Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Też lubię niespodzianki. Szczególnie, te szybkie :). Ale jak trzeba, to poczekam - zaciskając kciuki :)
  2. Jak chodzę dwupsowo z Bliss i Maxem, to mi sie sprawdza rozdzielacz dwupsowy z flexi. Psy są zbliżonego wzrostu i idą spokojnie obok siebie. Nawet Bliss i Randa tak chodziły. Niestety, z Lerką te numery nie przejdą, bo ona musi gryźć Bliss w pęciny, albo łałok :(. Dwupsowo i na smyczy, chodzimy z Bliss na flexi z Lerka na dwu i półmetrowej smyczy. Wtedy mała może gryźć i poganiać dużą. Jak mała jest bez smyczy - tez może i to robi - szczególnie na początku spaceru. Wracają uchetane, więc w miarę spokojnie - znowu z podkreśleniem na małą ;). Dzisiaj byłyśmy na łąkach nad Orzycem. Pasły się tam krowy, które Lerka pognała oszczekiwać i atakować. Żadne przywoływanie, nie pomagało. Na szczęście, krowy były mądrzejsze od Lerki i nie reagowały, a Bliss - która chciała gnać małej na ratunek - dała się zatrzymać w biegu i przypiąć. Lerka, widząc, że oddalamy się z Bliss w przeciwnym kierunku, straciła rezon i pognała za nami. Została zbesztana i przypięta. Niestety, przy kolejnej krowie, była powtórka z rozrywki...... Wracając, znalazłam na łące 16 kań. Zebrałam (do torby na psie odchody ;) ) same kapelusze i większość ususzyłam w piekarniku(do gotowania/pieczenia potraw, dodaje się pokruszone drobno kanie), no i dzisiaj usmażyłam sobie dwie świeże na obiad, a na jutro - też będą. Młode, jędrne, jeszcze zamknięte kanie, bardzo smaczne są marynowane. A czy do tego krętlika, to potrzebne są smycze z karabińczykami na obu końcach?
  3. Mnie trzeba przywieźć i........odwieźć, w dodatku z psami, a w dodatku, Bliss - nie lubi kotów :(. Znaczy, lubi, ale nie tak, jak trzeba.......
  4. Jest w linkowanym haśle z Wiki "W kuchni meksykańskiej znany pod nazwą cuitlacoche lub huitlacoche. Nazwa ta pochodzi z języka nahuatl: cuitlacochi cuítlatl (łajno) + cochi (spać), od ptaków Harporhynchus longirostris Schlz z rodziny krukowatych, mających zwyczaj spać na odchodach bydlęcych)." A Szerloczek angielski - też z prześlicznym uśmiechem :), czyli grinkiem ;). Moje piesy się nie uśmiechają :(
  5. Byłam na wątku, ale nie mam jak pomóc :( Grażynko, jeżeli rozpoznajesz gołąbki(np, że to gołąbek zielonawy, a nie muchomor sromotnikowy), to wśród gołąbków winnych i czerwonych(dla odróżnienia gołąbka wymiotnego czy Queleta), decyduje próba organoleptyczna(na smak, czy nie piekące). Pozostałe - żółte, brązowe, oliwkowe, modrożółte itp - jadalne. Ale jak masz wątpliwości - lepiej nie jeść. Olszówka zawiera wiele różnych toksyn, miedzy innymi inwolutynę(alergen) - toksynę wywołującą po spożyciu zespół hemolityczny, na którą reakcja występuje na zasadzie alergizacji ustroju, tz po którymś kolejnym zjedzeniu grzyba. U jednego, po drugim razie, u innego po 10, u kolejnego - po setnym. Miałyśmy szczęście, że należymy widać do setek ;), ale do której - lepiej nie sprawdzać.
  6. Przyznaję :). W dodatku i etymologia nazwy meksykańskiej, zdecydowanie niezachęcająca ;)
  7. Też widziałam(na kukurydzy) i czytałam. I ja - też jej nie jadłam :). To tz "meksykańska trufla" , czyli - głownia kukurydzy. https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82ownia_kukurydzy
  8. Jeżeli wraca na zawołanie, to nie jest źle. Lerka może być puszczana luzem na łąkach i polach(teraz też i my chodzimy po pozostałościach po kukurydzy), bo ją na nich widać. W lesie, wtapia się w tło(staje się niewidoczna) i odzywa się w niej instynkt łowiecki - bez smyczy - ani rusz :(
  9. Grzyby, to kiedyś była moja pasja - prywatna i zawodowa(diagnostyka zatruć grzybowych - tj rozpoznawanie zarodników w materiałach biologicznych). Do dzisiaj, mam mnóstwo literatury na ten temat. Drugą pasją - wyłącznie prywatną - były kamienie szlachetne (no, pół) :) - musiałam być na każdej giełdzie, podziwiać, zachwycać sie i chociaż mały kamyk sobie kupić. Pasje te przeminęły, a i zebrana wiedza - szybko ucieka z głowy. Pozostała pasja "psia" i czytania, chociaż i tu szczegółowa wiedza - szybko ucieka ;)
  10. Ćwiczymy z Lerką chodzenie przez Osiedle bez smyczy w dwa psy. Czyli Bliss na smyczy - duża, to jej się ludzie boją, no i żadnemu kotu - nie przepuści, a mała, biegnie luzem i z warkotem gryzie dużą w łapy i łałok. Jak dochodzimy do ulicy, to ją wołam i przypinam. Nawet całkiem nieźle nam to dzisiaj poszło. Nie chcę chodzić z dwiema smyczami, a jak idziemy razem na południowy spacer, to tak niestety robimy i obawiam się, że któraś mnie kiedyś oplącze i podetnie swoją smyczą. Teraz, pora na zmianę ;). Spacery poranne i popołudniowe, są jednopsowe, więc jednosmyczowe.
  11. A ja jestem dyplomowanym grzyboznawcą i mogę wydawać atesty na grzyby świeże i suszone :). Kania jest jak dla mnie nie do pomylenia - zapach, "całokształt", no i ten ruchomy pierścień na trzonie http://www.smakizycia.pl/kuchnia/kuchnia-porady/jak-odroznic-zabojczego-muchomora-od-przepysznej-k/ Z nietypowych grzybów, to polecam żółciaka siarkowego(wyłącznie młode owocniki) i czasznicę okazałą, oraz - wszystkie purchawki (niedojrzałe), z wyjątkiem purchawicy olbrzymiej(smaczna, ale gat, chroniony). Długo trwało, zanim przekonałam się do konsumpcji płachetki kołpakowatej i klejka lepkiego, chociaż do zasłonaków okazałych, muchomorów czerwonawych i twardawych (to wszystko grzyby jadalne), nadal nie mam przekonania......;). W dzieciństwie, jadałam olszówki, tęgoskóra pospolitego, a w młodości - piestrzenicę kasztanowatą (jeden raz ;) ) - czyli grzyby uznawane za trujące. Nadal jestem wielbicielką wszelakich gołąbków (=surojadek), smażonych na patelni i lekko posolonych. Sarniak dachówkowaty(obecnie pod ochroną), zdecydowanie mi nie smakuje.
  12. Biedny Wafel :(. Zdrowiej, piesku :).
  13. Są w ogłoszeniach, do których dałam linki kilka postów wstecz. Zdjęcia są wykadrowane i jest na nich tylko Ares, chociaż nie ukrywam, że oryginalne zdjęcia z Panią Patrycją, jako treserką Aresa, były o niebo ładniejsze :). Ale chcesz, to masz :).
  14. Dzięki, Ineczko Rzadkospotykana na Forumie :)
  15. Nie myli Cię :)
  16. Wspaniałe wiadomości :). Państwo Taszki idealni - nic dodać, nic ująć, a Zuza prześliczna i mądra nad wyraz :)
  17. Odetchnęłam :), ale po powrocie, dopadła mnie - niestety - rzeczywistość :(. Wysyp grzybów dopiero się zaczyna. Pojawiły się maślaki, było trochę borowików, kilka kozaków i.....kanie w dużych ilościach. Teraz mokro i ciepło, więc pewnie z każdym dniem, grzybów będzie przybywać. Moi braterstwo, to fanatycy grzybobrania. Lubią grzyby zbierać, czyścić !!, przerabiać i jeść. Ja - tylko zbierać, a że okulary mi się rozpadły, to i ze zbieraniem miałam kłopot ;).
  18. Oby tak się stało......
  19. Dostałam bardzo ładne zdjęcia Aresa od Pana Pawła. Wykadrowałam i podmieniłam w ogłoszeniach. Może to coś da?
  20. I tu wspaniałe wiadomości i szczęśliwe domkowe psy :)
  21. Wspaniale się czyta takie opowieści . Szyszeczko, ciesz się ze swojego wspaniałego domku i żyj długo i szczęśliwie. Nutusiu, jesteś jak zawsze psową czarodziejką dobrodziejką :).
  22. No niestety :(. Brak ciągu dalszego.........
  23. Postaram sie zrobić zdjęcia grzybkowe. jak znam braterstwo, to będą głównie podgrzybki, borowiki i koźlarze. I kurki - jeśli są. Ja kanie bardzo lubię - takie prosto z patelni, a`la schabowy :)
×
×
  • Create New...