-
Posts
2714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Everything posted by szafirka
-
Baffi to beztroski piesio, więc wyjazd do nowego domu zapewne uzna jako nową przygodę. Bardzo rozczula mnie to, że może być gdziekolwiek, ale jak go zawołam, to "rzuca wszystko" i leci do mnie by się wytulić. Niestety problem z czesaniem jest. Najpierw Baffi kładzie się na plecach, potem się turla, a potem zaczyna podgryzać. Miejmy nadzieję, że cierpliwość p. Agnieszki zmieni to u naszego cudaka.
-
Dom zapowiadał się dobrze i plany pań chyba też były prawidłowe, pytanie tylko co poszło nie tak. Pani babcia z zaangażowaniem przyjęła nowego członka rodziny, kupiła sporą wyprawkę, zapłaciła za transport, zadawała sporo pytań i słuchała odpowiedzi. Wnuczka wydała nam się (Poker na wizycie i mi po przywiezieniu Baffiego) bardzo rezolutną dziewczynką, bardzo cieszyła się z przyjazdu Bafiego, miała zapas zabawek dla niego. Dom czysty, ogród uporządkowany, wielka radość... Jestem przekonana, że Bafi nie chodził na spacery, ponieważ na smyczy zamiast zająć się wyprawą, to ciągle na mnie skacze, albo wchodzi pod nogi. Nikt się z nim nie bawił, nie miał gdzie wykorzystać swojej energii, więc pewnie zaczął szukać zabaw za płotem. Zamiast wtulać się w swoje pańcie, trafił do malutkiego pokoiku, gdzie go roznosiło, a na dodatek Pani babcia co jakiś czas sprawiała mu ból ciągnąc kołtuny jakimś grzebykiem, więc Bafi zaczął pokazywać zębami, że nie jest szczęśliwy. Wczoraj z Piotrkiem odnajdywaliśmy kołtun po kołtunie, wszystkie były przy skórze, próbowaliśmy zrobić zdjęcia, a psiak nawet nie pisnął i nie chciał nas skrzywdzić. Dzisiaj u fryzjera dał się wykąpać, wysuszyć, wyczesać do połowy, im było bliżej głowy, tym był bardziej nerwowy, zacząć podgryzać fryzjerkę. Przy głowie zostały 3 dredy, ale nie dałyśmy rady się ich pozbyć, nie byłam w stanie już go nawet utrzymać, więc stwierdziłam, że na spokojnie rozpracuję mu te kołtuny w domu przy mizianiu. Po chwili przy zakładaniu szelek już mocniej mnie capnął, chyba był bardzo rozdrażniony sytuacją i myślał, że znowu coś od niego chcę. Myślę, że nie ma co przekreślać Bafiego i przyklejać mu łatkę agresora, zwłaszcza, że przed adopcją też był u fryzjera i też jego sierść nie była piękna, a jednak nie gryzł. Bafi potrzebuje silnej osobowości, dużo aktywności, a wymęczony zabawą i bieganiem szybko zapomni o poprzednim domu.
-
Malutka GABI z zamojskiego schronu ma wspaniały, kochający domek :)
szafirka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Rodzina odwiedziła Gabi i prawdopodobnie niedługo szczęściara będzie zmieniać adres zamieszkania :)))))))) Kciuki cały czas potrzebne -
Szafirki również gratulują decyzji i nowego członka rodziny, a Tyciuni bez wątpienia wspaniałego domku :) Na początku naszej historii z dogo mieliśmy u siebie Selmę z Miedar, która miała złamaną kość udową. Nosiłam te 15 kg na rękach przez chyba 2 miesiące, dużo razem przeżyłyśmy. Gdy wyzdrowiała, poszła do adopcji, a ja do tej pory myślę o niej ze wzruszeniem i żałuję, że pozwoliłam jej się wyprowadzić. Na szczęście mam kontakt z rodziną i nawet byłam w odwiedzinach :)
-
Nuka już nie chowa głowy i nie widzi przeciwwskazań do głaskania jej po niej. Często, gdy cofam rękę, to sunia szturcha ją noskiem zachęcając mnie do ponownego kontaktu. Kiedy chce powariować, to kładzie przednie łapki, wystawia tyłek, merda ogonkiem i szczerzy zęby, hihi wiem, że to brzmi skomplikowanie, ale cieszę się, że pokazuje mi swoje emocje i dzięki temu się rozumiemy. Niestety z bliska filmiki, czy zdjęcia nie są miarodajne, ponieważ Nuka się wtedy wycofuje, ale może w końcu zobaczycie jaka robi się z niej milusińska. Na stronie hotelu jest filmik z zabawy z trójłapką, ale podsyłam też tutaj dla tych bez facebooka. https://youtu.be/u7ll-3fObVo
-
Malutka GABI z zamojskiego schronu ma wspaniały, kochający domek :)
szafirka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Gabi jednak miała odwiedziny :) Odebrałam Panią bardzo pozytywnie, zauważyłam, że jest osobą odpowiedzialną i wrażliwą. Przyjechała do Gabi ze smaczkami, starała się nawiązać z nią kontakt, kilka razy pogłaskała. Pani było bardzo przykro, gdy widziała stres Gabi, nie mogła pogodzić się z tym, że są psiaki skrzywdzone, przestraszone z winy człowieka. Kobieta chciałaby jeszcze raz odwiedzić sunię zanim podejmie decyzję. Jeśli się nie zniechęciła po pierwszym spotkaniu, to pewnie przyjedzie znowu w piątek lub sobotę. Trzymajcie kciuki. -
Nuka ostatnio zrobiła kolejny krok w przód - dała się ubrać w obrożę, a nawet szelki :) Szelki zgryzła sobie w ciągu godziny, ale obroża została. Wczoraj wzięłam Nukę na ręce i posadziłam koło siebie na kanapie, serduszko biło jej mocno, ale nie uciekła gdy ją głaskałam. Po dłuższej chwili skorzystała z okazji, że odwróciłam głowę i zeskoczyła. Dzisiaj miziałam ją w legowisku, aby dać jej chwilę wytchnienia po ostatnich wydarzeniach.
-
W piątek Tobiś miał kolejne badanie kału, które wyszło niejednoznacznie - lekko zabarwione na pozytywne. Wet zaproponował, by nie podawać na razie leków, tylko poczekać jeszcze tydzień, możliwe, że organizm regeneruje się jeszcze po giardii i stąd taki wynik. Kolejną kupę mam zanieść w piątek, albo poniedziałek. Kupa jest cały czas właściwej konsystencji, mam też wrażenie, że Tobiś się zaokrągla na brzuszku i apetyt dopisuje :)
-
Malutka GABI z zamojskiego schronu ma wspaniały, kochający domek :)
szafirka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Dzwoniła do mnie ostatnio Pani ws Gabi. Rozmawiałyśmy dłuższą chwilę, Pani zastanawia się nad przyjazdem w odwiedziny do suni, ale nie zadzwoniła drugi raz, aby się umówić, więc chyba nic z tego nie będzie. Niestety Pani przyznała, że Gabi jest podobna do jej poprzedniego pieska i chyba chciałaby podobnego również charakterem. Zakupiłam ostatnio suchą karmę, za którą po raz kolejny zapłaci Fundacja ZEA.