Jump to content
Dogomania

Florentyna

Members
  • Posts

    1471
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Florentyna

  1. konfirm Cyprysika raz dwa wyadoptujecie :) i będziecie mogli pomóc Ligolowi :)
  2. konfirm ja nie umiem wybrać :) Cała dziewiątka to piękne, radosne, cudowne szczeniorki i naprawdę miałam test samokontroli, aby się nie rozkleić, jak miałam je na rękach...
  3. Dziewczyny mam prośbę. Jeśli orientujecie się, kto może pomóc na dogo w danej rasie, to proszę zaproście na wątek. Z dobrych informacji - do Tary przyjeżdża jutro Pani, która jest zainteresowana jej adopcją :)
  4. No i Szanowny Pan Wyżeł Udało mu się odroczyć wyrok. Nie pojechał do Radys. Pies przebywa tymczasowo w Błędowie w Fundacji Wzajemnie Pomocni, ale nie może tu zostać. Ma tu pełną miskę, ciepły kąt, ale siedzi w klatce (nie ma innego miejsca), trzy razy dziennie jest wyprowadzany na spacer. A poniżej kilka szczegółów dot. okoliczności jego znalezienia: Rolo to piękny wyżeł szorstkowłosy.Trafił do nas w okolicznosciach, których nie powstydziłby się niejeden reżyser horrorów. Był wieczór,jeden z przedświątecznych dni, kiedy dotarła do nas wiadomość, ze potrzebna jest szybka interwencja- na strychu w opuszczonej posesji znajduje sie pies i nie może się stamtąd wydostać. Ciemno, zarosniete haszczami podwórze, przy drzwiach wejściowych opuszczonego domu ,oparta byle jak o ścianę , stoi tablica nagrobkowa- zapewne z grobu właściciela posesji. Wnętrze domu zakurzone i od dawna niezamieszkałe, choć wygląda jakby wszystkie sprzęty znajdowały się na miejscu,tyle ze w nieładzie.W uchylonych drzwiach szafy widać wiszące czyjes ubrania... A ze strychu dobiega głuche wycie...Aż ciarki przechodzą... W Wątłym świetle latarki widać drabinę- pionową, o rzadko rozstawionych szczeblach. Prawie niemożliwe żeby pies sam po nich wszedł na górę- zresztą co by tu robił i czego szukał? Uwięziony na strychu pies panicznie boi sie podejść do drabiny, na wszelki wypadek warczy i pokazuje zęby.Nawiedzony pies w nawiedzonym domu. Kiedy jednak w koncu udaje się go zdjąć z góry, okazuje się miłym, choć przerażonym sytuacją zwierzęciem. Ktoś prawdopodobnie specjalnie zamknął go na strychu- może na złoćś właścicielowi psa? Może wyżeł kradł gdzieś kury lub odwiedzał czyjąś sukę? Rolo miał na sobie obrożę, ale niestety bez adresówki, nie ma chipa ani tatuażu- niczego, co umozliwiłoby odszukanie właściciela... Czeka więc na nowy dom, bo niestety na powrót do własnego ma nikłe szanse...
  5. No i małe trzy sunie - bardzo jamnisiowate TRZY Siostry maja ok 6 tygodni. Widać zostały z jakiejś "świątecznej produkcji" pewnie ich bracia się lepiej sprzedali, cóż, suczek na wsi nie chcą- po co komu kłopot.... Kłopot wyrzucono więc pod płot, w zimną grudniową noc przed samym sylwestrem Małe były chudziutkie, zabiedzone i przerażone. Szybko dochodzą do siebie, są już okrąglutkie- jeśli można w ogóle użyć takiego określenia w stosunku do kogoś tak długaśnego jak one i garną się do kontaktu z człowiekiem. Są urocze-i... czekają na domy, pilnie! Ciemna to Minnie, piaskowa z białymi łapkami to Ptysia, zaś piaskowa- łaciata to Bianka
  6. 25.01 - zostały już tylko dwa no i mama... No to obiecane szczeniory.... Najpierw mama z szóstką pięknych dzieci
  7. 16.01 - Tonieczka pojechała do domku stałego :) do cudownego kanapowego domku stałego :) TONIA, bardziej Tonieczka. Mała owczareczka. Drobny mix. Piękna, łagodna, dosłownie wtula się w człowieka. Staje na dwóch łapkach i wtula pyszczek. Tonia to ok dwuletnia sunia, mieszaniec owczarka niemieckiego z jakimś smukłym i delikatnej budowy psem. Jest uroczym, spokojnym i łagodnym stworzeniem, pełnym dobrej woli i ufnym. Widać na zdjęciu jak ciekawiei bez cienia paniki wygląda sobie z klatki pułapki- zdjęcia zostały zrobione tuż po jej przyjeździe do fundacji. Niedługo umieszczę zdjęcia ze spacerków. Sunia została wysterylizowana. Bardzo jest mi jej żal, bo jest jedną z suń, która tak garnie się do ludzi, że aż fizycznie mnie boli, jak trzeba ją odstawić do klatki :(
  8. No są gorsze to prawda. Tylko że ani Tara ani Rosi nie przetrwałaby tam ani jednego dnia w takim stanie. Naprawdę podziwiam te dwie kobitki z Fundacji, bo okazuje się, że wszystkie psy, które u nich są miały opcje: Chrcynno, Kotliska albo Radysy.... A tu przynajmniej są leczone, żyją, chodzą na spacery itd... Ale jeśli w takim tempie będzie ich przybywać, to będą musiały odmawiać i psy pojadą tam :(
  9. A tu Alaska - moja miłość. Alaska to młoda, ok dwuletnia suczka syberian husky. Nawet jest niebieskooka, co stanowi dodatkowy smaczek tej rasy. W domu jest cicha i grzeczniutka, na spacerze chodzi poprawnie na smyczy, ale chętnie by ciągnęła Nie zaczepia innych psów, ale gdy ktoś pakuje nochal w pobliże jej klatki- uuu, zawarczeć to ona potrafi.... Jest bardzo, bardzo miła i przylepna, chętnie nadstawia brzuszek do drapania, no i oczywiście zero agresji wobec ludzi
  10. A i jeszcze jedno jest w tym wszystkim najgorsze. Te psy zostały wyłapane z gmin, które mają podpisaną umowę z kim??? Z Radysami! Tak się gorączkujemy, żeby wyadoptowywać te biedaki stamtąd, a tu kolejne mogą zaraz tam pojechać. Teraz są w lecznicy, dochodzą do siebie. Gdyby nie to miejsce, to chore i obolałe byłyby już tam, w Radysach :(
  11. No i jest już 9 (słownie: dziewięć) szczeniorków. A jeszcze tak niedawno nie było ani jednego. Dziewięć radosnych, pełnych życia, niczego nieświadomych szczeniorków. Zdjęcia wstawię jutro może, bo dziś nie mam siły. Na szczęście Berta - szczeniaczek oddany z adopcji pojechał do tymczasu i to do tej pani, która go oddała z adopcji. Pani wróciła po nią na drugi dzień. Nie dała sobie rady z wyrzutami sumienia. Co prawda na tymczas, ale przynajmniej Berta nie płacze w boksie :) Cieszę się, bo świadczy to o tym, że ludzie nie są do końca bez uczuć...
  12. 06.01.2015 Tara już w domku :))) Huuurrraaa!!!!!! No i TARA, która siedzi w klatce w lecznicy.Tarę wyrzucono, bo gdy już odchowała szczenięta, nikomu nie opłacało się inwestować w leczenie jej skóry- a pokryty nuzycowymi strupami jej pychol wygląda naprawdę mało apetycznie.Wybor miejsca niezly+ szosa w lesie, jest prawie pewne, ze nikt nie zobaczy momentu wyrzucenia psa z samochodu. Tara wyzdrowieje ,juz ma sie lepiej. Jest urocza, pelna radosci, energii , wesola, nieagresywna wobec ludzi i innych psow, nauczyla sie chodzic na smyczy, w domu jest spokojna i ukladna. Jej dotychczasowi ludzie po prostu na nia nie zasluguja
  13. Kolejna psia tragedia. Rosy to piękna, młodziutka suka- wygląda zjawiskowo. Puszysta sierść o srebrzystym kolorze sylwetka psa Północy, wilcze,zwinne ruchy... Jednym słowem cudo. do tego dodajmy fantastyczny charakter- chodząca łagodność, siła spokoju i spolegliwość. Ktoś jednak ten cud natury brutalnie skrzywdził. Rosy nie tylko została wyrzucona w mrozy- w dodatku w cieczce, to jeszcze najprawdopodobniej usiłowano na siłę rozdzielić ją z psem.Doszło do poważnego uszkodzenia i wypadnięcia przedsionkapochwy. Z takim urazem suka błąkała się przez kiloka mrożnych dni....Trafiła do nas naprawdę w ostatniej chwili. Jest już po operacji i wraca do zdrowia, otrzymuje antybiotyki, wykonujemy irygacje- będzie dobrze. Rosy cierpliwie wszystko znosi. Wpada tylko w panike na widok męzczyzny w roboczym stroju i w gumofilcach- nietrudno się domyslic, że tak musiał wyglądać jej oprawca...
  14. konfirm ja już rozważałam hotelowanie Cyprysika - to szczenior tak samo jak Aramis. Swoją drogą super, że ktoś go pokochał równie mocno jak Ty :) Ale w takim razie Cyprysika zostawiam Tobie, a ja będę chciała wyrwać stamtąd jednooką Piankę, o której wszyscy zapomnieli :(
  15. Mała zmiana - post 2 będzie zawierał rozliczenie kaktusowych wpływów i wydatków :)
  16. Marysiu super! Pepitka śliczna, a małe sunie mają wzięcie. Lepiej wybierać, przebierać, niż czekać na telefon, który nie dzwoni :)
  17. Uzupełniłam post 17 tu na dogo, ale uwzględniłam fakturę w wysokości 390 zł w wydatkach wystawioną przez Murkę. Na FB będzie trzeba skorygować i uszczegółowić, ale dopiero po ustaleniu wszystkiego dokładnie.
  18. Ok, dzięki za wyjaśnienie :) A to 10 zł za badanie moczy też nie dotyczyło Kaktusa? Bo nie jest doliczone w Twoim rozliczeniu.
  19. Murko, żeby mieć porządek w rozliczeniach: Załączyłaś rachunek od weta na kwotę 256,00 zł. W rozliczeniu w poście 202 nie mogę wyjść na tą kwotę. -120 zł hotelowanie (22-31.12.2014) -90 zł transport z Lublina -70 zł strzyżenie -110 zł koszty weterynaryjne (odrobacznie, badanie, wymaz z ucha, pobyt w lecznicy) Koszty weta + hotel za grudzień wychodziło nam 376,00 zł. Nie uwzględniałyśmy w rozliczeniu transportu, a piszesz, że to 90,00 zł, więc nijak mi się to nie zgadza. Możesz mi tu pomóc? Rozliczenie jest również umieszczane na FB i nie chcę komentarzy, że coś kręcimy....
  20. Jestem jestem :) Już uzupełniam.
  21. Podpytałam Fundację, która zaopiekowała się wcześniej Bertą z Radys - Berta znalazła domek stały i myślą o tym, żeby wziąć do siebie Gwiazdę :)
  22. A gdzie psiak przebywa? W jakiej miejscowości?
  23. ewa gonzales - dobrym sposobem jest zrobienie wydarzenia na FB. No i wątek tutaj -takie dwutorowe działanie przyniosło wiele dobrego choćby dla Kaktusa...
  24. Wieści od Fridy: Nie lubi małych szczekliwych psów. Niestety jest problem ze stawami Fridy - coś ją boli. Dostała tabletki - do dalszej obserwacji jak się załatwia; trzeba będzie pobrać próbki z 3 dni, zrobić badanie krwi. Sierść która wychodzi z niej GARŚCIAMI trzeba wyskubać, jest to martwy włos, ktorego trzeba się "pozbyć". Waży 25,5 kg. Jak na tak dużego psa to niewiele... Panie z Fundacji w opisie umieściły informację, że Frida zna podstawowe komendy, ale Pani Klaudyna się śmieje, że patrzy na nią jak ciele, jak jest proszona choćby o podanie łapy :) Rozrabia na spacerach tzn. ciągnie. I to jest właśnie ryzyko podawania opisów psów, które zna się tylko ze schroniska. Jak ja z nią jeszcze tam wychodziłam, to był najspokojniejszy pies - nigdy nie napięła nawet smyczy. A u Pani Klaudyny na początku się pilnowała i nie ciągnęła, a ostatnio wpakowałaby swoją Pańcię do jeziora w pogoni za kaczkami.... Wszystko ją interesuje! Do obcych jest nieufna, ale u weta dała się spokojnie zbadać, choć było widać, że jest spięta i badawczo patrzy. No i bolą ją stawy, więc nie czuła się dobrze, gdy wet dotykał okolicy tylnich łap. Zapytałam z kołataniem serca, czy był choć moment, kiedy Pani Klaudyna pomyślała, że żałuje podjętej decyzji o przygarnięciu Fridy, ale otrzymałam odpowiedź najlepszą z możliwych - także jest OK :)
  25. Hau Hau cóż za piękne zdjęcie Kaktusa na fb - te, przy którym prosisz o wpłaty :) Co do powyższej propozycji to o ile wszystko, o czym piszesz da się załatwić zdalnie tzn. na odległość, to ok. Murka i Kaktus są bardzo daleko ode mnie, więc na pewno nie będę mogła tam jeździć.
×
×
  • Create New...