-
Posts
526 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by slapcio
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
slapcio replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Napisałam conieco, po świętach trzeba będzie troszkę zmodyfikować, ale na razie proponuję taką wersję: [CENTER][B][COLOR=red][FONT=Myriad Web]POMÓŻ LISICZCE OSWOIĆ CZŁOWIEKA ;-) !!![/FONT][/COLOR][/B][/CENTER] [FONT=Myriad Web][SIZE=3]Lisiczka to cudowna młodziutka suczka. Ma około roku. Ostatnie kilka miesięcy spędziła w schronisku w Uciechowie. Tam jest bezpieczna, ale nawet najlepsze schronisko nie jest dobrym miejscem dla przerażonego psiego dziecka…[/SIZE][/FONT] [FONT=Myriad Web][SIZE=3]Tak naprawdę nikt nie wie jak wiele Lisiczka przeżyła, zanim razem z mamą i kilkoma innymi pieskami trafiła do Uciechowa. Wiadomo tylko, że została odłowiona wraz z grupą psów dziko żyjących w lesie na poligonie. Na pewno nigdy przedtem nie miała szansy poznać dotyku ciepłej ludzkiej ręki, nie wiedziała jak to jest z pełnym brzuszkiem ułożyć się u stóp swojego pana lub pani… a jeszcze lepiej na kolanach albo kanapie… [/SIZE][/FONT] [FONT=Myriad Web][SIZE=3]Lisiczka bardzo boi się ludzi. Ten strach odbiera jej szanse na dom – bo kto zauważy malutką sunię, która na widok człowieka ze wszystkich sił stara się ukryć w najdalszym kącie? Tymczasem wystarczy spędzić z małą troszkę czasu, aby wrodzona ciekawość sprawiła, że zacznie podchodzić, obwąchiwać, by w końcu domagać się pieszczot… Strach walczy w tym małym ciałku z ogromną potrzebą kochania człowieka!!! Pozornie trudne zadanie, jakim jest przekonanie Lisiczki że człowiek to w gruncie rzeczy dobre duże zwierzę, wymaga jedynie trochę czasu, cierpliwości i konsekwencji…[/SIZE][/FONT] [FONT=Myriad Web][SIZE=3]Lisiczka otrzymała w schronisku sympatyczne przezwisko „błotniarka” ze względu na upodobanie do kąpieli błotnych ;-) Tak naprawdę właśnie w swoim ulubionym bajorku czuje się bezpieczna. No a poza tym dama musi dbać o urodę![/SIZE][/FONT] [FONT=Myriad Web][SIZE=3]Nadchodzą Święta… tradycyjnie przy każdym stole zostawiamy puste nakrycie dla zbłąkanego człowieka. A dlaczego nie przyjąć w ten czas samotnej, malutkiej suczki? Odwdzięczy się bezgraniczną miłością, czyli tym, co jest istotą Bożego Narodzenia…[/SIZE][/FONT] [FONT=Myriad Web][SIZE=3]Mała Lisiczka tak bardzo potrzebuje domu… Może to Ty jej go dasz? Może to Ty sprawisz sobie najwspanialszy prezent nie tylko na święta, ale też na wiele najbliższych lat? Zyskasz wesołą, zabawną, oddaną przyjaciółkę na spacery i naturalny grzejniczek na chłodne zimowe wieczory ;-)[/SIZE][/FONT] [FONT=Myriad Web][SIZE=3]Poszukujemy odpowiedzialnego opiekuna dla tej przemiłej, ślicznej suni – dlatego warunkiem adopcji jest sterylizacja. Schronisko pokryje koszty zabiegu. Niestety ze względu na brak warunków do rekonwalescencji po operacji nie można jej przeprowadzić już teraz.[/SIZE][/FONT] [CENTER][B][COLOR=blue][FONT=Myriad Web][SIZE=3]NIEŚMIAŁA PIĘKNOŚĆ PROSI O MIEJSCE PRZY ŚWIĄTECZNYM STOLE!!![/SIZE][/FONT][/COLOR][/B][/CENTER] -
A to super :) Swoją droga niektórzy mają w sobie cos takiego, że szybko zdobywaja zaufanie zwierzaków... W takim razie czekam na dobre (mam nadzieję) wieści. Jakbym była potrzebna to tak jak napisałam - piątek i sobota.
-
Dobra, mam jeszcze jedną dawkę sedalinu. To teraz proszę o KONKRETY [B]KTO POMOŻE[/B], bo nie widzę szans na złapanie małej bez pomocy jeszcze kogoś :shake: . Jeśli nikt sie nie zgłosi to bez sensu jest żebym w ogóle tam jechała i dawała suni leki, to przecież nie jest obojętne dla organizmu. Dla mnie wchodzi w grę akcja jedynie w ten piątek lub sobotę (rano), potem być może wykroję jakiś dzień w tygodniu przedświątecznym jeśli w ogóle będę w okolicy. Tylko że do tej pory może sie nie tylko już znacznie ochłodzić, ale też może się juz zacząć normalny szybki ruch, bo remont drogi na tym odcinku już chyba skończony. Rozumiem że żadna z osób które deklarowały pomoc w ten weekend nie była w Kogutku?
-
Czy ktoś był w Kogutku w weekend? Angie123?
-
Dla odmiany mnie w ten weekend nie będzie. Skontaktuj się z p. Danutą jeśli chcecie spróbować same. Myslę że przy braku sprzętu bez wspomagania farmakologicznego się nie obędzie. Najlepiej żeby był jeszcze ktoś - może udałoby się okrążyć sunię i zagrodzić jej jakoś drogę ucieczki (np z użyciem palet które tam niedaleko leżały, może jeszcze nie sprzatną ich do weekendu). Do tego naprawdę przydałoby się kilka (4-5) osób, bo suczka raczej słabo reaguje na uspokajacze.
-
Niestety nie :( Wydawało się że suczydło jest już tak naćpane że usypia, ale jednak jak przyszło co do czego zwiała z prędkością światła i niestety udało jej się gdzieś skutecznie ukryć. Trzeba będzie jeszcze raz spróbować, ale konieczne byłoby kilka osób do łapania. Suczka jest rzeczywiście maleńka, młodziutka i śliczna!!! Ale jest bardzo sprytna zołza - niestety dla nas i samej siebie :(
-
Trzymajcie... Jutro mam się spotkać z p. Danutą w Kogutku...
-
Pixie - nie mam możliwości widzieć się z tym gościem bo z pracy się nie wyrwę. Jak się nie uda złapać piesy to wtedy będę nad tym myśleć - chyba że dziewczyny coś wymyślą. Wstępnie na łapanie suni umówiłysmy się z p. Danutą na sobotę rano, żeby mogła ją od razu wziąć. Ale to też jeszcze nie wiadomo na 100% bo ja dla odmiany nic planować nie mogę.
-
Ale tu cisza... Mam wrażenie że jakoś wszyscy zapomnieli o suni :( Robotnicy kończą w tym tygodniu - od przyszłego nawet nie będzie kto miał nakarmić małej, a ma się zdecydowanie ochłodzić. Zresztą - wyremontują drogę, samochody przestana jeździc po 30 km/h, tylko znacznie szybciej. To zbyt niebezpieczne. Sunia nie może tam dłużej zostać. Jestem w stałym kontakcie z p. Danutą, była u suni w sobotę. Wciąż jest zdecydowana ją przygarnąć. Ponieważ jak widzę zostałam sama z tym problemem (nikt też nie może pomóc w temacie klatki-łapki a ja nie mogę cały dzień siedzieć na necie i szukać) w przyszłym tygodniu lub jeśli się uda w weekend spróbujemy podać suce sedalin razem z karmą i spróbujemy ją złapać "ręcznie". [B][SIZE=4][COLOR=lime]CZY KTOŚ ZE MNĄ PODJEDZIE POMÓC???[/COLOR][/SIZE][/B]
-
Hej hej, czy ktoś tu poza mną jeszcze zagląda?
-
Hej, napiszcie proszę czy ktos moze tam podjechac w weekend? Moze razem z P. Danuta, która wybiera się w sobotę do Kogutka?
-
Sunia się pokazuje nieregularnie, zwykle ja widzą jak przebiega, nie je przy nich, resztki są po prostu dla niej zostawiane. Jeśli chodzi o Twój pomysł Misieek - ja nie mam możliwości wyrwać się z pracy na sygnał, zwłaszcza że przez te przebudowy pokonanie tych kilku km to nawet 20 minut w jedną stronę. Plus akcja. Plus umieszczenie gdzieś suczki zanim P. Danuta nie przyjedzie. Dla mnie niewykonalne. Może ktoś z Waszych znajomych ma bardziej "elastyczny" plan dnia? :( Czy ktoś może skombinować jakąś siatkę? Przekopałam chałupę ale nie posiadam nic co by się nadało. Co sądzicie o metodzie z dragami? Ale to też wymaga codziennego dokarmiania o stałej porze, żeby ja przyzwyczaić... Przykro mi, ale sama niewiele tu zdziałam :shake:
-
Paletka może i wejdzie jak mi się uda w końcu siedzenia tyle złożyć ;) ale nie wiem czy to ma sens - o te cegły oparte są takie kawały płyt dachowych falistychi to towrzy taką jakby "budę". Straszny to syf (tak mi się wydawało że to może być azbest), ale jest znane dla suczki. Gdyby udało się przekonać panów którzy tam pracują, żeby chodzili i tam zanosili resztki... inaczej może nie miec wystarczającej "motywacji". Nie pomyślałam o tym :oops: Tyle że nie wiem czy będzie im się chciało wszystkie resztki po kilkaset metrów nosić... Co do drugiego pytania: po tej stronie drogi co leżą cegły zabudowania są dopiero kawałek dalej, a tu są łąki/pola na skraju lasu. Po drugiej stronie drogi są domu, a za nimi rozległe tereny rolne - prawdopodobnie sunia też tam przebywa.
-
No więc - wróciłam jakieś pół godziny temu... Wiadomości 2 - dobra i zła. Dobra to ta, że sunia tam wciąż jest (dzisiaj rano ja widzieli) i ma co jeść - panowie pracujący przy budowie zostawiają jej specjalnie resztki z obiadu. Widać że przejmują się losem psinki... Zła to ta, że widują ją nieregularnie, nie trzyma się jednego terenu i jest bardzo płochliwa. Podobno przemieszcza sie wręcz galopem, omijając ich szerokim łukiem :( Ja jej dzisiaj nie znalazłam, chodziłam po okolicy do zmroku, ale jedynym efektem są przemoczone buty... Koło tych cegieł o których mówiła P. Danuta przy krzakach leżą jakieś miski i kocyk, nie wiem - może ktoś dokarmia... Ja też zostawiłam tam troszke jedzenia. P. Danuta powiedziała, że w sobote postara się tam podjechać. Niestety cos mi się wydaje, że bez codziennego przyjeżdżania z karmą i "oswajania" psicy, a przede wszystkim obkukania jej kryjówek i zwyczajów niewiele zdziałamy... :shake: Tyle że tego ja nie dam rady zrobić, zwłaszcza sama. Wykroje najwyżej ze 2 popołudnia w tygodniu. To blisko Olkusza (kilka km) ale teraz wskutek przebudowy drogi jedzie się tam długo a dzień coraz krótszy... Co robić?!?
-
Ja w weekend nie pomogę niestety z transportem bo mnie nie ma... Dzisiaj mam przy sobie trochę żarełka dla suni, jadę tam po pracy. Rozmawiałam też z siostrą (wet), bo innego pomysła mam. Spróbuję w przyszłym tygodniu dodać jej do jedzenia środki uspokajające, może ją to nieco otumani i ułatwi złapanie... Niestety Anka mówi że działają one bardzo różnie - od zasadniczo żadnego efektu po zaśnięcie psiaka (no, gdyby się kimnęła to w ogóle byłoby superek, byle wczesniej nie zwiała i nie schowała się gdzieś). Czy ktoś ze mną podjedzie na "akcję" w przyszłym tygodniu? Dragi działaja 20-30 minut po podaniu, trzeba obserwować sunię żeby nie zwiała do tej pory. [B]Gandzia[/B]? Jak na przykład z poniedziałkiem-wtorkiem? :razz: Co w ogóle myślicie o takim planie?
-
[COLOR=red][B]Czy jest jeszcze ktoś kto jeździ trasą Olkusz - Kraków?[/B][/COLOR] Teraz tak szybko się ściemnia że naprawde potrzeba szczęścia żebym mogła sunię wypatrzyć jeżdżąc tam czasem po pracy... Najwieksze prawdopodobieństwo spotkania suni jest mniej więcej naprzeciwko zajazdu "Tadeusz" przy trasie... Proszę, rozglądajcie się za nią jeśli ktoś jeździ... Pani Danuta jest załamana... choroba nie pozwala jej przyjechać szukać psa - jesli my nie pomożemy to kaplica :( Rozmawiałam z nią - podobno policja obiecała pomoc, ale to może sie odbyć tylko w ten sposób że dzwoni się do nich po zlokalizowaniu psa i zaraz odbiera... Niestety to były tylko obiecanki w rozmowie z P. Danutą, nie wiadomo jak realnie to wyjdzie (i czy jakikolwiek sprzęt mają) - no, ale zawsze to jakiś punkt zaczepienia. W każdym razie jeśli uda sie złapać małą to w tym samym dniu będzie w swoim domku, to ogromna szansa dla niej... [B]Gandzia[/B] może się wybrać ze mną dopiero w przyszłym tygodniu, ale jesli nikt nie da rady tam podjechać wczesniej to nie ciężka sprawa - nie wyrwę się z biura wcześniej niż przed 15, a to juz bardzo mało czasu do zmroku :-( [B]Misieek[/B] - czy dałabyś radę choć w sobotę i niedzielę wystawić żarełko dla suki? - po drugiej stronie trasy za zajazdem (patrząc od Olkusza) leżą jakieś pustaki, tam by można spróbować, tam sunia bywała... Może zacznie się tam regularnie pojawiać, to bardzo ułatwiłoby sprawę... Jutro spróbuję to miejsce dokładnie zlokalizować.
-
Też pisałam do gandzi, ale z tego co widziałam na dogo nie było jej od niedzieli, więc chyba na necie jest nieregularnie. Nie wiem, jakby co podałam w któryms z wczesniejszych tel do mnie.
-
Z misieek rozmawiałam w zeszłym tygodniu - ona moze tylko w weekendy, mnie w weekendy zwykle nie ma. I to nie jest moje "niechciejstwo" a na to wychodzi :-/ Ja w pracy od 4 miesięcy wykonuje pracę dwóch osób więc siłą rzeczy w domu też muszę... Czasem późno wychodzę z pracy, zawsze z papierami "na wynos". Nie jestem w stanie tam jeździć codziennie... Określiłam w jakim zakresie aktualnie mogę pomagać, po prostu wiecej czasu nie dam rady poświęcić... Nie posiadam tutaj też żadnych znajomych którzy by chcieli pomóc - i tak mają mnie za wariatkę ;-) . Póki co wiem, że sunia "bywa" w okolicy. Ostatnio się tam przejechałam, ale nie widziałam jej.
-
Oki, potrzebuję koniecznie pomocy do łapania piesy i przy transporcie. Domek czeka. Pani powiedziała ze po nią przyjedzie. Tylko jak ją złapać? Nie mam możliwości skombinowania żadnego sprzętu. Pomocy!!! Pomysłów!!! Pewnie Wy robiliscie juz takie rzeczy - jak sie do tego zabrać??? Ja dysponuję czasem jutro po południu, w piątek mogę wyrwać się tylko chwilkę (15-16), potem dopiero poniedziałek... Czy ktos może mi (a właściwie suni) pomóc??? Jeśli dzisiaj ktoś może, zrezygnuję z wyjazdu do Krakowa żeby spróbować... Muszę wiedzieć przed 14...
-
Nie całkiem tak że nie zagląda. Nie piszę jeśli nic nowego nie wiadomo. Z misieek rozmawiałam w piątek. Niestety ona ma czas tylko w weekendy, u mnie zasadniczo tylko w tygodniu jest taka mozliwość. Byłam dzisiaj w okolicy Kogutka trochę sie rozejrzeć, ale nie widziałam suni... Być może jutro po pracy bedę jechać do Krakowa to po drodze stanę i jeszcze spróbuję, na ile sie da przed zmrokiem. Nie mam tylko pojęcia jak miałabym ją złapać, skoro na jedzenie nie da się jej zwabić. Czy wiadomo co dalej z pieskiem? Czy ta pani ją weźmie?
-
No więc jak robimy z tym psem? Ktos musi ze mna tam podjechać - jedno to odebranie psa, drugie - po prostu boje sie jechac z obcym zwierzem w aucie. Nie wiadomo jak sie zachowa no i nie moge sobie pozwolić na zniszczenia w samochodzie. Na dogo bywam teraz rzadko, ale macie mój telefon. Na przyszly weekend jadę do Katowic wiec wtedy byłaby mozliwośc wziąć tam psiaka. Jeśli musiałabym jechac gdzieś ekstra, to niestety bede musiała prosić o dołożenie się do paliwa bo jestem juz po uszy w długach :flaming: (oczywiscie do Jaroszowca nie ma sprawy) W przyszłym tygodniu pracuje juz "normalnie" więc po południu mozna kombinować. Tylko jak rozumiem na razie nie ma dla niego opcji...:-( Wśród moich znajomych nikt sie nie zgodził na przechowanie... Czy odwiezienie go do jakiegoś schroniska nie było by mimo wszystko lepsze??? Tylko do którego? :shake:
-
Kogutek jest dokładnie w przeciwnym kierunku, ale to blisko, mogłabym podjechać. Tyle że pola w Kogutku chyba dość rozległe a ja zaraz (do godziny) muszę wyjechać. Nie zdążę ich obejść i sprawdzić. Niestety z wątku nie wynika - co dalej. Nikt sie ze mną nie kontaktował więc co ja mam sama wymyśleć? Komu psa odwieźć jeśli uda sie złapać? Czy ta pani o której była mowa ją chce, czy nie? Skąd ona jest?