Mój chłopak na pocieszenie po zaginionym piesku...:( sprawił mi na prawdę NIEWIELKĄ niespodzianke, a mianowicie zakupił na allegro małego 3-miesiecznego szczeniaczka, mieszanke Chihuahua z ratlerkiem. Jest przecuduny, maleństwo waży 1 kg, był co prawda zapchlony, ale dostał frontline, i ogólnie weterynarz stwierdził, że jest w dobrej formie :) Troszkę jest wybredny jeżeli chodzi o jedzenie...przez pierwsze 2 dni jadł gerbery, ale znudziło mu się, więc zakupiłam eukanubę dla szczeniaków, ale jakoś specjalnie go nie kusi...hmmm, wybornie zajadał się marchewką z rosołu i paróweczką cielęcą, ale raczej nie powinnam go tym karmić? Jak sadzicie? Jutro pierwszy raz zostaje sam... Aż drżę. Chciałabym być przy nim cały czas :) No ale co mnie dziwi? Otóż to, że Lamer(bo takie imie nosi ), zupełnie nie lubi innych szczeniaków, narazie spotkał przy mnie 2, ale atakował je maxymalnie . Zmarszczył czoło, i wgryzł się w kark, i to wcale a wcale nie była zabawa, umiem to odróżnić :) Nie wiem dlaczego? Może wychpowywał się wśród meczącej gromadki innych psiaków, i ma niemiłe wspomnienia? Jak sądzicie, nie chcę by był agresywny! Jak go tego oduczyć? Pozdrówki ślę :)