Zuza35
Members-
Posts
267 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zuza35
-
O rany!! A co to za dom?? Nie zrazi domu wycie??
-
Ją coś musiało ztraumatyzować na odcinku Warszawa-Głogów. Coś poszło nie tak, ale nie miałyśmy żadnych sensacji poza chorobą lokomocyjną, która objawiła się po 4 godzinach podróży chyba. Leżała grzecznie na tylnym siedzeniu. Tutaj nie było żadnych oznak, żeby ten pies się tak bardzo bał! Zakładania szelek nie lubiła, ale bez przesady, przy zastrzykach panikowała jak większość psów, ale nie histerycznie, tylko po prostu. Upadanie (w tym domu też jest dziecko małe) nie robiło na niej żadnego wrażenia. Dała się wykąpać, odrobaczyć. Rozważam to wszystko, gdyż faktycznie może się bez behawiorysty nie obyć, na którego w razie czego jakoś fundusze wytrzasnę. Jakiś mały myk się musiał zadziać w tej biednej małej głowie i ten myk trzeba by było znaleźć. Generalnie psa z przejściami potrafię rozpoznać, mam takiego w domu, skrajny przypadek, gdzieś tu jeszcze się pałęta wątek. Musiałam dwa lata czekać, aż się dała dotknąć w ogóle. Mam też dwa inne psychiki, Masza kompletnie nie zdradzała żadnych oznak bycia taką wariatką. Szczerze pisałam, że jest idealna. Na taką wyglądała. Może się też przydać takie coś. Jak wspomniałam łapałyśmy ją 3 dni. Nie było mowy, żeby dała do siebie podejść na odległość 50 m, uciekała w las. Wołałam, nęciłam, cmokałam, zamierałam w bezruchu, co kto chce i wszystkie metody na łapanie dzikusa. Jedzenie zostawiane na ogrodzeniu (śnieg był, więc miska musiała wisieć) znikało, ale nawet nie było pewności, że to ona, w lesie na wsi to cokolwiek mogło je zeżreć. Na naszych oczach nie podchodziła. Psów się bała śmiertelnie, no ale one na nią ujadały zza ogrodzenia. Któregoś ranka moja sąsiadka starsza odśnieżała przed bramą. Warunki kompletnie nie sprzyjające zaufaniu - łopata w ręku, wykonuje gwałtowne ruchy, dwie osoby w pobliżu też się miotają z łopatami, pies (sąsiadów) biega luzem, a ta nagle zdecydowała podejść się do sąsiadki i rozpłaszczyła się pod jej nogami. Dała się wziąć na ręce, do domu. Ledwo wniesiona, zaczęła dokazywać, bawić się, łasić, a było nas 4 osoby. Co to się nagle stało? Nie przychodzi mi do głowy. Ale to, pozornie bez związku, może mówić dużo o jej psychice.
-
Cały czas tu jestem, zaglądam i się martwię. Ale kaganiec można wypróbować. Wszystkie warto spróbować...
-
Spokojnie :) Swoje zwierzaki określam znacznie gorszymi nazwami, ale jeżeli któremuś z nich coś się dzieje, pierwsza wpadam w histerię :) Głupia suka to pieszczotliwe :)
-
To samo miałam napisać, co Poker... Czuję się, oczywiście, za Maszę odpowiedzialna, cały czas o tym myślę, ale w takim układzie to kto inny sobie z tą głupią suką poradzi?
-
A Zuzia to bardzo ładne imię i przynosi szczęście :D Wiem coś o tym :D
-
Przyznam, że ja też nie. Bałam się reakcji na Was, na suczkę, struchlałam, kiedy zobaczyłam, jak ona boi się miasta, ale nie wymyśliłabym, że będzie takie brewerie wyczyniać. Nawiasem mówiąc, teraz sobie przypomniałam, że po drodze zatrzymałyśmy się w Lesznie - wyprowadziłam ją na siku, ale nie chciała zrobić. Chodziłam po chodniku koło stacji, ludzie przechodzili, w końcu Leszno to nie mała wiocha, a Maszka tylko na przejeżdżające ciężarówki szczekała. Nie ogarniam tego psa, jakby ją ktoś nam podmienił...
-
Teraz czuję się jak oszustka... Ale naprawdę Maszka się tutaj tak nie zachowywała. Nie zrzuciłabym na głowę nikomu takiego klopsa, zwłaszcza bez uprzedzenia. Słyszałabym ją, zawsze widziałam radosnego psiaka, czasami słyszałam jak szczeka, to wszystko. A uspokajające leki pomagają tylko na parę godzin, a potem podobno jest jeszcze gorzej.
-
Moja pani wet była tego samego zdania, powiedziała, że przy tego typu lęku środki uspokajające to ostateczność, nie pomogą na dłuższą metę i dała stress out, który wysłałam :) Jeżeli nie pomogą, to oczywiście mocniejsze też załatwię... Poszedł też preparat z wapnem.
-
To też suplement diety, na pewno nie zaszkodzi...
-
Jesteś naprawdę cudowna, ale nie możemy Cię narażać na rozwód, eksmisję i powikłania zdrowotne z powodu niewyspania przez głupiego kundla :D Spróbujmy z farmacją, w poniedziałek wysyłam :)
-
W poniedziałek z samego rana lecę do weta, po jakieś tablety, na pewno coś wymyśli, ma bardzo duże doświadczenie z trudnymi psami. Mam też trochę jeszcze tej pasty w domu, też w poniedziałek wyślę, będzie szybciej niż zamawiać ze sklepu w necie.
-
Co tu robić, cholera... Nie ma dokąd jej zabrać, żeby nikomu nie przeszkadzała. Już myślałam, żeby jej kojec wybudować, ale ona się do budy nie nadaje. A w łazience nie może żyć, bo to jej nie pomoże na psychikę.
-
Od środy jest U Elzy. To jest niesamowite, ten pies musiał być "porzucony" o jeden raz za dużo. Chociaż jak widać za nami nie tęskni, tylko natychmiast sobie wybrała nowego człowieka. Myślę, że spokojnie można założyć, że nie uciekłaby, biorąc pod uwagę, że tęskni nawet po wyjściu do łazienki. Nie wiem, czy jeżeli w dniach najbliższych nie zmieni swojego zachowania, to czy pasta nie będzie za łagodna, bo to naprawdę tylko suplement diety. Może ja coś wezmę od naszej pani wet jakieś tablety na uspokojenie i wyślę, a potem będzie ją można odstawić od tego pastą? Jako dziecko miałam pudla, który urządzał dantejskie sceny, kiedy był zostawiany sam. Moja mama dawała mu hydroxizinę. To można dłużej brać, nie uzależnia. A może Maszy i przede wszystkim Wam pozwoli to przetrwać...
-
Jestem tu cały czas, tylko nic nie piszę, bo akurat w tym doświadczenia nie mam, i martwię się. Myślę, że trzeba przeczekać, bo Masza nie wyła u nas. Bywało, że zostawała sama (no z Piratem psem) na cały dzień i szczekała czasami, ale jak to pies. U mnie naprawdę dobrze to słychać - mieszkamy w bliźniaku ze wspólną ścianą, gdzie czasami słyszę nawet jak sąsiedzi głośniej rozmawiają. Faktem jest, że przez pierwszy tydzień czy dwa nawet na chwilę sama nie zostawała, bo nie było takiej potrzeby. No i do żadnej jednostki ludzkiej nie była tak przywiązana, żeby piszczeć pod łazienką :) Oferta tej pasty cały czas aktualna, to nie jest jakiś silny medykament, a może ją wyciszy... Ale to dobrze, że nauczyła się chodzić po schodach, to znaczy, że szybko się uczy :)
-
Kurcze, problem w tym, że widziałam i mam psa, który był bity i na ogół rozpoznaje to. Fakt, że nie u mnie Masza była, ale kiedy się z nią widywałam, było ok. Trzeba pewnie chwilę poczekać. Mam też sukę, Rurę, którą mam od szczeniaka. Co prawda znaleziona została na polu, chowała się przede mną do rury melioracyjnej i za nic nie można jej było złapać. Miała max 3 miesiące, więc nie pamięta co się z nią działo, zanim do mnie trafiła. Tak tchórzliwego psa nie widziałam jak żyję, a u mnie przez 4 lata nawet klapsa nie dostała, bo fakt, że nie było za co, nawet gdyby mi coś takiego przyszło do głowy. Zachowuje się właśnie jak bite zwierzę. Może u Maszki ta zmiana tak działa. Trzeba pewnie też wziąć pod uwagę, że do sąsiadów przyszła z lasu, więc wszystko było lepsze, a teraz trafiła do obcego dla niej miejsca, z obcymi zwyczajami (jak spacer w otoczeniu ludzi i samochodów) z bezpiecznego miejsca, do którego może jakoś szczególnie się jeszcze nie przywiązała, ale zaczęła widzieć jako swój dom. W końcu jak za dużo się dzieje, to i dorosły człowiek świadomy wariuje...
-
Niesamowite, że ona się tak zachowuje!! To naprawdę był bezproblemowy pies, żadnych histerii, żadnego hałasowania :( Myślę, że to nasza wina (mam na myśli siebie i wcześniejszych tymczasowych opiekunów Maszki), w sensie, że nie mieliśmy innego wyjścia, ale w życiu tego małego pieska za dużo się wydarzyło w tak krótkim czasie. Pewnie stabilizacja najlepiej to rozwiąże, tylko tym bardziej mi przykro, że zwaliłam Ci taki problem na głowę :( Należy tylko dziękować losowi, że tak dobrze trafiła i będzie miała szansę :) Gdybyś cokolwiek potrzebowała, to w każdej chwili, choć pewnie na taką odległość niewiele pomogę, ale jak tylko będę mogła... Czekam zatem na sygnał, żeby zacząć jej szukać na serio domu. Jeszcze tak mi przyszło do głowy. Miałam i mam kilka delikatnie mówiąc problematycznych zwierząt w domu i daje im tak na zasadzie trochę placebo, ale troszkę pomaga: [URL]http://animalsvet.pl/pl,produkty,pokaz,kalm-aid[/URL] Nasza pani wet poleca, to nie szkodzi zwierzakowi, a choć troszkę wyciszy, może kupię to dla Maszki? Smaczne to to chyba, bo zwierzaki chętnie wciągają.
-
BOBIK - kolejne pinczerowate znalezisko aikowo już w SWOIM DOMU!
Zuza35 replied to Andzike's topic in Już w nowym domu
Pies prof. Filutka sie nazywal Filus. Ma nawet pomnik metalowy. A Bobik Jerzego Flisaka byl drukowany w Swierszczyku. Moj tata pana Flisaka znal i mialam swieze dostawy. I ta moja powyzsza uwaga jest tylez niepotrzebna, co prawie nie na temat, za co przepraszam i pozdrawiam :) -
Masza, nie bądź zołzą :( Gdyby to się dało psiakowi wytłumaczyć, że to wszystko dla jej dobra... W każdym razie Masza w dalszym ciągu szuka domu. Co dalej z tym się robi? Gdzie ją najlepiej ogłaszać?
-
No właśnie u mnie gmina pokrywa sterylki, stąd darmowa, ale tylko jeżeli jest przeprowadzona na terenie gminy, jak wszędzie. A co do Maszki, to czeka na transport do Elzy, który jest już wstępnie ustawiony, do przyszłego tygodnia. Dzisiaj idzie na szczepienie, więc na razie wszystko ok :) Cały czas szukam domu stałego i to chyba wszystko...
-
No prawie... Mnie się wszystkie psy przedstawiają, nic na to nie poradzę :) I koty. Przychodzą do mnie z imionami, ale od razu po pysku widać, że to Masza np. albo Morticia Adams, bo takiego kota posiadam, a w zasadzie on mnie :) Wygłupiam się, przy imieniu nie upieram, Maszka dość szybko zaczęła reagować, myślę, że jak domek docelowy będzie chciał to ją szybko przechrzci :)
-
Masza się po prostu tak przedstawiła :) Nic na to nie poradzę :)
-
Spoko, przez taki czas, jeżeli musi tyle czekać, to uzbieram pieniądze :) Teraz tylko transport, ale już szukam :)
-
W takim razie my się dowiemy od pani wet, czy jej nie zaszkodzi wczesna sterylka, chwilę będzie mogła zostać w przychodni jakby co, w sensie 3-4 dni. Będziemy wiedziały na czym stoimy. Czy w razie czego sunia zaraz po sterylce może być? Masz jakieś psy? Bo ona jest zabawowa. Bez przesady, ale lubi sobie poskakać :)
-
Jeżeli musi czekać miesiąc, to nie możemy jej tu wysterylizować. Zapytam pani wet czy to warunek, czy nie da się tego zrobić szybciej. Transport to też nie problem jakiś specjalny - dokąd by miał on być?