Zuza35
Members-
Posts
267 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zuza35
-
[quote name='majafaja']ZUza jasne ze nie obraze ise za nie podanie daty!!! sprawa jest tylko jedna - kazdy dzien, to ryzyko załapania jakiegos gila, czy innej choroby :( niestety.... no a po drugie ja wyjezdzam 26.10 a wracam 8.11. a strasznie chcialbym byc przy adopcji.... no ale nic, najwyzej odpadne, bo tu najwazniejsze jest jej dobro!!!!!! ja moge zagwarantowac,ze z Hania sie dogada - skoro ze wsyzstkimi sukami w boksie jest ok! a jesli jeszcze hania lubi inne pskai...to w ogole luzik!! ja mam przeczuczie, ze to taka sunia kochajaca cally swiat!! serio!! mysle, ze z kotem tez bedzie luzik. po 20.10 moge isc porobic jeszcze zdjatka-znowu za kratami..:(.. wczesniej nie dam rady, przygtowuje sie do konferecnji, bede tlumaczyc... o energii, biopalwiach... masakra!![/quote] Wstrzeliłas się z tą odpowiedzią :-) Tamto powyżej było do Kofee ;-) Ja wiem, że jest ryzyko zachorowania, ale w moim domu obecnie znacznie więcej grozi zwierzakom (vide Argon...). Nie zaryzykuję, boję się, ja jej nie znam... I też bym chciała, żebyś była przy adopcji - może się uda, jak nie przed wyjażdem to, niestety, po, choć to naprawdę już musieliby mi robotnicy nawalić na całego, choć za nich nie ręczę... A praca? Właśnie piszę ulotkę o jakowyś serwerach, choć znam się na tym jak świnia na gwiazdach, więc nie narzekaj na biopaliwa ;-)
-
:lol: No nie, po weekendzie wczoraj odpoczywali... A dzisiaj popukali w rusztowania, sprawdzili dobrze czy im nie poleci... i poszli na śniadanie. Co dalej nie widziałam, bo do pracy pojechałam... i dobrze, nie chcę tego oglądać :-) I co do kotów, na to liczę :-) Że panienka wykaże się manierami i zaakceptuje miejscowe zwyczaje :-) Ja nie wiem czy ja nie kuszę losu... Biorę już kolejnego zwierzaka, hmmm, niepewnego i wszystkie okazują się supermądrymi, grzecznymi stworzeniami... Kiedy mi się noga powinie? ;-)
-
I tak bym Cię prosiła o wyciągnięcie jej. Znowu muszę się przyznać do obrzydliwej słabości - nie jestem w stanie wejść do schroniska, po prostu nie mam siły. Nawet szukając Argona stałam w samochodzie przed schroniskiem w Milanówku i nie byłam w stanie zmusić nóg do wejścia... Będę też musiała poprosić kogoś, żeby ze mną pojechał. Do Łodzi niby nie tak daleko, ale nie wiadomo jak się lalka w samochodzie będzie zachowywała... Co do kotów... No cóż, jak zauważył ktoś mądrzejszy ode mnie, nie ma możliwości w takich warunkach miarodajnie sprawdzić jej stosunku do kotów. Nawet jeżeli teraz nie zareaguje, to nie znaczy, że nie jest wrogiem sierściuchów. Trudno, trzeba zaryzykować. Z Hanią to też było moje największe zmartwienie... Trzeba liczyć na to, że dziewczyna zachłyśnięta zmianami nie zeżre Matyldy na wstępie, a potem ją potraktuje jako zło konieczne. Jeżeli nie, to też coś da się zrobić, odgrodzi się, trudno. Zima idzie i kocica pewnie coraz rzadziej będzie na spacery wychodziła, a do wiosny może się to ułoży. Bardziej się martwię co będzie, jeżeli nie pogodzi się z Hanią... Ale Hania lubi wszystkie psy, kiedy Bingo na nią warczy ucieka do budy, więc może bęzie dobrze :-) A data? Bardzo się obrazisz, jeżeli teraz nie udzielę odpowiedzi? Nie wiem po prostu, jest to silnie uzależnione od robót budowlanych. niby do końca października wszystko ma być skończone, ale tynkowanie mieli skończyć w zeszłym tygodniu, a zgadnij co dzisiaj robią panowie robotnicy ;-)
-
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Szukam psychologa dla Hani lub jakiegoś tresera z doświadczeniem z traumami... Dlaczego? Nie chodzi o moje samopoczucie, ja poczekam, cieszy mnie ogromnie radość jaką Hanka okazuje na mój widok. Wystarczające jest dla mnie obserwowanie jak dziewczyna bawi się swoimi szmatkami, piłeczkami i co tam jeszcze zdołała ukraść :-) Ale ostatnio doszłam do wniosku, że niedotykalstwo Hani może mieć przykre konsekwencje. Przez trzy dni miała, hmmm, z Wersalem tu nie wyjdzie, rozwolnienie i to porządne. Dostała węgla i przeszło. Zaraz będziemy się odrobaczać (miałam nadzieję, że Argon wróci i się załapie :-( Ale przyszło mi do głowy - co bym zrobiła, gdyby Hania naprawdę zachorowała? Nie da się dotknąć, jakby co, to chowa się głeboko w budzie i nie ma do niej dostępu. Niedługo będzie nowa buda, ale nie ma jak dokonać transferu. Znacie kogoś, kto może pomóc, poradzić? -
[quote name='majafaja']Zuza35 !!! i jak tam?? bez zmian?? mala ma u Ciebie daszek za 3 tygondnie??[/quote] No jasne:-) Nowa buda dla Hanki zakupiona, do odebrania w piątek, a więc ta lalka dostanie starą w spadku (będzie nowa przed zimą, ale na razie... no kurde, nie będę kitować, taki sprzęt kosztuje, a ja dom kończę - i siebie przy tej okazji :-), ale stara buda jest w porządku, nie przecieka, ocieplona. Przepraszam, że wcześniej się nie odzywałam, ale cały czas szukam Argona... A mała będzie się nazywać Zośka albo Luśka, co Wy na to?:-)
-
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
O kurcze... tak bardzo mi przykro. Nie wiem co powiedzieć, jest mi tak bardzo przykro... -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Dzięki, już mi dziś troszkę lepiej. Hanka wysunęła do mnie łapkę przez kratę :-) Jeszcze tylko parę dni. Ale to jej wina ewidentnie. Gdyby nie była taka małpa i uwierzyła mi całkiem, to byśmy poszły na spacer, albo by była w domu, a tak... No dobra, bo teraz wpadnę w fazę obwiniania wszystkich dookoła :-) Paulinko, a co się stało z Migotką? To kotek, tak? -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Zwariuję. Jestem jak Jonasz dla swoich zwierzaków. Przynoszę im pecha i cierpią przez moją bezmyślność. Argon zginął, bo jak idiotka zaufałam robolom. Bingo jest chory. Nie zabezpieczyłam otworu wentylacyjnego i Matylda tam wpadła. A Hania? Hania... Trzy dni temu zaczęli tynkować dom. W tym celu pozdejmowali kawałki ogrodzenia. Mając na uwadze to co się stało z Argonem zamknęłam ją w kojcu... Jak mogłam być taka głupia? Nie miałam czasu i głowy, poza jedzeniem nie chodziłam do niej. Przyjechałam dziś do domu i Hanik nie szalała z radości jak zwykle. Dopiero teraz wyjrzałam przez okno w kuchni. Sucz siedziała przy ogrodzeniu z dokładnie takim samym wyrazem pyska jak na zdjęciu, kiedy ją pierwszy raz zobaczyłam tu na forum... Nie ma uszu... Ona nie może zrozumieć dlaczego znowu została zamknięta... Gdybym ją mogła przytulić, ale ona jeszcze nie doszła do tego momentu. Także dlatego nie mogłam jej wziąć do domu, zamiast zamykać w kojcu. Teraz znowu muszę pracować na jej zaufanie. -
Ja nie wiem co napisać. Ostatnio mam jakiegoś strasznego pecha do zwierzaków. Jeżeli ona jest chora i trzeba będzie kasy na leczenie to dajcie mi znać natychmiast. Jeżeli przenieśli ją do jakiegoś strasznego miejsca (nie wiem co to 6) to przekonajcie ich, żeby jeszcze na jakiś miesiąc, może 3 tygodnie, przywrócili ją w stare, to mniej okropne. Jeżeli ja jej nie wezmę, to znajdę jej dom, choćbym skonać miała.
-
Hej, to nie tak... Nawet jeżeli suńka zawarczy na kota to nie wpłynie na moją decyzję. Pies, przychodząc do domu, zwłaszcza taki ze schroniska, zazwyczaj przyjmuje to co zastał. Decyzja zależy od innych czynników. W tej chwili jest bardziej na tak, a nie na nie. Znacznie bardziej... Ale proszę, zostawcie trochę marginesu... Tak czy inaczej, ja jej nie wezmę wcześniej niż za miesiąc :( Jak możecie dowiedzieć się z wątku Hańci cały czas się buduję. Przez robotników już jednego psa straciłam, dwa pozostałe i kot też by mogły zginąć, gdyby nie to, że same się domu trzymały. Musi się skończyć tynkowanie, ogrodzenie, garaż i dobudowywanie kawałka domu. Wcześniej nie zaryzykuję. Nie wiem jak ona na początku będzie miała z trzymaniem się na miejscu. Niepewności o losy następnego psa nie wytrzymam...
-
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
To miłe, faktycznie chyba wolę byc dziwna :) Dzięki:) -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Camara, to dobrze, że Ci się uśmiechnęło. Płaczę i rozpaczam za Argonem, ale Hania tak ślicznie się bawi i uśmiecha, Bingo jest dalej wiernym, najmądrzejszym psem świata, a Matylda tak cudnie mruczy i się przytula. Jeżeli uda mi się nie zwariować przez Agusia to tylko dzięki nim. Bo ludzie, choć okazują się być cudowni i życzliwi w tym wszystkim (nawet obcy) - bardziej niż się spodziewałam, to nie są balsamem dla duszy. Zwierzaki moje są. I wszystkie inne. Czy ja jestem jakaś dziwna? -
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Nie jest ze mną dobrze, znaczy bez Argona mi tak źle. Ale jest jeszcze reszta. Agunia szukam i szukać nie przestanę. Ale nie mogę już o nim myśleć, nie mam siły. Chyba wezmę psa, sukę znaczy, już nawet jedną wybrałam. Nie ZAMIAST Argona, nigdy w życiu, obok... i tak planowałam powiększyć jeszcze ciut stadko. Żeby w temacie pozostać Haneczka o czym wiecie doskonale jest psem, który przeszedł w życiu dużo i nigdy luksusowo nie miał. Tymczasem okazuje się, że to panienka z ansami... Piłkę miała już trochę zniszczoną, pogryzioną, ale patrzy ona, a tu leży taka nówka sztuka nieśmigana. Problem polegał na tym, że ta nówka leżała między łapami Binga. Tak długo łaziła, aż PODMIENIłA starą piłkę na nową, z tą ostatnią do budy uciekając. Wiedziała, że kradzieży, bez pozostawienia zamiennika, jej Bingo nie popuści... Panna Hanna nie jada... w brudnej misce. Nałożenie jedzenia do miski używanej (przez nią samą, wczoraj), równa się z wywaleniem jedzenia jednym sprawnym ruchem łapy. Chappi suche (wiem, nie powinno się tego jeść, ale co ja poradzę na to, że mój biedny Aguś tak to lubi:( ) nie jest dobre... ląduje tam gdzie jedzenie z brudnej miski. Do sąsiadów konkretnie to ląduje, bo Hanik robi jakby grała w takie skaczące kapturki, jakimi pewnie każdy bawił się w dzieciństwie. A więc ta koszalińska przybłęda żywi się... Froliciem na śniadanie. Z jedzenia gotowanego fajny jest kurczak, w ostateczności wołowina... Żadnych tam podrobów, konina - sru do sąsiadów... Ludzki makaron (byle nie za często) może ostatecznie być, ale psi makaron? Smacznego drodzy sąsiedzi!! I tak usiłuję sobie nastrój poprawić i nic. Aguś, gdzie ty jesteś???? -
Dostałam zdjęcia, dzięki:) GDZIE ONA JEST BRZYDKA?? I ja nie mówię w kategoriach: każdy pies jest piękny, ale przecież ona ma tak cudowny pysiek... Mnie naprawdę wszystko jedno jak pies wygląda i czy np. jest kompletny... Ale ta brzydka nie jest i już. Róbcie testy, ale tak, żeby jej krzywda jakowaś nie spotkała... No to jeszcze wystarczy wymyślić uroczą bajeczkę dla mamy... Znaczy bez nieporozumień, dorosła raczej jestem ([SIZE=1]liczba w nicku to mój wiek[SIZE=2]), ale z mamą dzielę dom i ona jest buforem, co by sobie nie zrobić cyrku z 30 psami, których nie ma za co utrzymać... Dobrze, że ją mam, bo to mój zawór bezpieczeństwa... Zresztą popatrz na [URL="http://dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24994&page=9&highlight=ha%F1cza"]wątek Haneczki[/URL], jeżeli będziesz miała chwilkę, tam chyba jest całość moich psich przebojów. Zresztą tam też moje referencje są poniekąd :) [/SIZE][/SIZE]
-
Spokojnie :-) Nie napisałam, że innego wezmę :-) Na razie biorę pod uwagę tylko ją. Gdybym sobie wybór zostawiła to nic bym nie wybrała. Napisałam tylko, że zastanawiam się nad wyjściem awaryjnym, gdybym się zdecydowała na Brzydulkę i gdyby ona okazała się nie akceptować kotów na przykład :-) W sensie, jak np. podzielić ogród na psi i koci, czy nikt na tym nie ucierpi i takie tam. Ewentualnie, w najgorszej ostateczności znaleźć jej domek najlepszy na świecie - w razie, gdyby okazało się, że panienka będzie w stanie wojny z Haneczką, z jedyną z którą pogodzić się MUSI bezwzględnie.
-
Cholerka, szkoda, że nie można sprawdzić... Dla mnie to warunek wzięcia psa - zdolność życia z innymi zwierzakami. U mnie to wszystko żyje na kupie w ogrodzie (znaczy Hanka mieszka w budzie, ewentualny pies też będzie - zaginiony Argon, Bingo i kotka Matylda mieszkają w domu, ale mają swobodne wyjście na zewnątrz do ogrodzonej części ogrodu). Więc zanim się zdecyduję muszę znaleźć wyjście awaryjne na wypadek, gdyby Brzydula weszła w jakiś konflikt niezaleczalny z którymś z moich zwierzaków. Mail: [email]samoyed@wp.pl[/email]. Jeżeli możesz to przyślij zdjęcia :-)
-
Nie wiem - przepraszam, ale szczerze mówię. Zginął mi pies, szukam go cały czas i nie zamierzam się poddawać, ale jest mi tak strasznie źle z tego powodu (zaginięcia psa), że mam ochotę coś zrobić, żeby nie zwariować. A w sytuacji skrajnej rozpaczy co zrobić lepszego niż danie radości życia jakiejś bidzie? I Hani by się przydało towarzystwo (gdzieś tu jest jej wątek - Hańcza się nazywała w Koszalinie będąc), a i Argon jak wróci będzie miał miłą niespodziankę... O matko, ale plotę, ale otworzyła mi się ta Brzydula i to że nikt jej nie chce. Ja bym chciała, ale musze wiedzieć jak ona z innymi zwierzakami (mam jeszcze dwa psy i kota) i czy sądzicie, że poradzi sobie z życiem w budzie - z Hanką. Gadam jak potłuczona, wiem, ale wbrew pozorom jestem poważną osobą i zastanawiam się nad Brzydulą. Lub inną sunią. (mój pies Bingo, samiec, nie toleruje innych samców poza zaginionym Argonem, ale Hania lubi wszystkie zwierzaki i wszystko jej jedno czy pies czy sunia).
-
[B]Kasiu[/B], jakiego bokserka i jakiej psinki ze schroniska? :-) Tu 99 str. psinek ze schroniska i kilka bokserków :-) Może Twoja przeglądarka nie wyświetla wszystkich obrazów albo to zdjęcie, które chcesz obejrzeć jest na serwerze, który akurat nie działa (względnie zostało usunięte). [B]Camara[/B], a co ja mogę poza czekaniem na zaufanie? :-) Od samego początku nastawiłam się na czas, który trzeba psicy dać. Może nigdy nie będzie przytulanką? Trudno, ważne, że jej jest dobrze i czuje się bezpiecznie, bo po zachowaniu łobuzerskim widać, że się czuje u siebie :-)
-
Ja też chcę, żeby moja Hanka była w takim zacnym towarzystwie :-) Ona nie z tych zabiedzonych, w koszalińskim schronie tak źle nie było, ale wyraz pyska mówi, że teraz jest zadowolonym psem :-) Proszę się nie oburzać na to, że psica nie ma jeszcze pięknego błyszczącego futra, choć jest u mnie ponad miesiąc. Nie daje się jeszcze dotknąć :-( Godzinami z nią rozmawiam, widać, że mnie troszkę lubi, ale boi się i już... Dodatkowa trudność to ta, że Hanka mieszka w budzie - gdyby była w domu inaczej by to wyglądało, ale nie może, przykro mi :-( To w schronisku: [url=http://www.republika.pl/lupe/Hancza1.jpg][IMG]http://img93.imageshack.us/img93/7716/hanka1oe0.jpg[/IMG][/url] [url=http://republika.pl/lupe/Hancza6.jpg][IMG]http://img136.imageshack.us/img136/6425/hanka2iu7.jpg[/IMG][/url] A to już w domu: [IMG]http://foto.onet.pl/upload/33/74/_619511_n.jpg[/IMG] [IMG]http://foto.onet.pl/upload/48/71/_619513_n.jpg[/IMG]
-
KOSZALIN - CZARNA HAŃCZA - ma własny, zupełnie własny DOM :-)
Zuza35 replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Dzień zapowiadał się zwyczajnie. Panie wychodziły do pracy, gorąco jeszcze troszkę było, robotników miało nie być - jednym słowem nuda, panie, nuda. I tak zapewne chodziła sobie Hanka po ogrodzie (szumna nazwa jak na te zarośla) i nagle... olaboga! prawdziwy SKARB, zostawiony pewnie przez panią bardziej bałaganiarską, czyli młodszą. Od tego czasu się zaczęło, SKARB towarzyszył Hani wszędzie - nosiła go, przytulała, spała z nim w jednej budzie, nie sposób było zobaczyć psa bez SKARBU. Kiedy jadła - SKARB lądował w misce itd... Hanka nic piękniejszego w życiu nie widziała zapewne. Tego feralnego dnia z kolei nic nie zapowiadało tragedii. Zapewne sunia sobie spała na słoneczku, już nie takim gorącym, SKARB koło niej. Nagle jak z podziemi, nagle, niespodziewanie pojawili się robotnicy. Hanka skupiła się na ucieczce do budy. Kiedy spostrzegła, że zostawiła SKARB w ogrodzie było już za późno. Sprawcy mówili, że wyjątkowo blisko do nich ten pies podchodził, ale nie zauważyli dramatu jaki się rozgrywał. Potem przyszło najgorsze. Robotnik, głupi jak każdy robotnik, wziął SKARB w rękę, nie poznał się na jego wartości i ... wierzcie lub nie, WYRZUCIL SKARB!!! Aż słońce zaszło z oburzenia i żałości z powodu tej tragedii. Przyszła pani starsza (młodsza gdzieś się zmyła na parę dni). Zauważyła, że Hanka jest dziwna - ona już merda ogonem jak przychodzą panie, cieszy się i koziołki wywija, choć jeszcze nie podchodzi :-( Tego dnia była zaniepokojona, wypatrzywała czy pani nie ma czegoś w ręku. Pani starsza zmartwiona zachowaniem suczy wynosiła różne rzeczy - ciasteczka, czekoladki, kawałki surowego kurczaka - tylko ten ostatni został skonsumowany, ale bez entuzjazmu. Nawet do domu suka próbowała wejść, popiskiwała. SKARBU nie było... Pani starszej zajęło - co dobrze o niej nie świadczy - całą dobę, zanim zorientowała się, że Hanka nie ma SKARBU. Przeleciała z Hanką cały ogród (zarośla), nigdzie SKARBU nie było. No to pobiegła do sklepu. Podobno trzeba było zobaczyć wyraz pyska Hanki, kiedy zobaczyła moją matkę z ... butelką po 0,5-litrowej wodzie Arctic! TAK, życie znowu nabrało kolorytu - SKARB wrócił do domu!!! Yuppi!!! Okazuje się, że mam własnego Golluma... -
[quote name='Madziek']Mąż pracuje za granicą i rzadko bywa w domu, więc jego kilkudniowe przyjazdy Orlenka prawdopodobnie będzie spędzała u pani Aliny. [/quote] Strasznie fajnie, że się udało ;-) Tylko zdziwił mnie ten fragment powyżej... Pan się na psa nie zgodził? A co, jeżeli zdecyduje wrócić do domu na stałe?
-
[LEFT]To wy ratujcie psa, a ja zainwestuję w Ukraińców, żeby zabrali kochanego pańcia na najbliższy dach wysokiego budynku, wywiesili go i grzecznie poprosili, żeby udał się do schroniska i zrzekł się prawa do psa. Co wy na to? Przepraszam, ale ja chyba jestem zbyt agresywna, żeby takie rzeczy czytać.\ Już uciekam, żeby nie zalewać żółcią wątku. Jakbym mogła jakoś pomóć, dajcie znać. [/LEFT]