Jump to content
Dogomania

Baltimoore

Members
  • Posts

    3190
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Baltimoore

  1. Dziękuję Poker, byłam raczej straszliwie zdesperowana, a w sytuacjach skrajnie trudnych nie panikuję tylko zachowuję spokój i staram się maksymalnie rozwiązać problem. Co do pieniędzy z bazarku- jeśli były przeznaczone dla Szczebrzeszyniaków to może niech już tak zostanie, one też potrzebują pomocy. Podobno chęć ratowania tych 3 kotów i pomocy dla nich wyrażały dziewczyny z Zamościa, poruszone tą historią. Może się odezwą. Jeszcze spróbujemy się zwrócić do jakiś fundacji, ale wszystkie są przeciążone swoimi podopiecznymi.
  2. Niestety, Inspektorat wycofał się z obietnicy asysty w interwencji, podobnie jak inne lokalne organizacje prozwierzęce, za to wszyscy pełni dobrych rad i instrukcji, w tym "niech pani założy swoją organizację"- dla mnie hit. Dobrze że nie wycofała się z obietnicy pomocy pani która była dla nich DT 2 lata temu i de facto uratowała im życie oraz woluntariuszka lokalnego Towarzystwa, która alarmowała o dramacie kotów ale sama też nie była w stanie nic zdziałać. Zrobiłam wczoraj niemal 1000 km (miałaś racje Dora) , było bardzo trudno, ale koty są już zabezpieczone i dodatkowo udało mi się wynegocjować zabranie innego kota w złym stanie ogólnym, z zapadniętą zropiałą gałką oczną. Koty wychudzone, szczególnie ten trzeci, ropne stany zapalne oczu, u 2 kotów pewnie trzeba usuwać po 1 gałce ocznej, pchły w mega ilości, zapalenie skóry, tasiemiec i inne, świerzbowiec uszny z zapaleniem uszu.... Pierwsze kroki do weta najbliżej jak się dało. Koszty (oprócz benzyny) - wet 319 zł/3 koty, karma na początek/3 koty 304 zł, leki i inne wstępne wydatki 98 zł. Więcej szczegółów dla dobra sytuacji nie napiszę publicznie, ale chętnie udzielę wszelkich informacji na PW lub telefonicznie. Apeluję też o pomoc z kosztami i organizacją leczenia okulistycznego dla 3 kotów.
  3. Spłaciłam wczoraj o końca dług w lecznicy za postrzeloną śrutem Lusię, 240zł. Teraz do spłacenia dług za leczenie Boryska- jeszcze nie wiem ile.
  4. Hurrra hurra hurra Cudowna wiadomość Poker szacun i gratulacje, świetnie się Tycinką opiekowałaś :)))
  5. Brawo SUE za uratowanie Lilki :)))) Jest prześliczna :)) Jak ma 2 miesiace to już łatwiej będzie ją wyprowadzić na kot niż jakby miała 3 tygodni, W sprawie kotków rudego i czarnego z Miłkowic dzieje się, organizujemy akcję zabrania ich i jeśli się uda to jeszcze jednego kotka z chorym okiem, kontaktujemy się z panią z TOZ, od której mamy alarm i z Dolnośląskim Inspektoratem Ochrony Zwierząt. Dora uzgodniła z Panią, u której były na DT że pomoże w odbiorze kotków i weźmie je znowu na DT, tylko trzeba będzie pomóc w kosztach leczenia. Pani prawie serce pękło na te wieści, podobnie jak nam.
  6. Dziękuję Bakusiowa za znalezienie tego posta, miałam przekopywać wątek po powrocie z pracy. Przed wyjściem z domu odszukałam namiary na DT, zdjęcia jakie miałam w celu identyfikacji i +/_ kiedy to się działo. Żeby Dora mogła zacząć coś działać. To były dwa butelkowe kociaki z ciężkim kk, uratowane z "patologii", dla których nie było miejsca w Royalvecie, a w Izbicy w tamtym momencie było przepełnienie, i które pojechały do awaryjnego DT we Wrocławiu i tam zostały odchowane + leczenie u kociego okulisty. DT zrobił wizytę PA, w domu były 2 zadbane koty i wszystko było OK, DT utrzymywał potem jakiś czas kontakt z DS i wszystko wydawało się OK. Całe szczęście że ta dziewczyna zareagowała. Teraz musimy koty zabrać i zapewnić im leczenie we Wrocławiu, bo do Zamościa mają ok 650 km.
  7. Rudy miał biały żabot i białe skarpetki. Adopcja była końcem sierpnia 2018 To chyba te kociaki, jestem w zasadzie pewna. Trzeba je ratować
  8. Dora, a taki dwupak butelkowych maluszków który pojechał do DT we Wrocławiu i pani z DT sama znalazła im dom poza Wroclawiem? Jeden był rudy a drugi czekoladowy, mógł wyrosnąć na czarnego. Pani z DT sama je tam zawoziła samochodem z koleżanką. Nazwa Miłkowice mi się kojarzy, ale nie wiem z czym. Ale to może by to.
  9. Tak, jest to potwierdzone w badaniach laboratorynych kału przed i po pierwszej serii leczenia- pisałam o tym. Prawdopodobnie z giargią długo chodziły zanim trafiły do DS i przez to leczenie jest trudne. Plus inne dodatkowe okoliczności. Najważniejsze że DS się nie zniechęca, ale wspieram Pana jak mogę.
  10. Wpłaciłam 250 zł do izbicy na dług Lusi. Z tego co widzę zostanie jeszcze 240 zł do spłacenia.
  11. Tofik i Marmurek są po drugiej przedłużonej serii leczenia na giargię, czekamy na rozwój wydarzeń w kuwecie. Rosną, przybierają na wadze, Marmurek robi postępy w socjalizowaniu się :)) Wyglądają prześlicznie. Oby teraz ta giargia nie wróciła.
  12. Wpłaciłam 250 zł do lecznicy w Izbicy na konto długu pozostałego po leczeniu postrzelonej śrutem kotki Lusi (zapisanego na DT Kasia).
  13. Jak się podpiera to super, kości stymulowane naciskiem lepiej się zrastają :)) A Pańcio niech się nie poddaje :)) Każdemu należy się osobisty piesio :)) Zwłaszcza taki poręczny, kieszonkowo/kanapowy :))
  14. Tak to właśnie ten Kotek :)) Już wiem -Sue nazwała go Borys a Dora1020 Kacperek. Przewagą głosów zostaje jako Borys :)) Sue zaraz wklei zdjęcie jakie mamy.
×
×
  • Create New...