Jump to content
Dogomania

JunaN

Members
  • Posts

    109
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JunaN

  1. acha... dzięki za odpowiedź, ale i tak nadal nie ogarniam tej sytuacji.
  2. asiamm , to strasznie przykre, co piszesz. Ja bardzo przeżyłam ten atak na mnie, chociaż to było tylko na forum, a jak pomyślę, że ktoś by tak naskoczył na mnie w realu, jak na Twoją znajomą, to aż mi ciarki przechodzą. Do tej pory wszystkie osoby, z którymi miałam kontakt w schronie, zarówno pracownicy jak i wolontariusze, były bardzo sympatyczne, ale jak widać są beznadziejne wyjątki. Takie osoby nie działają dla dobra psów, tylko chcą zaspokoić jakąś swoją chorą potrzebę "posiadania" schroniskowego psa na wyłączność. Tak jak niektóre matki, które kochają zaborczą miłością swoje dzieci i nie chcą ich stracić, więc na przykład psują im związki (bo nikt dla synka nie będzie tak dobry jak mamusia) i generalnie niszczą im życie. Mam nadzieję, że Twoja znajoma się nie zrazi, ale jeżeli tak, to wcale jej się nie dziwię :(
  3. rozi mam nadzieję, że pisząc "osobiście" masz na myśli priva, bo na żywo to ja się z tą wolontariuszką wolałabym nie spotkać. Wiesz ja spokojna dziewczyna jestem, kłócić się nie lubię i nie umiem, więc zwyczajnie bym się bała ;) jeszcze z liścia bym dostała ;)
  4. heheh dokładnie ;) raz wspomniałam, że byłam z Rzepkiem na spacerze, a tu proszę już afera na skalę międzynarodową i zaraz biedne psisko będzie miało na boksie napisane, że może wychodzić tylko z wolontariuszką, behawiorystą, Biurem Ochrony Rządu i Strażą Marszałkowską ;)
  5. Wiecie co, ja naprawdę, nie rozumiem jak można mówić, że spacer w weekend to regularne wyprowadzanie psa. Takie osoby jak Darek, Jadzia, czy Piotr, którzy są w schronie praktycznie codziennie, to rozumiem, że mogą powiedzieć, że ich podopieczni mają regularne spacery i żeby im się nie mieszać. Ale jakim trzeba być egoistą, żeby myśleć, że jak się zajrzy do schronu w weekend, to już psu ma wystarczyć i innym od niego wara. Przecież te biedne psy tylko siedzą w tych swoich kojcach i żebrzą, żeby je wyprowadzić. A ich jedyna aktywność to skakanie na budę i na ziemię, na budę i na ziemię, na budę i na ziemię, i tak przez cały tydzień, aż przyjedzie sobota czy niedziela i przyjedzie ich wolontariusz i je wyprowadzi. Przecież po dłuższym czasie takiego funkcjonowania tym psom nawet najlepszy behawiorysta już nie pomoże, bo one po prostu zwariują. Ja naprawdę rozumiem, że większość ludzi w tygodniu pracuje i mogą być tylko w weekend, więc tym bardziej powinni się cieszy, że ktoś jeszcze tymi ich ulubieńcami się zajmuje, że ktoś im zapewnia jakąś rozrywkę od tej schroniskowej monotonii. I tak zresztą właśnie jest. Ci wolontariusze, z którymi rozmawiam są szczęśliwi, jak widzą, że ktoś jeszcze wyprowadza ich psy. Naprawdę nie rozumiem tego ataku na mnie. Nie wywlokłam Rzepka na siłę, nie znęcałam się nad nim przez godzinę i nie odniosłam go w stanie agonalnym do kojca. Byliśmy na kilku super spacerach, na których pies się rozruszał, był wesoły i nic dziwnego w jego zachowaniu nie zauważyłam. Był zadowolony ze spaceru i z pieszczot, bo to pies bardzo wesoły i potrzebujący ruchu, czułości i człowieka częściej niż raz w tygodniu.
  6. Byłam z Rzepkiem w poniedziałek i dzisiaj i w międzyczasie nikt nie zaznaczył, że był z nim na spacerze, więc rozumiem, że regularne spacery oznaczają jeden spacer tygodniowo. Z Rzepkiem nie miałam najmniejszych problemów. To jeden z "łatwiejszych" psów jakie miałam okazję poznać w schronie. Sytuację z kretem opisałam jako coś zabawnego, bo każdy z przechodzących psów się nim interesował i go chwytał pyskiem, ale widzę, że poruszyło Cię to bardzo głęboko ;) Ale oczywiście możesz być spokojna, skoro jesteś jego wolontariuszką, to ja nie mam zamiaru Ci przeszkadzać ani utrudniać niczego. Nie będę brała już Rzepka na spacer. Szkoda, że nie było wcześniej żadnej informacji, że to taki trudny pies, bo bym się na niego nie porywała. Mam nadzieję, że nie zniszczyłam mu doszczętnie psychiki.
  7. Taką mam refleksję... Powiedzmy, że jakaś wolontariuszka ma w swoim rejonie 15 psów i to jest maksymalna liczba, którą jest w stanie wyprowadzić. I jednego z tych psów przenoszą na geriatrię do sali z 3 innymi psami. I co ona ma zrobić? wszystkich psów z sali nie wyprowadzi, bo po prosu nie zdąży. To co ma tego swojego psa z rejonu olać, Czy lepiej żeby wyprowadziła tylko jego? A może te 3 pozostałe też są wyprowadzane przez swoje wolontariuszki z byłych rejonów tylko w innym terminie. I jeżeli one przestaną przychodzić do tych "swoich" psów, bo im się powie, że albo wszystkie albo żaden to kto na tym właściwie skorzysta?
  8. Super, że Zuzia trafiła do Kima. Mam wrażenie, że właśnie dzięki niemu stała się odważniejsza, Postępy są gigantyczne. A tak jest wpatrzona w Kima, że nawet załatwia się jak on a nie jak sunia ;) Graffi jest niesamowity. Ma 12 lat a wygląda i zachowuje się jak szczeniak. Świetny pies. Nie mogę zrozumieć dlaczego Knopers nie ma domu. Wiadomo, że małe psy stosunkowo szybko są adoptowane, a dlaczego on nie? Przecież jest maluchem i jest cudowny, sama słodycz. Miłek wiadomo pieszczoch i cudo, ale do innych psów bandzior ;) dowiedziałam się, że kiedyś pogryzł wielkie psisko, chyba Wafla o ile się nie mylę. W salce maluchów takie genialne psy teraz są. Ta wilkowata Sonia i to takie rude, śliczne psisko, ale już mi czasu nie starcza żeby je wyprowadzić. Wiecie Monor taki biedny staruszek, ale on naprawdę jest silny. jak na spacerze poczuje jedzenie to ledwo co daję radę go odciągnąć. Dzisiaj tak się do siebie przytulaliśmy, że mało mnie nie przewrócił ;) to straszny pieszczoch. A Daisy i to jej zamiłowanie do noszenia w pysku obojętnie czego... A to butelka, a to ogromna gałąź. Zawsze coś się znajdzie ;) Naprawdę całe tomy można na ten temat napisać.
  9. Ja też się w amstaffach nie specjalizuję ;) wyprowadzam starowinkę Monora, no i Daisy, która jest pełna energii i silna i trochę ciągnie, ale tak, że jestem w stanie ją utrzymać i poza tym jest posłuszna. A ta biała jest bardzo fajna, wesoła, przymilna tylko, no mówię, za silna.
  10. A to bardzo możliwe, że był już po kastracji. Nie wchodziłam do tamtej sali, tylko mi gdzieś tam mignął, sporo psów tam teraz, a myślałam, że po kastracji będzie w szpitalu.
  11. Przemokłam dzisiaj jak nieboskie stworzenie, ale 10 psów miało dzięki temu uśmiechnięte pyski ;) tak się dzisiaj złożyło, że Szarusia, Kima i Zuzię wyprowadziła wolontariuszka Agnieszka, więc żeby przeczekać aż wet skończy na geriatrii wzięłam na spacer Rzepka 0718/14, który ma kojec przy wejściu do geriatrii i od dawna się na niego szykowałam, bo jakoś chyba nieregularnie miał spacery. fajny pies. Jedyny incydent polegał na tym, że znalazł nieżywego kreta i oczywiście natychmiast miał go w pysku ;) ale jakoś go odciągnęłam w końcu. W sali Miłka dwa nowe psy. Przeniesiony z rejonu Graffi 1148/13 ma 12 lat jest przepiękny, ale okropnie chudy. Bardzo wesoły, a na spacerze tak się cieszy i taki jest rozbiegany jakby to był jego pierwszy spacer w życiu. Druga to biała amstaffka. Bardzo miła i pieszczoch, ale niestety dla mnie za silna. Przeczołgała mnie nieźle W salce maluchów dużo nowych mordek i to wcale nie takich małych, ale nie wychodziłam dzisiaj z nimi. Ten sznaucerek cały czas jest. nie poszedł na kastrację. Była też Marta i wyprowadzała jak zwykle psy z salek wilczurowato-niewilczurowatych że tak to nazwę ;)
  12. Astor jest wilczurowaty, ale nie wiem czy miał operację. Na geriatrii jakoś od niedawna.
  13. No właśnie ciasno się w tej sali zrobiło. Mam trudności żeby "wydobyć" stamtąd pojedynczego psa. Pokera i Daga to już jestem pewna, więc wiem, że mogę je pociągnąć, czy wnieść ;) do sali. Ale teraz do wyjścia pcha się też Astor i jest taki tłok (każdy wie, że już sam Poker wystarczająco blokuje wyjście ;)), że właśnie miałam takie obawy żeby to się jakimś dziabnięciem nie skończyło.
  14. A i jeszcze muszę wspomnieć o tym Zefirze/Astorze z salki Daga. Nie byłam z nim na spacerze, ale następnym razem go wezmę. Lizał mnie po ręku przez kratę, tak delikatnie. Jest świetny.
  15. a co to za sunia? jak wygląda?
  16. Ta sunia od Kima to Zuzia 1874/14. Przecudowna, delikatna, na spacerze ogon cały czas podwinięty i wolniutko idzie, ale widać postępy, bo już wącha, a nie tylko idzie. Kilka razy przykucała, żeby się załatwić, ale zawsze coś ją wystraszyło, ale wydaje mi się, że w końcu się trochę udało ;) Wpatrzona w człowieka i bardzo kontaktowa. A w klatce ogon lata jak szalony i widać, że dobrze się czuje. Z Kimem są jak starzy przyjaciele ;) Podobno miała straszną żółtaczkę.
  17. Milek najpierw był tam, gdzie maluchy, ale z kimś tam się pobił ;) i opiekunka przeniosła go do sali Lady. Myślałam, że on tak tyje, a dopiero potem dowiedziałam się, że to wodobrzusze. Świetnie, że ktoś się nim zaopiekował.
  18. pozostałe adopcje oczywiście też super :) co do czarnej suni, to byłam pewna, że szybko ktoś ją wypatrzy. Bartuś jest świetny, tylko myślałam, że ludzi zrazi, to chore serce, ale widać nie ;)
  19. co fakt, to fakt ;) ale ja się cieszę dlatego, że Fiołek to świetny pies, z którym bardzo się zakumplowałam i czekałam kiedy wreszcie nastąpi info o adopcji :) podobno adoptowała go jakaś pani weterynarz i bardzo dobrze trafił :)
  20. Beat2010 sorki ale nie załapałam, co napisałaś o Fiołku i tej czarnej suni.
  21. Nie mylić Miłka z Milkiem ;)
  22. A ta wizyta Ząbka w kociarni już tak mnie ucieszyła. Już czekałam na informację, że Ząbek w domu. Na tym ostatnim zdjęciu z piatku, które Paula zamieściła, on ma takie oczy. Coś takiego jest w tych oczach łagodnego, wyrozumiałego. Jakby wdzięczność za chęć pomocy, za ten czekający dom, za okazaną dobroć, ale i też świadomość i pogodzenie się z tym, że już nie ma czasu na pomoc, na ten czekający dom, na nic.
  23. Domyślam się, że eksperymenty na zwierzętach były przeprowadzane ;) i jak Ząbek dogaduje się z kotowatymi? ;)
×
×
  • Create New...