-
Posts
4890 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by przyjaciel_koni
-
Max „NATYCHMIAST MUSI ZNIKNĄĆ!!” Jakiekolwiek miejsce!!!! SOS!!!
przyjaciel_koni replied to paros's topic in Już w nowym domu
DT nie ma w planach bycia DS... Pani Joanna (jak już wspomniałam) zostanie nieco "zmotywowana" by mi pokazać Maxa. Na zdjęcia mam nadzieję wcześniej niż moja wizyta nastąpi... Jednak raczej nie dam rady przeforsować odwiedzin jeszcze kogoś w tym miejscu. (Próby podejmę... Tyle mogę...) Witaj BUDRYSKU - miło, że zaglądasz ! -
Akord piękny rasowy ONek zostawiony przy drodze, MA NOWY DOM!!
przyjaciel_koni replied to paros's topic in Już w nowym domu
Masz rację Beka... Wszyscy by chcieli psa max do 1 roku. Kilka tygodni więcej i "za stary"... Ogłoszeń to Akordowi nie brakuje... Brakuje mu zainteresowania... Tak sobie myślę... Może plakacik Ciotka Paros wymodzi...? A ja się zaczynam mocno już niepokoić. Sprawa robi się bardzo pilna ! Akord u Beki może być jeszcze część maja. Co potem... Mam zero pomysłów... -
Max „NATYCHMIAST MUSI ZNIKNĄĆ!!” Jakiekolwiek miejsce!!!! SOS!!!
przyjaciel_koni replied to paros's topic in Już w nowym domu
Aniu - do Maxa czasami jeździ Pani Joanna. To od nas nikt tam nie był. Poker - wątek założony został [U]na prośbę Pani Joanny[/U]. (Prezes Fundacji Maja.) [U]Miał (za zgodą P.Joanny) na celu poszukiwanie tymczasu lub domu stałego[/U] - to jest w postach początkowych. Nie było żadnego zainteresowania psem. Olena od długiego już czasu zajmuje się wątkiem (za co bardzo dziękujemy), a ogłoszenia Maxa robiła Paros. Jak widać chętnych nie było. Nawet jednego tel. w jego sprawie. Sądzę, że to było dla Oleny motywacją do obecnej akcji. -
Max „NATYCHMIAST MUSI ZNIKNĄĆ!!” Jakiekolwiek miejsce!!!! SOS!!!
przyjaciel_koni replied to paros's topic in Już w nowym domu
Prezes Fundacji. (Miałaś od Nich na DT białego Romcia...) -
Max „NATYCHMIAST MUSI ZNIKNĄĆ!!” Jakiekolwiek miejsce!!!! SOS!!!
przyjaciel_koni replied to paros's topic in Już w nowym domu
Może trochę uściślę. Na ile starcza mi wiedzy. Zgodnie z wczorajszą rozmową z Prezes Fundacji - Max od jakiegoś czasu ma poprawione warunki pobytu - tak jak Olena napisała. Podobno wychodzi na "wybieganie". I również podobno Pan obecny tymczasowy Opiekun dobrze go traktuje. Nie znamy adresu stajni, bo go nie dostaliśmy. Informacji na wątku było tyle, ile nam przekazano. Obiecałam Olenie, że po święcie majowym postaram się "wymusić" wizytę u Maxa. (Jest bardzo dobrym pomysłem zawiezienie np. karmy...) Same na 100% tam nie pojedziemy - nie jest to przewidziane przez Szefową Fundacji... Trochę Ją rozumiem, o czym rozmawiałam z Oleną. Ja nie dysponuję jednak samochodem, a stajnia jest gdzieś w okolicach Warszawy - dojazd komunikacją miejską (czy też wiejską...) - dla mnie nierealny. O nowe zdjęcia prosiłam wczoraj wieczorem. Jest to problem o tyle, że wiecznie słyszę o kłopotach z aparatem fot.. Pisałam o tym wcześniej... Poker - Pan jest tylko DT. Pies jest pod "opieką" Fundacji. Pan nie ma wpływu na decyzje (jak i my...), ale może sobie nie życzyć wizyt... I tak właśnie mi powiedziano. Jeśli jeszcze o czymś nie napisałam - pytajcie. -
Kolejne niepotrzebne dyskusje. [B]Nefre jest pod opieką lekarza weterynarii. [/B] Nadzór nad przestrzeganiem zaleceń sprawuje Czarna Anda. (Ma doświadczenie w takich przypadkach - Osoby zaangażowane w pomoc zwierzętom doskonale Ją znają.) Jak wspomniała Florida - wyniki mają do swojej dyspozycji lekarze i Osoby zajmujące się suczką. Nigdy nie leczy się zwierząt "na oko", natomiast ocena ogólna kondycji zwierzęcia jest przeprowadzana przez lekarza weterynarii właśnie w taki sposób. I jest to pierwsze, co robi lekarz. Badania są kolejnym etapem wynikającym między innymi z tejże oceny ogólnej i przeprowadzonego "wywiadu" z Opiekunem zwierzęcia (w tym wypadku: jeszcze w Częstochowie z Paniami z Fundacji, w Warszawie z Panią Małgorzatą i Czarną Andą). Karma dla alergików została zalecona przez lekarza (jak wynika z moich informacji) w lecznicy, do której Nefre została zawieziona będąc już w Warszawie. Również w dniu przyjazdu z Częstochowy taka karma czekała na suczkę w domu Pani Małgosi. I nie dlatego, że ewidentnie stwierdzono już alergię pokarmową, ale by wyeliminować ewentualnie jak najszybciej jedną z możliwych przyczyn. Nie bardzo mam czas się rozpisywać. Jeśli będą naprawdę rozsądne i konkretne pytania - odpowiem w miarę swojej wiedzy obecnej. Czarna Anda będzie dopiero dostępna za dwa dni.
-
Akord piękny rasowy ONek zostawiony przy drodze, MA NOWY DOM!!
przyjaciel_koni replied to paros's topic in Już w nowym domu
I ja bym chciała... Żeby się wybrał... Jakoś opornie to idzie... Może nowe propozycje ??? Ogłoszenia... Bardzo oczekiwane !!! Pies super pilnujący !!! A jednocześnie bardzo proludzki !!! No i piękny, pojętny. ..przy okazji !!! Reaguje ładnie na przywołania ! Gdybym miała dom, a nie durnowate (beznadziejnie małe) mieszkanie na szóstym piętrze starego budownictwa w Warszawie + debila psa bez tolerancji dla samców... gdybym... Bardzo żałuję... Że nie mam... Prosimy - to wspaniały pies... Bez domu... -
A robiłaś ogłoszenia ??? Fajne są ! Powinny się wyadoptować... Tylko jeszcze info o wieku potrzebne...
-
[quote name='gameta']Fioletko, ty dalej nic nie rozumiesz :shake: Proszę bardzo - reszta zwierzaków: 1. Królik, który siedzi w klatce 60x40cm, i prawdopodobnie nie jest z niej wypuszczany 2. Ptaki, fakt w dużych klatkach, ale po 15 szt w jednej - jak w zoologicznym. Tylko, że w sklepie zoologicznym, taki tłok jest przejściowy z założenia a u Ciebie mają dożywocie jeden na drugim 3. Suczka, wcale nie najgrubsza, sierść zaniedbana, łysa blizna średnicy 3cm po - jak sama stwierdziłaś - wrzącym oleju z patelni, który na siebie wylała Odnośnie kotów na pierwszej wizycie - nie miałam szans ich obejrzeć, ponieważ uciekały, głównie przed Daszą. Co ciekawe, piszesz, że Maine Coon musi być izolowany od reszty stada - czyli izolujesz go od wczoraj, bo zarówno na pierwszej wizycie był razem z innymi, jaki i na drugiej, gdzie siedział w jednym zamkniętym pokoju z całą resztą. Ten kot umiera - przez Ciebie, z braku opieki. Kot, którego da się objąć kciukiem i palcem wskazującym musi być zaniedbany do granic - a on tak wygląda. Co ciekawe, że jednak dotarło coś do Ciebie (jeśli znów nie kłamiesz, jak masz to w zwyczaju) i poszłaś do weta. I tu otworzyły ci się oczy - tak fioletko, posiadanie zwierząt kosztuje - trzeba je szczepić, leczyć a przed wszystkim karmić. Uwierz, że dołożę wszelkich starań, aby twoje słowa zostały dobrze sprawdzone i żeby te biedne zwierzęta mogły żyć normalnie. I żebyś już nigdy nie zaadaptowała kolejnego stworzenia...[/quote] Załatwcie sprawę formalnie !!! Nie rozumiem zwłoki...
-
[quote name='brazowa1']malagos,widzialam fotki i filmiki kilku kotow,ktore pojechaly.Koty sa z AFN,dziewczyny zalamane.Na filmikach sa radosne,mlode,zdrowe,bawiace sie koty.Jakim cudem,po kilku miesiacach slaniaja sie i sa szkieletami????i nagle wszystkie smiertelnie chore? czy Ty fioletko tego nie widzisz?nie widzisz swoich zwierzat i sama sobie wmawiasz,ze je ratujesz? Nie ratujesz.Chcesz sie przekonać w jakim sa stanie-zabierz je do weterynarza.Moze on Ci powie,ze zwierzetom trzeba dawac jeść. Do tego chęc wziecia nowego psa,z zarazliwa dla innych zwierzat nieuleczalna choroba.Naturalna selekcja stada? W najgorszym stanie jest pers i mainecoon. Daszenka nie jest zdrowym psem,wg mnie nie przyswaja lub zaczynaja sie problemy z nerkami.Przy takim podejsciu długo nie pozyje.Pudel potrzebuje badan.[/quote] Weźcie proszę Osoby mogące przeprowadzić interwencję !!! Sama nie wiem kogo, ale jest sporo możliwości !!! Nie ma na co czekać !!! Jak sądzę AFN będzie konsekwentny i przejmie zwierzęta oddane w nieodpowiednie ręce !!! Może przy okazji pomoże pozostałym... Na co liczę szczególnie !!!
-
No i czeka.... To wspaniały pies dla Osoby, która nie zamierza mieć innych zwierząt !!!! Jest rewelacyjny w stosunku do Opiekuna !!! Polecam !!!
-
śliczny Violini wyrzucony precz! MA KOCHAJĄCY NOWY DOM!!
przyjaciel_koni replied to paros's topic in Już w nowym domu
[B]Niestety to co napisałam wcześniej nie uległo zmianie... Bardzo prosimy o jkiekolwiek wsparcie !!! [/B](wpłaty na Fundację Maja można odliczać !!! [B] Brakuje pieniędzy, zbyt wiele jest wyrzucanych zwierząt w ostatnim czasie... [/B] Na osłodę jeszcze napiszę, że [B]Violini jest psem bardzo pojętnym.[/B] Nikt go do tej pory niczego nie uczył, a po dwóch razach z komendą i odpowiednią sygnalizacją pięknie zaczął siadać - na polecenie !!! -
Akord piękny rasowy ONek zostawiony przy drodze, MA NOWY DOM!!
przyjaciel_koni replied to paros's topic in Już w nowym domu
Akord wciąż czeka (co jest dla mnie naprawdę niepojęte...) !!!! Zobaczcie go !!! To fantazja !!! Potrzebujemy chyba więcej reklamy... Beka - przepraszam... Już się "znajduję...". [B]Komu pięknego ON-ka ???? Komu potrzebny dzwonek...? Świetnie pilnuje !!! Beka sprawdzała ![/B] -
Czarna Anda (wg mojej opinii) jest podstawą tego, co się obecnie dzieje z Nefre... Jej rady niezmiernie były potrzebne ! I okazały się bardzo owocne ! Część z tego, co obserwujemy to pokłosie zasianego przez Nią ziarna... Jestem pod wrażeniem ... Naprawdę ! Być może ja nie miała bym odwagi na kilka posunięć... Ale nie Czarna Anda ! Poczekajcie na relację Maugo...
-
Maugo - dziękuję za wiadomości. Udało się z kotami ? Czarna Anda - przeczytaj proszę: "Nużyca wywoływana jest przez pajęczaka[B] Demodex canis[/B]. Żyje i rozmnaża się w mieszkach włosowych i gruczołach łojowych skóry. Pasożyt ten w ciągu 3 tygodni przechodzi 5 faz rozwoju: jajo, larwa, nimfa I, nimfa II, imago. Poza żywicielem, w warunkach pokojowych, nużeniec jest w stanie przetrwać do 3 dni. W środowisku wilgotnym (głównie w strupach i zmienionych chorobowo tkankach) do 3 tygodni. Nużeniec przez wszystkie swoje stadia rozwojowe pozostaje w skórze żywiciela (zasiedlając mieszki włosowe, gruczoły łojowe, a czasem nawet węzły chłonne). ......... Choroba przebiega w dwóch postaciach – [B]łuszczącej[/B] i [B]krostkowej[/B]. Przy postaci łuszczącej na głowie, w okolicach stawów łokciowych, na obrzeżach małżowin usznych i na tułowiu wypadają włosy i pojawiają się owalne wyłysienia. Objęta chorobą skóra nabiera sino-szarego koloru i pokrywa się nalotem ze zrogowaciałego naskórka. Świąd w tej postaci choroby właściwie nie występuje. Postać krostkowata występuje najczęściej na głowie, szyi, klatce piersiowej i tylnych kończynach. Może dojść nawet do objęcia chorobą całego ciała. Początkowo na zmienionej chorobą pojawiają się jasnoczerwone, a potem ciemnoczerwone grudki. Grudki te przekształcają się w krosty, które pękają, wydostaje się z nich płyn, który zasycha na skórze, zlepia włosy. Powstają szare strupy, skóra grubieje, ulega pofałdowaniu, czasami zmienia kolor na żółto-miodowy. W tej postaci choroby świąd również jest rzadki. Śmierć psa lub kota występuje najczęściej wskutek wyniszczenia i zakażeń bakteryjnych. Często spotyka się jednoczesne występowanie obu odmian nużycy. Nużyca jest chorobą przewlekłą. Rokowanie przy postaci łuszczącej jest pomyślne. Przy krostkowej - wątpliwe lub niepomyślne."
-
[quote name='Osiolek']Ja nie "rzezbie" a prosze o konkretna informacje - wage psa przy wyjezdzie od pani Malgosi i przy powrocie. To chyba nie jest trudne? Bo stwierdzenia w stylu "schudla", "przytyla" sa malo konkretne i niemiarodajne.[/quote] Prześlij wagę... Tylko dokładną. Najlepiej elektroniczną - a tak poważnie - mieszkanie to nie lecznica i nie ma w nim wagi dla zwierząt. Wyłacznie po to, by suczkę zważyć nikt nie będzie jej targał do weta. Porównanie gabarytów przed i po niestety musi być wyłącznie wizualne. I takie było. Tydzień jej nie widziałam i stwierdzam różnicę na niekorzyść. Są bardziej wystające kości grzbietu, kości miedniczne i zapadłe boki. I więcej wyjaśnień nie udzielam w tej kwestii. Elżbieto - sunia przyjechała dzisiaj z dobrą karmą dla alergików. Tyle mogę stwierdzić. Była co prawda bardzo łasa na jedzenie, ale często przed przejazdem samochodem psy nie są karmione specjalnie. Nie wiem, jaką metodę stosuje Emir.
-
[quote name='niufek']O dziekuje za usuniecie mych postow . Czy jest gdzies instrukcja do pisania na dogo tak by posty nie byly usuwane??Chetnie sie zapoznam z taka instrukcja .[/quote] Przykro mi, że czujesz się urażona. Niepotrzebnie. Każdy "dostał" po równo. Pisz może o Nefretete - nie o "pobocznych sprawach"... Wtedy nikt nie będzie musiał niczego usuwać. Ja jednak szczerze dziękuję Czarodziejce za usunięcie pełnych wzajemnej animozji postów. Wątek ten ma służyć do wymiany zdań, ale nie na temat wszelki. Jest do tego inny dział na DOGO. Info z ostatniej chwili - Nefre sama (!) zaczęła chodzić po mieszkaniu - wytropiła też miski swoich psich koleżanek... Trzeba teraz uważać, bo pochłania wszystko zdatne do spożycia co napotka na swojej drodze... Czekamy na wieści, jak pójdzie z kolejnym "spacerem".
-
Miło Małgosiu, że zalogowałaś się na wątku ! To bardzo pomocne - na bieżąco będzie informacja o Nefre ! Dla nie znających - Maugo to właśnie Tymczasowa Opiekunka Nefre ! Wspaniała Osoba ! Teraz tylko pozostaje to, co chwilowo wydaje się najtrudniejsze... Powrót Nefre do Ciebie ! Ja wciąż wierzę, że uda się to zrobić jak najmniejszym kosztem zdrowia suni.
-
[quote name='xxxx52']U Pani Malgosi jak suczka reagowala?Nie miala stressu?[/quote] I tu właśnie padło dobre pytanie. U Pani Małgosi sunia również była w stanie stresu. Jednak to był moment bezpośrednio po zabraniu z miejsca dotychczasowego pobytu. I to prawo każdego psa zabieranego na nieznane terytorium (niezależnie, czy to mieszkanie, czy wybieg). Wcześniej - Bez większego problemu sama wyprowadziłam ją z samochodu. Trochę opornie szła po trawie i chodniku, ale... reagowała przynajmniej w stopniu podstawowym na moje próby kontaktu - mnie nie straszyła. Schodów nie zna. Jednak bez większego problemu te kilka stopni pokonała (i tu nie powiem, by całkiem z własnej inicjatywy... jednak nie musiałam jej wnosić.) Próbowała straszyć już będąc w mieszkaniu, w momencie wg niej zbytniego bezpośredniego kontaktu. Nie współpracowała, ale też nie gryzła. Dawała raczej do zrozumienia, że chce spokoju. Pozytywne zainteresowanie wzbudzają w niej koty. Potem leżała w jednym miejscu i obserwowała pozostałe zwierzęta i ludzi. Nie chciała się przemieszczać, więc nikt jej do tego nie zmuszał (bo i po co). Umówiłyśmy się z Małgosią, że nie będzie niczego chwilowo od suni wymagała. Nie miało być żadnych wcierek, kąpieli itp. Planowo - Nefre miała najpierw zaufać ! Wieczorem sunia zjadła i to sporo. Miała przyzwolenie na załatwianie potrzeb tam, gdzie chciała (by nie stresować jej przez jakiś czas "wyciąganiem" z miejsca wg niej najbezpieczniejszego. Na drugi dzień zaczęła się już nieco przemieszczać. Zaglądała do pokoi (bardzo ostrożnie). Kolejnym etapem było... wejście na kanapę. To zdjęcie jest zrobione u Pani Małgosi ! [IMG]http://lh5.ggpht.com/_oAeK0DYoAA0/SeHHt3woVcI/AAAAAAAAP2U/Tv2T_8Xn0cc/s800/Clipboard02.jpg[/IMG] A potem... Wszyscy śledzący wątek Nefre wiedzą co się wydarzyło. Nie jestem obecnie taką optymistką, jaką byłam w drugim dniu pobytu Nefre w naszych stronach... Jednak nadal mam nadzieję, że uda się jej pomóc. I wbrew poglądom niektórych wypowiadających się, że socjalizacja jest sprawą późniejszą - to jest sprawą pierwszoplanową w przypadku tak wycofanego psa. Oczywiście jeśli pojęcie "socjalizacja" jest dla mnie i dla innych tym samym działaniem. Peter Benny - czy jakieś ustalenia z Czarną Andą już są ? Tak konkretnie ?
-
Fruzia, sparaliżowana kotka, nie żyje :-((((((((((((((
przyjaciel_koni replied to Tweety's topic in Kotki już w nowych domach
Ines - mnie też przykro nieustająco z powodu Fruzieńki... Była wyjątkowym kotkiem. Pomagacie teraz kolejnej sparaliżowanej kocince ! Jest bardzo podobna do Fruzi... I bardzo jestem wdzięczna !!! Spokojnych Świąt Wam życzę !!!!