Zuza35
Members-
Posts
267 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zuza35
-
U mnie też teraz problem z takimi odległościami. Nie da rady załatwić tego za jednym zamachem, to by było prawie 900 kilosów, pogoda się też ma zepsuć, więc odległość się tym sposobem zwiększa, niestety... W tym tygodniu ciężko mi będzie wziąć urlop na dwa dni, a od weekendu przez dwa tygodnie zostaję sama (cholerne ferie), a mam zwierzaki w domu do obrobienia... Jeżeli jakoś etapami się da, to pojadę gdzieś bliżej.
-
U mnie też teraz problem z takimi odległościami. Nie da rady załatwić tego za jednym zamachem, to by było prawie 900 kilosów, pogoda się też ma zepsuć, więc odległość się tym sposobem zwiększa, niestety... W tym tygodniu ciężko mi będzie wziąć urlop na dwa dni, a od weekendu przez dwa tygodnie zostaję sama (cholerne ferie), a mam zwierzaki w domu do obrobienia... Jeżeli jakoś etapami się da, to pojadę gdzieś bliżej.
-
[quote name='katya']No to jeszcze jest nadzieja, bo myślałam, że się wycofała. Trzymam kciuki...[/quote] Nie wycofałam się, też mam cały czas nadzieję. Tylko, że u mnie jest naprawdę źle. Nie ze względu na zwierzaki, więc jest nadzieja, że się to wszystko ułoży pozytywnie dla suńki. A poza tym naprawdę energicznie szukam domu dla dziewczyny, ale ciężko, oj ciężko.
-
CHCĘ ją wziąć, chcę jak jasna cholera. Robię wszystko co mogę... I nie chcę, żebyście myślały inaczej. Chociaż to faktycznie moja wina, że się z tą ofertą wyrwałam za wcześnie. Powinnam przewidzieć, że życie się nigdy nie układa po naszej myśli. I zdaję sobie sprawę, że moje chcenie nikogo nie obchodzi. I mnie by nie obchodziło, gdybym była na Waszym miejscu. I nie chcę się po próżnicy tłumaczyć. August nie była moim kaprysem. Potrzebowała pomocy natychmiast - co było robić? Nie miałam wpływu na to, że mojej mamie ona tak do serca wlazła, że nie chce jej oddać - nie mówiąc o tym, że nie mam komu. Gdyby nie August lub gdyby ona nie rzucała się na inne psy, to Brzydula już by u mnie była. Ale czy ja mogę zaryzykować, przywieźć ją i przekonać się czy August się do niej przywyczai? A co jeżeli nie? Dlatego szukam dla suki domu na zapas. Na wypadek, gdyby nie dało się jej pogodzić z Augustem. Miałam już pomysł, żeby Augusta zaćpać, znaczy uspokoić farmakologicznie, ale przecież to idiotyczne. A jak jej zrobię krzywdę? Jedyna szansa w oddzieleniu części terenu dla Augusta i drugiej dla Brzydulki. Ale po pierwsze nie mam na to teraz kasy (to reorganizacja całego ogrodzenia - parę tysięcy), a po drugie czy to jest wyjście? Całe życie uważanie, żeby się nie przedostała na drugą stronę? Naprawdę już nie wiem. Wymyślę coś, na pewno, zawsze jakieś wyjście jest, tylko jeszcze do tego nie doszłam...
-
Arlan, przede wszystkim to bardzo mi przykro z powodu Twojego taty, bardzo... Co do suni: Bingo (jest u nas od 1/2 rocznego szczeniaka - znajda, ale chyba bez przejść) zawsze był nieufny wobec obcych ludzi na ulicy, ale nigdy nie był agresywny. Po śmierci mojego taty (Bingo nie był tak związany z tatą, bardziej z moją mamą) stał się po prostu agresorem. Atakował nawet ludzi w domu i to takich, których znał. To trwało jakieś pół roku... Potem mu przesżło. Psy są bardzo empatyczne - Twoja mama odczuwa niepokój i żal po śmierci taty, więc te uczucia dzielają się suce, nawet jeżeli ich nie podziela. To normalne. A że życie ją nauczyło, że na strach reaguje się agresją, no to cóż... Kiedy z Twojej mamy opadną emocje to i Majka sie uspokoi, zobaczysz...
-
I jeszcze jedno, bez związku z tematem. W podpisie masz takiego psiaka, który się Bary nazywa. Długo on u Was w schronie jest? Wiem, że to nierealne, pies ma za długi włos, z tego co piszesz jest za młody, chyba za niski, poza tym siedzi, a tamten nie mógł, ale ma pysk jak mój zaginiony Aguś... identyczny, nawet ma plamkę na nosie jak Aguś. Ja wiem, że to nie on, nawet nie miałam zamiaru zawracać Ci głowy tymi pytaniami, ale nie uspokoję się, dopóki się nie dowiem - ot, taka posttraumatyczna histeria :-(
-
Niestety ja... Nie wiem już co mówić... nie chcę unikać odpowiedzialności... Rany boskie... Na dzień dzisiejszy wyłażę ze skóry, żeby znaleźć suni dom, choć tymczasowy. Bo mam cały czas rozbabrane otoczenie (mam świadków forumowych:-) ), a dodatkowo doszedł mi problem z agresją Augusta... Jest zazdrosna, nowych psów nie toleruje (przyszła do mnie kilkumiesięczna sunia na kilka dni - August ją brutalnie zaatakowała). A to wszystko blednie przy tym, że JA NAPRAWDE CHCE ją wziąć, tylko w obliczu komplikacji to bardziej wychodzi na chciejstwo nastolatki... Nie wiem co robić i nie wiem czy mnie to wszystko nie przerosło, cholera. Ale nie martwcie się, będzie dobrze, bo zawsze było, to i teraz musi być. Sunia będzie miała dobry dom. A tak na marginesie, to może w związku z adoratorem dałoby się Brzydulkę wysterylizować? Chętnie to sfinansuję.
-
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Decyzja została podjęta - Hanka zostaje w starej budzie. Trudno, skoro się upiera... Ściany i dach kojca zostaną obłożone plexi (dla niezorientowanych, kojec to nie więzienie Hanki :-) Nawet zameczek w drzwiach już nie działa, to takie apartamenty Haneczki :-) ), a budę się obmuruje ze styropianem. Mam nadzieję, że to na zimę wystarczy... Sama Hańcia tego chciała, a buda będzie dla nowej suki :-) -
Mam dobre wieści :-) Wiem, że jesteście zniecierpliwione z mojego powodu, ale idzie ku dobremu :-) Postanowiłam Hanki nie przeszczepiać. Tylko przebuduję jej lokum. Mam plan odnośnie sprzeciwu wobec kolejnemu psu w domu :-) Zostaje tylko poczekać, aż te melepety porobią co mają porobić (ogrodzenie i garaż) i już. Trzymajcie kciuki :-) No i jeszcze parę dni nie będzie bardzo zimno, a więc nie będzie źle :-)
-
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Paulinko, nie zauważyłam pytania, sorki :-) Teraz mam trzy psy, Binga, Hanię i Augusta, a czwarty w drodze i na tym koniec :-( No i jeszcze kota Matylda :-) A co do Hani: "NIE, NIE, NIE PRZEPROWADZE SIE DO NOWEJ BUDY! A CO MNIE TO OBCHODZI, ZE TO BUDA KLASY RITZ, POSTAWIONA TAK, ZEBY MI NIC NIE WIALO I NIE KAPALO! NIE PODOBA MI SIE I JUZ! WOLE STARA, W KTOREJ ZAPEWNE ZAMARZNE NA SMIERC I NIE OBCHODZI MNIE, ZE MA ZOSTAC PRZEROBIONA I PRZESTAWIONA DLA NOWEGO PSA!" I jak z taką dyskutować?? No jak? Jakieś pomysły? -
Outsi, Twoje fantazje są jak najbardziej na miejscu :-) Z tym, że ciężko opisać tutaj wszystkie okoliczności - ale wywołane do odpowiedzi rozwinę :-) Hanki buda stoi ogólnie mówiąc na wygwizdowie. Niczym nie osłonięta, a idą mrozy i wiatry. Na dodatek z budą były przeboje i na ostatnią chwilę przywiozłam taką "dziedziczoną". Nikt nie wie jak jest ocieplona, czy nie przecieka za bardzo etc. Nie miałam wtedy głowy ani czasu na sprawdzanie, a był upał (lipiec). Żeby przyjąć tam innego psa, muszę budę obić w środku styropianem, przenieść ją w zaciszny kącik itd. Nie mogę tego zrobić, dopóki urzęduje tam Hania. Ciężko też opisać zachowania Hani... Dobrze by było, gdybyście na moje usprawiedliwienie :-) poczytały jej wątek [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24994[/URL]. Ten psiak składa się głównie ze strachu. Nie, nie da się tego w skrócie ująć. Na dodatek Kinga świadkiem jakie ja mam w tej chwili ogrodzenie. Jedno przęsło jest np. zatkane plastikowym fotelem i rowerem rehabilitacyjnym :-) Hanka nie ucieka, ale gdyby chciała to żaden problem. Jak mogę zaryzykować, że Brzydula nie pryśnie jak tylko się ją spuści z oka? To wszystko miało być inaczej... Już dawno miał być porządek z ogrodzeniem, z budą i z innymi historiami. Robole już dawno mieli skończyć (dopóki tego nie zrobią, kręcą się w te i we wte). Nie mam na to wpływu. Chciałabym, żebyście uwierzyły, że nie ma tu grama złej woli z mojej strony. Chcę wziąć tego psa, chcę bardzo. I WEZMĘ. Ale na siłę nie mogę, bo to może JEJ na zdrowie nie wyjść. Moja wina, że złożyłam deklaracje nie bacząc na złe doświadczenia z klasą robotniczą. Fakt, że myślałam, iż ostatecznie Brzydula na początek zamieszka w domu albo w garażu. Ale w domu jest teraz August (ona też miała marne szanse na adopcję, a jeżeli by dom znalazła to z jej charakterem szybko by go straciła :-( [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=33158[/URL]) A garaż trzy tygodnie czeka na nowy dach i wejście - w tej chwili w środku woda po kostki... Nie wystarczy psu dać dach nad głową, muszę też wziąć za niego pełną odpowiedzialność, a w tej chwili nie jestem w stanie. Już niedługo, naprawdę niedługo...
-
Brzydulko, skarbie, musisz jeszcze poczekać... Mam stan kryzysowy w domu... Hanka (moja suka) nie chce dać się przeszczepić do nowej budy, a stara miała być dla Brzyduli. Do domu uszata nie mogę wziąć, bo mam Sodomę i Gomorę z tą małą cholerą co teraz niedawno przylazła nieprzywidywana. W garażu przecieka dach, zresztą co to za miejsce dla psa... Nie wycofuję się z tej suki, nie ma mowy, ale jeszcze troszkę cierpliwości. W tym piekiełku, które tu się zrobiło lepiej jej na razie gdzie jest. Jeszcze tydzień, dwa...
-
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Ogłaszam konkurs na bajeczkę/sytuację wymyśloną wiarygodną i wystarczająco dramatyczną, żeby wziąć do domu Brzydulę. Na dzień dzisiejszy komunikat brzmi: "żadnego więcej psa". Żeby nie było: miejsca mamy dość, stać nas na razie na takie stado, opór mamy wynika z szepczącego głosu w głowie mamy: "Violetta Villas, Violetta Villas...". Więc muszę ją jakoś podstępem przekonać do jeszcze jednego ostatniusieńkiego psa... (potem się wezmę za koty :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: ) -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
[quote name='Camara']ja nie mogę... co za akcja :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Zuza pretendujesz do tytułu Strongwomen :cool3: a Hanka na dietę :roll: i pisz, Zuza - pisz!!! wszystko czytam i mocno przeżywam... tylko ostatnio mniej bywałam na dogo bo czas mi zajmowały 2 szczeniorki... a po ich ulokowaniu w nowych domach przeżywam rozstanie :cool1:[/quote] Hanka sobie wyprasza :shake: To nie nadwaga, tylko nabieranie ciała na zimię... A poważnie, to ona faktycznie się taka większa zrobiła, ale naprawdę gruba nie jest (w końcu miałam okazję to sprawdzić :-) ) . Mężnieje po prostu... Ma dużo ruchu, więc i mięśnie lepiej pracują. Regularne zdrowe żarcie też robią swoje... Chociaż wczoraj trochę żałowałam, że Hania taka rzepa dziewczyna się zrobiła :evil_lol: -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
[quote name='joaaa']Obiecanki, cacanki! Pranie też obiecałaś, przywiozłam pełen plecak, ale nawet nie zapytałaś! Wiec wstydziłam się przypomnieć i zabrałam do domu! :shake: :evil_lol:[/quote] O kurcze... :roll: To ten wór, który za sobą ciągnęłaś to było pranie :roll: Myślałam, że takie podręczne rzeczy przy sobie nosisz, a że ich dużo... no cóż, kim ja jestem, żeby oceniać... :evil_lol::evil_lol: -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
A śmiej się :mad: Miałam zrobić krokiety z pieczarkami i serkiem żołtym na Twój przyjazd, ale w tej sytuacji dostaniesz najwyżej mrożoną pizzę :evil_lol: A i no pewnie, że wymiziałam, bo zanim ją zaczęłam targać, musiała się troszkę uspokoić. Jednak po powrocie znowu najwyżej dochodzi do mojej ręki, pogłaskać się dalej nie da :( Obawiam się, że to targanie ją nieziemsko wystraszyło... ale czy miałam inne wyjście? :shake: -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Widocznie ja jestem jakaś przeklęta. Ale pociesza mnie to, że znalazłam się w zacnym towarzystwie, was wszystkich drodzy dogomaniacy :-) Bo o ile życie byłoby łatwiejsze, gdybym mogła zrobić się obojętna na psy i koty i takie inne żyjątka. O ile bardziej komfortowo bym funkcjonowała, gdybym potrafiła powiedzieć sobie: ktoś na pewno się zaopiekuje, przecież to nie moja sprawa. Wątek Hani zaczyna wyglądać jak mój prywatny blog, ale w końcu czyta ten kto chce, więc... ;-) Czwartek i piątek to August i jej słabiutkie wtedy zdrówko. Sobota szczeniak, którego znalazła moja ciotka i bullterrier, który szczeniaka nie chce w domu, niedziela to szczenior, którego ktoś wyrzucił z samochodu pod moim domem. A dzisiaj od samego ranka... ech... Wychodzę psy wypuścić - nie ma Hanki!! Jest u sąsiadów. Pies, który często do nas przyłazi (urywa się z łańcucha) wywalił ściankę drewnianą przy domu (skomplikowane to, ale zabezpiecza wyjście z ogrodu). Hania pewnie pobiegła się z przybyszem pobawić, ale sąsiedzi zaczęli ruchliwość poranną i Hańcia utknęła w ich ogrodzie, bo gdyby chciała wyjść, to musiałaby przejść obok ich drzwi, a na to jej odwagi nie starczyło :-( Wiecie jak jest, ona nie pozwala się dotykać, dobrowolnie kole drzwi sąsiadów nie przejdzie... W końcu (chyba była bardzo zdenerwowana) pozwoliła się złapać!! Ale to tylko właściwie początek problemów... Za obrożę iść nie chciała. Na siłę, ale ile można, żeby psa nie udusić? Musiałam ją wziąć na ręce, ale po pierwsze nie wiedziałam jak zareaguje, po drugie sucz już teraz waży jakieś 30 kg :crazyeye: Ja nie ułomek (kto mnie zna osobiście to wie, że do drozbiazgów nie należę ;-) ), ale ile można?? A na dodatek miałam przeszkodę po drodze w postaci murka tak na oko ok. 50 - 60 cm!! I muszę na ten murek wleźć z hankowym ciężarem na rękach, bo puścić suki nie mogę, gdyż może zwiać!! Adrenalina dodaje siły, więc udało się, ale krew mi z nosa poszła ;-( I taka zakrwawiona musiałam jeszcze z psem na rękach przeleźć jakieś 15 m pokonując schodki... Dobrze, że mnie nikt nie widział :D No cóż, na dzień dobry taka gimnastyka to podobno zdrowo... Może ja się na hodowlę pudli przerzucę... albo yorków... -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Haneczka zaniedbana opowieściowo przez inne wydarzenia dostała dziś nową budę. Była ona już dawno, ale dopiero teraz została wstawiona do ogrodu. Kurcze, szkoda, że nie mam kamery. Hańcia najpierw obejrzała z pewną nieśmiałością, pochodziła, pooglądała. W końcu stwierdziła, że to chyba dla niej, bo dla kogo. I rozpoczęła... przeprowadzkę... Najpierw przeniosła piłkę, potem zezwłok starego posłania Binga, który nie wiadomo kiedy ukradła. Na koniec swoją świętą butelkę. Minęły może dwie minuty i Hanka rozpoczęła wyprowadzkę :crazyeye: Tapety jej się nie podobały?? :crazyeye: Fakt, nie ma tam słomy, tylko gołe deski, bo jeszcze nie zdążyłam kupić. A może zielone jej do fryzury nie pasowało, a ona w umowie miała białą blachodachówkę :shake: No nie wiem... -
Ostrożnie tylko powiem, że nie wydaje mi się, żeby ten psiak z ogłoszenia był szczeniakiem... Bardzo bym chciała, żeby to był jej dom, ale troszkę życiem zgorzkniała w takie cuda nie wierzę... Ale trzymam kciuki, może państwo się odezwą :-) A jeżeli nie, to trudno... U mnie też będzie szczęśliwa, tym bardziej, że się rodzina powiększyła o bardzo sympatyczne szczenię :-)