Florentyna
Members-
Posts
1471 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Florentyna
-
Magda szkoda, że muszą, bo mnie to rozwaliło. To był pierwszy telefon z ogłoszeń - nie takiego się spodziewałam.... Ogłosiłam, ale tak proszę ubierz to ładnie w słowa - ja trochę sama napisałam, trochę skopiowałam za strony fundacji. Tylko może już na OLX nie ogłaszajmy.... Mam dwa dni urlopu w środę i czwartek teraz (co prawda na wizyty lekarskie i jasełka dzieci w przedszkolu), ale może uda mi się tam podjechać i zapytać o te badania. Napisałam do hoteliku Mokry Nosek (tam gdzie jest radysowa Sawanna - swoją drogą piękna), czy nie znalazłoby się miejsce dla Fridy. Jeśli mogliby ją wziąć, to zmobilizuję zwierzoluby rodzinne, pracowe i zbierzemy na hotelik.
-
kabaja witaj :) Przyznam szczerze, że nie wiem, czy miała robione badania. Zapytam, jak będę tam następnym razem. To prawda, dobrze byłoby wykluczyć chorobę. Jeśli nie miała badań, to może pozwolą mi ją zabrać do lekarza. Muszę się zorientować. Znacie jakieś fajne hoteliki domowe w okolicy tzn. w mazowieckim? Nutusiu napisałam do kejciu o nr konta. Dla Fridy sama zamówię ogłoszenia. Nauczę się raz to potem będę już śmigać :) Jednak chętnie skorzystam z pomocy przy redagowaniu ogłoszenia :) PS. Dziś się we mnie zagotowało. Zadzwonił ktoś z numeru prywatnego. Pan (choć krew się we mnie gotuje, bo na miano Pana taki ktoś nie zasługuje - skurwiel) zapytał o Marcysię. Ogłaszałam Marcysię - inną sunię - na OLX. A konkretnie zapytał o wagę Marcysi sugerując, że potrzebuje ją na mięso. Jeśli to miał być dowcip, to ch** mu w dupę (przepraszam, zwykle nie przeklinam). Nadal jak o tym pomyślę, to w gardle mam gulę. Boziu, czy ludzie muszą być tacy beznadziejni???
-
Witam Was :) Dzięki, że tu jesteście. auraa obawiam się, że hotel nie załatwiłby problemu, bo tam i tak musiała by być zamknięta przez część czasu przynajmniej. Ona tak lgnie do ludzi. Uzdrowić ją mógłby jej człowiek jedynie, tak mi się wydaje :( jola_li dzięki za podpowiedzi. Usiądę w wolnej chwili i wyrzeźbię ogłoszenia. Oj wiem dobrze, co oznacza "małoczasowość". Sama na to cierpię. Spędzam tak mało czasu z dzieciakami, że jak mam chwilę wolną to mam dylemat moralny, bo chciałabym zrobić jeszcze tyle rzeczy, a tak naprawdę to powinnam poświęcić czas dzieciom. Na dodatek zapalenie oskrzeli się mi przyplątało. malagos nie podpisywałam umowy o wolontariat. Jeżdżę raz w tygodniu wyprowadzam psiaki. Sprowadziłam im dwie budy, bo ogólnie psiaki śpią w stajni w boksach, ale brakowało bud na zewnątrz, żeby psiaki w zimę mogły wyjść do wydzielonych parceli na dwór i miały gdzie się schować i nie leżały na śniegu... Brakuje jeszcze pięciu tych bud, działam dalej :) Schronisko prowadzi Fundacja Wzajemnie Pomocni. Prowadzą to dwie panie - lekarze weterynarii. Mają tam hodowlę chartów. To są ich psy, no i poza tym są jeszcze schroniskowe. Tych schroniskowych psów jest około 50. Poza tym są tam konie, jest dzik z przetrąconym kręgosłupem i obecnie lis. Nie znalazłam na dogomanii żadnego wątku poświęconego temu miejscu, ale przyznam szczerze, że nie miałam też zbyt wiele czasu, aby zagłębić się w te poszukiania. Jestem raczej sceptyczna, więc podeszłam do tematu z pewną dozą ostrożności. Wypytałam, o co mogłam. Ale wydaje mi się, że Panie dbają tak jak mogą o te zwierzaki. Działa tam jeszcze syn jednej z tych Pań. Psy są raczej zadbane, na ile jest to możliwe w takim miejscu. Jak byłam w niedzielę, to było sporo osób wyprowadzających psiaki. Prawda jest taka, że pokochałam te psaki. Jest młoda Suzi (nie ma jeszcze roku), z matki Husky, piękna, cudowna psina. Jest Marcelinka, którą Nutusia pomogła mi ogłosić. Jest Frida i wiele wiele innych cudownych psin. W ubiegłą niedzielę zabrałam tam dzieciaki, bo chciałam sprawdzić, jak Suzi i Marcysia zachowają się przy dzieciakach. Są bezbłędne, a Suzi pilnowała ich, jakby stada pilnowała :) No i się rozgadałam, bo mogłabym o nich gadać godzinami. Podoba mi sie tam to, że można przyjechać w każdej chwili. W schronisku nowodworskim nie ma takiej możliwości. Proszą o każdą pomoc. yolanovi dzięki za podpowiedź. Bardzo proszę Magda nie przepraszaj. Ja też nie nadążam. Sama miałam kilka dni przerwy i nawet nie zajrzałam na dogo, bo po prostu doba jest za krótka. Postaram się jak najszybciej przesłać tekst i fotki. Najbardziej mi szkoda, bo w tą niedzielę raczej tam nie pojadę. Od dziś jestem na antybiotyku. I tak już to zapalenie oskrzeli przechodziłam kilka dni, bo nawet do lekarza nie miałam czasu się wybrać. Co do Florki to myślę o dziewczynie często. No i niezmiennie trzymam za nią kciuki. Nie chcę nawet myśleć, że mogłaby wrócić. Stosuję tu Twoją radę - myśleć pozytywnie :)
-
jola_li witam. No właśnie jeszcze nie ma ogłoszeń. Przy ostatnio ogłaszanym piesku pomagała mi Nutusia. Do kogo napisać w sprawie ogłoszeń? Mogę sama je zrobić? Na razie ogłosiłam ją na fb, dziś zrobię ogłoszenie na olx. Musicie wybaczyć ilość pytań, ale rozeznaję się dopiero...
-
Magolek nie, ogonek obcięty nie jest. Ja będę miała okazję teraz w niedzielę, to zrobię zdjęcia tak z góry na jej kręgosłup. Z tygodnia na tydzień jej ubywa :( Załączam zdjęcie, gdzie widać ją w całej okazałości. Zdjęcia nie są robione w ostatnim czasie, tylko kilka tygodni temu, więc nie pokazują, jak źle jest. Marysiu czyli dobrze kojarzyłam :)
-
Dziękuję za obecność :)
-
Dziękuję Marysiu, że zajrzałaś. Czy to Ciebie spotkałam u weta podczas sterylki Imki i Florki??? No właśnie to duży pies. Im większy pies tym mniejsza szansa. Choć psina cudowna...
-
Witam, Poczyniłam pierwsze nieśmiałe kroki na dogo. Założyłam wątek Fridzie - suni, która moim zdaniem najbardziej w tej chwili potrzebuje pomocy w miejscu, do którego jeżdżę tzn. w Błędowie. Szczegóły w linku poniżej, na który chciałam jeszcze nieśmielej zaprosić. Nie do końca jeszcze wiem, jak to wszystko tu działa.... http://www.dogomania.com/forum/topic/144276-frida-nie-radzi-sobie-w-boksie-mo%C5%BCna-policzy%C4%87-jej-wszystkie-ko%C5%9Bci-nie-przetrwa-zimy/?p=15931934 PS. Obejrzałam zdjęcia - i aż pozazdrościłam Marysi :) Drugie PS. :) Masz Nutusiu jakieś wieści o Florce?
-
Oto zdjęcia Fridy... U mnie wszyscy "zapsieni" , bo inaczej dziurę w brzuchu bym wywierciła, żeby ktoś ją zabrał i dziewczyna nie siedziałaby w tym boksie ani chwili dłużej.
-
Witam, To pierwszy wątek, który zakładam tutaj. W schronie w Błędowie (woj. mazowiecki, powiat nowodworski) jest około pięcioletnia (choć myślę, że starsza) sunia. Wołają na nią FRIDA. Szczegóły o niej są w linku: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.731233373604276.1073742108.293225950738356&type=3 Frida raczej nie przetrwa tej zimy..... Na zdjęciach wygląda jeszcze całkiem dobrze. Teraz jest tak chuda, że można policzyć jej wszystkie kostki. I nie dlatego , że nie je. Dlatego, że przez cały czas kręci się w kółko po boksie. Bardzo źle znosi pobyt w schronie :((. Na spacerze to cudowna, spokojna, łagodna sunia. To duży pies. Wydzwaniam wszędzie, gdzie tylko przyjdzie mi do głowy z zapytaniem chociaż o tymczas, ale bez skutku. Żal na nią patrzeć, szczególnie, gdy ma się świadomość, że w domowych warunkach to byłby zupełnie inny pies. Jestem w stanie dowieźć tego psa wszędzie. Pokryję też koszty z nią związane. Wszystko oprócz najważniejszego..... domku :(( nad czym ubolewam. Kontakt do mnie 667 151 607 Agnieszka
-
Oj Nutusiu ja też czekam na zdjęcia Florki z nowego domu. Florka mądra, ale też bardzo zdezorientowana. Ma prawo po tylu zmianach. Mam nadzieję, że szybko załapie, że tu to już jej nikt nie odda... Największą krzywdę zrobił jej ten pierwszy ktoś, kto się jej pozbył. Z jej przywiązaniem do dzieci i potrzebą miziania - musiała bardzo przeżyć takie porzucenie. Widać to było - te pierwsze dni jak u mnie była - bywała zamyślona (oczywiście na ile pies może być zamyślony :) ), wypatrywała...jakby tęskniła....
-
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Florentyna replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Witam i dziękuję za miłe powitanie :) Podpowiedzcie proszę gdzie powinnam napisać, żeby zapytać o transport? Mam do przewiezienia budę dla psa z Zalesia Górnego do Błędowa. Problem w tym, że buda jest murowana czyli ciężka.... A w Błędowie odkryłam schron, gdzie część psów na zimę nie ma bud. Odkryłam - to dobre słowo, bo miejsce powstało w 2011 roku i nawet okoliczni mieszkańcy nie wiedzą o jego istnieniu. Ale to temat na inny wątek :) Florka to pies, którego naprawdę trudno nie lubić. Moja córcia ma cztery lata, więc jeszcze kilka lat zwierzaka mieć nie mogę. Na razie muszę się zająć jej problemami ze skórą, bo choć nie są tak nasilone jak wtedy, kiedy był pies w domu. to nadal skóra pozostaje zmieniona. W piątek jedziemy do szpitala na oddział, żeby ostatecznie zdiagnozowali, czy jest to alergia, czy atopowe zapalenie skóry.... A może pakiet... Powiem szczerze, że już dawno nie odpoczęłam tak, jak wtedy, kiedy byłam na przekazaniu Florki u Nutusi. Jak tylko Florka pojechała w daleki świat, Gapcia wpasowała mi się na kolana, z których już nie zeszła do końca mojego pobytu. Lili trącała mnie ogonem dopominając się uwagi i głaskania (tej boksi trudno nie kochać - chodząca radość), no a jak tylko wstałam z krzesła okazało się, że Kreska już tam siedzi i patrzy z wyrzutem, że zajęłam jej ulubione siedzenie ;) Imka liznęła mnie w palec no i przede wszystkim zaszczyciła mnie w ogóle swoją obecnością w kuchni. Tylko Lesio generalnie siedział z boku i się przyglądał. Ale kilka głasków i jemu się dostało przy wyjściu. Nutusiu jeszcze raz bardzo dziękuję za zajęcie się Florką. Miałabym ogromny problem z sumieniem, gdybym musiała oddać ją do schronu. Schron w Nowym Dworze Mazowieckim jest OK, nie jest to najgorsze miejsce, w jakim może się znaleźć zwierzę, ale nadal to zimny boks. Dla psa, który poznał życie w domu, w cieple, z niezliczoną ilością rąk do głaskania, to byłaby trauma :( -
Ku pamięci, czyli wspomnień czar - album moich podopiecznych
Florentyna replied to Nutusia's topic in Foto Blogi
Witam się i ja :) To znaczy Agnieszka od Florki. Nareszcie się zarejestrowałam. Udało się. W związku z tym, że to Florentyna sprawiła, że wróciłam do mojej pasji z czasów, kiedy miałam naście lat, jej imię znalazło się w nicku. Właśnie ogarniam forum, nie za bardzo umiem się tu jeszcze poruszać. Pomyślałam, że warto byłoby założyć nowy temat o tym schronie w Błędowie, ale nie wiem jeszcze co i jak... Muszę się zadomowić. PS. Cudownie się ogląda zdjęcia po adopcjach, ze szczęśliwych, opiekuńczych, nowych domów. To prawda, że patrząc na psa można bardzo wiele powiedzieć o jego właścicielu...