-
Posts
1181 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Evra
-
[IMG]http://img167.imageshack.us/img167/2305/img0626yu0.jpg[/IMG]
-
A ja już wiem dlaczego Gaja nie chciała jeść! TZ żeby ją zachęcić do jedzenia, pokropił jej trochę karmę olejem. Efekt wyszedł całkowicie odwrotny! Biedna Gaja: jedzenie niedobre, woda nie w takiej misce... Dziś jest już dobrze, dostała ryż z mięskiem i zjadła z apetytem.
-
Po niedzieli pojedziemy do weterynarza na przegląd, przycięcie pazurków i odrobaczenie. Kupimy coś do czyszczenia uszu (są zdrowe, ale trochę brudne). Gaję czeka też kąpiel, jak tylko całkowicie wchłoną się szwy.
-
Gaja wczoraj sama zrobiła sobie głodówkę, nie chciała jeść ani pić, suchą karmę z miski roznosiła po kątach, bawiła się nią, turlała nosem po podłodze, w końcu przynosiła mi po jednym chrupku i układała na gromadkę. :lol: Dziś rano nareszcie wypiła wodę z miski!:multi::multi::multi: (szklanej) Zjadła też normalnie. Cały czas jest bardzo chuda, mam wrażenie, że nic nie przytyła, a poza wczorajszym dniem, ma dobry apetyt.
-
Miska jest metalowa i ma taką gumową podstawkę antypoślizgową. Może o to chodzi, zaraz dam jej wody w plastikowej. Gaja siusia normalnie, kupka bardziej niż ładna, może tyle wody jej wystarcza? Zaraz zmienię miskę i zobaczymy.
-
Gaja chodzi na 10m lince i to dla niej zdecydowanie za mało. Lubi też gryźć i szarpać linkę, "poluje" na nią i nie chce się oderwać. Wczoraj naszczekała na mnie na spacerze, fajnie szczeka, ma coraz więcej chęci do zabawy. Gaja nie chce pić wody z miski! Wypije kilka łyków i odwraca się z obrzydzeniem. Za to pije wodę z kałuż, zlizuje z chodnika, nie pozwalamy jej, a ona ciągnie do każdej wody im bardziej błotnista tym lepsza. Wczoraj udało się ją upilnować i ani razu nie napiła się z kałuży, a pić się jej chciało, wylizywała mokre płytki na balkonie, a z miski nie chciała. No i już są tego efekty, w nocy Gaja wyrzygała na kanapę wszystko co zjadła w ciągu dnia w postaci suchej, zbitej masy. :placz: Wody z miski nie chce, pije tylko troszkę. Zobaczymy co będzie dalej, przegłodzimy ją trochę, będzie dostawała małe porcyjki. Może ugotować jej rosół i podawać po trochu? I co zrobić, żeby piła wodę? Nie smakuje jej kranówka?
-
Dziś znowu trzeba było użyć podstępu, żeby złapać Gaję na ogrodzonym terenie.
-
Wyszłam dziś z Gają na wieczorny spacerek o 22.00. Już nigdy nie wyjdę z Gają o 22.00 !!! Chyba całe osiedle wychodzi o 22.00 z psami na spacer! Obojętnie, w którą stronę ruszyłam, to wszędzie psy! Gaja ciągnęła do każdego, wymęczyłam się i ja i ona. Musiałyśmy potem wyjść jeszcze raz, żeby mogła w spokoju się wysiusiać. A ja tak się przejmowałam, że Gaja załatwiała się na trawnik... niepotrzebnie, po tym co dziś zobaczyłam, niektórzy właściciele pozwalają psom sr** pod swoimi oknami, świeżo założone trawniki, ledwo co trawa zdążyła wyrosnąć. Może za mało im terenu dookoła? Spotkałyśmy 2 On-ki gładkowłose, 1-go długowłosego, 2 rottki, amstaffa, dobermana, beagla, westie, szczeniaka labkowatego i kilka innych do niczego niepodobnych. A na koniec spotkałyśmy pana z córeczką i śliczną biszkoptową sunią podobną do goldena i labka równocześnie. Gaja przywitała się i chciała się bawić, a sunia przerażona przywarła do ziemi. Pan powiedział, że adoptował ją kilka dni temu ze schroniska. Musiała być bita, boi się wszystkiego. Schowała się w wysokiej trawie i nie chciała wyjść na chodnik dopóki nie odeszłyśmy.
-
No właśnie, pewnie Gaja nie była spuszczana ze smyczy, bo uciekała, więc jej nie spuszczali i kółko się zamknęło. Pozwalali jej też gryźć i szarpać smycz, to jej ulubiona rozrywka, nie pozwalamy na to, a ona i tak swoje. Potrafi również znienacka wyskoczyć w górę na wysokość ramienia i opadając złapać za rękaw i szarpnąć. Ze smyczy musimy ją spuszczać, bo Gaję rozsadzi energia. Pomimo spacerów na razie tylko na smyczy, w domu jest bardzo spokojna i chcę, żeby tak zostało. Wychodzimy z nią na zmianę 4-5 razy dziennie, w tym 2 razy po 40-60 min., ale Gaja ma coraz więcej sił i musi się jakoś wybiegać. Wczoraj TZ ćwiczył z nią aportowanie bez smyczy na pustym parkingu podziemnym i całkiem dobrze jej szło, nie było tam tylu bodźców co na dworze. Gaja Tz-a bardziej się słucha, sama nie odważę się jej puścić. Dziś jak trochę pobiegała i przestaliśmy ją wołać i zwracać na nią uwagę to w końcu sama przyszła. Będziemy codziennie ćwiczyć, najwyżej będziemy na początku jeździć na działkę do znajomych. Mają dużą, ogrodzoną i tam będzie można ją bezpiecznie puszczać. Jestem dobrej myśli, Gaja nie ucieka, ale chce się bawić, po prostu nie wie czego od niej oczekujemy.
-
Spuściliśmy dziś Gaję ze smyczy na spacerze no i ...totalna porażka. Gaja nie ma pojęcia, że istnieje coś takiego jak przychodzenie na zawołanie, pognała radośnie przed siebie, zachęcała nas do zabawy, ale z dystansu. Gdyby w tym momencie pojawił się ktoś z dzieckiem, psem czy rowerzysta nie bylibyśmy w stanie jej przywołać. Na wszelkie próby wołania reagowała głośnym szczekaniem i uważała to za świetną zabawę. W końcu przyszła zwabiona piłeczką, ale co z tego, jak zaraz pognała razem z piłką w pola. Chyba jeszcze długa droga przed nami... Zdjęć mało, bo większość spaceru zeszła na łapaniu Gai. A Gaja ma jutro pierwsze urodzinki! Dostała już piłeczkę w prezencie i ładnie się bawi, przynosi, ale tylko w domu. Na spacerze traci słuch.
-
Spacerek z Kiri może w piątek po południu? 17-18? Ma już nie padać. Wieczorem będą nowe zdjęcia. Gajusia rysuje pazurami podłogę, chyba musimy kupić dywan.
-
Muszę się przyznać, że bałam się wziąć Gaję. Tyle się naczytałam o bokserach na dogomanii i nie tylko, że muszą mieć cały czas towarzystwo, że słyną z niszczenia w domu, że demolują i wyją zostawiane same. Bałam się, że może poprzedni właściciel oddał Gaję z powodu niszczenia w domu, albo z powodu jej temperamentu. A Gaja jest cudowna, dziś została pierwszy raz sama na 7 h i wszystko w porządku, przywitała mnie zaspana i ziewająca, nic nie zniszczone. Żeby jej tylko tak zostało. W nagrodę poszłyśmy na długi spacer w błocie i mokrej trawie.:evil_lol: Wokół osiedla tereny spacerowe owszem - super- ale jak jest sucho. Nauka aportowania na razie nam nie idzie, tzn. w domu jak najbardziej, ale na spacerze Gaja dobiega do aportu, podnosi i zaraz zostawia. Muszę sama iść po aport i wtedy Gaja z miną diabełka domaga się, żeby jej natychmiast, ale to natychmiast znowu rzucić! Ma coraz więcej energii i lepszy apetyt, potrafi wyskoczyć w górę na 1,5 m ! Taka jeszcze jestem chuda:
-
U Gajusi wszystko w porządku, nie ma z nią najmniejszych problemów. Mądra z niej dziewczynka, dała już spokój trawniczkom, na spacerach szaleje - w domu jest grzeczna, nic nie niszczy, ładnie zostaje sama. Rozumie słowo "zostań", od razu idzie spać na kanapę. Wczoraj bardzo się przestraszyliśmy, bo Gai otworzył się szew posterylkowy i zaczęła krwawić. Na szczęście okazało się, że to nic groźnego, pani wet zapewniła nas, że rana na pewno się bardziej nie otworzy. Gaja dostała płyn odkażający do smarowania i musi nosić ubranko. Wiemy już, że bardzo boi się weta, aż cała się trzęsła, wyrywała się z podkulonym ogonkiem, nawet nie dała się zważyć. Fotki ze spacerków będą jak poprawi się pogoda. Uczymy Gaję chodzić przy nodze, bo nie umie przechodzić przez przejścia dla pieszych, ciągnie prosto pod samochód. A tak poza tym to jest najcudowniejszym boksiem świata, kochamy ją i nikomu nie oddamy.
-
Zdjęcia wysłane. Gaja powoli zaczyna zachowywać się jak prawdziwy bokser, nabiera sił, na spacerach szaleństwo, chciałaby pobiegać luzem, ale boję się ją puścić, ponieważ biegiem leci do każdego człowieka na horyzoncie, myśląc że to jej Pan, a nie każdy ma ochotę na niespodziewane spotkanie z rozpędzonym bokserem, szczególnie osoby z dziećmi. Dziś pierwszy raz usłyszałam jak szczeka! Próbowała szczeknięciem wypędzić z dziury w ziemi bardzo groźnego potwora tj. kupkę suchych liści :evil_lol:, a później zaatakowała mojego buta wraz z nogawką, prawie mnie przewracając :lol:. Po spacerku od razu kładzie się na kanapę i zasypia. Oczywiście śpi już tylko i wyłącznie na kanapie. Za kilka dni uporamy się z pracą , będziemy mieć więcej czasu i Gajeczka pobiega sobie bez smyczy, rozpocznie naukę przychodzenia na zawołanie. Spróbujemy też aportowania, bo powoli zaczyna interesować się patyczkami. A potem pojedziemy nad morze, a Gaja z nami.
-
Nowy Domek nieco zmęczony nieoczekiwaną zmianą trybu życia, bo Gajunia to kondycję ma, a Domek jeszcze nie. Na spacerkach Gaja tak rwie się do dzieci w każdym wieku, że ciężko ją utrzymać, ona uwielbia dzieci, skacze z radości na sam widok i chciałaby się bawić. Musiała wcześniej mieszkać w domu z dzieckiem. Dziś ma już lepszy humorek i próbuje nawet się bawić piłką i sznurkiem. Test na zostawanie w domu zdała na 5! Dziś została sama na 2 godziny i chyba cały czas spała. A po powrocie Pana radości nie było końca! Na mój widok tak się nie cieszy...
-
Śmiać mi się chciało z mojego Tz-a, pierwszy raz widziałam jak radośnie wstaje o 4.40 ze śpiewem na ustach, aby przed pracą wyprowadzić Gaję. Gaja załatwiła się a jakże na trawniczek przy schodach i zaraz chciała wracać do domu. Po Eunkanubie biegunka i bąki zniknęły, a kupka jest ładna i sucha. Tz pojechał do pracy, a Gaja...rozpłakała się...to że zostałam z nią ja wcale jej nie obeszło! Smutno popiskując obeszła całe mieszkanie, wyglądała przez okno, szukając Pana. Po chwili westchnęła z rezygnacją i ulokowała się wygodnie na kanapie przykrytej białą narzutą (a łapki jeszcze nie wyschły po spacerku...), zwinęła się w kłębuszek i zasnęła...od tej chwili posłanko poszło w niepamięć, Gaja okupuje kanapę. Wczoraj krzyknęłam na nią gdy wskoczyła na kanapę, a dzisiaj...jak zobaczyłam jak śpi wtulona i odprężona, jak przez sen otwiera ślepka i patrzy...jak merda ogonkiem... no jak miałam na nią krzyczeć? Widać, że Gaja jest przyzwyczajona do spania na kanapie, wolę żeby pod naszą nieobecność spała na kanapie, niż szalała po domu. Białą narzutę zastąpił stary koc, a Gaja jest szczęśliwa. Taką chudzinę adoptowaliśmy.
-
Musimy koniecznie oduczyć Gaję załatwiania się na trawniku przed blokiem. Wyraźnie jest tego nauczona, poprzedni właściciel musiał z nią wychodzić tylko na jakieś mikrospacery na trawnik przed blok, szybko siku i z powrotem do domu. Gaja ciągnie do trawników, uważa, że służą specjalnie do siusiania. Gdy wychodzimy, Gajusia załatwia się natychmiast po wyjściu, wprost na wypielęgnowany trawniczek tuż przy schodach. Dopiero potem jest gotowa do spaceru, zupełnie jakby bała się, że potem już nie zdąży nic zrobić. Wczoraj, gdy wyszłam z nią na ostatni spacer po 24-tej, oczywiście natychmiast zrobiła sioo tuż przy schodach i ... pociągnęła mnie od razu z powrotem do domu! Pochodziłam z nią jeszcze trochę, Gaja w ogóle nie była zadowolona, ciągnęła do domu, do ukochanego Pańcia i dawała do zrozumienia, że jakieś długie nocne spacery w deszczu to zupełnie nie dla niej! Przed wejściem do domu oczywiście zboczyła jeszcze na trawniczek (bo łąka 5m od domu jej zdaniem jest tylko do biegania) na jeszcze jedno malutkie sioo, zupełnie jakby bidulka chciała zrobić na zapas. Jest wzruszająca.
-
Właśnie wysłałam pierwszą część zdjęć do Agusi, niedługo wyślę następne. Gaja grzeczna, po prostu złoto, jest cudowna! Na pewno mieszkała kiedyś w bloku, możliwe, że w domu z dzieckiem, na widok dzieci ożywia się i cieszy. Umie jeździć samochodem, sama wsiada i wysiada, zna windę i schody, nie ciągnie na smyczy, nie skacze na ludzi, uwielbia pieszczoty, ale nie jest nachalna, nie sępi przy stole, do innych psów podchodzi z zainteresowaniem, gdy chcą się bawić to się bawi, jak chcą wąchać to wącha, a jak nie to nie, po prostu idzie dalej. Wczoraj wkrótce po powrocie ze schroniska przyjechali do nas znajomi z psem i Gaja super się z nim bawiła, szaleli oboje na linkach. Na spacerze z Kiri Gaja była już po prostu zmęczona. Widać, że Gaja pamięta i tęskni za poprzednim domem. Na parkingu robi się czujna, obwąchuje wszystkie auta, szuka.
-
Zdjęcia będą jutro, bo dziś już padam, dopiero wróciliśmy do domu. Prosto ze spacerku pojechaliśmy do znajomych, Gaja zrobiła tam furorę, wszyscy się nią zachwycali i nie mogli zrozumieć jak można takie cudo oddać do schroniska. Gaja została wygłaskana przez 8 osób, a potem zasnęła przy nogach nowego Pana, racząc całe towarzystwo pikantnymi bączkami mniej więcej co 10 min. Niestety Pana, ponieważ Gajunia wyraźnie preferuje mężczyzn i to mojego TZ wybrała na swojego PANA. Nie odstępuje go na krok i co chwila zagląda w oczy. I jest to miłość obustronna, obawiam się, że mi zostanie "czarna robota" czyli wychodzenie na spacerek o 6 rano i sprzątanie. Cała uwaga suni skupiona jest na nowym opiekunie. Tz zapowiedział, że skoro Gaja nie może spać z nami w sypialni, to on śpi z nią w kuchni. :loveu: Na razie jest grzeczna jak aniołek, po powrocie do domu od razu idzie na swoje posłanie i zostaje na nim. Wcześniej dostała kilka psich ciasteczek, skrzętnie zakopała je w kocyku na później. Teraz wyraźnie ucieszona znalazła i zjadła. Na pewno za kilka dni jak się oswoi, to pokaże jaki z niej "diabełek". Za chwilę jeszcze wyjście na ostatnie sioo (żeby tylko przestało padać) no i najwyższy czas spać. I dla nas i dla Gai był to dzień pełen wrażeń.
-
No i nie umiem wklejać zdjęć, czy ktoś mógłby podrzucić linka jak to się robi, to wieczorem popróbuję.
-
Gaja już w nowym domku. Na razie jest spokojniutka, chodzi i wszystko obwąchuje, a w miedzy czasie produkuje takie bąki, że aż nos odpada..., w kółko merda ogonkiem, bardzo chętnie weszła do windy i od razu chciała wpakować się na kanapę. teraz śpi
-
Czy chłopak ma też inne ogłoszenia? Sama dogomania nie wystarczy, tu wszyscy są zapsieni na maxa.
-
Iskierka już nie zgaśnie DAGA 27 wyszukała jej domek
Evra replied to LALUNA's topic in Już w nowym domu
Iskierka czeka. -
Iskierka już nie zgaśnie DAGA 27 wyszukała jej domek
Evra replied to LALUNA's topic in Już w nowym domu
Iskierka prosi o transport! Kto zawiezie Iskierkę jutro do Iławy i wsadzi do pociągu do Tczewa? To tylko 40 km... -
Brązula-Nina Znalazła kochający dom. JEDNAK TAK:)))
Evra replied to anielica's topic in Już w nowym domu
25 maja będzie ważny dzień dla Brązowej - rocznica Ciekawa jestem jak teraz wygląda. Wszystkiego najlepszego Brązulko!