-
Posts
33916 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Maupa4
-
.... a poza tym .... byłam dzisiaj u mojego weta i decyzja o uśpieniu ZAWSZE należy do właściciela zwierzaka a nie lekarza ... wet na podstawie tego co widzi ("obiekt" + WYNIKI badań) ma obowiązek przedstawić WSZYSTKIE możliwości ... i dopiero podejmuje się decyzję i to nie też od razu (no chyba że przynosi się zwierzaka w stanie b.złym (stan zły nie dotyczy problemów z chodzeniem i chorobami skóry takie rzeczy się leczy, a sposób leczenia zależy od "zasobności kieszeni") czyli że w przypadku Ognika należało tylko chcieć ...
-
Atenka - cieszymy się że to nie babe.... i że rtg w porządku - to może będzie tak jak z Killerem - nie wiadomo dlaczego taki "brzuszny kryzys", a teraz już od 7 miesięcy spokój (odpukać - bo jeszcze ten nasz hipochondryk usłyszy że jest zdrowy :))
-
Lorinden-n jest sterydowym lekiem (maścią) na wszystkie "zaczerwienienia" alergiczne (te na łapach też a nawet jak się robią w fałdach przy pysku - tylko trzeba uważać żeby nie wsmarować w oko). Te zastrzyki które dostają nasze psy a które tak "cudownie" działają to sterydy (jedni aplikują łagodniejsze a inni od razu "z grubej rury"). Po sterydach więcej pijemy ale i automatycznie więcej sikamy :) Tak więc Cwikson (chyba dobrze napisałam) twój piesek dostał sterydka i musisz się pogodzić z tym że czasem "nie doniesiecie na dwór" (my wypadamy za drzwi - dobrze że drzewo metr od domu i stajemy i lejemy, lejemy,lejemy, lejemy, lejemy .... inni daawnooo już poszli). oooooo!!!! dopiero teraz zauważyłam jak dawno to pisaliście ...
-
Atenka - jak się będziesz widziała z wetem to mimo wszystko powiedz o tym kleszczu ... nie zaszkodzi ... Ja wczoraj byłam u weta ze wszystkimi ... chłopaki są zdrowe więc jak przyszłam z trzema buldogami to facet zapytał się "a tym co??"... A ja "taki upał, ziają jak wściekłe to może by pan zobaczył czy z sercem wszystko ok ?" ... nie było problemu - najzwyczajniej w świecie osłuchał ich ... i chłopaki w ramach siusianka zostali przebadani w najprostszy sposób ... nie zaszkodziło a ja jestem spokojna A ty powiesz:" ma problemy takie i takie i ... dwa tygodnie temu miała kleszcza ..." i wet zacznie kombinować, że jak nie to to może to ... trzymamy kciuki
-
Straż nie miała kasy ... no to może nie powinni w pierwszej kolejności kupować mundurków ... a na serio - każdy z nas ma zawsze coś w kieszeni ... poza tym są "talony na leczenie" (jeżeli w mojej okolicy panie zajmujące się bezdomnymi kotami mają takie na sterylki i leczenie to chyba i oni mają możliwośc takie mieć) ... poza tym istnieje coś takiego jak "termin płatności" - ja, Ty, My musimy płacić od razu w lecznicy, chociaż też nie zawsze (jakie tu ludzie mają długi w lecznicach za leczenie bezdomnych zwierząt ... ja też czasem jak usłyszę ile mam zapłacić to nie mam przy sobie tyle, jeżeli do mnie mówią "przyniesie pani jutro"... to oni nie mogli zapłacić ZA LECZENIE (czynność długotrwała) pod koniec leczenia ... to też się praktykuje)... Zabrać do domu ... no z tego co zrozumiałam czytając wątek to ten pies nie pojechał z jednej lecznicy od razu do drugiej ... on k...a gdzieś był, przecież nie w bagażniku, nie przywiązany do płotu... Wyście tym psem zajmowały się od początku...wystarczyło chyba Was tylko poinformować i zaraz by się zrobiło zbiórkę forsy, poszukałoby się domu choć na jedną noc ... i k...a byłby czas na załatwienie czegokolwiek ... i pies by żył .... Tylko po co wyciągało sie go z tych bagien ... przy tym jak zadziałała SdZ to może powinni go od razu na miejscu utopić ... i też by było "po kłopocie" (bo nie mamy kasy, bo nie mamy domu, bo jest upał, bo on wygląda obleśnie)... Ja nie wymagam cudów (bo nie mam takiego prawa) - ja proszę tylko żeby MYŚLEĆ - to naprawdę nic nie kosztuje (a codzienny trening szarych komórek tylko wychodzi na zdrowie)
-
Aga - ja cały czas się upieram że jednak z tym psem pojechała konkretna osoba i to jednak ona podjęła decyzję (pytanie tylko dlaczego) ... nawet jeżeli Janda "kazał" przez telefon to tylko ta osoba wie co usłyszała przez telefon ... i to była jej decyzja ... jej sumienie kazało zrobić to a nie co innego ... a jakby nie uśpiła to wywalili by ją z pracy ???
-
Nie straszmy Atenki - tylko że własnie na dobrą sprawę to ta babeszjoza wygląda jak jakieś cholerne strucie-zatrucie pokarmowe ... tylko że z gorączką ... a po tygodniu czy dwóch nie pamięta się o kleszczach ... ale się leczy i to jest najważniejsze ... a poza tym nie każdy kleszcz ją nosi-przenosi ... babeszjoza była sugestią weta, gdy zobaczył jaka była gorączka i dlatego kazał się pytać o kleszcza ...
-
Beatka - jakbym się obraziła to bym się nie pytała : ja czy ona ??? :) w sumie zawsze mamy jakiś tytuł ... Będziemy miały dla was zdjęciową niespodziankę, ale to dopiero w przyszłą sobotę jak dzieci wrócą z Mazur - dziewczyny zrobiły Monie taaakie zdjęcia że moja pierwsza reakcja była ..."Chryste Panie...co to jest?" Zobaczymy jaki wtedy zdobędziemy tytuł - bo napewno nie "miss obiektywu"
-
Ja czy Mona ?????
-
O nieeeee!!! Nikt nie będzie odbierał Monie zaszczytnego tytułu "świnki wietnamnki zwisłocycuszkowej" ... a zwłaszcza "jakieś małolaty" ....:) a z resztą - jak tam sobie chcecie .... bo my jesteśmy coraz piękniejsze !!! i powoli coraz mniej nam zwisa !!!
-
Zjadły, zjadły ... Babeszjoza "praktyczna" u setera gordona mojej koleżanki wyglądała tak: po spacerku "wymiotnął" sobie, trochę wymiotował później, nie chciał jeść a jak zjadł to zwracał (ale nie "dramatycznie"),niby pił ale nie specjalnie, nie sikał a jak zrobił siusiu to miało kolor ciemnej herbaty, kupy powiedziała że właściwie nie miała się do czego przyczepić: miał rozwolnienie ale znowu nie "dramatyczne" (no nie normalna kupa ale też nie lało się z niego), był słaby i miał gorączkę ... Babeszjoza zaczęła się po 7-10 dniach od chwili gdy ściągnęli z niego opitego kleszcza ... swoje psy "zakraplają" Frontlainem (oni mają dwa setery gordony i jeden z ich psów miał już dwa razy babeszjozę) Atenka - tylko nie panikuj ... to nie musi być babeszjoza ...
-
Dobra czas minął ... poszłam sama .... Atenka - jeżeli był kleszcz to objawy wskazują na babeszjozę (gorączka i wymioty) - jeżeli nie było kleszczsza to koniecznie ale to koniecznie jeżeli nie rentgen jamy brzusznej to chociaż usg jamy brzusznej (dobry wet od usg zobaczy co się dzieje w środku i skieruje Cię dalej), wet proponuje jeżeli możesz to po rentgenie brzucha zrobić mimo wszystko kontrast całego przewodu pokarmowego i zrobić badania kału na: Gardia (to pasożyt), pasożyty i obecność trypsyny... po tych badaniach będzie wiadomo co to jest ... jeżeli chodzi o sugerowany nowotwór to dobry lekarz wyczuje go "ręcznie" - "twardy brzuch lub twarde miejsca w brzuchu" ale przy twardym brzuchu zawsze może to być też coś połkniętego (dlatego potrzebny rentgen lub kontrast - one pokazują wszystko) Idę karmić psy ... teraz już ostatecznie - wracam po 22.00 - tylko dowiem się jeszcze o babeszjozę ...
-
Wklej buldożki - poprosimy - my grzecznie poczekamy ...
-
Atenka - ile ona ma lat ??? kolejne pytania: 1 - w jakich okolicznościach zaczęła wymiotować np. po spacerze 2 - jak wygląda sprawa kup - jeżeli coś robi to jakie i czy nie napina się jakby chciała coś zrobić a nie może 3 - czy jeżeli robi kupsko, albo próbuje to czy brzuch nie robi się twardy jak kamień 4 - czy nie miała kleszcza a poza tym żeby zrobić rentgena nie ma znaczenia czy pies jest słaby czy nie ... Czekam ... czekam ... czy ktoś ma jakiś kontakt z Atenką ... bo pan wet też czeka ... ale tylko do 21.00 Dobra nie czekam ... idę karmić psy ... proszę od razu dzwonić ...0-501-72-45-35 ... odbiorę :)
-
To ona ma 40 stopni i rzygańsko ??? Coś jeszcze - napisz, bo my idziemy dzisiaj ok 19 do weta "rodzinnego" - kontrolnie z trzema + szczenior: to możemy się zapytać (absolutnie nie po to żeby leczyć na odległość, ale ten nasz "rodzinny" ma naprawdę "dobre pomysły" ... może coś zasugeruje, a wtedy Ty będziesz mogła pytać się swojego)
-
Żadne "brak siły" !!!! U nas też tak było z Killerem - rzygaliśmy potem było lepiej i ... od nowa... tak jak pisałam apogeum w grudniu - zrób koniecznie (jeżeli nie zrobiłaś) rentgen żołądka (od razu widać co nie tak a jak nie to robią właśnie ten "kontrast") - u nas było od podejrzenia połknięcia ciała obcego (coś plastikowego, zabawka, skarpetka ...) aż po straszne rzeczy ... ale na szczęście nic nie było takiego ... Tylko że wszystkożerny Killer miał absolutny zakaz jedzenia chyba aż przez 5 dni a i z piciem były ograniczenia (mógł pić dużo razy ale tylko po 2-3 liźnięcia językiem - żeby nie pobudzać żołądka do kolejnych wymiotów) a jak zaczął w końcu jeść to też tylko niewielkie ilości (tylko często) .... ale jaką miał potem grubas figurę - i po takim przemęczeniu się naprawdę uspokoiło się
-
to jeszcze ja .... ale czy to konkretnie Janda zawiózł Ognika czy ktoś inny?
-
Więc może by w końcu powymieniać tych s...synów .... Ja wiem że chciałabym gwiazdkę z nieba, ale podobno czasem (zwłaszcza w bajkach) to się udaje, więc może w końcu zaczniemy pisać własną bajkę ... Rybon czy ty czasem nie sama "nie walczysz z wiatrakami"? (piszę to w pozytywnym znaczeniu). Stale komuś pomagasz ... to dlaczego TY możesz a inni nie? Ja jak idę z moimi psami (bo ja mam tylko moje - czy są moje czy nie moje) i płacę (a potrzebuję pomocy różnych specjalistówi i wcale nie płacę mało a nie mówię że "śpię na forsie") to też czasem jestem traktowana jak "nawiedzona" bo chcę pomóc MOJEMU PSU ... tylko ja mam wybór i w tym roku korzystam z tego jakże satysfakcjonującego faktu - psy chorują jak wiemy w najmniej sprzyjających terminach (święto) i godzinach (noc) więc gnam w pierwszej kolejności tam gdzie najbliżej i ... tu zaczyna się to co zaczynam uwielbiać ...." OOOOO! Znowu pan!!! Nie pan MOJEGO PSA nie dotknie..." wiem .... ja mam wybór ...
-
Tak Rybon to jest bardzo smutne ... tylko że jak będziemy się "pienić"(sama miałam przed chwilą pomysł żeby wieźć ludzia odpowiedzialnego na bagna) to to nic nie zmieni ... walczyłyście o Ognika i "ktoś" (no przecież ktoś konkretnie - osobiście) zrobił to co zrobił , ale ... może udałoby się "zrobić tak" aby właśnie ta konkretna osoba odpowiedziała za to co zrobiła ...a nie żeby kolejna instytucja odpowiadała nam (bo jak jest kilku winnych to praktycznie nie ma winnego - no "straż"- a kto to jest "straż") zawiosła pani Iksińska - to niech Iksińska poniesie konsekwencje, zawiózł Igrekowski - to niech odpowiada Igrekowski ... i niech kolejny pseudo-miłośnik nie "pomaga" już żadnym zwierzakom (bez względu na to czy jest ze straży, ze schroniska czy jest wetem) może w końcu trzeba takim "ludziom" zacząć mówić "państwu już dziękujemy"
-
A może ktoś "wrzuci" buldożki francuskie ?! POPROSZĘ !!!
-
No to w tej sytuacji chyba są tylko dwa wyjścia, osobę która wiozła Ognika należy zawieźć do tej samej kliniki i niech już się "nie męczy" albo na ... bagna przepraszam, ale....nie mogę!!!
-
A buldożki francuskie ??? przeżyły wystawę ?? może macie zdjęcia ?
-
Nie, nie - to chyba nie tak ... ale też sprawdzę u siebie ... na logikę (i z tego co zrozumiałam u mnie w lecznicy) to jest tak że "ktoś" z tym bezdomnym przychodzi i leczy, ale to nie jego pies ... więc "bezdomnego" leczą teoretycznie za pieniądze miasta (czyli nasze) ... ale tym "ktosiem" nie jestem ja - jako ja Maupa4, ale ja jako "przedstawicielka- wolontariuszka-pracownica np.Straży dla zwierząt" ... SPRAWDZĘ TO JESZCZE JUTRO .... u mnie w lecznicy rzadko bo rzadko ale mają takie przypadki "bezdomnych" ... jutro idę z "moimi domnymi" - będę płacić to wszystko wybadam (będziemy chociaż wiedzieli jak to jest)
-
Kobiety !! Jakie konsylium ?! Tylko dlaczego najbliższa lecznica?? Bo uśpią i z głowy ?? Chyba tak - ja jutro się dowiem u siebie w "prywatnej" jak to jest z leczeniem bezdomnych zwierzaków. Ale jak miałam szczeniora na tymczasie właśnie ze "straży dla zwierząt" to powiedzieli żebym przyniosła dokładne dane do wystawienia faktury ... to zapłaci "miasto" ... nie musiałabym nic płacić - ale mi się nie chciało latać i szukać nipów, kodów i zapłaciłam z własnej kieszeni. I jeszcze jedno walczyłam o życie szczeniorów ... i wiecie co słyszałam za każdym razem "tak małych się nie leczy" ... może ja głupia jestem ...
-
Ja przepraszam ... k...m... czy w tym chorym kraju jedynym wyjściem na wszelkie problemy ze zdrowiem zwierzaka robi się eutanazja ... bo co czasu szkoda, pieniędzy szkoda ?! ... bo upał, bo zimno?! ... bo zastary, bo zamłody?! BO CO ... NIE CHCE SIĘ ?! jestem zbulwersowana ... odechciewa się wszystkiego ...