Dawno nie było wiadomości o Amber . Byłyśmy na wsi zobaczyć co słychać i czy myszy nam domu nie zjadły . Moja sunia wyszła z samochodu .Pochodziła,popatrzyła .... no i zobaczyła psa na naszym polu . Ubaw miałam niezły bo Amber rozszczekała się ( w Warszawie wcale nie szczeka ) a pies popatrzył , machnął lekko ogonem i posłusznie zszedł z pola na drogę .I wtedy Amber spojrzała się na mnie z taką miną jakby mówiła : no w końcu to ja jestem właścicialką i muszę pilnować .