-
Posts
3190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Baltimoore
-
Trzymam kciuki za Kojocika, żeby nie chorował. I głaski dla jego kumpli, że mu pozwolili się do siebie 'wtrynić' :D Też jak sobie pomyślę, co bieduś rok temu przeszedł, to serce pęka. Pamiętam, jak pisałaś, że z głodu jadł ziemię :( Niewyobrażalne. Dobrze, że dziewczyna miała tyle przytomności, że powiedziała Ci o Kojotku. Dosłownie w ostatniej chwili.
-
Kojotes mądry pies, wie co robi :D Tak jak mój Logiś. Podobno w domu tymczasowym, w którym przebywał aż doczekał się statusu rezydenta, zaszywał się w najciemniejszy kąt i starał się robić jak najgorsze wrażenie na potencjalnych adoptujących, którzy przychodzili go zobaczyć. U nas też- koleżance, która się nim za bardzo nie interesowała, wszedł nawet na kolana, wizyta teściów- spoko. Ale przyszedł znajomy i koniecznie chciał go zagadać i pogłaskać- i Logiś zniknął. Choć normalnie jest bardzo ciekawski i towarzyski. Wolał nie ryzykować :D Jest jeszcze opcja, że tylko do Ciebie Daga ma zaufanie po tym co go dawniej spotkało, co przeżył. Pewnie jesteś takim zaklinaczem psów i koni i umiesz się z nimi porozumieć :D.
-
Rita- uwolniona z łańcucha. Wreszcie znalazła swój dom.
Baltimoore replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Mocno trzymam kciuki za Ritę. Ma szczęście, że trafiła na Was :D -
Daga Uściski i mnóstwo głasków od cioteczki dla wilczastego Kojocika :D Bardzo się cieszę, że już lepiej :D mar.gajko, Twoja złośliwość jest niepotrzebna. Nie znasz mnie, a komentujesz moją wypowiedź w taki niesympatyczny sposób. Ja kastruję/sterylizuję zwierzaki swoje i znajome- np. starszej sąsiadki, która sama nie ma możliwości tego załatwić. Podobnie robi moja Teściowa czy Ciocie, nawet starsze. Może więc jesteśmy w tych 20% Żal mi Kojocika nie z powodu straty jajek, tylko z powodu kolejnego stresu i bólu- choć nieuniknionego. Po tym co bieduś już przeszedł. A jak czytam takie komentarze jak Twój, to od razu i się przypomina, dlaczego zanim poznałam Dagę (i kilka super osób tutaj) unikałam takich forów, jak Dogomania czy Miau.
-
Kochane Dziewczyny, powtórzę co już powiedziałam: Dzięki Wam, że nie przeszłyście obok jego losu obojętnie, dane mu było na koniec życia zaznać ludzkiej miłości i sytego brzuszka. Nie będzie konał gdzieś pod płotem, w głodzie i niewyobrażalnym cierpieniu. Też popłakałam się nad jego losem, ale teraz biega już radośnie za Tęczowym Mostem, gdzie trafiają kochane przez kogoś zwierzaki. Podziękowania należą się też jego Tymczasowemu Panu, który nie zrażał się trudnościami i problemami, i dał choremu psiakowi DOM.