Jump to content
Dogomania

KWL

Members
  • Posts

    4082
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KWL

  1. Bo tylko jedno wyszło :-( Vito za szybki, słońce za słabe a Lucek ciągnie w swoją stronę :-)
  2. Wreszcie udało mi się zgrać jakie takie oświetlenie z trafieniem Vita :-) Ostatnio to trudne bo albo wychodzą ciemne plamy albo ogon Vita :-) Więc chłopak wygląda obecnie tak. Jak widać spaceruje obecnie ze sporym zapałem :-) [IMG]http://img135.imageshack.us/img135/2581/dscn0388bfq2.jpg[/IMG]
  3. Przerwa w pisaniu spowodowana około świątecznym urlopem i wcześniej uszkodzeniem laptopa. Witosz spokojnie sobie żyje nic złego się z nim nie dzieje. Trochę się ostatnio "poczuł" i pokazuje nieco różki, ale nic wielkiego i nie do skorygowania. Powiedziałbym bardziej zabawne niż niepokojące. Z Luckiem jako tako bez szczep ostatnio, ale też nie mają okazji, a przy mnie raczej nie próbują. Lucek zaś ponad wszelką wątpliwość jest ofiarą poprzedniego sylwestra. On się panicznie boi jakichkolwiek huków i to jest potworna panika. Na spacerach przed sylwkiem jak ktoś odpalił petardę Lucek wykonywał paniczny manewr ciągnięcia mnie gdziekolwiek. Dopiero głaskanie i spokojne słowa uspokajały go co nieco i pozwalały na nerwowy marsz w wybranym przeze mnie kierunku. Noc Sylwestrowa była koszmarna. Lucek przerażony szukał najciemniejszego kąta żeby się wcisnąć. Już od wieczora siedział u mnie pod biurkiem, co jakiś czas szukając sposobu wciśnięcia się mi na kolana. O dwunastej zaczął szukać sposobu wciśnięcia się pod szafkę, lub kominek w schowek na drewno...Musiałem chodzić za nim i uspokajać. Koło drugiej w miarę sie uspokoił ale i tak spał pod łóżkiem. Witosz zniósł huki prawie ze stoickim spokojem, o północy bardziej zaciekawiony niż przestraszony wyglądał przez okno ze swojego fotela stojącego zaraz pod oknem. Lacu jak wiadomo obchodzi tylko jedzenie i spanie więc też nic się z nią nie działo. Helka trochę panikowała ale w porównaniu do Lucka umiarkowanie - trochę pobiegała i pogadała w swoim stylu (trudno to opisać, taka mieszanka dźwięków chrząknięć miauknięć popiskiwania). Zawsze jak się denerwuje albo czegoś bardzo chce zaczyna właśnie tak pogadywać. Bilans nocy huków: szyba na werandzie, szklanka, kubek, sprzątanie... Ogólnie jest już normalnie. Zdjęcia postaram się po weekendzie zamieścić.
  4. Ojej, śliczna mała sunia. Pewnie jakis biedny kanapowy przytulaczek który w ogóle nie wie jak na dworze mieszkać :-( . Jej faktycznie musi być strasznie zimno, a teraz jeszcze ten deszcz.
  5. Rozmawiałem dziś z Przyjaciel Koni i ustaliliśmy że: Moniko, sprawa Shilli jest zamknieta. Sunia ma wspaniały domek i bardzo się przywiązała do nowych opiekunów. Uważamy też że po tym co zrobiłaś nie byłoby właściwe abyś wpłacała jakiekolwiek pieniądze na nią. Jeśli jednak chcesz nam pomóc to proszę wpłać pieniądze które zamierzałaś przeznaczyć na Shillę na konto AFN chorego Klarneta. Numer konta: 78213000042001038801430001 VWBank ALARMOWY FUNDUSZ NADZIEI NA ŻYCIE UL.JAGIEŁŁY 5 M 19 14-100 OSTRÓDA NIP 7412025929 KRS 0000264523 nr konta dla przelewów z zagranicy INGBPLPW78213000042001038801430001 opłata za przewalutowanie 40zl :/ Z dopiskiem Klarnet
  6. A tak, zaraz zmienię. Fotki jakieś nezadługo pewnie będą.
  7. Ważna jest też stabilizacja, przyzwyczajenie psa do stałych pór spacerów, karmienia, uspokojenie jego życia. Stabilizacja. Kiedy pies wie że to normalne że opiekun wychodzi i wraca inaczej się zchowuje. Mój Vit kiedyś usiłował wychodzic za mną do pracy i baaardzo ciężko było postawic mu na drodze dostatecznie silną przeszkodę. Dziś kiedy widzi że zbieram się do wyjścia sam drepcze na swój ulubiony fotel aby zwinąć się w kłębek i pospać. Pomóc może też danie przy wyjsciu normalnie niedostępnych zabawek i jakiegoś przysmaku - niech się psince wyjście opiekuna zacznie przyjemnie kojarzyć.
  8. Jak pamietam Klarnecia to zawsze był niezbyt kontaktowy. Ale nie ma się zupełnie co dziwić. Starszy pies po bardzo cięzkich przejściach. Przeciez u Przyjaciel Koni w hotelu był prawie rok. Nie wiemy ile tułał się wcześniej. Do tego strata opiekuna dla dobka który jest z reguły psem jednego człowieka to przecież straszny cios. Zapewne jego stan - długie problemy z nabraniem chociażby trochę wagi odzwierciedlają stan jego psychiki. On przede wszystkim musi dpocząć, poczuć choć się trochę bezpieczniej. Sądzę że na razie jest ciągle jeszce przerażony i ostrożny. Pamiętam na jednym ze spacerów jego reakcję na dużego agresywnego psa na podwórku - natychmiastowy w tył zwrot i ciagniecie do boxu. I wyobraźcie sobie biedaka szukającego bezpieczeństwa w boxie gdzie dookoła szczeka kilka psów w innych boxach... Tu niestety tylko czas i serce mogą pomóc. I niestety moja prywatna dodadkowa obawa, niestety dopiero sobie przypomniałem :-( Wydaje mi się że Klarnecio niedosłyszał - chyba gdzieś wcześniej ( kilkadziesiąt stron ) pisałem o tym. Trzymaj się Klarnecio, uwierz w swoje szczęście i koniec tułaczki.
  9. Ja leże fnansowo od jakiegoś czasu :-( Ale może coś wymyślę. Wczoraj do schronu w Sochaczewie trafiła prawie identyczna czarno biała młoda astka :-(...
  10. Kochana Paros przepraszam że tak wychodzi, ale i sytuacja u mnie w stadku się zmienia i jednak czas pozwala czasem przemysleć lepiej sytuację. Po pierwsze nie ma już problemu kłótni chłopaków pod moją nieobecność. Pamietając co Vit wyczyniał w hotelu i na początku u mnie, nie wierzyłem że uda się go skutecznie izolować od dziewczyn i Lucka - jak do tej pory forsował wszystko co chciał (otwieranie okien, drzwi czy przegryzanie się przez deski albo kilkumetrowe podkopy to żaden wyczyn w przypadku Vita). Kiedy w końcu zrezygnowany i zmartwiony niedawno spróbowałem jednak Vita zamknąć w domu okazało się ku mojemu bezgranicznemu zdziwieniu, że teraz po prostu nie chce wychodzić i pasuje mu spokojne przesypianie dnia na fotelu. Jeśli juz tak bardzo czuje się "u siebie" chyba wypada mi to uznać za komplement i cieszyć się z tego. Razem z Vitem :-)
  11. Na dobry początek. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=94486"][IMG]http://img148.imageshack.us/img148/3319/as200qz2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=94486"][IMG]http://img219.imageshack.us/img219/2231/as100ei6.jpg[/IMG][/URL]
  12. Zostaje. Weekend minął bardzo spokojnie, bez szczepek, trochę się poburczało ale niewiele. Lacunka troche pokrzyczała ale śmieszne :-) teraz szczeknie i zaraz patrzy na mnie z miną ups! zapomniałam...Nawet w sobotę wieczorkiem chłopaki spali plecki w plecki :-) Mając psa na co dzień zapominamy jaki był pół roku temu, widzimy go takim jest dziś, na co dzień. Kiedy Vit trafił do nas rozpaczliwie potrzebował człowieka i to do bólu, starał się kiedy już ktoś zwrócił na niego uwagę być jak najbliżej. Dlatego uciekał z zamknięcia, starał się być zawsze blisko - nieważne czy n drodze były drzwi okno siatka czy płot. Teraz spokojnie daje się zamknąć w pokoju - lokuje się na fotel i idzie spać :-) Kiedyś był przestraszonym i bardzo ostrożnym psem. Dziś przed śniadaniem tańczy a w ogrodzie radośnie biega i skacze. Potrafi już prosic o głaski. Zmienił się, zaufał, nie wiem jakby zniósł zmianę opiekuna i co musiałby znieść nowy opiekun żeby Vit mu zaufał.
  13. Piękny pies. Cudny, kiedy go zobaczyłem pierwszy raz zakręciła mi się łza w oku - mój kochany Felix stanął mi przed oczami. Bardzo chciałbym żeby znalazł swój dom - cudne są te czarne mieszańce oeczarkowate :-)
  14. Witajcie. Ponieważ trochę (aczkolwiek nie całkiem jeszcze) już lepiej u mnie z czasem postaram się troszkę tu pomóc. Wiem jakie warunki oferuje Kosmatypl (jeszcze raz dzięki za Barmisia :-) i byłoby to świetne miejsce dla suni gdyby się dogadała z kotami i rezydentami. Jednak jeśli tak nie będzie to pobyt w boksie w ogrodzie to chyba absolutna ostateczność i tylko na chwilę. Spróbuję wymyślić coś konstruktywnego.
  15. Chciałem przypomnieć też że Romek potrzebuje dobrego opiekuna, bo nigdy nie był psem ułożonym i posłusznym, a teraz po tylu przejściach napewno ptrzebuje serca i poważnego traktowania... Romek biedaku obyś świeta spędzał w nowym kochającym domu, takim już na zawsze.
  16. Wczoraj poźnym wieczorem usiadłem napisać coś o Vicie, nawet mi się udało ale pisząc uswiadomiłem sobie jak daleko już z Vitem zaszliśmy. Jak bardzo Vit się zmienił od czasu kiedy go poznałem i jak bardzo zmienił swoje zachowanie. Jeszcze raz proszę nie gniewajcie się przez weekend muszę przemyśleć wszystko raz jeszce od początku do końca.
  17. Postaram się jak najszybciej: -napisać text -skontaktować się Proszę nie gniewajcie się. I ja naprawdę nie wiem co robic, Vito praktycznie cały czas pokazuje przywiązanie do mnie i wprost cudowny charakter... Serce co innego rozum co innego(chociaż już skołowany jest...)
  18. Kilka słów na szybko bo niestety ten koniec roku mocno mam zagoniony. Po pierwsze chłopaki nadal na się burczą, aczkolwiek od dłuższeg czasu w mojej obecności nie było przepychanek staram się dać im okazję do zabawy raczej niż do walk więc uczę też Vita nie drażnienia Lucka. W przypadku poburkiwań obydwaj dostają reprymendę. Lacuna też jest oduczana "pokrzykiwania" i to idzie najlepiej jak narazie. Pod moją nieobecność Vit został przeniesiony do domu, z pewną obawą jako że już kiedyś nam pokazał że jak chce to wyjdzie z każdego zamknięcia. Okazało się jednak że w znanych sobie warunkach jest spokojny i nie próbuje się wydostać, nie rozrabia, wiekszość czasu przesypia na fotelu. Taki miły domownik. Nie wiem co dalej prawdę mówiąc. Wygląda na to że kryzys częściowo rozładowany. Im dłużej tez jest u mnie tym chyba gorzej z punktu widzenia jego przyszłości w innym domu. Pewnie jest już blisko taki punkt za którym nie będzie miało to sensu (może zresztą go przekroczyliśmy już...). Proszę wypowiedzcie się co sądzicie. [SIZE="3"][I][FONT="Garamond"]Przepraszam że żadko się odzywam, w najbliższym czasie postaram się nadrobic zaległości i zaległe sprawy[/FONT][/I][/SIZE]
  19. Dziękuję bardzo paros, bardzo ładne. Chociaż muszę powiedzieć że chyba jest minimalny postęp. Poz zastosowaniu sie do rad Katcherine coś jakby drgnęło - ale moze mi się tylko wydawać, albo Lucek miał dobry dzień i niechciało mu się burczeć. Zobaczymy czy będzie dalszy postęp.
  20. No to brakuje mi fotela i kanapy (dla Lucka) :-) - mam dwa, na drugim z reguły coś lezy i dlatego wojna o ten pozostały.
  21. Fakt przy witaniu się są awanturki. Z tym fotelem to jest o tyle zabawne że w dzień często wyleguje się na nim także mniejsza sunia - z tym że ona od zawsze woli i jako jedyna ma przywilej spania na łóżku - tak jest od zawsze a jest najstarsza i najdłuzej ze mną. Także Wito chętnie zajmuje Fotel ale śpi na kocu na podłodze - na fotelu za ciepło chyba. Lucek jako jedyny nie jest zainteresowany - ale z oczywistego powodu - nie miści się i mu niewygodnie. Lucek spi pod łóżkiem, przy łóżku, ma swoje legowisko ale nigdy nie korzystał własciwie, tak jak Wit woli dywan lub podłogę - obaj są bardzo mocno kudłaci w przeciwieństwie do suń.
  22. Z tym akurat nie ma problemu - często obydwaj się domagają pieszczot, nie są jakos zazdrośni w przytulankach. Vit to też przylepa tylko nie potrafi jeszce tak jak Lucek się przymilać. On w ogóle chyba dopiero odkrywa życie w bliskości człowieka i innych kochanych psów, jest zapatrzony i bardzo potrzebuje ale wielu rzeczy nie umie okazać w przeciwieństwie do Lucia.
  23. Hmm uświadamiasz mi moje niedociągniecia. Widzę że zbyt duzo spraw pusciłem na żywioł i będę musiał wprowdzic korekty. Zobazcymy czy to się uda w warunkach ciągłego niedoczasu. Szczerze mowiąc do tej pory zachowanie suni traktowałem jako lekkie niegroźne dziwactwo. Tym bardziej że w ogóle poza tym jest raczej wycofana i niekłótliwa. To mniejsza jest "diablikiem" pod wzgledem temperamentu. Kiedyś na początku wywołał taką szczepę że ledwie udało mi się je rozdzielić. Co mi przypomina że "obraziłem się" po tym na cały wieczór - co zgodnie z tym co piszesz mogło mieć wpływ na ich późniejsze lepsze zachowanie. Pytanie które mi się nasuwa to czy doprowadzę do grzeczności i ładnego zachowania w mojej obecności - zachowanie psów takie pozostanie gdy nie ma mnie w domu ?
  24. Mam więc materiał do przerobienia przez weekend. Część jest wprowadzona bo wszystkie reagują na komendę basta (jakoś samo tak wyszło że jest taka a nie inna) - przestać i rozejść się. Teraz dodamy separację i ignorowanie. Muszę byc twardy :-) bo Lucek to chyba najwieksza przylepa jaką widziałem - potrafi tak się przymilać jak zaden znany mi pies. Tak przy okazji pytanie - moja większa sunia ma zwyczaj usadowienia się na fotelu i regulowania ruchu :-) Zachowuje się jakby była żandarmem kiedy ona się ułozy do spania na fotelu wszystkie psy mają zająć swoje miejsca i się nie szwendać po pokojach. A zwłaszcza jak juz ja się położę. W dzień i poza fotelem to nie działa - co o tym myślisz ? Na wszelkie wycieczki reaguje warczeniem i kłapaniem - wyraźnie dyscyplinującym - takim bez ataku.
  25. Czysty przypadek, pomógł fakt że Kostek nadal ma na imię Kostek, oraz to że kiedy mielismy załatwić transport Kostka na konsultacje jedną z opcji była kolezanka Em-Chan, więc Em-chan zna tą historię.
×
×
  • Create New...