Jump to content
Dogomania

emir

Members
  • Posts

    1041
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by emir

  1. [quote name='Asior']a ten gar na stole to dla niego :evil_lol: :cool3:?????[/quote] Tak! To jest "garnuszek" w jakim wozimy mu jego "danko" i starcza on na 1,5 dnia EMIR
  2. Medar pochłonął wszystko i podjada innym psom; dzis wstał! porcje będą zwiększane ale powoli; jeszcze trochę a nasz chłopak będzie szykował sie do domu EMIR
  3. [U]Wiadomośc z godz.13.00[/U] Medar ma wilczy apetyt; po podaniu wczoraj jedzenia nie bylo negatywnych reakcji; Stopniowo zostaje mu zmniejszana ilość płynów podawanych pozajelitowo>ćały czas dostaje silna oslonę antybiotykową; Jutro nowa porcja świezo ugotowanych ptaków z płatkami ryzowymi i warzywami. Jedz na zdrowie Medarku i nabieraj sił! EMIR
  4. Wracam sobie powoli i spokojnie tylko dajcie mi trochę czasu Wasza EMI
  5. Wiadomośći z 20.00 Medarowi zawieźliśmy "prawdziwe" jedzenie; pierwsza małą porcje kurczaka z płatkami ryżowymi i warzywami pochłonął błyskawicznie nieomal razem z miską.Następna porcyjka była również nieduża jak na jego mozliwości i apetyt, (w dostarczaniu mu prawidłowego "jedzonka "pomagać będzie nam zaprzyjażnona cioteczka OLga) dziś na widok lekarza, który go operowal - szczeknąl krótko ( to bylo chyba podziękowanie). Medar jest zdecydowanym faworytem w klinice; jednak jego stan ciągle jest okreslany jako średnio ciężki; po raz pierwszy od operacji pozwolono nam pójśc do niego; robiłam zdjęcia jego dwunożny imiennik wklei je za chwilę. Wierzę, że Medar wraca do świata żywych EMIR
  6. Medar dziś miał tranfuzję krwi; czuje się lepiej; od jutra będziemy( zgodnie z zaleceniem lekarzy) mu wozić "domowe " jedzenie; 5 gotowanych kurczaków z warzywami i ryżem; On teraz musi b. często jeść,żeby wracał do sił! Ma przecież ogromną niedowagę. Pozdrawiam wszystkich i dziekuję za wsparcie Emir
  7. emir

    Liczymy podpisy!

    [SIZE=3][B]Wszystkie głosy jakie padają dziś na tym wątku traktuję jako szczególne podziękowanie za pracę moją i ludzi z mojej fundacji na rzecz akcji Ozzy.[/B][/SIZE] [SIZE=3][B]Nie sądziłam ,że będąc w moim wieku jeszcze mogę się czegoś od Was nauczyć: subtelności i wielkiej kultury w ocenie działań drugiego czlowieka. Jeszcze raz dziękuję[/B][/SIZE] [SIZE=3][B]EMIR[/B][/SIZE]
  8. I tak to wygląda: wielu ogromnie się przejmowało psem o niebieskich oczach; deklaracje pomocy pozostały deklaracjami; koszty transportu ,na poktycie których fundacja wyłożyła pieniądze - nie zostały zwrócone! 3-4 letni pies, który miał iść do adopcji -okazał się 14 letnim schorowanym staruszkiem , który w schronisku Emira bedzie dożywał spokojnie swoich dni ( a koszty związane z jego pobytem, wyżywieniem, leczeniem czy szczepieniami obciążą znów EMIRA). A na wątku zapadła śmiertelna cisza. EMIR
  9. Wiadomość z 19.50 Po jedzeniu nastąpilo wypróżnienie , co oznacza, że jelita są drożne ; usunięto dreny i zaszyto otwory po nich; Medar miał wykonane echo serca ; istnieje podejrzenie zapalenia wsierdzia ( jako skutek infekcji bakteryjnej); ma zllecone kolejne badanie krwi; juz odstawiono leki p/bólowe ponieważ nie zdadza objawów bólowych; dużo śpi. EMIR
  10. [U]Wiadomość z 16.20[/U] Medar zjadł leczniczy posiłek; jest podłączony do kroplówek;sporo spi; niestety pojawiło się zbyt wysokie tętno; lekarze czekają na konsultację kardiologa; ma być w każdej chwili EMIR
  11. [U]Wiadomośc z 7.30[/U] Noc minęła spokojnie; ok.12.00 próba karmienia EMIR
  12. [U]Wiadomość z godz.15.40[/U] Nerka pracuje; temperatura ustabilizowała się; pozostałe parametry zyciowe w normie; jutro lekarze podejmą próbe podania mu pokarmu i będą kontrolowali szczelność szwów; Medar będzie cały czas monitorowany i będą mu robić usg. Chłopak garnie się do życia: podnosi łeb, chce wstawać; Nie można jednak powiedzieć, że niebezpieczeństwo minęło. Jego stan jest w dalszym ciągu określany jako ciężki EMIR
  13. emir

    Liczymy podpisy!

    [CENTER][SIZE=3][COLOR=red][B]Akcja zakończona[/B][/COLOR][/SIZE] [B][SIZE=3][COLOR=#ff0000][/COLOR][/SIZE][/B] [B][SIZE=3][COLOR=#ff0000][/COLOR][/SIZE][/B] [SIZE=4][COLOR=red][B][U]zebrano 92 633 podpisy[/U][/B][/COLOR][/SIZE][/CENTER] [LEFT][SIZE=4][COLOR=red][B][/B][/COLOR][/SIZE] [B][U][SIZE=4][COLOR=#ff0000][/COLOR][/SIZE][/U][/B] [COLOR=black]EMIR[/COLOR][/LEFT]
  14. [U]Wiadomość z 6.00:[/U] Nerka pracuje coraz lepiej; medAR po raz pierwszy od operacji wypróżnił sie; jest przytomny, poznaje lekarzy i merda na ich widok ogonem. CHCE WSTAWAC[U]![/U] emir
  15. [U]Wiadomości z 21.30:[/U] Nerka pracuje lepiej niż rano; ciągle trwa walka o utrzymanie właściwej ciepłoty jego ciała; dostaje leki p/bólowe morfinopochodne podnosi głowę a nawet usilował wstać! Imponująca jest jego wola życia EMIR
  16. Emi dzis po raz pierwszy zawarczała cichutko na psa, który podszedł do jej miski gdy jadła. Świat zaczyna być kolorowy! EMIR
  17. [U]Wiadomość z kliniki z godz. 15.00[/U] Prawa nerka podjęła pracę; są problemy z utrzymaniem temperattury, która waha się między 35 -36 o C. Wielu lekarzy w klinice zna historię Medara ; są ogromnie poruszeni i jak zapewniano mnie klinice robią wszystko by go uratować. Jednak o rokowaniach nie chcą się wypowiadać ponieważ stan jego jest nadal krytyczny; [B][COLOR=red]ALE MEDAR WALCZY O ŻYCIE !!![/COLOR][/B] Boże jak mu pomóc??!! EMIR
  18. [quote name='milo1974']LUDZIE MYSLA ZE IM SIE WSZYSTKO ZA DARMO NALEZY... A PANU JANUSZOWI PIENIADZE LECA Z NIEBA NA LECZENIE BEZDOMNYCH PSOW, UTRZYMANIE LECZNICY ITP? JESLI SIE ODDAJE PSA DO LECZENIA TO TRZEBA SIE LICZYC Z TYM ZE TRZEBA PONIESC TEGO KOSZTY, A POZA TYM SKORKA O ILE MI WIADOMO MIALA DOBRZE W KLINICE PSI LOS A TERAZ BEDZIE CZEKAC W TYM PANSTWA PRZYTULKU...A JESLI UWAZA PANI ZE PIENIADZE ZOSTALY WYDARTE PSOM BEZDOMNYM TO JEST PANI W BLEDZIE BO TE 1600 ZL KTORE PANI WPLACILA POJDA WLASNIE NA UTRZYMANIE LECZNICY A TYM SAMYM NA BEZDOMNE ZWIERZETA...[/quote] Nie wiem kim jesteś "milo 1974" z dorobkiem jednego postu na tym forum; więc może lepiej nie zbieraj glosu w temacie, o którym nie masz pojęcia; Pana Orzechowskiego nikt nie zmuszał do deklaracji, że bedzie leczył psa bezdomnego za darmo; a skoro taka deklaracja padła to człowiek przyzwoity dotrzymuje danego slowa! O słowności" tego pana przekonałam ja osobiście (i kilku innych ludziie, którzy zaufali jego pustym obietnicom) juz wczesniej przy okazji innego psa bezdomnego; Ponieważ tak wielce jesteś zatroskany /ny Skórką zapewnim Cie, że u nas ma ona daleko lepsze warunki niz w wychwalanej przez Ciebie lecznicy i dostanie więcej serca i opieki; Skoro jestes takim admiratorem Skórki i tak troszczysz sie o jej los to może pokryjesz ten kosmiczny rachunek ze swojej kieszeni? wtedy uznam, że rzeczywiście chodzi Ci o psa a nie o prywatne sprawy p. Orzechowskiego, którego tak zaciekle bronisz; Pyskować jest łatwo ale zrobić coś sensownego daleko trudniej! EMIR
  19. Medar przeżył noc; trwa walka o to by druga nerka podjęła pracę; stan w dalszym ciągu jest krytyczny EMIR
  20. Dziś rano odebrałam z Psiego Losu nasza sunię Skórkę; jutro zdam szczegółową relację z tego w jaki sposób człowiek, który sam siebie nazywa filantropem i wielkim dobroczyńcą bezdomnych zwierrząt potraktował - Skórkę - Jego filantropia kosztowała nas 1.673,81 !!!! zapłacone gotówka w momencie zabierania suki i mam nadzieję, że te pieniądze wydarte psom bezdomnym wyjdą mu bokiem !! EMIR
  21. Medar przeszedł dziś wczesnym rankiem drugą operację - usunięto mu lewą nieczynną nerkę z powodu ropnia na niej; ma też zapalenie otrzewnej;leży ciągle na bloku opercyjnym; stan jego jest krytyczny; ma załozone dreny; jest płukany; otrzymuje leki p/bólowe i antybioktyki; ma zapewnioną nieustanną opiekę lekarską na całą noc; prosiłam o ratowania go bez względu na koszty; reszta jest w ręku Tego, który decyduje o naszym losie i zadecyduje o losie Medara; EMIR
  22. Jedna WIELKA PROŚBA p. Basiu - nie groź , że się nie odezwiesz - po prostu NIE ODZYWAJ SIĘ WIĘCEJ, bo możesz usłyszeć czego byś nie chciała EMIR
  23. [quote name='GoniaP']Zgodnie z obietnicą opiszę Wam historię Czarok i Medara do momentu przejęcia ich przez Emir… O ich tragedii dowiedziałam się od pewnej Pani, która oba psy znała od momentu kiedy pojawiły się w domostwie obok Jej domu jako małe, śmieszne kuleczki. Wtedy były rozpieszczane i kochane, nie cierpiały samotności, nie wiedziały co to głód i zimno. Kiedy dorosły a na świat przyszło ludzkie dziecko, ich świat się zawalił. Zostały wtrącone do betonowego boksu, bez budy, bez kontaktu z ludźmi. Coraz rzadziej je wypuszczano, coraz rzadziej je karmiono, coraz rzadziej w ogóle zwracano na nie uwagę. Ich świat był zamknięty w cuchnącym pomieszczeniu, bez czystej wody, bez jedzenia, bez nadziei… Miały tylko siebie.... Sąsiedzi słysząc ich skomlenie i szczekanie dokarmiali je czym mogli, próbowali rozmawiać z właścicielami, szukali pomocy u SM, w TOZ’ie i innych placówkach, ciągle i niezmiennie bez żadnego rezultatu. A było coraz gorzej. Ostatni raz psy zostały wypuszczone do ogrodu (wcale nie małego) w sierpniu br. na 10 minut…. Zaprzestano sprzątania boksu, psy żyły we własnych odchodach, a do jedzenia dostawały mrożone indycze kości wtedy, kiedy wyły zbyt donośnie… :-(:-(:-( Przypadek sprawił, że dobrzy ludzie trafili na ulotkę naszej Fundacji (Canis et Felis) i zwrócili się do nas o pomoc. Pojechałam zobaczyć tę gehennę na własne oczy i … nie mogłam uwierzyć. Byłam wstrząśnięta i załamana…tym bardziej, że nie wiedziałam początkowo jak je ocalić… Nawet gdybyśmy cudem jakimś je wyciągnęli, to co zrobić z 2 wielkimi psami wymagającymi intensywnej opieki weterynaryjnej? W klinikach w Poznaniu nie mają nawet tak dużych klatek, nie wspominając już o kosztach…Wtrącić je do schroniska – nie – przecież trafiłyby z deszczu pod rynnę, a teraz pewnie już by nie żyły… Oddać do domu tymczasowego? Skąd taki wziąć, i to jeszcze taki, który z poświęceniem by się nimi zajmował… Żadne z powyższych rozwiązań nie wchodziło przecież w grę…:shake::shake::shake: Kiedy już mi się wydawało, że nie ma ratunku, zwróciłam myśli ku jedynej dla tych biedaków szansie – ku Emir… Nie muszę Wam pisać, że Jej reakcja była natychmiastowa i od razu powstał plan działania. Najpierw kilka razy usiłowałam zastać tych :angryy: w domu – zawsze bez rezultatu, z zamiarem wykupienia bernardynów. Potem zostawiłam kartkę z informacją, że chcę te psy zaadoptować, pozostawiono ją bez odpowiedzi. Następnie, wiedząc już że przyjeżdża Wybawczyni, próbowałam załatwić asystę policyjną – i znów zawiodłam. Emir przyjechała do Poznania w sobotę (chyba 18 listopada) i spotkałyśmy się pod komendą policji. Swoją stanowczością i profesjonalizmem przekonała policjantów do pomocy, a mnie wprawiła w osłupienie i zachwyt. W rezultacie, na bezdechu i z nadzieją pojechaliśmy w kierunku owego „domu cierpienia” na spotkanie z rosłymi policjantami. Policjanci zapukali do drzwi, w progu zjawiła się młoda :angryy::angryy::angryy: z berbeciem uczepionym kusej spódnicy i kolejnym w drodze… (Burdel dookoła, że aż się na mdłości zbierało) Wyjaśnili jej że chodzi o znęcanie się nad zwierzętami, dalej pałeczkę przejęła Emir. Z całkowitą stanowczością zakomunikowała jej, że tak czy owak, interwencja ta skończy się odebraniem psów i dała jej 2 warianty: [LIST] [*]podpisze zrzeczenie się psów na rzecz Fundacji, a Fundacja wspaniałomyślnie nie wytoczy jej sprawy za złamanie Ustaw o Ochronie zwierząt[/LIST]albo [LIST] [*]rekwirujemy psy do czasu wydania przez Sąd wyroku, a musi się liczyć z karą grzywny i pozbawienia wolności do lat dwóch…[/LIST]Panienka chwilę próbowała dyskutować, ale zapytana o książeczki zdrowia przez Policjantów powiedziała, że teraz nie potrafi ich znaleźć, proszona o pokazanie karmy dla psów odparła, że jeszcze nie kupiła itp. i wzięta w 4 ognie, w końcu podpisała zrzeczenie. Emir niezwłocznie przystąpiła do ewakuowania biedaków. Bez strachu, bez ogródek, bez wahania otworzyła boks, kucnęła, założyła 1 obrożę, potem 2…. Bernardyny najpierw wyszły, potem się cofnęły, nie wierzyły, że mogą wyjść… To była bardzo wzruszająca scena… Dopiero wtedy, w świetle dziennym i poza ciemnym i brudnym boksem było widać jak bardzo są zaniedbane i chude… Serce rozwaliło mi się na drobne kawałeczki… Czegoś takiego jeszcze nie widziałam i błagam Boga, żebym nie musiala nigdy więcej:-(:-(:-( Pomaszerowaliśmy do samochodu. Trochę wysiłku kosztowało zapakowanie ich do środka, ale dla Emir nie stanowiło to problemu. Nie bacząc na nic, ani na smród który wydzielały, ani na groźbę pogryzienia, chwyciła je pod zady i wepchnęła do środka. Podała Sedalin i wkrótce odjechali, pozostawiając mnie wdzięczną, zaskoczoną, acz szczęśliwą… Resztę historii znacie… Ja nie mogę przeboleć jeszcze jednego… Na tej posesji został cocker spaniel, którego zastałyśmy przywiązanego sznurkiem do zrobionej z dykty budy…. Nie mogłyśmy go zabrać, bo nie było podstaw – wyglądał dobrze, ale to co miał w misce nie rokuje… Ten dom nie rokuje...:placz: Dotychczas dotrzymują obietnicy, i pies przebywa w domu, ale nie odpuścimy jeśli ją złamią. Jeszcze raz publicznie chciałabym podziękować Emir za Jej poświęcenie i czułość wobec krzywdy zwierząt. Uwierzcie, takiej drugiej nie ma… My sami nie dalibyśmy rady. Emir :buzi:[/quote] Aby być wiernym prawdzie historycznej: pominęłaś Goniu udział jeszcze jednej osoby - wolontariuszki EMIRA -- KASI C; która w środku nocy ciemnej przyjechała na moją wieś, użyczyła swojego samochodu ( który nb świetnie prowadziła w obie strony) pomagała mi z pełnym poświęceniem "zapakować "te dwa ,zupełnie zdezorientowane i przerażone sytuacją - nieszczęścia, do wozu; a potem bohatersko znosiła okropny smród ( !) i zimno ponujące w aucie ( musiałyśmy wietrzyć , bo nosy urywało) [COLOR=red]Tak więc Kasiu droga, która zawsze jesteś gotowa do niesienia pomocy zwierzakom w potrzebie - z całego serca Ci dziekuję za tę, wszystkie poprzednie i wszystkie następne wspólne akcje[/COLOR] EMIR
  24. [quote name='GoniaP']A czy Monika i ja możemy zostać Ciotkami Chrzestnymi???;)[/quote] Oczywiście, ale musicie dobrać sobie Wujków Chrzestnych i myśleć ,kochać i pamiętać o swoich pupilach; i uzyskać też akceptację rodziców Chrzestnych - bezwarunkowo EMIR P.s. [B]Medar [/B]dostał dzis żółtko sparzone wodą i powoli dostaje gotowanego zmiksowanego kurczaka + płatki ryzowe na bulionie - je 4 x dziennie i pije wodę z rumiankiem; wygląda, że chce mu się żyć [B]Czarok[/B] ma wilczy apetyt i jest bardzo impulsywna; prawdopodobnie ma juz swój nowy dom , do którego pojedzie 20.grudnia( jej nowa pani była dziś i spędziła z sunią ponad godzinę- poznawały sie wzajemnie; Jutro Czarok będzei oczyszczana z kosmicznych dredów i wyczesywana w profesjonalnym zakładzie fryzjerskim ( kąpiel jeszcze odpada) ale elegancka byc musi!
  25. [quote name='schronisko-krzyczki']i tu znajduje własnie dokładne ozwierciedlenie powiedzenia, że w jedności siła...:mad: a zanim zlinczujecie Dr.Leszczynskiego to może by ktos sprawdził dokładnie o co chodzi, a Wy tylko potraficie dolewać oliwy do ognia . Brzydze sie pocztą pantoflową na forum a taka tu działa- jedna pani drugiej pani i afera gotowa. Leszczyński nigdy nikogo nie straszył zamknięciem schroniska to tylko na zasadzie co bedzie jak bedzie. To straszne, że go powiesiliście i obrzuciliście błotem za Józefów ale widac taka jest niektórych rola. poszczujcie go psami choc sami lepiej kasacie.. własciwie zaczynam sie zastanawiac nad celem istnienia forum bo tak naprawde to bywalcy tylko węszą afery i co kto robi wg nich zle. Może zamiast tego raz w tygodniu do kościoła i przeprosic Boga za grzechy, że tak osadzacie innych. I jezeli Bożenia nie ma dostepu do netu lub innych wzgledów a jestem daleka od przekręcania faktów , to ja jako członek zarządu w fundacji w Józefowie przeprosze Dr.Leszczyńskiego tu na Waszym Forum za inną interpretacje zaleceń pokontrolnych. Jestescie nie dogo a aferomaniacy gorsi jak dzikie zwierzeta. Stańcie przed lustrem i głeboko spojrzcie sobie w oczy i odpowiedzcie sobie na pytanie - o co wam chodzi? czy o dobro zwierząt czy wstrętne, rozdmuchane plotki. I nie dbam jakie bedziecie miec o mnie zdanie, jako osobie obecnie prowadzacej schronisko w Krzyczkach ale ja wiem, ze na nikogo nie pluje a już napewno jak nie sprawdze sama i nie dotkne. Nigdzie w protokóle pokontrolnym nie ma napisane ze schronisko bedzie zamkniete. Jest to moje ostatnie wejscie do Was na forum aferomaniaków bo tylko mozna stracic nerwy czytając takich miłośników zwierząt. To fakt Bozenie trzeba pomóc ale nie kosztem Leszczyńskiego. Jest przepełnienie, brak pomieszczeń dla zwierząt w końcu brak kasy ale to nie wina Leszczńskiego , on daje tylko wskazówki jak powinno byc a jak nie jest. wiem, rozpetałam 4 wojne , zaraz sie czepicie mnie i Krzyczek bo najlepszą obroną jest atak:mad: ale tu juz pas , mnie nie ma i nie odezwe sie bo mi szkoda mojego zdrowia. To tyle, jakby co podaje telefon służbowy do Krzyczek 22- 794-42-51 i pozdrawiam tylko nielicznych a reszcie życzę powrotu do zdrowego rozsądku. Basia[/quote] To juz koniec kazania? Amen EMIR
×
×
  • Create New...