-
Posts
107 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dory
-
Hehe... no oczywiście, że wymyśliła. Wczoraj rano zadzwonił mój budzik (a propos: zawsze wstaję pierwsza i Baby pięknie się wita ze mną:loveu: ) i nie miałam siły wstać od razu, co boksia skrzętnie wykorzystała, ładując się do mojego łóżka. Ale nie w taki zwykły psi sposób, nie ona:lol: . Zwinęła się w kłębek na moich żebrach i zasnęła. Po jakimś czasie musiałam wstać, ale ledwo udało mi się ją zdjąć z siebie...:roll:Wcale jej nie przeszkadzało, że musiała się zwinąć jak kot, żeby na mnie leżeć i, że jeszcze wystawała. Jakbym jej nie zrzuciła (i tak mój rekord: z 20kg na sobie leżeć przez ok. pół godziny) to z chęcią by sobie jeszcze pospała. Rozwydrzyła się bestia mała:diabloti:
-
Na początek pragnę sprostować Wasze wypowiedzi: diablątko to mało powiedziane:diabloti: , jak już to diablica wcielona do kwadratu:lol: . Wyjechaliśmy w sobotę późnym popołudniem, więc na miejsce dotarliśmy jak było już ciemno. Co do puszczenia psa luzem zdania były podzielone: rodzice byli na tak, a ja na nie (w końcu czasem na działkę dostawały się psy i niekoniecznie przez bramę). 2 do 1, Baby cała szczęśliwa zwiedzała ogród, a raczej, czego się nie spodziewaliśmy, szukała dziury w płocie... no i znalazła:roll: . Na szczęście mama wyskoczyła za nią w ciemność (przez tą samą dziurę:lol: ), no i udało jej się małą złapać... Następnego dnia znaleźliśmy i załataliśmy wszystkie dziury i szczeliny. Ale i tak boksia zwiedzała pod eskortą. Rodzice pojechali na zakupy i zostałyśmy same. Ja wspięłam się na czereśnię i czytałam, a Baby biegała i co chwilę sprawdzała, czy nadal siedzę na drzewie:lol: . Przybiegała mniej więcej co 2 minuty. Zaniepokoiłam się, bo nie widziałam małej od jakiś 3-4 minut, więc zawołałam. Nie przyszła. Przetrząsnęłam całą działkę. Nie było jej. Spanikowałam. Zadzwoniłam do mamy. Mama spanikowała jeszcze bardziej, zaczęła płakać, że jej już nie znajdziemy... Bez namysłu przeskoczyłam przez płot, który był najbliżej. Szukałam i nic. Z powrotem na działkę - i przez płot z drugiej strony. Zobaczyłam tylko jak mała się rozpędza... i skacze przez płot:crazyeye: do ogródka sąsiadów. Więc wskoczyłam za nią, a raczej prawie na nią... złapałam (uf). Trzecia ucieczka była najgorsza, bo goniłam psinkę z mamą. Zobaczyłyśmy tylko jak mała wspina się po płocie:crazyeye: i ucieka. Więc polecialyśmy za nią. Ale był jeden problem: ona uciekła DO LASU! Na początku ją goniłyśmy, ja trochę szybciej biegłam, ale i tak myślałam, że wypluję płuco. Nic z tego:shake:, mała ma niezłą kondycję. Usiadłyśmy, po pierwsze dlatego, że już nie mogłyśmy dalej biec, ale również po to, żeby zobaczyć, co zrobi mała. I stanęła:-o :-o :-o z 5 metrów od nas. Zerwałyśmy się z miejsca i popędziłyśmy, ale... w drugą stronę, a mała biegła za nami. Udało się nam ją wreszcie schwytać (JEAH) i przyprowadziłyśmy ją na pasku od spodni szczęśliwie do domu:loveu: . Po tej przygodzie kupiliśmy linkę żeglarską, rozciągnęliśmy ją pomiędzy drzewami na długość ok. 8 metrów i mała musiała niestety biegać wzdłuż przypięta na smyczce. Ale tak poza tym wszystkim była grzeczna:lol: .
-
Mogę powiedzieć, że Baby to już nie ten pies:multi: . Wczoraj skończyła kurację zastrzykową, jeszcze 4 dni będzie brała preparat na katarek doustnie. Po zakończeniu kuracji ją odrobaczymy i wykąpiemy. Klatkę zaakceptowała całkowicie. Wchodzi bez problemu, jak ją zamykamy kładzie się grzecznie i zasypia, chyba wie, że niedługo wrócimy. Już nie rzuca się tak łapczywie na jedzenie i wydaje mi się, że kostki już jej tak nie wystają. Codzinnie jak wstajemy lub wracamy do domku bardzo się cieszy, merda ogonkiem. Bardzo szybko się uczy, zaczyna reagować na imię i jak mówimy: idź na miejsce, idzie. Jednym słowem wspaniały pies:multi: :multi: :multi: . Właśnie śpi sobie na boczku:buzi: .
-
Na razie nie mogę kupić klatki. Muszę jakiś czas zaczekać, bo na weta poszło już ponad 250 zł (muszę jeszcze kupić kropelki uszkowe, maść tranową, linomag i pewnie wiele innych leków...) i jeszcze zniszczenia w chałupie. Mój mąż jest tolerancyjny, ale nawet siła spokoju powiedziałaby w tym momencie STOP. Wielkie dzięki i buziaki dla [B]boksiedwa:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: [/B]. Naprawdę, nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: .
-
:wallbash: ... Jak wreszcie dostałam się do domu miałam taką minę::eek2:. Ślusarz musiał wyłamać zamek, bo pies skakał na drzwi i przekręcił zasuwę w zamku, którego nie zamykamy i nie mamy do niego klucza :flop:. Ale najgorsze zastałam w środku :stormy-sad: zdemolowała mi przedpokój i kuchnię:stormy-sad:!!! Myślałam, że ją:bad-word:, ale nie miałam sumienia... tylko na nią nakrzyczałam. Zwaliła wieszak z ubraniami (a było ich sporo) i wszystkie zasikała:stormy-sad:!!! W kuchni było jeszcze gorzej. Wygląda jak pobojowisko. Zwaliła frytkownicę i wszystko tj. cała podłoga i blaty było w ojeju:stormy-sad:!!! Nie muszę chyba mówić jak długo musiałam to zmywać. Pies chciał wydostać się przez okno, więc pozrywał i rozwalił w drobny mak (przy okazji utaplał w ojeju) żaluzje. Nadają się do wyrzucenia:stormy-sad:!!! Wszystko tłuste, pies głodny, ja też, ale muszę sprzątać:stormy-sad:. Wrrrrrrrr:stormy-sad: Jednym słowem: :stormy-sad::bad-word: :stormy-sad::bad-word: :stormy-sad:
-
Już wszystko w porządku. Baby po prostu w nocy wylała cały zbiorniczek pod drzwiami balkonowymi, a my tego nie zauważyliśmy;) (uf). Trafiła nam się bardzo miła, sensowna pani weterynarz. Zważyłyśmy sunię: 19,5 kg. W uszach ma małe strupki, dlatego tak trzepie głową, ale mamy receptę na kropelki. Mała dostała zastrzyk z antybiotykiem na katarek (bardzo dzielnie go zniosła, wcale się nie szarpała). Miała pobieraną krew na badania (część wyników będzie jutro). Sprawdzą, czy Baby nie ma nosówki i ogólny stan jej narządów wewnętrznych. Kupiłyśmy tabletki odrobaczające (odrobaczanie jutro: na czczo, w schronisku mówili, że była odrobaczona, ale wet powiedziała, że drugi raz nie zaszkodzi) oraz szamponik VetriDerm "do intensywnej pielęgnacji", ale z kąpielą wstrzymamy się, aż Baby przestanie brać antybiotyk, czyli gdzieś tak za 5 dni. Oczka w porządku; mogły łzawić z powodu zapalenia górnych dróg oddechowych, ale już jest trochę lepiej:multi: . Będziemy jej nosio przemywać solą fiziologiczną, to przyniesie ulgę. Ogólny stan zdrówka: nienajgorszy:multi: :multi: :multi: . Czekamy jeszcze na wyniki badań na nosówkę. Trzymajcie kciuki:happy1: . [B]boksiedwa[/B] pamięć Cię nie zawodzi;) . Dzielnica: Stegny.
-
Dzisiejsze relacje: Baby jest przekochana. Bardzo lubi jeść (nie dziwię się jej, po takich przejściach...), ale jednocześnie jest delikatna. Jak stawiamy jedzonko na podłodze, to mała czeka, aż puścimy miskę i dopiero wtedy zaczyna jeść:loveu: , a je baardzo szybko i łapczywie. Niestety mała jest odwodniona:-( , dużo pije, ale praie wcale nie siusia. Dziś rano wędrowałam z nią ponad godzinę i nic:shake: , ale w nocy kręciła się po mieszkaniu i mama z nią wyszła (o 3:00), to mała zrobiła kupkę:multi: . Ale od wczoraj siusiu nie widać... Zaraz idziemy z nią do weta, żeby ją przebadał. Wet w Lublinie stwierdził, że trzeba jej będzie usunąć kieł, bo jest fatalnie złamany i niedługo może odsłonić się miazga. Ale złatwimy to, kiedy Baby przytyje i się trochę wzmocni. Mała często trzepie głową, będzie trzeba w uszka zajrzeć. Wieczorkiem zafundujemy jej kąpiel w Manussanie (tak to się pisze?), bo jest mocno, hm, zapachowa:lol: . Bardzo ją intrygują szczury, ale nic im nie robi, musi się napatrzeć. Choć wolę jej nie zostawiać z chłopakami sam na sam (nawet jak są w klatce). Jednym słowem boksia jest przeboska:loveu: :loveu: :loveu: . Martwi mnie tylko, że jest taka chuda. No cóż, dużo przeszła. Ale dokazuje:diabloti: ... Cały czas za nami chodzi. Jak będzie coś wiadomo po wizycie, to dam znać.
-
[B]Boksia już w domciu:multi: :multi: :multi::multi: :multi: :multi: ![/B] Właśnie leży na posłanku i... śpi zmęczona podróżą. Wcale nie jest smutna! Powiedziałabym, że niezła z niej aparatka:razz: ... Siedziałam z nią z tyłu całą drogę i stwierdziłam, że mała albo nigdy nie jechała samochodem, albo jest małym diabełkiem:diabloti: , maybe i jedno, i drugie:lol: . Uparła się siedzieć z przodu i cały czas się tam wpychała depcząc po mnie:roll:. Bardzo ciekawska - wszędzie musi wejść, wszystko sprawdzić. Po drodze mijałyśmy naszą stajnię, więc wpadłyśmy się pochwalić taką piękną dziewczyną. Z początku trochę bała się koni, ale później się ośmieliła -> aż za bardzo, jak się za chwilę okaże. A mianowicie kłóciła się z dużymi psami przez płot. Autentycznie szczekała i warczała na nie:crazyeye:, więc na 100% nie jest zastraszona ani przygnębiona:loveu: . Okazała się również kapryśną arystokratką:lol: . Wzięłyśmy dla niej miskę i wodę mineralną, napoiłyśmy przed schroniskiem, wsiadłyśmy do samochodu (wskoczyła bez problemu), a ona co 5 minut zerkała do miski, żeby się napić i tak przez całą drogę:lol: . Sunia, nazwałyśmy ją Baby, bo jest taka mała i chuda, świetnie zniosła podróż i choć miała dużo wrażeń cały czas się uśmiecha. Bardzo zaintrygowała ją podróż windą, chyba pierwszy raz tego doświadczyła... Patrzyła na mijające piętra i nie mogła się nadziwić:lol: . Nie było problemu z nauczeniem jej gdzie jest jej miejsce, leży sobie plackiem na wielkiej poduszce w "kawowej" poszewce:p . Strasznie żarłoczna: dostała pierwszą małą porcję ryżu+marchewki+kurczaka (zmiksowane) z witaminami i zniknęło to zanim się do niej odwróciłam. Tacie bardzo się psinka podoba, tylko lamentuje, że taka zachudzona. Więcej za jakiś czas:loveu: idę do mojej psinki.
-
Nawet nie wiecie jak JA się cieszę:smilecol: :smilecol: :smilecol: :smilecol: :smilecol: (YES YES YES). Nie wiem co powiedzieć...HURA, YOOHOO (ups, wymsknęło się:rolleyes:). Myślę, że już wkrótce sunia odżyje i będzie tak hasać ->:Dog_run:. I mam nadzieję, że polubi nasz domowy zwierzyniec, a mianowicie: 2 konie (Niunio i Eki) i 2 szczury (Dziekan i Docent), bo chłopaki z pewnością ją godnie przyjmą. Jeszcze nie mam dla niej imienia, pewnie jak większość z naszych stworów zostanie potocznie 'słoneczkiem';) , a pasujące do niej imię za jakiś czas samo się nasunie. Dzięki wszystkim za wsparcie:loveu: :calus: