Jump to content
Dogomania

ludwa

Members
  • Posts

    26816
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by ludwa

  1. Nie no a już miałam nadzieję, że Się Twist nacieszy domem:(
  2. Utworzyłam wydarzenie Funduszu Rojskiego:) [URL]http://www.facebook.com/events/113835245430163/113840842096270/?notif_t=plan_mall_activity[/URL] Zapraszam
  3. gotowe uprzęże i nosidła:) [FONT=Tahoma]http://www.firma-admiral.pl/uprzaz_kamizelkowa_max.html[/FONT][FONT=Tahoma] [/FONT][FONT=Tahoma]http://www.firma-admiral.pl/images/p022_1_01.jpg[/FONT][FONT=Tahoma][/FONT] [FONT=Tahoma][/FONT][FONT=Tahoma][/FONT]
  4. Wiem:) Nie dość, że kasiory trzeba szukać, to jeszcze wciąż nie ma kiedy odwiedzać towarzystwa...
  5. Przepraszam, nie chcę zaśmiecać. nerwy mi puściły.
  6. egradska wiem i przepraszam. Jeśli możesz, zajrzyj na fb. Ja też nie łączyłam obu akcji, Bogdan miał inny zamiar
  7. [quote name='wolf122']Kiełkuje pewien projekt na akcelerator dla skarpety,zobaczymy co z tego wyjdzie podczas rozmów"w kuluarach":lol:;) i wtedy ewentualnie zapytamy Was o zdanie i o zgodę...[/QUOTE] Bogdan, czy mozesz mi wyjaśnić, czemu zabrałeś mi uprawnienia do wydarzenia Roja? Dlatego, że nie przystałam na Twoją propozycję i chcę z Iwoną iśćz pomocą z pieniędzy Roja w kierunku pomocy nie tam, gdzie Ty chcesz? Własnie chcialam uaktualnić wydatki i nie mam takiej możliwości. Chcesz stworzyć Fundusz ROja, czyli wykorzystać mój pomysł? Nie rozmumiem takiego zachowania. Piszesz, że mam z Iwoną inne plany i nie ma problemu, po czym wywijasz taki numer. Zmieniasz sobie tytuł pisząc, że powstanie projekt pomocy na jego cześć. Jak rozumiem założyłeś wydarzenie, więc właściwie załatwiłeś sam całą sprawę związaną z Rojem? To co piszesz jakoś dziwnie zawsze musi gdzieś jątrzyć. A tto, co właśnie zrobiłeś jedynie potwierdza tę opinię. teraz jeszcze zablokuj mnie na wydarzeniu Roja, żeby dopełnić sprawy... [IMG]http://img88.imageshack.us/img88/7256/screenroj.jpg[/IMG] [LIST] [*] [/LIST]
  8. Viba jest w hoteliku u Kasi:) Tylko kozaki i rękawice załóż, bo szczypawka z niej:)
  9. a najlepiej od razu domek:) Taki z podwórkiem i spokojem:) Ona tylko napoczątku straszy (facetów dłuzej;)) ale straszna nie jest w ogóle:)
  10. No włąśnie, ogłoszenia by się przydały... A Marek juz rozpacza, ze kiedyś będzie się musiał rozstać. Bo twiścik, to chcodząca miłość:) Kocha każdego psa, kota, człowieka:)
  11. Dzielny obrońca z jednym kłem:) Kochany dziadyga, uwielbiam takie charakterne psy. Trzymam kciuki....Chociaż on jest u Was juz ponad 3 lata...A ja na początku dawałam mu z 17:) Chyba odmłodniał. I wiesz...naprawdę mają z fafikiem wiele wspólnego, nawet z wyglądu, że o charakterze nie wspomnę:) A Fafikowy charakter z wiekim nabiera mocy:)))) Do obcych właśnie, bo dla nas i dla dziecka to maskoteczka:)
  12. Mam nadzieję, ze ktoś zareaguje, bo ja nie chcę trzymać tego antybiotyku nie wiadomo ile. A masz moze jakiś kontakt/maila do cavani?
  13. My też byliśmy pełni nadziei...I wszystko tak pięknie szło...W sumie nieprawdopodobnie pięknie aż
  14. Czy Rex w końcu ma jakiś antybiogram? Miałyśmy Roja z pałeczką ropy błękitnej, została nam piperacyna, na którą pałeczka miała nie być odporna. Możemy ją zwrócić do apteki ale może by Rexowi się przydała. To drogi antybiotyk, więc chciałabym jasnej i oczywistej odpowiedzi. To był jedyny antybiotyk, który w tym przypadku można było zastosować. Może chociaż z tym ktoś podejmie jakąś decyzję... Tylko zależy mi na czasie. Nie chcę zostać z drogim zmarnowanym antybiotykiem w rękach. Ew. proszę o kontakt na pm albo 501 588 482
  15. Chciałam, żeby Iwona była spokojna, że dopełniła wszystkiego, co dało się dopełnić. To się stało niezależnie od Niej. Nie mogla nic zrobić... A sekcja... pierwsza w moim życiu. Szkoda tylko, że Roja, bo nie mogłam się powstrzymać od beczenia. A z drugiej strony mi się w takich sytuacjach czarny humor załącza. Więc przeżyłam. A wcześniej nie mogłam nawet patrzeć na usypianie i zakopywanie swoich zwierząt. Potem już tylko na zakopywanie...Bo to dla mnie już definitywny koniec Chyba już się nieczuliłam, bo zupełnie nie odlatywałam. Tylko cholernie mi żal, że to Roj, którego wcześniej tuliłam, głaskałam i chiałam, żeby żył. A on się tyle nacierpiał zupełnie po nic. Kuźwa, no nie mogę tego przeżyć. Miałam nadzieję, że ten jego ból jest po to, żeby potem cieszył się życiem. Chociaż trochę. I jak się jeszcze okazało, że jego organy się poleczyły i były w całkiem dobrym stanie, to szlag mnie trafia, że taki beznadziejny koniec tego wszystkiego. Chyba bym wolała, żeby chociaż ten pierniczony guz był nowotworowy. Przynajmniej miałby jakąś chorobą, która by może była nie do wyleczenia. A nie tak bezsensowną śmierć
  16. no tak zupełnie to tej strony finansowej z Niej nie zdjemiemy, bo to byłoby bardzo krótkie działanie ale myślę, że taka pomoc z płaceniem za operacje, specjalistyczne karmy, drogie leki i leczenie to znaczna pomoc:)
  17. [h=6]Słuchajcie. Muszę uregulować wszystkie płatności za Roja ale i tak zostaną spore pieniądze z tego. Co Wy na to, żeby pomóc Iwonie? Ma sporo psów pod opieką, perspektywę kilku operacji zwierzaków, Campari, która oczywiście została na utrzymaniu Iwony a przy całym jej stadzie, to są kolosalne wydatki. Jeśli nie macie nic przeciwko, to chętnie przekazałabym te pieniądze na pomoc jej psom. Zresztą myślę, że przy ogromie psiego nieszczęścia, zaraz coś się napatoczy w ręce. Myślę też, że w ramach "Funduszu Roja" można by było z tych pieniędzy doinwestować do jakiejś wyznaczonej kwoty kilka operacji potrzebujących psiaków... To sprawa do przemyślenia ale do zorganizowania. Na psiaki pod naszą opieką nie potrzeba aż takich kwot (i oby tak pozostało)... a Iwona nawet dzisiaj ma właśnie operację... Tej dziewczynie trzeba pomóc, bo tacy ludzie to wyjątki.[/h]
  18. są na fb, jak nie możesz wejść, to poproszę Ekianę, żeby podesłałą Ci na maila
  19. [quote name='Ty$ka']... ale nie mów, że on... że on... :([/QUOTE] Bolero zaczął znikać...Zmienił się w przeciągu tygodnia i odczuwał już ból. Wątroba była w takim stanie, że nie było co leczyć. Miał encefalopatię wątrobową, co początkowo brałyśmy za dziwne schizy.... Nie było sensu przedłużać Mu bólu, podczas, gdzy nie było szans na jakąkolwiek pomoc
  20. Skopiuję, bo nie mam siły pisać kolejny raz... [h=6]Niestey koniec już dobrych wiadomości. jest już tylko jedna. Roja już nie ma. Odszedł dzisiaj po południu. Miał rozszerzenie żołądka, torbiel (nie widoczna na rtg ani usg- kilki usg) zamknęła wejście do żołądka a piłka (widoczna jedynie na rtg z kontrastem, do którego nie było wskazań) zamknęła odźwiernik i nastąpiło rozszerzenie. O szczegółach napisze Iwona. Byłyśmy przy sekcji. Dla mnie to wszystko ironia losu. Płuca bez zmian nowotworowych, serce ok, nawet cholerny pęcherz w dobrym stanie. Roj dochodził do siebie wewnętrznie i zaczął się zbierać do chodzenia. Nawet dzisiaj chodził na przód... W żołądku prakrycznie nic nie było, więc nie dostał tego nawet z przejedzenia... Cholerny guz (prawdopodobnie torbiel- będzie badany ale nie wygląda nowotworowo) i *******ona piłka, która w nim siedziała od niewiadomo kiedy. Nie mogę się z tym pogodzić. Żeby chociaż odszedł na którąś z chorób. A on odszedł przez cholerną zabawkę... [/h]
  21. Nowotwór i marskość wątroby...
  22. a jak na szelkach z tym podduszaniem?
  23. [h=6]Dobra. Idziemy pod prąd. Zdecydowalyśmy o pójściu w stronę komórek macierzystych. Dzisiaj o 13:30 w lecznicy będzie właściciel banku, który jest żywo zainteresowany przypadkiem Roja i widzi szanse pomocy mu w swojej dziedzinie. Ma wybrać metodę najlepszą dla Rojskiego:) Skoro Roj chce, to nie odmówimy mu chyba pomocy w dalszym życiu? Ale w zwiazku z tym zwracam się po raz kolejny z prośbą o wsparcie finansowe. Własnie odebrałam z lecznicy rachunki na ok 2 tys. Czyli na leczenie do chili obecnej poszło już ok 5 tys. Komórki macierzyste, to droga sprawa. Ten pies będzie potrzebował długofalowego wsparcia, żeby go postawić choćby na wózku. Bardzo proszę osoby, którym bardzo zależy na jego losie o kolejną pomoc w tym zakresie. [/h]
  24. Z Iwoną zgodnie doszłyśmy dzisiaj do wniosku, że ROj jest typowym przedstawicielem swojej płci: niezdecydowany (nie wie czy chce tu zostać, czy odpocząć) a na dokładkę chyba mu się podoba jak wokół niego skaczą....;) Iwona ma ciężki orzech do zgryzienia. Z chodzeniem coraz gorzej, w znaczeniu, że coraz mniejsze szanse chyba. Wewnętrzenie: trzeba będzie sprawdzić obraz krwi ale gorączki nie ma. Jak mnie zobaczył, to ośmielam się twierdzić, że się nawet ucieszył:), w każdym razie był ożywiony. Że nie wspomnę, że pacnął ogonem (chociaż podobno nie ma z tyłu czucia) jak wróciła Iwona. Trudno to nazwać machaniem ale ewidentnie ogon się uniósł i opadł:) Wcina aż miło popatrzeć. Iwona zmusza go do ruchu wabiąc świeżą wołowinką:) Wołowinka jest pyyycha. Suche żarcie, namoczone z lekka też jest super. Zresztą zobaczycie sami. Naprawdę nie wiem co z nim począć, mógłby się chłop określić, zanim wykończy Iwonę nerwowo i fizycznie
×
×
  • Create New...