-
Posts
151 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by martadela
-
Głosy oddane. Znajomi w trakcie informowania. Założyłam wątek na forum na którym często piszę - forum.muratordom.pl Zajrzałam na nową stronę przytuliska - wygląda świetnie. Jest ładna czytelna i łatwo się po niej poruszać. Gratulacje dla wszystkich zaangażowanych w jej tworzenie. Można do adopcji w 2010 dorzucić Astora ;) będzie większa skuteczność :) Pozdrawiam Marta
-
Nie wiem czy wiecie ale w tym miesiącu - nie wiadomo dokładnie kiedy, więc przyjmijmy że teraz - Astor kończy rok :) [IMG]http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSEpNA6aVA4Ep5MNNcaEj0lxvT2YXW_pPZ4ExICNwT_xtXkeZY9[/IMG] Zabawa w "pękanie" balonów: można pękać balony paszczowo... [IMG]http://img31.imageshack.us/img31/3405/10363776.jpg[/IMG] rozdeptując o ile się trafi :) [IMG]http://img148.imageshack.us/img148/6554/19942216.jpg[/IMG] a przy odrobinie wprawy.... [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/8642/12492381.jpg[/IMG] Jak na imprezę przystało nie zabrakło przekąsek :D [IMG]http://img94.imageshack.us/img94/9858/46264805.jpg[/IMG] Balbina już kończy, Drops już dawno wrąbał... A Astor medzi :) [IMG]http://img189.imageshack.us/img189/9902/61705175.jpg[/IMG] Najlepsze jednak było na koniec, maczuga obusieczna z butelek po wodzie(najulubieńsza zabawka, oprócz plastikowych doniczek i piłek do kosza) [IMG]http://img88.imageshack.us/img88/7/11868259.jpg[/IMG] Młody waży 35,5kg jednak wciąż jest bardzo szczupły, za to wysoki. Zaczęłam mu zatem ograniczać ruch, zamykam drzwi od tarasu i młody z nudów kładzie się spać. Niestety nie opanował jeszcze tej umiejętności na dworze... Tam jest za dużo ciekawych rzeczy, a to gołębia pogoni, a to kaczki z sadzawki spłoszy, a to poluje na bielinka-kapustnika, a to na listki... I tak bez końca. Cały czas w ruchu... Pozdrawiamy wraz z Jubilatem serdecznie :)
-
Fakt, Astor jest patyczakiem ;) to chyba przez to ADHD, ciągle jest w ruchu... To mucha,to motylek,a to listek,a czasami od tak po prostu lata do o koła domu... Im więcej je tym więcej lata ;) Mam nadzieję że z tego wyrośnie...
-
Ze mną już wszystko w porządku - dziękuję :) Astor właśnie dzisiaj pierwszy raz kąpał się w rzece ;) Na początku czuł się niepewnie. Nie mógł zakumać jak to możliwe że woda się rusza i patyki uciekają... Wywaliłam pół lasu do wody ;) [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/384/dsc09183u.jpg[/IMG] Potem już czuł się jak ryba w wodzie :) [IMG]http://img863.imageshack.us/img863/5071/dsc09175d.jpg[/IMG] [IMG]http://img813.imageshack.us/img813/6656/dsc09182.jpg[/IMG] Astor nadal chodzi na szkolenie, ma tam wielu śmiesznych kumpli :) Ciągle jest nadpobudliwy i musimy mu dostarczać wieeelu wrażeń by go odwrażliwić... Jedna z metod: [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/931/dsc09200j.jpg[/IMG] No i coś słodkiego - stary niedźwiedź mocno śpi... [IMG]http://img707.imageshack.us/img707/2862/dsc09143ki.jpg[/IMG]
-
Pierwsza noc za nami - szwy wszystkie są, nic nie rozlizał. Na noc założyłam mu kołnież - nie był zachwycony... plus kosmiczne gacie - rajstopy z obciętymi "nogawkami". Zresztą w kosmicznych gaciach chodzi cały czas, dziura na ogon jest, siusiak wystaje, rana się wietrzy, a pies nie ma szans szwy wydłubać. Wygląda jak idiota, ale to nie jest ważne ;) Wkurza go że nie może siedzieć w ogrodzie, niestety muszę mieć kmiota na oku, wieć jak pies z bloku chodzi tylko na spacerki :) Moment na kastrację idealny - w sumie to trochę spóźniony,ale to przez ten cholerny szpital jestem 3 tyg w plecy - Balba chyba będzie miała cieczkę za niedługo, no i wsiowe suczki już mają ruję... Na Balby sterylkę jesienią przyjdzie pora,sucz ma już 5 latek i trzeba przed ropomaciczem zdążyć.
-
Już po - zabieg trwał niecałą godzinkę. Poprosiłam o zostawienie moszny - jest dużo mniejsza rana i znacznie szybciej się goi - polecam. Dropsa też tak kastrowałam i wygoił się w mgnieniu oka. Serdecznie dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia :) Trochę to zajmie, ale z czasem forma wróci.
-
Jutro wielki dzień dla Astora ;) pożegna się ze swoimi orzeszkami. Powinnam napisać orzechami ;) Trzymajcie kciuki - start godz 10:00.
-
Niestety życie bywa przewrotne... Miałam taki natłok pracy i stresu - że organizm nie wytrzymał i wylądowałam w szpitalu na 2 tygodnie. Wczoraj mnie wypisali, jestem jeszcze bardzo słaba więc wybaczcie że nie będę się rozpisywać. Jak dojdę do siebie to obiecuję jakąś ciekawą historię ;) Astor jest strasznie energiczny, dalej "cielęco-głupawy" i jest najukochańszy na świecie :) [IMG]http://img861.imageshack.us/img861/1248/dsc07967.jpg[/IMG] [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/8353/dsc07976kc.jpg[/IMG] [IMG]http://img651.imageshack.us/img651/7554/dsc07986a.jpg[/IMG] W górach Sowich - stąd ten śnieg :) [IMG]http://img121.imageshack.us/img121/3592/dsc08014x.jpg[/IMG] [IMG]http://img695.imageshack.us/img695/7863/dsc08042o.jpg[/IMG] [IMG]http://img696.imageshack.us/img696/8816/dsc08181p.jpg[/IMG] Pozdrawiam Marta
-
Astor rośnie i rośnie, żre na potęgę i rośnie... Łeb ma wielki, nochal jak ziemniak, ogon długaśny, tylko szczuplas ciągle z niego jest. Napiszę o pewnym spacerze, niby nic szczególnego taki sobie przedrept po działce. Łaziliśmy bez celu, młody jak zwykle z nosem przy ziemi. Trochę aportowania, leżenia, siad itp. Gdy przyszedł czas na swobodną zabawę Astor przykleił nochala do śniegu i łazi - bardzo często to robi. Tym razem pojawiła się jakaś logika w jego działaniu, zaczął zataczać coraz ciaśniejsze kręgi. Wreszcie stanął jak wryty, z jedną łapą w górze, wpatrzony w pełnym skupieniu w jeden punkt - oba ucha na baczność. Zrobił taki lisi podskok z czterech łap, spadając, przednimi przebił się przez śnieg, coś tam machnął, odskoczył i się gapi jak ciele w malowane wrota. Podchodzę bliżej, pies stoi nieruchomo w "rozkroku" i tylko "gałami" na mnie łypie [IMG]http://forum.muratordom.pl/images/smilies/smile-2.gif[/IMG] Na śniegu jest mała szara kulka - nie rusza się - udaje że jej nie ma. Mówię nie rusz, wolno co by kulki nie spłoszyć zaczynam po nią sięgać... Pies nie drgnie, tylko łypie, jest tak skupiony i napięty że prawie nie oddycha... Wtem mam olśnienie - przecie mnie ta kulka w stresie użre... Kulka wyczuwszy moje niezdecydowanie rzuca się do ucieczki po śniegu, pies też się rzuca w pogoń kłapiąc paszczą. Wszystko się dzieje w mgnieniu oka... Zanim ja się orientuję o co chodzi kulka wbiega pod mojego buta... Jest ok myślę sobie, kulka żywa, ja cała, pies podjarany na maksa wsysa mi stopę nosem. Teraz co tu zrobić, mam gryzonia pod butem i psa który tylko czeka aż podniosę nogę. Łapię Astora za obrożę i na ile mi ręce pozwalają odsuwam go od siebie, ostrożnie podnoszę nogę, kulka się rozgląda, pies się szarpie, a ja w pozycji "na narciarza" usiłuję to jakoś ogarnąć. Kulka głupia nie jest, wbiega pod drugą nogę. Jestem w punkcie wyjścia i wygląda na to że możemy tak we trójkę do wieczora. Myśl kobieto, myśl. Mam pomysł, robię koło nogi dziurę w śniegu do samej trawy - w teorii, kulka ma tam wbiec i schować się przed psem. Próba druga nie przynosi efektów - pod butem jest bezpieczniej i po raz kolejny mam gryzonia pod nogą... Astor dalej się pcha, wziąć do ręki się boję (patrząc z perspektywy czasu nie mam pojęcia co mi się uroiło [IMG]http://forum.muratordom.pl/images/smilies/wink-2.gif[/IMG]) Jest tylko jedno wyjście, ściągam jednego trepa, trzymam psa, stoję w jednym bucie i w samej skarpecie na śniegu. Unoszę nogę pod którą jest kulka, trzymając jedną ręką psa, drugą podsuwam buta pod nos kulki - wszyscy święci i aniołowie - kulka wie o co chodzi, wskakuje do mojego wielkiego trepa jak do 5 gwiazdkowej nory. Człapię więc na wpół boso do miejsca wydobycia, jak się okazało, ryjówki. Wypuszczam wypłocha na wolność, a sama buta na nogę i biegiem do domu na herbatę z cytryną. Cała akcja ma miejsce jakieś 5m od sąsiadów - mam nadzieję że mnie nie widzieli - pomyślą że już całkiem mnie powaliło ;) Pisałam już że młody chodzi do psiego przedszkola poznawać nowych kumpli. W ramach szkolenia mamy różne zadania domowe, więc trenujemy zawzięcie w każdej wolnej chwili: [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/8216/ast2.jpg[/IMG] Tak wygląda "uwaga" w łatwym terenie - na polach - bez rozpraszaczy, czyli psów, ludzi itp: [IMG]http://img543.imageshack.us/img543/2924/ast4k.jpg[/IMG] Opanowanie 4 łap jest trudne ale nie niemożliwe. Nakłonienie do wejścia na kamień zajęło jakieś 5min... Były próby wdrapania się, wpełźnięcia, obszczekiwanie celem pomniejszenia przeciwnika, ostatecznie piskliwy podskok zadziałał: [IMG]http://img210.imageshack.us/img210/3267/ast1.jpg[/IMG] Gorące pozdrowienia dla wszystkich od mojego tercetu.
-
[quote name='scorpio133']jak maluch przezył sylwestra?[/QUOTE] :) Trzeba przyznać że zaskakująco dobrze. Nasze psy nie boją się strzałów - jakoś tak nam się udało :) Drops ogląda ognie z zaciekawieniem a Balbina ma to w nosie. Astor na początku szczekał na każdy wystrzał ale po kilku razach też już tylko się gapił to na ognie, to na mnie i Dropsa. Na wsi jednak jest dużo spokojniej niż w mieście. Kmiot to w ogóle kochany psiak :)
-
No właśnie, też myślałam że tu cisza... Nie dostawałam powiadomień z tego wątku... Święta, Święta i po Świętach. Dopiero jutro wyjeżdżają ostatni nasi goście :) Więc na razie brak czasu na jakieś dłuższe relacje ;) Tak na szybko, kmiot jest już większy od Dropsa :) Nochalem sięga ponad stół gdy siedzi - zaczyna więc interesować się rzeczami na stole - nie jest to powód do radości ale szybko to wyplenimy, niech tylko goście pojadą. Teraz jest za duża zadyma i ciężko z psem w tych warunkach pracować ;) Zdjęcia z dzisiejszego dnia: [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/6112/dsc06983m.jpg[/IMG] [IMG]http://img816.imageshack.us/img816/715/dsc06971m.jpg[/IMG] Ps. uchole jeszcze się wahają - częściej stoją niż leżą ale nie są jeszcze takie w 100% stojące :)
-
Głos siadł mi całkowicie to chociaż sobie popiszę :) Uchole ;) oklapły jak zaczęły masowo wyżynać się zęby, podobno normalka. Znajomy który ma hopla na punkcie ONków przykazał mi koniecznie dawać młodemu zwiększoną ilość żelatyny, i wapnia... Wytyczne mam takie: min raz w tyg kość cielęca z chrząstkami, do karmy powinnam dodawać bulion na skrzydełkach lub łapkach kurzych, dawać surowe łapki kurze, chrząstki z indyka.... ITD :) Powiem tak... Wszystko oprócz bulionu jest realizowane ;) Chodzimy też z młodym po naszej dawnej dzielnicy, bo na wsi nie mamy kontaktu z obcymi psami. Myślę że spacery po mieście plus zajęcia z innymi szczeniakami przekonają Astora że nie ma o co toczyć piany :) Może jak będę tak 3 razy w tyg pojawiać się w starej okolicy to mieszkańcy pozwolą z czasem Kmiotowi pobawić się z ich milusińskimi :)
-
[quote name='paros']i nie tylko Miluś :lol: ale baliśmy się od razu pisać aby nie zapeszyć kilka dni temu poszedł Rafi, Blada i Tora, a teraz Miluś, Awaria i Saba :multi: no to teraz trzymajcie mocno kciuki :thumbs::thumbs::thumbs::thumbs:[/QUOTE] O kurka wodna :) Toż to hurt normalnie :D Trzymamy kciukasy całą bandą: Ja i Hub, Drops, Balbina i Astor :) :thumbs::thumbs:
-
Już piszę już piszę - porządki świąteczne mnie pochłonęły i jeszcze jakieś choróbsko mnie rozkłada. Nachwaliłam się, nachwaliłam i zrobił nam się zator móżdżkowy [IMG]http://forum.muratordom.pl/images/smilies/wink-2.gif[/IMG] Przyszła pora na ogólną głupotę psią, próbę sił i tego co wolno, co nie wolno i czy aby na pewno Pani wie co mówi. Czyli jak grochem o ścianę, plus rykoszety [IMG]http://forum.muratordom.pl/images/smilies/smile-2.gif[/IMG] Wygląda to mniej więcej tak - rzucam aport pies leci, podejmuje, zaczyna biec w moją stronę - wszystko jest ok do momentu gdy powiem "przynieś", w tym momencie pies skręca, biegnie w jakimś nieokreślonym kierunku, zaczyna durne podskoki, machanie łbem z aportem itp. Robi wszystko co może by mi pokazać że on ma a ja nie [IMG]http://forum.muratordom.pl/images/smilies/smile-2.gif[/IMG] Co ciekawe jeżeli nie wypowiem magicznego "przynieś" wszystko odbywa się prawidłowo??? Czyżby ktoś gdy nie widziałam ganiał psa z aportem w paszczy? Nic to, na tą chwilę w takiej sytuacji odwracam się plecami i odchodzę, kmiot oczywiście jest w 2 sec przy mnie tylko że bez aportu. W ubiegły łykend wybraliśmy się na Szczeliniec w górach Stołowych, bardzo fajne miejsce do udowodnienia psu że naprawdę człowiek wie lepiej dokąd idziemy. Na parkingu zaczepił nas lokalny młodociany (2lata) Onek długowłosy. Astor zajadliwie szczekał na psa na dachu. Ten więc zeskoczył do nas, co wprawiło młodego w osłupienie, nadal obszczekiwał futrzaka jednak już bardziej piskliwym głosem. Futrzak nic sobie nie robiąc, okazują stoicki spokój, powąchał znieruchomiałego smarkacza po czym zaprosił do zabawy [IMG]http://forum.muratordom.pl/images/smilies/smile-2.gif[/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/[IMG]http://img98.imageshack.us/img98/7651/50055688.jpg[/IMG][IMG]http://img33.imageshack.us/img33/9554/dsc06626m.jpg[/IMG] Szaleli dobre 30min. Astor agresywny wobec obcych psów nie jest :) Spacerek w założeniu miał być lajtowy, zrobił się jednak mały extreem. Nie uwzględniłam że tam będzie masa śniegu, miejscami ponad 0,5 metra. [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/7295/19829235.jpg[/IMG] Jak już wiele razy pisałam Astor to bardzo bystry szczenior,tylko taki mocno rozkojarzony ;) Ciężko jest skupić jego uwagę przez dłuższy czas, na spacerze w nowym terenie a w ruchliwym miejscu to już w ogóle zakrawa na cud. Nie było by w tym nic złego gdyby nie histeryczne reakcje na widok obcego psa... Astor wtedy drze się w niebogłosy ciągnąc na smyczy - ciągnięcie to pikuś - wystarczy kantarek i po sprawie. Jak tu jednak psa zsocjalizować, gdy każdy właściciel widząc Astora nie ma ochoty na jego bliższy kontakt z ukochanym pupilkiem. Znajomej pies - już Astorowi znany nie wzbudza takich emocji... Zdecydowałam więc o zapisaniu "wsioka" na zajęcia u behawiorysty ;) (p. Marcina Wierzby) Oj zdziwiło się dziecię wczoraj, zdziwiło. Jakieś 15 piesków - pełny przekrój wielkości - biegających po placu. Co się Kmiot na "jojczył" a tu zero reakcji :) Pieski miały swoje zajęcia, my natomiast na placyku obok ćwiczyliśmy skupianie uwagi na właścicielu. To co pięknie nam wychodzi u nas na działce, nie bardzo działa w tak trudnych warunkach :) Pan Marcin po przeprowadzeniu z nami dokładnego wywiadu, po obserwacji zachowań kmiota ocenił młodego +- tak: - ogólnie zachowania typowe dla Onkowatych, nadmierna pobudliwość, a przede wszystkim "jojliwość" (fachowo: wokalizacja, po mojemu jojczenie ;) ) - jego jazgotliwa reakcja na inne psy nie ma podłoża w agresji, jest to poprostu rozemnocjonowanie, nakręcanie się, - takie psie ADHD uogólniając Z przywoływaniem o dziwo nie ma najmniejszych problemów :) Na po sylwestrowy łykend mamy mieć na tip top wypracowane koncentrowanie uwagi na właścicielu. Tak jak pisałam wcześniej - na naszej działce nie ma z tym najmniejszego problemu. Będziemy więc utrwalać na działce, a w terenie ćwiczyć... Potem Astor dołączy do grupy szczeniąt, oraz będzie brał udział w bardzo fajnych zajęciach w mieście - wchodzenie do knajp i sklepów itp. My to już co prawda robimy i nie mamy z tym problemów, chodzi tu bardziej o ćwiczenie z innymi psami. Zdjęć ze szkolenia nie mam - za dużo koncentracji wymagała praca z młodym. Teraz kilka świeżych fotek rozrabiaki :) [IMG]http://img52.imageshack.us/img52/6628/zdj1wf.jpg[/IMG] [IMG]http://img526.imageshack.us/img526/4646/zdj2z.jpg[/IMG] [IMG]http://img72.imageshack.us/img72/6316/zdj3.jpg[/IMG] [IMG]http://img713.imageshack.us/img713/5772/zdj4.jpg[/IMG] Jak widać młody pięknie rośnie - waży już 26kg :) Nadal ma lekką budowę, chyba za dużo ruchu... No ale na to już nie ma rady - nie przykleję psa taśmą do posłania przecież...
-
Pani Jola robi wieeeelki kawał wspaniałej roboty :) Ja mam jedną duszyczkę uratowaną przez p. Jolę. Żałuję że Wawa i Wrocek są tak daleko i jedyne co mogę to raz na jakiś czas przesłać jakieś fundusze... (nawet z obiecanego cirrusa na poprawę sierści nic nie wyszło - nigdzie go nie ma :( ) Pani Jolu jest Pani niesamowitą kobietą!