-
Posts
2476 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Potter
-
Oprócz kosztów leczenia Kornisza, muszę dać jeszcze parę złotych za opiekowanie się Hawrą i Korniszem temu mojemu panu, który z dobroci serca przygarnia wszystkie bezdomne psy z Jędrzejowa. On oczywiście nigdy nie mówi o pieniądzach, ale mi jest zawsze głupio :oops: , kiedy podsyłam mu następnego psiaka, dlatego od czasu do czasu staram się coś mu jednak zapłacić. On specjalnie dla nich zbudował nową budę i je karmi tak, że oba przytyły w ciągu 2 miesięcy po 3 kg :loveu: .
-
[quote name='Roxana']I jak Korniszek? Dołączył już do swojej Hawruni? :razz:[/quote] Dzisiaj Kornisz będzie już z Hawrą, czy mu się to podoba czy nie...:razz: . Czy Kornisz ma założoną aukcję na Allegro? Co do tekstu, to Bosche nie wiem... można przeciąć to wszystko z mojego pierwszego postu, bo ja nie umiem pisać rzewnych kawałków :roll: .
-
He, he... Kornisz tak się rozpuścił, że nie chce w ogóle wyłazić na podwórko, muszę go wynosić, żeby się wysikał... A jeszcze niedawno błąkał się przemoczony po ulicach... No cóż, jutro wraca do kojca, a w poniedziałek zdejmiemy szwy.
-
U Kornisza wszystko dobrze, liże się po .... ;)
-
Nareszcie mam chwilę, żeby coś napisać. Niestety, mam bardzo utrudniony dostęp do internetu, a w święta to już w ogóle zero :shake: , stąd te chwilowe przerwy w dostawie informacji. Otóż, badanie i zabieg były ustalone na 27 grudnia, ale w ostatniej chwili zadzwonili z lecznicy z prośbą o przełożenie na dzisiaj (29 grudnia) - podobno mieli jakiś nagły, dramatyczny przypadek, wymagający natychmiastowej interwencji, a potem lekarz miał zaklepany wyjazd na jakieś konsylium do Warszawy. Dlatego nie mógł zrobić dwóch zabiegów naraz. Zgodziłam się, bo przecież u Kornisza nie ma takiego pośpiechu. Dzisiaj w końcu pojechaliśmy. Korniszka uśpili do badania, bo podobno tylko w znieczuleniu można dokonać wiarygodnego badania tego rodzaju uszkodzenia łapy (pies nie czuje wtedy bólu i nie wierzga się). Badało 3 weterynarzy (w tym ojciec i syn Kwiecińscy). Trochę to trwało, ale ostatecznie stwierdzono co następuje: [B]więzadło nie jest zerwane, tylko naciągnięte, wobec tego nie opłaca się męczyć zwierzaka długą (ok. 2 h) i ciężką operacją, kiedy jej wynik jest niepewny i można pomóc, ale równie dobrze zaszkodzić; zdecydowano się na uniknięcie skalpela i leczenie farmakologiczne oraz usztywnienie chorej łapy za pomocą specjalnego "stelaża".[/B] Ponieważ Kornisz i tak był już znieczulony, postanowiłam to chociaż wykorzystać i zdecydowałam o kastracji. Jesteśmy umówieni tak, że kiedy przyjadę za 10 dni zdjąć szwy, wtedy zaordynują mu leki na wzmocnienie chorej łapy (silne sterydy) i założą usztywnienie. Kastracja kosztowała 100 zł. Jeszcze nie wiem, ile wyniosą leki i "stelaż". Mam nadzieję, że to wszystko zamknie się w kwocie 300 zł, chociaż dalej zbieramy. Do tej pory zbieraliśmy na "operację" Kornisza, ale chyba ujęłam to nieściśle, bo raczej chodzi o "leczenie" w ogóle, jeśli operacja nie wchodzi w grę. Mam nadzieję, że dla osób które do tej pory wpłaciły na Kornisza, nie ma to znaczenia :-) . Cały czas chodzi o zdrowie Kornisza... Piesek już się wybudził, chodził trochę zygzakiem :grins: , a teraz wzięłam go na kilka dni z kojca do ciepłego pomieszczenia. [B]Ludzie, kto da dom Korniszowi ? - już jest prawie zdrowy, wykastrowany, zaszczepiony, odrobaczony. I taki wesoły...[/B]
-
OK. Podziałamy...:roll:
-
Mam pytanie - chyba jakaś niezbyt inteligentna jestem :oops: , bo nie wiem jak zamieścić w tytule mojej aukcji, że jest już zakończona... Wchodzę na edycję i nic - nie mogę w ogóle ruszyć tytułu... :roll: Starałam się uważnie przeczytać ten wątek, ale nic na ten temat nie znalazłam, jeśli to już gdzieś było, to przepraszam za kłopotanie.
-
Nie, niestety, wet poprosił o przełożenie zabiegu, bo teraz przez cały tydzień jest na szkoleniu. Następna data - 27 grudnia. Może i dobrze się stało, Kornisz ma więcej czasu, żeby się jeszcze poprawić, no i może uda się zebrać całą kwotę, a może i trochę więcej, bo coś mi się wydaje, że na 300 zł się nie skończy...:shake:
-
Na Allegro Kornisza nie ma - nie miałam do tego głowy. Może ktoś mógłby go wystawić? Jak dobrze pójdzie, to z bazarku będzie ok. 100 zł :multi:. Marzy mi się, że może wystarczy jeszcze na jego sterylizację...
-
Wczoraj założyłam Korniszowi aukcję z kilkoma drobiazgami na bazarku. Robiłam to pierwszy raz, ale się udało. Tylko nie wiem za bardzo, w jaki sposób mają trafić do mnie ewentualne pieniądze - na moje konto czy tylko na AFN? Wszystkich zainteresowanych i chętnych pomóc - zapraszam :lol: . [URL]http://static.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=36388[/URL]
-
Niestety, na badaniu okazało się, że łapa mu jednak "lata". Więc jednak operacja. Wstępnie jesteśmy umówieni na następny tydzień przed świętami. W sumie to może i dobrze - będzie zabieg, rehabilitacja, jest młody, więc powinno się udać... A myślę sobie, że u nikogo innego w dzisiejszym cudownym świecie nie miałby szans na taką operację, kto by się tam zajął jakąś łapą, już słyszałam taką opinię "że przecież od tego nie zdechnie, więc po co wydawać pieniądze" :angryy: .
-
Przed chwilą sprawdzałam - na koncie Kornisza jest 184 zł. Nadal zbieramy. Jesteśmy wstępnie umówieni na przyszły czwartek na zabieg. Najpierw jeszcze raz go obejrzą - jest jakaś szansa, że nie trzeba będzie operować, ale raczej nikła... Zobaczymy. Gdyby się tak szczęśliwie udało, to przeskarpetkujemy zebrane pieniądze na "psy z Kielc".
-
Dzisiaj zaszczepiony. Zostaje jeszcze operacja łapki i ewntualnie kastracja (nie z powodu jakiejś przejawianej agresji, ale mam zasadę że wszystkich moich podopiecznych, i suki i psy, sterylizuję).
-
Dzisiaj z nim trochę biegałam. W porównaniu do tego co było, to już bardzo ładnie obciąża chorą łapkę :grins: . W najbliższym czasie zawiozę go do lecznicy w Kielcach, niech jeszcze raz go obejrzą i ostatecznie zadecydujemy co do operacji. Mam tutaj jedno ogrzewane pomieszczenie, więc może jakoś sobie poradzę po zabiegu. W środę zaszczepię go na wściekliznę i wirusowe. Kornisz jest kochany, kiedy odchodzę, to wciska nosek w kraty i piszczy... :placz:
-
No cóż, ja systematycznie robię zbiórki po grosiku na Kornisza w mojej rodzinie, ale na razie wyszło tego 40 zł. Za dużo tych psów, za dużo potrzeb :shake: ...
-
Kornisz prosi o pieniążki na operację :Dog_run:
-
Korniszek jest cudowny , przywiązał się do Hawry, jakby były razem od szczeniaka :loveu: . Na razie siedzi sam w kojcu, bo Hawra jest po sterylizacji i chyba nie jest tym zachwycony. Ale już ładnie biega po podwórku i sierść mu zaczęła błyszczeć. Zastanawiam się co będzie, jeśli nie uda się uzbierać pieniędzy na zabieg :shake: . Czekam z utęsknieniem na wypłatę, może wtedy...
-
Przecież nie zwlekam celowo z tą operacją. Gdybym miała potrzebną kwotę, już dzisiaj zawiozłabym go na zabieg. W tzw. międzyczasie muszę go doprowadzić do ładu - odpchlić, odrobaczyć (teraz 2 tura), podkarmić, poza tym miał okropną ranę na wewnętrznej części tej chorej łapki, teraz częściowo już zagojoną. Dzisiaj Kornisz siedzi smutny i wyje :-( , bo jego nowa koleżanka z boksu (Hawra [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2495443#post2495443)[/url], z którą zdążył sie już zaprzyjaźnić, była dzisiaj na sterylizacji i po zabiegu wzięłam ją do mieszkania. Jeszcze kilka zdjęć Korniszka: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img215.imageshack.us/img215/8069/kornisz005ai4.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img215.imageshack.us/img215/8331/kornisz009de2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img296.imageshack.us/img296/1396/kornisz011mi1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img296.imageshack.us/img296/7752/kornisz013pd6.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img292.imageshack.us/img292/2710/kornisz014wj0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img296.imageshack.us/img296/7954/kornisz015mh6.jpg[/IMG][/URL]
-
Oto opinia weterynaryjna i jeszcze raz Kornisz: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img524.imageshack.us/img524/9361/kornisz002zm5.jpg[/IMG][/URL] [IMG]http://img113.imageshack.us/img113/5696/kornisz003qc6.jpg[/IMG]
-
Kornisz przybrał na wadze i zaczął nawet trochę obciążać chorą łapkę. Weterynarz stwierdził, że jest możliwe ( oczywiście pod warunkiem, że pies będzie przebywał w dobrych warunkach), żeby organizm sam zregenerował część uszkodzenia, ale nigdy całe. Jutro postaram się zrobić zdjęcie opinii weterynaryjnej i może w końcu nauczę się sama wklejać zdjęcia (o ile przebrnę przez tą cudną instrukcję ;) ).
-
Tydzień temu przygarnęłam Kornisza, młodego (ok. 1,5 roku) kundelka. Od dłuższego czasu błąkał się po ulicach Jędrzejowa. Był chudy jak szkielet i nie chodził na tylną prawą łapę. Przez te kilka dni zdążyłam go odpchlić, odrobaczyć i trochę podkarmić. Ponieważ dalej nie używał łapki, wczoraj wieczorem zawiozłam go do lecznicy Kwiecińskich. Niestety okazało się, że, prawdopodobnie w wyniku mocnego uderzenia, ma zerwane więzadło krzyżowe w stawie kolanowym :-( . Jedynym sposobem leczenia tego typu urazów jest operacja. Koszt wyniesie ok. 300 zł (najdroższy jest implant wszczepiany w tkankę). Oczywiście bez tego zabiegu Kornisz może żyć, ale nigdy nie będzie w pełni sprawny. Dlatego obecnie zbieramy pieniądze na operację. Wszystkich chętnych pomóc, prosimy o wpłaty na konto AFN z dopiskiem "Kornisz". Zdjęcia Kornisza ma Erka i postara się jak najszybciej je zamieścić. Dołączę też zdjęcie opinii weterynaryjnej.
-
Pieniądze za pobyt Rubena w hotelu są do odzyskania , ale z pewnym opóźnieniem. Wg ustawy "o ochronie zwierząt" koszty wykonania orzeczenia o przepadku zwierzęcia ponosi skazany, czyli w tym przypadku kłusownik. AgaG - podaj mi tylko dokładną datę, kiedy został adoptowany i adres tych ludzi, którzy go wzięli (ale te dane prześlij na moje prywatne). Na bieżąco wysyłam rachunki do Sądu Rejonowego w Busku. Oni są strasznie opóźnieni, ale wcześniej czy później muszą wpłacić nam pieniądze.
-
To cudowna nowina, że Ruben ma nareszcie dom. Rzadko zaglądam ostatnio na dogo, bo mam urwanie głowy z psami w Jędrzejowie, więc te wspaniałe wieści dotarły do mnie dopiero wczoraj. Dwie rady: 1) lepiej nie podawajcie na forum ŻADNYCH bliższych informacji o tym, gdzie ostatecznie będzie mieszkał chart; wiem, że Rubena szukali kłusownicy różnymi kanałami i przez podstawione osoby już wtedy, gdy był pod moją opieką; wbrew pozorom panowie kłusownicy to cwane osobniki - często przeglądają fora na dogomanii i trzymają "rękę na pulsie" :angryy: . Dlatego odetchnęłam z ulgą, kiedy Ruben mógł zmienić miejsce pobytu i wyjechać do hotelu. Wolę być przewrażliwiona i chuchać na zimne, ale nasłuchałam się strasznych historii o tym, do czego zdolni są kłusownicy od Komendanta Straży Łowieckiej w Kielcach. 2) niech ci Państwo jak najszybciej kołują zezwolenie na posiadanie charta, bo jeszcze ktoś "życzliwy" ich zadenuncjuje i będzie kłopot: Ruben nie jest rodowodowy, ale to nie ma żadnego znaczenia, bo ustawa Prawo Łowieckie w art. 10 stanowi wyraźnie, że to zezwolenie dotyczy CHARTÓW I ICH MIESZAŃCÓW (Ruben został odebrany kłusownikowi wyrokiem sądu po uprzedniej opinii biegłego kynologa, który ocenił, że jego budowa fizyczna wykazuje przewagę cech charta); w przypadku uczciwych ludzi uzyskanie takiego zezwolenia jest czystą formalnością, oczywiście zależy to od zwyczajów panujący w danym powiecie, ale najczęściej sprawdzają tylko dane na Policji i w najbliższym kole łowieckim, czy delikwent chętny na charta nie był wcześniej notowany o kłusownictwo; zezwolenie uzyskaje się na konkretnego psa. Jeśli będą jakieś problemy, chętnie pomogę (jestem prawnikiem).
-
[quote name='AgaG']Pies który "kłusował" nadaje się tylko do mieszkania. Z posesji ucieknie i będzie polował. W Warszawie mamy duzo dogomaników. Np. Asiaf1 trzeba wziąc adre tych ludzi i poprosić Asię o kontrolę przedadopcyjną.[/quote] Jeśli mogę wtrącić swoje 5 groszy: Ruben prawdopodobnie nigdy nie kłusował, był szczeniakiem, kiedy zabierano go od kłusownika. Charty odbierane są ich właścicielom nie za udowodnione kłusownictwo, ale za posiadanie psa tej rasy bez wymaganego zezwolenia. Po drugie, wielokrotnie bywałam na spacerze z Rubenem w lesie i na polach i biegał tam spuszczony ze smyczy (wiem, że to wykroczenie, ale nie miałam serca go zapinać, po 2 latach w schronisku). Wiele razy widzieliśmy sarny i zające, a Ruben trzymał się przy nodze i nawet powieka mu nie drgnęła - zero zainteresowania!. Przez chwilę się nawet obawiałam, że go jednak złamali w schronisku. Oczywiście pozostaje jeszcze instynkt myśliwski, ale jednak myślę, że nigdy nie polował.
-
A tak w ogóle, to jak się miewa Rubenek? Wszyscy, którzy go tu znali bardzo za nim tęsknią, a ja najbardziej.