Jump to content
Dogomania

nataleczka

Members
  • Posts

    88
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by nataleczka

  1. Pseudohodowcy są okropni. Jestem przerażona tym wszystkim. Moja ciocia, kobieta zamożna, niby z głową na karku. Po uśpieniu jej poprzedniej suczki (miała raka), oczywiście bez rodowodu odrazu zabrała się za szukanie nowego psa. Aga- tak nazywał się uśpiony pies wyglądem troszkę przypominała cocker spaniela, miała straszną psychikę, nie można było ruszać się po domu bo ona już szczekała, nie można było jej spuścić ze smyczy bo już jadła śmieci z podwórka, miała jeszcze wiele innych "wad". Po stracie suczki, ciocia dzwoniła do mnie czy pójdę z nią na plac kupić psa, oczywiście odmówiłam bo tak jak ktoś pisał na placu mogę kupić ziemniaki a nie psa! Ciocia obraziła się na mnie więc wybłagała mojego tatę aby pojechał z nią do jakiejś "hodowli" po pieska. W tejże hodowli było 8 szczeniąt, nie pamiętam w jakim wieku były, ale cioci pies ledwo co chodził jak go zabrała. Maluchy były już odłączone od matki, jadły z jednej wielkiej miski więc nie każdy mógł się najeść. Z psem od początki były same problemy, pcheł miał więcej niż włosów na głowie, świerzb też niczego sobie. Pies ma lekko ponad rok, ciocia w ciągu tego czasu wydała ok. 4 tysięcy na jego leczenie bo ciągle coś łapie. Oczywiście, kiedy mówię, że gdyby wzięła psa z hodowli, prawdziwej hodowli zaoszczędziłaby mnóstwo kasy, miałaby "oryginał". Nie rozumiem w ogóle jak można było wziąć psa z takich warunków?! Oczywiście litość, ale wzięcie psa napędza machinę przez którą ta biedna suczka będzie rodziła następne i następne szczeniaki. Większość ludzi uważa, że pies z rodowodem to pies chodzący na wystawy a jak oni nie zamierzają z nim chodzić na wystawy to po co tyle płacić? Studiuję weterynarię i u mnie w grupie są dokładnie takie same przekonania...
  2. Wlasnie planuje rozmowe z wlascicielami i chcialam im podsunac jakis pomysl na rozwiazanie problemu. pozdrawiam
  3. [LEFT]Wiatm! Jestem dzisiaj pierwszy raz na forum, zarejestrowalam sie z powodu "malego" problemu... Moi sasiedzi kupili sobie malutkiego pieska, nie znamw sumie rasy jest troche pdoobny do jorka troche do sznaucera, jest to podobno jakas miniaturka. Piesek ma juz okolo roku, moze troche mniej. Problemem jest to, ze kiedy oni tylko wyjda rano do pracy piesek zaczyna koncertowac...on nawet nie szczeka tylko wydaje z siebie oglosy skomlenia jakby go ktos "obdzieral ze skory". Piesek jest w domu napewno sam, kiedy wracaja wlasciciele jest juz cicho. Mieszkam w malej kamieniczce, w ktorej to szczekanie sie roznosi po calej klatce trafiajac do wszystkich mieszkan. Obawiam sie ze pewnego dnia zaczna naplywac skargi na tego psiaka i niedaj Boze trzeba bedzie go usunac z bloku. Ja sama mam psa ktory szczeka, ale tylko do domofonu albo jak ktos zadzowni dzownkiem. Szczekanie tego malca jest poprostu uciazliwe. Mi jak mi to przeszkadza (ja to moge stolerowac) ale moi sasiedzi niestety sa juz bardziej nerwowi. Jedna z nich miala pretensje jak robilismy remont mieszkania ze wietarka dziala po godzinie 15 :roll: albo ze za glosno chodzimy po mieszkaniu. Darze do tego- czy mozna psu podawac jakies srodki uspokajace?(to jest rozwiazanie ale nie na dluzsza mete) czy mozna z nim pojsc na jakies szkolenie czy do hymmm nie wiem jak to sie nazywa "psiego psychologa"? Bardzo zalezy mi na tym aby rozwiazac ten problem, bo kiedy sasiedzi zaczna sie buntowac to piesek moze skonczyc w shcronisku albo jeszcze gorzej... [/LEFT]
×
×
  • Create New...