Roan bardzo ładnie jechał w samochodzie z drobnym wyjątkiem . Kochane maleństwo było łaskawe nawarczeć na nas . Na szczęcie dla nas Tanitka nie bała się założyć mu kagańca . Do Lublina wiozłyśmy jeszcze jamniczkę . Psiaki na szczęście po przyjaznym powitaniu nie były sobą zainteresowane .
Bardzo proszę o kontakt bo nie mogę się dodzwonić .Wyjazd jest w niedzielę rano .
Psica może u mnie nocować z soboty na niedzielę ale ja będę w Warszawie ok 22:00 w sobotę . Gdyby ktoś z Warszawy mógł odebrać sunię z dworca w sobotę i przetrzymać parę godzin to byłoby super . Gdyby to nie było możliwe to poprosiłabym o informacje o której godzinie rano sunia byłaby w Warszawie . Chcemy wyjechać jak najwcześniej bo musimy odebrać drugiego psiaka który jest poza Warszawą a w sumie jest do przejechania ok 600 km . Mój telefon 0-600 953 938 .
Mam propozycję . Podlinkujcie zdjęcia w pierwszym poście ,żeby każdy mógł trafić bez problemów na wątek psiaka . Proponuję tez podać informacje jakie są teraz potrzeby finansowe i kto i w jakiej wysokości deklaruje co miesięczne wpłaty . Przepraszam ,że tak wpadam na wątek i się rządzę ale miałam ostatnio bezpośredni kontakt z jednym z bohaterów z boksu 16 i chciałabym pomóc .
Już nic nie rozumiem . Ani na wątku ogólnym ani tutaj nie ma konta na które można wpłacać na psiaka . Prośby o podanie numeru konta widziałam od kilku osób i cisza ....
Wątek grzybowy . Bardzo proszę . W sobote znalazłam trochę kurek i jednego prawdziwka . Byłam w lesie 20 minut i to po południu . niestety prawdziwek był robaczywy . Za to na działce rosną u mnie pieczarki .
Czy ten "dowcipniś " nie może wskazać dokładnego miejsca gdzie wyrzucił szczurki .
Może jeszcze żyją . Jak były oswojone to moze zareagują na głos .
Dubrze ,że psiak się znalazł .
Niestety zdjęć ani relacji z ucieczki ciasta nie ma bo nikogo przy tym nie było . Zmyliło nawet tropiciela śladów bo założyło na nóżki buciki z odciskami psich i kocich łapek .
Takie było sprytne .
To nie wiesz,że nie jedzony naleśnik fruwa :shake:. Biedny Lincoln , o co go posądzają , że niby zębem zahaczył i naleśnik spadł na podłogę .A on tzn naleśnik sam sfrunął na podłogę ,żeby go lepiej było widać .