gatunku "czarnego humu", pewnie mu się wydawało, że jest dowcipny, a zademonstrował brak taktu, lekceważenie i brak poszanowania drugiego człowieka. Unikać jak ognia takich "hodowców", pyszałków z dużymi kompleksami.
  9. Agnieszka - napisałam: CYTAT przytoczony przez Lothię, tzn. fragment napisany przez Ninne. Tego fragmentu, tego przytoczonego przez Lothie dotyczyło napisane przeze mnie zdanie! Czy teraz juz jasne?
  10. Agnieszko - nie apeluj do mnie o rozumienie tekstu pisanego, bo jego korygowanie i rozumienie jest moim codziennym zajęciem od 20 lat.Uparcie pomijacie sedno sprawy. Oczywiście, że pytanie " po ile..." i nic poza tym nadaje się tylko do wzruszenia ramionami, wiadomo o co chodzi pytającemu, podobnie, kiedy pyta o bezrodowodowe.Ale jest jeszcze kategoria normalnych klientów, którzy z sobie tylko wiadomych powodów, pytają o cenę w trakcie pierwszej rozmowy i o niczym to nie świadczy. Tak chciałam byc zrozumiana i tak rozumie to wielu tu piszących. [quote name='cockermanka']piszemy,że nie wypada - jako pierwsze pytanie - pytać o cenę...i tylko o nią...bo np.dla mnie to oznacza tylko tyle,że dla tego kupujące go ważna jest tylko cena,a nie walory bądź wady szczeniąt (czy tez szerzej mówiąc rasy). Pytanie o "wadliwego" (choć wolę określenie np. niewystawowego) malucha uważam za jaknajbardziej normalne.[/quote] Przeciez sami hodowcy uzywają tego okreslenia "wadliwy", oczywiście że normalne pytania, jak widac nie dla wszystkich ( cytat przytoczony przez Lothie). Tak może odpowiedziec tylko pospolity cham i prostak, nie ma się czym chwalic
  11. [quote name='cockermanka']Sęk w tym,że my nie sprzedajemy [B]czegoś -[/B] sprzedajemy żywą czującą istotę,dla której chcemy jaknajlepiej i to od nas zależy,do kogo szczenię trafi - a nie odwrotnie :cool3:[/quote] A więc pytanie "po ile..." dyskwalifikuje? Tak, od hodowców zalezy " do kogo szczenie trafi..", czy to znaczy, że ci, którzy nie pytają o cene ( w domysle - stac ich na mojego szczeniaka) są juz na wstepie godni zaufania?
  12. Taaak, wszystkie posty, znakomicie czytam. Problem brzmi - jak klasyfikowac klientów, którzy na wstepie pytają "po ile szczeniaki"? Według częsci hodowców takie pytanie jest niestosowne, bo świadczy o ogólnej ignorancji pytającego, zainteresowanego tylko najtańszym zakupem. Inni uważają zaś, że takie pytanie jest naturalne i nie świadczy ani źle ani dobrze o potencjalnym kliencie.
  13. Edzina ma całkowita racje i przynajmniej widzi problem racjonalnie.O co chodzi z tym pytaniem o cene? Co w tym złego skoro WIEKSZOSC hodowców prowadzi zwyczajna działalność zarobkową, a poprawiając sobie samopoczucie dorabia ideologię i nazywa to szlachetnym "doskonaleniem rasy".Ludzie pytaja o cenę w pierwszym zdaniu z różnych powodów, także ci, którym konto w szwach pęka i mają do tego prawo. Ale żeby z tego powodu wyprawiać fumy i dzielic klientów na tych co pytają (źli, odpadają w przedbiegach) i tych co nieśmiało na końcu coś bakną " ile kosztują szczeniaczki" - to jest smieszne. Obdzwoniłam blisko 20 hodowli i w pierwszej rozmowie pytałam o cene i bardzo niesympatycznie mnie traktowano, potem juz nie pytałam i pokornie 3 tys. zapłaciłam za psa przecietnej bardzo klasy, bo sie hodowcy wydawało i do dzis wydaje, że jest WIELKI i tyle musi u niego kosztowac.
  14. Aro - hodowcy w ostatecznej fazie zagrali także nuta sentymentalizmu i szlachetności, argument ostateczny, wobec którego cóż znaczy sakiewka czy praktyczna strona zycia....? Niczego nie będą dochodzic, pogodzili się z tym, będa uczestniczyć w cierpieniach psa, o kosztach już nie wspominają.
  15. Cavisia, to prawda, ale zycie czasami jest skomplikowane i niesie niespodzianki.Znajomi kupili psa w jednej z najbardziej renomowanych hodowli tej rasy w Polsce za 2500 tys. Bardzo kulturalni, odpowiedzialni ludzie - o cenę zapytali dopiero wtedy, kiedy szczeniak był zaklepany, na tydzień przed odbiorem.Ponieważ nie byli przygotowani na taką kwotę ( bo nie zapytali wczesniej) musieli w ostatniej chwili dopozyczyć trochę gotówki. Kupili. Z wrodzoną dysplazją. Piesek zaczął kuleć już w wieku 4 m-cy. Dzisiaj płaczą, że byli naiwni i głupi, bo gdyby od razu zapytali o cene, byc może szukając gdzie indziej, kupiliby psa zdrowego.
  16. Bzuma - a tej suczki ci nie szkoda? A ona może rodzi co pół roku, bo tak ładnie szczeniaki "idą" z bagażnika. I apetyt takim chciwym cholerom rosnie i rosnie i ciągle im mało.
  17. Bzuma, ja tez mam bardzo czułe serce, nie wiem, czy kiedys w zyciu nie kupię jakiegoś nieszczęścia z bazaru? Ale cavisia ma rację - no nie powinno się w takich miejscach.... porządny hodowca przecież nie stoi na giełdzie samochodowej i nie z bagaznika, na litość! Dać mu w zęby - owszem, ale nie kupować. Inna rzecz, jesli sprzedali pieska jako rodowodowego i za cenę znaczną, to trzeba to zgłosić na policję, niech ich ścigaja za oszustwo, może da im to jakąs nauczkę.
  18. Najważniejsze chyba jest zdrowie rodziców , a wiadomo, że niektóre groźne choroby ujawniają się dopiero w późniejszym wieku, np. MVD - zaleca się w tym przypadku wykorzystywać do rozrodu starsze osobniki, u których zmian nie stwierdzono. Albo równie niebezpieczna syringomyelia, też diagnozowana u starszych psów. To hodowcy o tym nie wiedzą?
  19. ZK powinien raz na zawsze podać oficjalną definicję rasy psa. Wtedy można nie pojawiałyby się ogłoszenia typu: "pies RASY cocker spaniel..." za 250 zł oczywiście bez rodowodu. Handlarze żerują na naiwnych i wciskają ludziom kit, dopuszczają się także zwykłych oszustw, bo przeciętny Kowalski nie musi wiedzieć, co to jest rodowód, metryka i jaka jest różniaca między rodowodowym a po rodowodowych. Rosjanki - matka z córką, obok mnie mieszkające, zupełnie zielone w tematach rasowości i kynologii tak sobie zafundowały beagla za 800 zł, po czym wyrosł im stwór całkiem nie z tej ziemi. Zostały zwyczajnie oszukane, bo wmówiono im, że to w 100% rasowy piesek.
  20. Tak, jakieś dziwne to towarzystwo, nerwowe, mało uprzejme, zaraz wietrzy podstep i pewnie zyje tak od wystawy do wystawy, od forum do forum, od kłótni do intrygi...Oj, te kompleksiki... ludzka rzecz, ale żeby zaraz napadać na człowieka?
  21. Czikot - twoje nieuzasadnione pieniactwo mnie dziwi, czy został dotknięty przeze mnie jakiś czuły punkt...? I nie mów do mnie kordyliarnym tonem, wszak nie wiesz z kim mówisz.. Ja tylko czytam, a e-v-i-k napisała: " ale co prawda to prawda, nie każdy będzie miał ten zaszczyt w nim wystapić..."
  22. Pomysł powstania kalendarza z ładnymi psami - świetny, ale osoba, która wymysliła umieszczanie w nim tylko wybranych piesków ( według jakiego kryterium?), w towarzystwie tak skłóconym jak cavikarze, była mistrzem intrygi.
  23. [quote name='Sonia']A ja dwa razy sprzedałam na raty. Raz był to myśliwy, a raz nauczycielka polskiego. Oba psy trafiły doskonale. Są doskonale odchowane i otoczone właściwą opieką. Obie osoby raty spłaciły bardzo rzetelnie. (Choć oczywiście mogły wziąć w efekcie psa bez metryki i rat nie spłacić.) Wszystko zależy od dobrego poznania przyszłego właściciela psa i jego motywacji. Aczkolwiek zdarzyć sie może, ze się człowiek w tej ocenie pomyli i odda psa niewłaściwej osobie. Ale tak też się może zdarzyć i za dużą kasę zapłaconą od razu "na stół". Dla bogatych 2 tysiące w tę lub tamtą to pryszcz. ad. Arima: Jeżeli ktoś chce taniej i nie zależy mu na rodowodzie, to do hodowli nie przychodzi, tylko szuka na allegro psów bez rodowodu za 500 zł.[/quote] Do hodowli przychodzi wtedy, kiedy może tam kupić taniej i bez rodowodu.
  24. Mokka ma racje niestety, roztropni hodowcy to mniejszosc. Najlepszym przykładem jest zjawisko mody na jakaś rase. Raptem w przeciagu 2 lat liczba hodowli rosnie czterokrotnie i mając jedna albo dwie suki kryja na potege, najlepiej jednym ladnym reproduktorem, ktory tez akurat stal sie modny. Za dwa-trzy lata polowa populacji bedzie ze soba spokrewniona. Gdzie tu sens i logika? I czy nie czai sie w tym zjawisku ( przynajmniej w czesci) wylaczna chec zysku?
  25. Nie ma karmy najlepszej dla małych psów, trzeba sprawdzić, która pieskom najbardziej smakuje, jak ją trawi itd. Moje ( małe) psy nie mogły jeść Royala, bo sierść im żółkła, zwłaszcza na łapach. Dawałam tez Eagle Pack, ale ( chociaż to bardzo dobra karma) moje psy źle ją trawiły, czyli nie ma reguły, Hill`s im najbardziej odpowiada.
×
×
  • Create New...