Cynthia
Members-
Posts
81 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cynthia
-
Informacja o tych psiakach przewijała sie przez forum.Dwa chowy mieszkają od dluzszego czasu w krzakach w Łodzi.Jutro jeden pojedzie do Częstochowy do domku tymczasowego,drugi zostaje...dziewczyna,która wiezie psiaka jedzie przez Wroclaw.Szukajcie tymczasu dla drugiego psiaka!!!
-
Na pewno schronisko to nie jest dobre miejsce dla zwierzaka ale z drugiej strony jak wyobrażacie sobie tymczas?Pies pobędzie chwilkę w dobrych warunkach,przywiąże się do opiekuna i co dalej?Jak nie znajdzie się nowy dom pies wraca do schronu z kompletnie zmiazdżoną psychiką i jest mu jeszcze gorzej.Tyle czasu nikt nie zainteresował się tym psiakiem(chodzi mi o potencjalnego opiekuna)Jaką jest szansa,ze kiedy trafi na tymczas od razu ktoś go weżmie na stałe?
-
Może udaloby się pogadać z p.Garncarzem.ja mieszkam na drugim końcu Polski ale mogę przez telefon poprosić p.dyrektor o wyrazenie zgody na konsultację.Mam wrażenie,ze Felek wyglada lepiej a le te oczy mi się nie podobają.Ja swojego Miszę brałam ze schroniska dzień po ostatniej operacji i trochę lepiej oczy wygladały ale długo zakrapiałam krople z gentamycyną.Szkoda,ze adopcja nie doszla do skutku.
-
Nie podoba mi się,to co przeczytałam:diabloti: Gosiaczek-jesteś wspaniała,chciałabym mieć taką przyjaciółkę!Mało jest ludzi,którzy bezinteresownie robią tyle dobrego!Krytyka,jest conajmniej niestosowna.Ale tak już jest,jak dajesz z siebie co mżesz,to dla innych za mało ale są pewne granice i zamiast krytykować pomagajmy według swoich możliwości!A zmieniając temat nadal trzymam kciuki za Bursztynka Felusia.Nie mogę osobiście nic dla niego zrobić z wyjątkiem dorzucenia paru złotych na leczenie a żal mi wszystkich biednych,porzuconych zwierzaków.Ja mam "z odzysku"4 psy i dbam o przeżycie 15 kotów,więcej zrobić nie mogę...
-
Biedulek ma marne szanse na adopcję.Jeżeli jest ktoś chętny ale się boi,że sobie z takim chorym psiakiem nie poradzi to z własnego doswiadczenia mówię,że da radę.Mój psiak był w tragicznym stanie,schronisko było dla niego wybawieniem.Bardzo szybko stał sie domowym pieszczoszkiem,nawet z kotem się zaprzyjaznił.Miłość,to jest najlepsze lekarstwo!
-
Chroncie swoje psiaki jak tylko możecie.Rok temu przez miesiąc umierał mój ukochany Shogun i nikt nie wiedział co mu jest.Na początku był po prostu smutny i apatyczny,nie chciał za nic w swiecie wejsć do lasu.Pierwszy wet mnie wysmiał.Pies smutas a ja do lekarza hehe.Drugi stwierdził,ze moze dyzenteria a kiedy dotarłam do nastepnego,który natychmiast zrobił badanie krwi-na leczenie było za pózno...