Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. Nie da się wyczerpać oceanu łyżeczką. Dopóki psów będzie więcej niż w miarę odpowiedzialnych właścicieli, nie zmieni się nic. Jak zmniejszyć ilość przypadkowo przychodzących na świat zwierząt? 1. Obowiązkowe chipowanie i przypisanie do właściciela w jednym centralnym ośrodku 2. Obowiązkowe opłaty za posiadanie psa - i w bloku, i we własnym domu i w hodowli - ze zwolnieniem od opłat tylko od psów wykastrowanych-wysterylizowanych, a starszych niż rok. Pierwsze dwa lata bez opłat-za to sterylkobusy docierające do wsi i małych miejscowości, sterylki na koszt gminy/państwa - i tak to mniej kosztuje niż płacenie za odłowienie psa czy utrzymywanie schronisk gminnych czy miejskich. W jaki sposób skłonić ludzi do zgłoszenia faktu nabycia psa? Wprowadzić - tak niedawno było we Francji, nie wiem, jak jest teraz - obowiązek po stronie sprzedającego i nabywcy. Sprzedający czy przekazujący psa sporządzał akt sprzedaży/darowizny z danymi nabywcy w dwóch egzemplarzach - jeden zachowywał u siebie, drugi przekazywał fiskusowi czy gminie, gdzie na stałe mieszkał nabywca zwierzęcia. Podobne zasady obowiązywały przy wydawaniu zwierząt ze schronisk. Lekarze weterynarii mieli obowiązek sprawdzenia numeru chipu i przypisania do właściciela przed rozpoczęciem leczenia zwierzęcia. Jednocześnie wprowadzono wysokie kary za brak zarejestrowania psa. Nieuniknione kary finansowe - dotkliwe!!! - za wszelki przypadki pogryzienia ludzi przez psy. Zwiększenie opłat za posiadanie kolejnych zwierząt zdolnych do rozrodu. Konieczność ponoszenia nieuniknionej odpowiedzialności za zwierzę skutecznie ograniczy opłacalność prowadzenia rozmnażalni psów. Skutki nie będą natychmiastowe, ale bez ograniczenia przypadkowego czy celowego rozrodu zwierząt nie zmieni się nic. Oczywiście zawsze będzie jakiś margines, jakieś unikanie odpowiedzialności i rozmnażanie czy "ratowanie" zwierząt dla natychmiastowego zysku - ale w tej chwili ten margines rozłazi nam się na coraz większą część strony. Dodatkowo wprowadzenie obowiązkowych lekcji w szkołach podstawowych dotyczących wiedzy nie na temat budowy pantofelka, ale wiedzy o dobrostanie tych zwierząt, które towarzyszą nam na co dzień. I tych, z których w jakikolwiek sposób korzystamy. Ponad 20 lat temu powstał taki projekt, ale działacze towarzystw - powiedzmy - prozwierzęcych wzięli się za łby, walcząc pomiędzy sobą kto będzie przedstawiać przygotowany ogólnie projekt do oceny ówczesnemu prezydentowi. No i sprawa błyskawicznie upadła. Dopóki nie ograniczy się rozrodu - nie zmieni się nic. .
  2. Oczywiście po dwóch latach dopłat do sterylek, zabiegi już na własny koszt, każdy będzie miał wybór - sterylka czy coroczny podatek. Podatek powinien być tak obliczone, aby zachęcał do sterylki. Plus obniżka podatków dla wetów, oferujących sterylki po kosztach.
  3. Obowiązkowe chipowanie, obowiązkowa rejestracja, sterylkobusy dojeżdżające na wieś i do małych miejscowości, przez dwa lata sterylki za symboliczną opłatą, dofinansowane przez gminy czy budżet państwa, za dwa lata podatek od wszystkich niewykastrowanych, niewysterylizowanych zwierząt, bez żadnych ulg, tych w hodowlach, w prywatnych rękach i wszelkich fundacjach także. Hodowca i prowadzący schronisko zobowiązany do zawiadomienia urzędu gminy, do której mieszkańca sprzedaje-wydaje psa o tym, kto zwierzę nabył, żeby wiadomo było, kto będzie płacić podatek dopóki nie wysterylizuje zwierzęcia. Dopóki nie ograniczy się rozrodu zwierząt, wszelkie działania będą wyczerpywaniem oceanu łyżeczką. Nie chcę sterylizować/kastrować? OK. płacę co roku podatek - i to nieuchronnie płacę.
  4. Gdzie mieszkasz? Może znam kogoś w Twojej okolicy, kto naprawdę ma doświadczenie z takimi psami. Jest wielu ludzi po kursach wyłącznie teoretycznych, którzy ogłaszają się jako behawioryści lub trenerzy, a żadnego psa nie nauczyli jeszcze bodaj chodzenia przy nodze czy aportowania zabawki. A to ważne, bo psy potrzebują współpracy z człowiekiem, to daje poczucie bezpieczeństwa. Czy Twoje zwierzątko bierze do mordki jakąkolwiek zabawkę?Zainteresuje się pokazywaną i turlaną po podłodze miękką zabawką? Ale nie piszczącą. Może niech mąż pokazuje tylko smaczek suczce gdy na niego popatrzy i da gdy podejdzie - bez wołania, wiele dzikusków boi się męskiego głosu, szept lub bardzo cichy głos nie jest tak groźny.
  5. Coś lepiej? Proponowałabym to, co na pewno nie zaszkodzi - o ile suka nie boi się chodzić obok ciebie na smyczy w mieszkaniu. Mąż siada na kanapie, chodzisz z psicą po mieszkaniu na smyczy, podchodzisz do kanapy, kładziesz smakol na ręce męża, zachęcasz sunie do zjedzenia, chwalisz. Mąż nie głaszcze - są psy "bezdotykowe". które nie lubią głaskania. Mąż nie patrzy na psicę, kiedy ona je. Po chwili powtarzasz to samo, ale smakol na kolanach męża. Po chwili dajesz smycz mężowi do ręki, chwalisz i nagradzasz sunię. Następna sesja - maż siedzi na podłodze, jest mniej "groźny" dla psa wtedy. Powtarzasz ćwiczenie jak wyżej, potem chodzenie po mieszkaniu z sunią na smyczy, przekazujesz smycz mężowi. i nagradzasz. To samo na spacerze - utrudnienia zwiększane stopniowo, jak kroplomierzem. Ważne - mąż może na razie mówić do zwierzątka tylko szeptem - często psy boją się męskiego tonu głosu. Byłoby dobrze, żeby przyzwyczaić suczkę do jedzenia z miski trzymanej przez męża w rękach.
  6. Przeleciałam cały wątek. W rozmowie z chętnym na psa podkreśliłabym nie obsypywanie psa czułościami na dzień dobry. Niech pies stara się o względy człowieka. Zero zabawek wypełnionych żarciem i zero tzw. mat węchowych. Jeszcze raz prośba do Pana Arka o opis pierwszej konfliktowej sytuacji. U Poker pies był pod pełną kontrolą kobiety, więc to nie kwestia sympatii/antypatii do pań, ale umiejętności w prowadzeniu psa. Boję się niektórych behawiorystów po kilkunastogodzinnych kursach tylko teoretycznych, modne stało się zero wymagań i polecanie grzecznego podążania za psem. A to może zepsuć relacje z każdym psem.
  7. Patrzę na fotkę - czy Tofik ma jakieś problemy bólowe z dziwnie zgiętą prawą przednią łapą? Jeśli gryzie przy zabawce, to problem do rozwiązania z bardzo dobrym trenerem.
  8. Czy można prosić o dokładny opis sytuacji, w której pies zaatakował Panią? To może pomóc w opanowaniu psa w nowym domu od pierwszego dnia. Nowi właściciele powinni o tym wiedzieć, zachowania agresywne - wszystko jedno na jakim tle - są niesamowicie samonagradzalne i najłatwiej powracają w tych samych, a potem już znacznie silniejsze w podobnych sytuacjach. Pilnowanie miski, zabawki? Pozwalanie, by pies decydował za wiele o tym, co robi? Brak treningu podstawowego posłuszeństwa? Pies na pewno jest inteligentny, skoro szybko opanował jazdę autem, to może zrozumieć, że konieczne i korzystne jest inne zachowanie niż start z zębami. Na pewno dobrze, że nie jedzie do Szwecji - tam zachowania agresywne są znacznie mniej tolerowane niż u nas.
  9. Wczesna kastracja - a przed ukończeniem roku to jest wczesna kastracja - skutkuje zaburzeniami w rozwoju, na pewno nie jest obojętna. Nadmierny popęd - a co pies ma do roboty na co dzień? Ile ruchu i celowego zajęcia odpowiedniego dla rasy? Może gdybyś zapewniła psu więcej ruchu i pracy (szkolenie!) emocje rozładowałyby się bez kastracji.
  10. Jeśli właściciele dają to samo, co psy dostawały u Ciebie i u Ciebie jadły z entuzjazmem... to chyba tylko kwestia czasu, myślę. Czytałam ciekawą pracę na temat preferencji pokarmowych i możliwości trawienia u psów różnych ras, ale to inny temat. Chętni na psa pewnie przywożą jakiś kocyk, który trochę przejdzie zapachem Twojego domu, zanim zabiorą psa?
  11. Uwaga - to może pomóc innym. Przy szkoleniu stacjonarnym, np na przewodników niewidomych w Stanach, praktykowano ochładzanie kontaktów z trenerem przed wydaniem psa. Trener wręcz zniechęcał psa do siebie, odmawiał kontaktu, aby pies łatwiej nawiązał kontakt z nowym właścicielem. W DT trochę o to trudniej, ale pies może np dostać smakol, który najpierw dotychczasowy opiekun poda - tak, żeby pies to widział - nowemu właścicielowi.
  12. Proponowałabym chodzenie tak długo, aż pies się załatwi - pomocne może być prowadzenie psa tam, gdzie dużo psich zapachów. Lub razem z jakimś znajomym łagodnym psem/suką. Jeśli się nie załatwi - powrót i za chwilę ponowne wyjście. Dosłownie spod drzwi, żeby nie załatwił się w domu. W domu obserwacja psa. Przy oznace niepokoju - natychmiastowe wyjście. Uwaga - nie można po załatwieniu się psa natychmiast wracać do domu, tylko pochwalić, smakol najlepszy z ręki i jeszcze chwila spaceru przed powrotem. Inaczej skojarzy że fizjologia to koniec spaceru. W windzie pies na rękach, o ile to możliwe, żeby nie zabrudził windy. To, że nie je, to najmniej ważne, ważne, aby jedzenie nie stało w misce. Nie je - to miskę się zabiera i tylko woda zawsze dostępna. Żaden pies nie umrze z głodu nad pełną miską, stres puści, w końcu.
  13. Malutek miał guzy na śledzionie i w odbycie. Podczas operacji najpierw usunięto mu śledzionę, z obawy, że może pęknąć podczas operacji, a po usunięciu śledziony także usunięto guza z odbytu - w czasie jednej operacji. Operowany był w Krakowie w klinice na Bajecznej.
  14. PSPS - znalazłam na youtube taki film tego trenera "Pies, który zamienia się w kamień" - właśnie o przyzwyczajaniu do smyczy.
  15. I jeszcze jedno. W krakowskim azylu pracuje z psami trener, którego pracę z lękusami i psami agresywnymi ze strachu można oglądać na youtube - wybierz temat Czarne podniebienie. Nie znam osobiście tego trenera, ale moim zdaniem filmy są bardzo pomocne dla każdego, kto pracuje z takimi psimi bidami. Demonstracja różnych sposobów pracy na filmie może być więcej warta niż najdokładniejszy opis słowny.
  16. To może - nie musi - przydać się przy budowaniu odrobiny pewności siebie u zalęknionych psów. Dobre efekty daje nakłonienie psa, aby za smaczkiem przeszedł na przykład przez wyciągniętą nogę siedzącego człowieka. Jeszcze lepsze - przejście nad leżącym na brzuchu człowiekiem. Zastanawiałam się często dlaczego to działa - bo naprawdę działa. Być może lęk przed przeszkodą nadal tkwi w psach jako spuścizna po wilczych przodkach. I pokonanie przeszkody daje emocje towarzyszące ogromnemu sukcesowi, buduje pewność siebie psa. Ze znanych mi psów, tylko malinois uważały, że jeśli na drodze jest przeszkoda, tym gorzej dla przeszkody, koniecznie trzeba skakać. Pokonanie przeszkody traktowały jako fantastyczne wyzwanie, zabawę. Gdybyś miała pod opieką jakąś malinkę, uważaj, aby na spacerze nie wskoczyła na przęsła mostu - ot, tak dla spacerku. Lub w domu na wysoki stół, na którym leży zabawka.
  17. Dogo dla mnie wróciło częściowo. Pisać mogę, prywatnych wiadomości jeszcze nie odbieram, ale najważniejsze - jak Kinderek? Czytam, że zachowuje czystość i lgnie do człowieka. Niechby przylgnął do kogoś i ktoś do niego już na zawsze... Ładne psiątko, wygląda zdrowo i serdeczne także...
  18. https://nosem.pl/pies-w-domu/pies-adoptowany/pies-z-azylu-przepustka-na-lepsze-zycie/ Tu są ciekawe filmiki - ja uczyłam psa, że ma przechodzić za mną, a opiekun niestety utrudniał to popełniając błędy - nagradzał wbiegniecie psa, pozwalał na wybiegnięcie przez druga bramkę. Ale w końcu udało się - sprawdzianem było jak wsiadałam do samochodu, w którym pies już był. Tylko to była inna sytuacja - ten pies wskakiwał na ludzi, zwłaszcza na opiekuna; mnie szanował bardziej, no ale ja go czegoś uczyłam, czegoś spokojnie wymagałam, więc mnie pies szanował bardziej...
  19. No to właśnie trzeba przepracować, wprowadzając suczkę do pokoju, w którym dziewczyna już jest. Jeśli wracają ze wspólnego spaceru - suczka zawsze do mieszkania wchodzi druga, za dziewczyną. Druga idzie po schodach, siada przed drzwiami, dziewczyna przechodzi pierwsza, POZWALA suczce wejść za sobą. I nagradza smakolem z ręki. Cudka prawdopodobnie ma powody - z dawnego życia - aby nie ufać zbliżającym się do niej ludziom, a więc trzeba nagradzać sytuacje, w której to ona zbliża się do człowieka.
  20. Cudka moim zdaniem potrzebuje dobrego szkolenia - nauki zaufania do człowieka, nauki jakiejkolwiek współpracy z człowiekiem. to zwierzątko jest przepełnione strachem - nie rozpoznała młodej właścicielki przez maseczkę na buzi, no i spanikowała. Nie wierzę behawiorystom po teoretycznych kursach bez żadnej praktyki. Nie wierzę tzw. behawiorystom zalecającym podążanie za psem, nie ingerowanie w zachowanie zwierzęcia - pies czuje się bezpiecznie, jeśli może polegać na wskazówkach człowieka. Nie znam obecnie trenerów w Warszawie - trenerów szkoleniowców. Wszystkie psy-strachulce, które znałam, wracały powoli do normy po nauce podstaw relacji z człowiekiem. Byłoby dobrze, gdyby na początek tylko młoda właścicielka karmiła suczkę - i to karmiła z ręki, nie patrząc nawet na zwierzątko, odwracając głowę. Jeśli Cudka nie weźmie jedzenia z ręki, to trzeba spokojnie kłaść jedzenie coraz bliżej siebie. Jeśli Cudka panikuje na sam widok młodej pani, to przydałaby się wizyta szkoleniowca w domu. Czy Cudka nawiązała jakiś kontakt z kimkolwiek z domowników? Jeśli tak, to będzie łatwiej, ale pierwszy etap to młoda pani siedzi w pokoju, ktoś, komu Cudka ufa - domownik lub doskonały trener - wprowadza Cudkę na smyczy nagradzając. Dziewczyna odwraca głowę, nie patrzy na suczkę. Smakołyki - Cudka musi być głodna!!! - kładzie się coraz bliżej siedzącej dziewczyny, w kolejnym podejściu smakole kładzie się na wyciągniętej w bok ręce dziewczyny - uwaga, młoda pani nie może odzywać się i bodaj patrzeć na suczkę. Dopiero potem można myśleć o spacerze w trójkę - Cudka, ktoś, komu ufa i młoda pani. Zawsze, przez bramę, po schodach, do mieszkania dziewczyna wchodzi przed psem!!! Zawsze Cudka wchodzi do każdego pomieszczenia dopiero wtedy, gdy młoda pani tam już jest - nie może być sytuacji, że dziewczyna cofa się i wychodzi, bo Cudka szczeka!!! Wtedy Cudka nabiera przekonania, że dziewczyna jest groźna i że przepędziła "straszliwego wroga" szczekaniem. W Krakowie i w okolicach Rybnika znam speców od leczenia lękusów - w Warszawie już nie. To musi być ktoś, kto psa uczy zachowań, a nie zaleca człowiekowi podążanie za psem. Polecam lekturę: https://nosem.pl/pies-w-domu/pies-adoptowany/
  21. Zostań i zostaw za bardzo podobne brzmieniem.
  22. Zęby to ona chyba już całkiem zmieniła - nic nie tkwi w pyszczku raczej, bo tarłaby pyskiem, czasem tasiemiec drażni tak psa i nieustannie pobudza. Niezniszczalną prawie zabawką dla takiego gryzonia jest kauczukowy kong. Na naukę klatkowania właśnie z kongiem do gryzienia w środku raczej nie ma szans?
×
×
  • Create New...