Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
I jeszcze - przy nauce "na sucho" można zacząć od jednego zwierza przed drzwiami. Potem dwa, potem wszystkie. Poskutkowało przy dwóch omc (o mało co) azylowych szalonych belgach. A skakały na wysokość twarzy i ponad też... No to i na Twoje podziała. Nie masz aby rodzinki w Krakowie, żeby tu z Tycinką zawitać?
-
To lepiej niech mąż ją zatka. Spróbowałabym nauczyć spokojnego witania "na sucho". Czyli np najpierw po minucie wyjścia tylko za drzwi, stania za drzwiami, wchodzenia bez siatek. I tak kilka razy - po 10 minutach, po wyjściu na kwadrans, ręce wtedy wolne. Jak psu zobojętnisz wejście, to spokojnie poczeka, aż odłożysz siaty i podasz coś do dzioba, a potem poczeka tylko na pochwałę.
-
Jeśli BRAWO to o stopień wyżej niż dobrze, albo jeśli skojarzone jako pochwała za kupę czy siki we właściwym miejscu, to nie zmieniaj.... Nie ignorowałabym przy powitaniu. Dałabym coś bardzo twardego do gryzienia i na tyle dużego, aby nie zjadła od razu. Żeby z tym czymś odbiegła. No i starałabym się tym czymś naprowadzać w siad - przed poczęstowaniem.
-
I właśnie po to moim zdaniem każdemu psu potrzebne jest szkolenie. To elementarne, nie wyczyn sportowy, ale takie, by pies bez lęku i bez lękowej agresji odnalazł się w świecie człowieka. Żeby rozumiał, jakie zachowanie przynosi korzyści. To bardzo ważne dla każdego psa, ale dla psów z trudną przeszłością najważniejsze. Tyśka, w Goszczy pod Krakowem będzie bardzo ciekawe seminarium z Anetą Grzegorczyk o psich problemach i emocjach. Informacja pełna na portalu nosem.pl
-
Poczucie bezpieczeństwa często można wzmocnić nauką reagowania na wyuczone słowa. Jeśli pies (zanim przestraszy się potwora na ulicy - to "zanim" jest podstawą) usłyszy np "siad", siada i oczekuje pochwały i nagrody - to już nie tylko ma przekierowaną uwagę, ale oczekiwanie na nagrodę jest najbardziej korzystną emocją - i dla nas, i dla psa także. Jak widzisz, że trafiasz maksa w Totka, to jesteś w euforii - jak kasa już na koncie albo w skarpetce, to zaczyna się główkowanie, jak zabezpieczyć, komu się przyznać, co z tym zrobić, żeby nie stracić - czyż nie tak? A dla psa nagradzanego za "siad" na spacerze" widok potwora - z daleka najpierw - może stać się sygnałem do siadania, dla bezpieczeństwa i nagrody. I wielki potwór będzie po jakimś czasie mniejszy od Tycinki.
-
No ale to jest klasyka - jeśli od początku nie uczy się psa wymaganych zachowań, to zwierzątko nie wie jak ma się zachowywać. I narzuca swoje prawa, bo przecież ktoś w domu musi kierować pozostałymi - nie ma rozpieszczania przybyszów w psich społecznościach - to przybysz musi się podporządkować gospodarzom. I z reguły problemy z rozpieszczanym w domu przygarniętym zwierzakiem zaczynają się po trzech tygodniach czy po miesiącu. Jeśli pies nie jest bardzo lękowy i wycofany, to po prostu musi po tym czasie dojść do wniosku, że pora przejąć dowodzenie - po psiemu.
-
Rafi wyniszczony staruszek gaśnie w schronisku. Czy jest dla niego nadzieja?
Sowa replied to ewu's topic in Już w nowym domu
I kiedy konsultacja u dr Cymbryłowicza? Byłam w tej klinice i gdybym potrzebowała pomocy i opinii w bardzo trudnej sytuacji, to tam bym się udała. -
Panowie ją odławiali..
-
To, ze szczeniak sporo śpi, jest normalne. Ale biegunka wymaga leczenia - szczeniak może być zarobaczony lub chory - byłaś z nim u weta? Został zaszczepiony przeciwko parvo?
-
Jeśli pozbawiona opieki polowała na kury, to nic dobrego na wsi nie mogło jej spotkać.
-
Czy dałoby się Tycinkę nauczyć siadać na polecenie, pochwałą a potem zaraz podanym smakolem nagradzać siad? Wtedy po jakimś czasie samo "siad" stanie się zapowiedzią przyjemności, a więc najpierw siad, potem zapięcie smyczy, a potem smakol. "Odwrażliwiać" smycz też można etapami - trzymać w ręce, odkładać, smakol - taka sekwencja też może być Czyżby te spacerowe spotkania pomagały? To byśmy szły w dobrym kierunku. Co ja się kiedyś nagimnastykowałam, żeby u znajomego psa znieść lęk przed napięciem smyczy, o jejku.
-
Chodzi i chodzi mi po głowie ta Tyciunia. Podsuwanie się, lizanie ręki, pokazanie brzucha to może być także wyraz uległości, taki lękowy. Może ją kiedyś uderzył podchodzący do niej człowiek, tego nie wiadomo, co ona ma za sobą. A gdyby jednak wykorzystać jej łakomstwo i tylko podejść do kanapy, podać smakol i odejść? I tak przez kilka czy kilkanaście dni? Żeby "oswoić", odwrażliwić podejście? Bo skrzywdzony pies po pewnym czasie boi się sytuacji, które poprzedzały krzywdę, niezależnie od tego że przecież krzywdziciela nie ma, taki stres pourazowy, podobnie jak u człowieka, cholernie trudno z tym sobie poradzić, no bo nie wiadomo, co działo się wcześniej. I lęk, i agresja poszerzają się samoistnie na podobne sytuacje. Pamiętam o ileż większego od Tyćki owczarka niemieckiego - jako szczeniak karcony był uderzeniem gazety. To nie mogło boleć, ale szczenię skojarzyło ruch ręki z gazetą z gniewem właściciela. No i na wystawie, gdzie miał szansę na ocenę doskonałą, już dorosły, wpadł w panikę, gdy sędzia wziął do ręki karty ocen. Nie wiedzieliśmy, dlaczego pies spanikował, póki właściciel nie przyznał się, że karcił szczeniaka uderzeniem papierowej przecież gazety. Sygnałem wyzwalającym panikę u tego psa był szelest papieru Żeby przestał się bać, trzeba było najpierw odwrażliwić gazetę..
-
Oczywiście!!!! Byłoby fajnie, o ile to możliwe, zaaranżować taką sytuację: wychodzicie razem z mężem i ze zwierzakami. W trakcie spaceru mąż staje z suniami, Ty odbiegasz i chowasz się za drzewo, krzew, wsio rawno, bardzo blisko. Tyśka koniecznie to widzi, wołasz ją - mąż rusza kurcgalopkiem z suniami do Ciebie. Tyśka powinna mieć satysfakcję, że to ona Ciebie znalazła. To czasem czyni cuda - nie wiem, jak z Tysią będzie, ale na pewno nie zaszkodzi. A na odległość mogę sugerować tylko to, co nie zaszkodzi, auuuu.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Sowa replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Gdzie będzie ta operacja w Krakowie? -
No to już jest Twoja:-)
-
Proponuję dać spokój przez dwa - trzy dni, a potem niechby spotkała "nieoczekiwanie" jednak Ciebie na spacerze. Nie musisz iść do niej, , niech sama podejdzie - ewentualnie z Loczką, ale wtedy musi wyjść razem z Twoim mężem i Loczką. Jeśli to możliwe, stań pod wiatr, żeby Twój zapach docierał do Tycinki. Jeśli Loczka reaguje na zawołanie, ewentualnie cichutko zawołaj, aby obie usłyszały.