Jump to content
Dogomania

BoUnTy

Members
  • Posts

    4029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by BoUnTy

  1. Tylko ja dalej powtarzam, że jak pieniazki pójdą na konto fundacji to nie bezie można z nich skorzystać, bo Ani faktura, ani umowa o dzieło jest niemozliwa w tym wypadku, wiec pieniażków nie bezie jak wyciągnąc... Poosty skaczą :/
  2. [quote name='Neczka']Tylko tymi pieniędzmi narazie nie dysponujemy i nie wiadomo ile jeszcze trzeba będzie na nie czekać... Dosyć skomplikowana sprawa... Ja prowadzę sprawę Kojaka. Może rzeczywiście w tym wypadku lepszy byłby DT płatny u Ani, to zawsze dom a nie hotel no i o połowę taniej... [B] Wrzucam w 1 post dane potrzebne do przelewu na Kojaka[/B][/QUOTE] No i najważniejsze, Ania jest cały czas w domu, a Kojk bardzo lubi towarzystwo innych przebywajacych tam psiaków, no i nie musiałby sie po raz kolejny przeprowadzać, tylko już tam czekalby na znalezienie domku...
  3. [quote name='becia66']A ile u Ani kosztuje DT ?[/QUOTE] Kojaka 300 zł. - to i tak lepiej niż 650 zł., Ania nie dałaby rady utrzymywac kolejnego psa...
  4. To klops, bo żadna umowa o dzieło w grę nie wchodzi, bo Ania straci opieke, a moglaby go zostawić u siebie na DT płatny. W takim wypadku chyba trzeba bedzie na kojaka zberać na prywatne konto i prowadzic rozliczenia, bo innego wyjścia ie widze... No ale przynajmniej Kojak już nie bedzie się musiał przeprowadzać...
  5. A co w sytuacji gdy znalazłby sie Dt płatny, DT nie wystawi faktury i co wtedy? Chyba bedzie trzeba przenieść skarpete Hagera na konto prywatne, czyż nie?
  6. A to moje pytanie, jak wyglada ewentualne płacenie za hotel - trzeba faktury jakieś brać, czy jak? Fundacja jest w stanie regularnie przelewac pieniążki na konto hotelu? Ja usze wiedziec co mamy robić, bo musze zarezerwowac ewentulane miejsce w hotelu, ale nie chce, żeby to wygladało tak 'wzięlas psa do hotlu to sobie płać' i zostane JA z psem na lodzie...
  7. [quote name='SZPiLKA23']A moze odrazu zrobic mu ogłoszenie w gazecie? Duzo psow idzie z takich ogłoszen.[/QUOTE] To jest dobra myśl, narazie ja podałam Kojaka pewnej osobie, która zrobi mu pokaźny zasób ogłoszen w sieci - od czegoś trzeba zacząć... Mozna placić w ratach, to co robimy? wieziemy go do hotelu do Psiej Krainy, oby Asia jeszcze trzymala miejsce Hagerkowe... Tylko, że trzebaby zapłacić za choćby pirwsze dni 'od ręki', ja moge narazie zapożyczyć pieniazki od innego psiaka, żeby dzisiaj zapłącic Asi, a najwyżej reszt na konto sie przeleje, co myslicie? Troszkę dużo 630 zł., na ale skoro już cos jest to jest dobrze, a ja mysle, ze na przyszłej akcji w SCC znajdzie dom xD
  8. A ile Kojak ma na swojej skarpecie? to cenna informacja, bo będziemy wiedzieć gdzie go umieścić... No to super, ze tylko to zawiera opieka wet., czyli bez więszych problemów, co do zostawania samemu to ja mysle, zenawet wskazane, zeby psiak zaczął zostawać powoli sam, bo generalnie trudno bedzie o domek siedzacy przy psie 24h. Co do szczepień to tak też myślalam, ze nie mógł być szczepinoy bo byl na antybiotykach długo, wiec to też nie problem
  9. W hotelu też nie bedzie 24h z człowiekiem, nawet w najlepszym, ze szkoleniowcem, ale tam też psy zostaja np. na noc same, w przerwie obiadowej itp. - to jest normalne... Ja już sama nie wiem co robić...
  10. To i tak naraie najlepsze i jedyne z mozliwych wyjść... I zawsze przynajmniej 1 przeprowadzka mniej...
  11. [QUOTE]Czy wizyty kontrolne u weta są potrzebne? Czytałam, że wszędobylski jest - zwariowany bardzo? [...]wychodzimy rano do pracy oboje z mężem i wracamy dopiero koło 16.00, zatem 8 - 9 godzin musiałby sam w domu siedzieć. Wytrzyma nie piszcząc i nie dewastując domu?[/QUOTE] Prosze o odpowiedź osób któr znaja Kojaka bardzij, bo ja po tych paru chwilach nie umiem tego powiedzieć...
  12. Hager i Dolly w nowych domkach doopska grzeją!
  13. Jeszcze i do Kojaka uśmiechnie się szczęscie ;) Szukam dla niego normalnego DT... Narazie klops, ale trzeba trzymac kciuki...
  14. Przepraszam dziwczyny, że Wam sie wpchne w temat, ale moze znacie jakis DT, który móglby przygarnąc tego psiaczka, nawet płatny DT? On bardzo tego potrzebuje, udalo mi sie go upchnac na noc z nieudanej adopcji, ale co dalej? :placz: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/sznur-na-szyi-oskalpowana-glowa-zlamane-psie-serce-kojak-blaga-o-dom-128741/[/url] Prosze z calego serca o pomoc - Kojak to bardzo kontktowy pies, młodziutki, rana ślicznie sie goi -tolerancyjny dla psów, ludzi, małych dzieci i KOTÓW! Nie załatwia sie w domu, jest naprawde super - tylko miejsca mu brakuje ;(
  15. Nie szpilko - wcale tak nie uważam, bo ja tutaj jestem jako osoba postronna. oczywiscie - zgadzam się, ze pies się moze zmienić z godziny na godzine, ale sama popatrz - masz inne wyjscie? wiesz co teraz? Możemy sobie popłakac, policytowac się na wątku kto ma rację, ale pies czeka... Innego wyjscia nie ma, albo musi przezyć te przeproadzki, a raczej napewno nic mu rażąco po nich nie bedzie - zaś nie przesadzajmy - oczywiście jest to stres, jest to przezycie, ale nie takie, kytórego by nie mógł raczej znieść. Patrząc tak to w ogóle nie powinniśmy psów wyciągac np. ze schronisk, bo nie dośc, że nie wiem jak u Was to wyglada, ale u nas psy to wielka niewiadoma i gramy sobie w rosyjską ruletke - nie wiemy jaki pies sie okaze, zawsze jest ryzyko, że bedzie musiał sie przeprowadzać. Lepsze chyba to, niż wlasnie oddanie go do schroniska, bo wtedy napewno bedzie 1 przeprowadzka przynajmniej mniej, no ale ok. Poza tym co do tych wycieczek, to zacytowałam słowa szkoleniowca, któy powiedzial mi to przy podobnej (bardzo - tyle, ze pies w troszke gorszej sytuacji) sytuacji. Powiedział, ze 'dla psa to tylko wycieczka'... Poza tym gadałam z Neczką przez telefon i mysle, ze to ona najwięcej ma do powiedzenia w tej sprawie wraz z Ola la, ja po prostu znalazłam się tutaj w niedopowiednim dla mnie miejscu i czasie, no ale coż zrobić - moge oczywisćie spakować manatki i udawać, że Kojaka nie kojarze, a mozemy RAZEM naprawdę wiele zrobić i niech każdy teraz się zastanowi jak chce, zeby to wygladało. Poznalam dzisiaj tego psa i raczej jego charakter to zdecydowanie nie taki, który miałby sie załamać tak szybko (choc widziałam go niewiele czasu, pewnie ktoś kto jeździ do Orzechowców będzie miał troszke wiecej na ten temat do pwoeidzenia). Ja specem od szkolenia nie jestem, ale tyle psów różnych ile sie miało... poza tym nikt nie bezie sie nad nim znęcać w hotelu itp., wiec naprawde nie ma[B] pożadnego [/B]stresora - co innego gdyby trafił do schroniska, gdzie bedzie sam lub gromadą psów w boksie, przerażony itp., ale w tej sytuacji... Szpilko naprawde uważasz, że ciągniecie tej dyskusji jest ok? Bo mnie sie naprawde już nie chce, poza tym tracąc czas na DGM napewno nie pomozemy - bo tak jak mówie, ja moge pomóc, pokierować Ola la, ale napewno sama sprawy pilotowac nie bede, dlatego uważam się tutaj za osobę postronną, tylko tyle, ze znalazłam mu miejsce i moge podzielic sie swoim doświdczeniem, a teraz tracimy energie na bzdety i przegadywanie się, a tak naprawde nie nie ma o co, bo i my i wy chcemy dobrze, a że wyszło jak wyszlo - terzaz trzeba pomyslec jak z tego wybrrnąć - jest plan, dobry, wiec czemu nie próbować? oprócz tego inne wyjscie to jest go odeslac do schroniska z którego przyjechał, czy to rzeczywiscie lepsza opcja? Ja dla sprostowania absolutnie nie popieram tego co zrobiła Ola La, zreszta moje zdanie juz dzisiaj słyszała, ja bym chyba cholery dostała na miejscu Neczki, no ale o tyle dobrze, że pies nie trafił do pierwszej lepszej osoby z ogloszenia i naprawde Ślązeczek jest duzo i damy radę! ;) PS. Musicie mi wybaczyć moją dzisiejsza elokwencje i klopoty z dobieraniem mysli w słowa, u mnie jest ten problem, ze co innego myslę, a co innego mozna wywnioskowac z postów - teraz czytam, ja juz dzisiaj na ryło padam, Neczka mnie z wyrka wyciągnęla i w zasadzie juz sama nie wiem co myslę, chyba jedynie o tym, żeby dzisiejszy dzień sie zakończył...
  16. [quote name='gonia66']Nie panikuję...daleka jestem od tego...ale jakos optymizm w tej konkretnej sprawie straciłam...:-([/QUOTE] Bez optymizmu to ani rusz, no bo jakby od razu sie poddac, to jaki jest sens tego co robimy? A teraz ja naprawdę zmykam spać, dla mnie to byl cięzki dzień - damy radę, on napawdę jest bardzo plastycznym, ale fajnym psiakiem, młodziutki - dom znajdzie :) Po prostu ola la nie była mu pisana i tyle... Ja wiem, że to co pisze jest zazwyczaj zbyt wredne, ale naprawde nie panikujcie - dla niego chyba nawet hotel to lepsze wyjście niz schronisko, prawda? On naprawde jest bardzo ufnym psiakiem i naprawde nie powinny te zmiany miejsc na niego znacząco plynąć, a miłosc czyni cuda - jak domek znajdzie to mu nic nie bedzie starszne ;) Teraz tylko ola la go musi popilotowac i będzie dobrze - my tutaj, Ślązaczki mamy MOC, a przede wszytskim jest nas dużo i wszyscy prawie swojscy i znajomi ;)
  17. [quote name='SZPiLKA23']Wydaje mi sie ze jednak robią bo to juz będzie jego 4 miejsce (jak dobrze licze) w ciagu 2 dni. Sytuacja jest ogólnie nie ciekawa- cos trzeba bedzie działac[/QUOTE] Szpilko on tego nie traktuje teraz jak przeprowadzke, tylko mozna powiedziec jak wycieczke, o ile do miejsc tych się nie przywiaże to nie bezie problemu, poza tym hotel za 630 zł. to hotel z opieka fachowego, zawodowego szkoleniowca, który napewno będzie wiedział jak z nim postepowac i nawet początki jakis zmian wprostowac. to jest młody pies - fakt, że po przejsciach, ale miałam gorsze przypadki, które miały tez duzo niestety przeprowadzek i zyja i mają szczęśliwe domki... nie ma rzeczy nie mozliwych, tylko trzeba chcieć i wiedziec z której stron pana boga za ogon chwycić ;P (jakoby by to nie brzmiało :evil_lol:)
  18. Damy rade, nie takie sytuacje tutaj miałysmy - my stare wyjadaczki jesteśmy, musi być dobrze - grunt to optymizm, a psu się krzywda nie dzieje, póki nie przyzwyczaja się do miejsca, to takie minimalne przeprowadzki nie zrobią mu różnicy ;) Kto pomoże w rozsyłaniu PW? :)
  19. becia dzięki - własnie to chcialam ująć ;) Lepiej bym tego nie zrobila - ja wyadoptoalam psa do Wa-wy, zawiozłam go, dom przesiałam, pies po 2 godzinach miał juz do mnie wracać, a to byl sylwester - a to 400 km. ;) Ola la sie stara, wiem bo była u mnie - wyszło jak wyszło, ale naewno Kojakowi się nie dzieje krzywda. Pomyślcie, ze zawsze mogło być gorzej i zrządzeniem losu, przypadkowo poznałąm jakis czas temu Ola la (kiedy juz interesowala sie Kojakiem) - sama biedna by tego nie ogarnęła, ale zaręczam Wam, że mogło być gorzej i my tutaj na miejscu robimy co mozemy, jutro będziemy wiedziec,czy bedzie hotel chociaz na tydzień - bo wiecie ja mam super hotel, ze szkoleniem itp., ale on kosztuje 630 zł. miesiecznie - tutaj trzebaby zrobić porządną akcję PW o wsparcie finansowe, alre to tez da się zrobić... Teraz tylko co dalej - czy ma wrócic do schronu, czy niech go Ola la pilotuje i razem, wspólnymi siłami zbieramy pieniazki na hotel, a dom napewno się znajdzie bo to przesympatyczny pies - Ania z Bytmoia nie potrafi go nachwalić :)
  20. [quote name='agaga21']dziwię się że w takiej sytuacji żartujesz sobie.na dziś pies może i ma dach nad głową, ale co będzie jutro, pojutrze, za tydzień?[/QUOTE] Bo nie takie sytuacje przeżyłam, gdybym miała się zalamywać za każdym razem gdy mi cos nie wychodzi to zombie bym była. Wiesz, wejdź na nasz wątek i zobacz - doświadczenie w adopcjach mamy, najwyżej bedzie dalej domu szukac, nosz nie róbcie tragedii, bo świat się nie wali - ja się dziwię, ze w ogóle udało sie go 'gdzieś' umieścić, a to juz dobry znak - ta sytuacja jeszcze nie jest taka, żeby nie wiadomo jak sie załamywać. Ja musiałam w ciagu 2 odzin w sylwestra skombinowac dla psa transport do mnie z Warszawy. W SYLWESTRA i wyobraźcie sobie, ze sie udało... Albo innym azem musiałam upchac psa 'gdzieś' gdy pogryzł mojego brata i miałam na to 2 godziny. Zresztą Ola pewnie sie wypowie prędzej czy później, mnie tam Wasze 'niedociągniecia' (choc moim zdaniem i takie sytuacje się zdarzają) w adopcjach nie intereszą, ja sie martwie psem, a jak każdy spanikuje to wtedy klops totalny. Ja nie wiem jak wy, ale ja nie potrafie myslec obgryzając paznokcie, no ale to zalezy kto co woli ;P
  21. [quote name='SZPiLKA23']No to ładna kaszana, no ale tato Oli nie wiedział jak wyglada i zachowuje sie pies?[/QUOTE] Wiedział, miał zdjecia i opisy i wstępnie go w domu ztolerował, do czasu aż tacie (nie Kojakowi) odbiło... Zdarza sie i tak. Wiecie co - ja Ole znam osobiście i ręcze za to, ze napewno to było przemyślane, a że wyszło jak wyszło - zdarza się. Myślimy co dalej, a wy nie panikujcie, bo i tak wszytsko jest na głowie Oli i mojej, więc wiecie... :diabloti: A teraz my zmykamy, bo mamy sporo do roboty. Ale wejdźie na wątek z podpisu Ani z Bytomia, zobaczcie jak my działamy i sie uspokujta - nic mu się nie dzieje, ze skóry go nie obdzieramy, kot nie jest krwiożerczą bestią - nie zje go, 5 innych psiaków chyba też nie (2 razy więskzego od siebie psa?), wiec spokój ;P No ale to rozwiazanie do jutra,a potem zobaczymy...
  22. Nie jest tajemnicza, Ola la jest u mnie, po prostu klops ;) Ale damy radę, staram sie tutaj panowac nd sytuacją, narazi nie panikujta - dobra nasza, narazie noc spędza u Ani z bytomia, czyli pod oieka Śląskiego duetu, a potem rano pomyslimy - dziś wieczorem nic nie wymyślimy ;) Narazie krzywda mu sie nie dzieje :P Wiecie to sprawa bardziej zagmatfana, bo tata Oli rzeczywiscie sie zgodził, tylko chyba przestraszył sie skaczącego bydlaka i powiedział 'ten pies mnie chce zdominować' i na tym sie skończyła dyskusja, więc klops xD Bidna Ola siedziłąa z kojakiem cały dzień na mrozie (tata wpuścił ją, ze Kojak zjadł, Ola się ogrzała i wypad), dopóki ja nie wróciłam ze swoimi podopiecnymi z akcji adopcyjnej, no a teraz Kojak bezpieczny u Ani, Ola bepieczna u mnie :diabloti: A teraz dajemy czasu i myślimy co dalej...
  23. Krecik ma w sumie ok. 35 ogłoszeń i allegro, teraz sie oglasza Niko ;)
×
×
  • Create New...