-
Posts
5782 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by grazyna9915
-
BETON - ma dom tymczasowy, szuka domu w Słowacji :)
grazyna9915 replied to Azyl_Cichy_Kąt's topic in Już w nowym domu
111111111111111111 -
Niestety, autobusem się tam nie dojedzie, chyba że ktoś lubi długie spacery. Są to już Tychy - Urbanowice, a do schroniska dojeżdż się długą polną i dziurawą drogą. Położenie z jednej strony dobre, gdyż szczekanie psiaków nie przeszkadza ludziom z drugiej strony fatalne bo mieszkańcy Tychów często nie wiedzą, że mamy taką instytucję jak schronisko.
-
Myślę, że za pierwszym razem dobrze by było, żebyśmy pojechali razem. Wiem, że korzystam z wyjątkowej sytuacji jeżeli chodzi o Azę, gdyż nie jest w standardzie odwiedzanie psiaków przez wolontariuszy, więc nie chciałabym zniechęcić ludzi ze schroniska do mojej osoby, którzy i tak są dla mnie wyjątkowo wyrozumiali. Acha, bez auta ani rusz jest to bardzo, bardzo daleko od cywilizacji, za to schronisko prezentuje się 1000x lepiej niż kiedyś na towarowej. Teraz mieści się na ulicy Przejazdowej 101 w Tychach i od niedawna posiada strone internetową. [URL="http://www.naszetychy.com/schronisko/"]http://www.naszetychy.com/schronisko/[/URL]
-
Witam TYCHY! Vince pewno, że możesz pomóc. Trudno mi często jeździć do Azy, a dobrze, żeby była szybko "uczłowieczona". Więc gdybyś i ty mogł(a) ją od czasu do czasu odwiedzić było by fajnie. Jak tylko byś chciał(a) daj znać. Z nowych informacji. Aza ma wpisane w papierach 11 lat, ma mięśniaki, ale podobno nie złośliwe, lekarz weterynarii odradza jej operacje, gdyż jest za stara i może nie przeżyć narkozy. Najbardziej mnie martwi to, że to straszna chudzinka, sama skóra i kości no i strasznie się boi.
-
[quote name='Fifek_Miśki']Nooo Grażynka dziękuje Ci za ten wątek!!! :buzi: Jestem jak najbardziej za, że Azie trzeba pomóc, tak jak już pisałam, pierwsze co trzeba to wyciągnąć sunie ze schronu i prosto do veta!!!:kciuki: Wstępne badanie żeby ją zdiagnozował jakiś dobry wet, tak jak już pisałam za tą wizytę zapłace Azie, tylko czy będziesz w stanie zabrać ją do veta?[/quote] Serdecznie przepraszam, że nie zauważyam twojego wątku, przepraszam. Jak już pisałam sunie wyciągnąć to nie taka prosta sprawa. Jest okropnie spanikowana, na razie próbuję ją przekonać do siebie i chodzę z nią na spacery, jadę do niej dzisiaj, pojadę też i jutro. Nistety wyjeżdżam na poniedziałek i wtorek więc może mógłby mnie ktoś zastąpić na te dwa dni (schronisko w Tychach). Mam nadzieję, że szybko się przyzwyczai i bez większego stresu będzie ją można zawieź do weterynarza. Domek tymczasowy jest na razie problemem, mogę ją wziąść do siebie, ale dopiero po 8 maja. Dziękuję za chęć pomocy, chyba muszę przyznać, że w razie czego to trudno było by mi samej wszystko sfinansować. Samochód mam i mogę ją zawieź, zoriętuję się jeszcze o cenę, a może bym porozmawiała z weterynarzem ze schroniska????????
-
Weterynarza do którego chodzę pytałam się o możliwość przedpłaty, czyli czy można wpłacać na ich konto z przeznaczeniem na konkretny cel(wtedy chodziło o sterylki dla dzikich kotów). Niestety weterynarz tłumaczył, że on najpierw musi wystawić fakturę by można mu było przelać pieniądze na konto. Więc niestety ta forma odpada. Żałuję tylko, że jeszcze nie udało mi się uruchomić fundacji na rzecz ratowania bezdomych i skrzywdzonych zwierząt, ale jestem na najlepszej drodze więc może już niedługo...... W razie czego założe jej osobne konto, ale na razie boję się ją brać do weterynarza, tak spanikowanego psa jeszcze nigdy nie widziałam. W sobotę i w niedzielę pojadę do niej i znowu wyciągnę ją na spacer, może się bardziej do mnie przekona. Czy wy mieliście już tak zalęknionego psa? Jak postępowaliście?
-
Dzisiaj byłam u Azy w schronisku i pozwolono mi ją wziąść na spacer. Mało brakowało, a poza brame kojców byśmy się nie ruszyły. Nie chciała iść, bała się, nie chciała jeść żadnych smaczków. Powoli ruszyłyśmy na spacer, ale sunia cały czas szła na przykurczonych nogach tak jakby miała przykurcz. Tylko raz się wyprostowała, gdy zobaczyła przemykającego w trawie kociaka. Później nawet trochę smaczków podjadła. Postanowiłam, że jutro znowu tam pojadę i z nią pospaceruję, chcę by się do mnie przyzwyczaiła, by na mój widok nie kładła się na ziemię. Podczas spaceru był taki moment, że przewróciła się na zimię i leżała jak chrabąszcz do góry nogami. [B]anielica[/B] jeszcze nie założyłam Azie konta, przyznam się że nawet trochę mi głupio, zbierać pieniądze na jej leczenie. [B]domku tymczasowego[/B] narazie nie mam, [COLOR=red]mogłabym ją wziąść do siebie dopiero po 8 maja[/COLOR], bo w między czasie wyjeżdżam. Hotel w jej stanie psychicznym chyba też odpada. Narazie będę ją odwiedzać, oswajać i pilnie szukać domku tymczasowego, a może ktoś, przynajmniej do 8-go maja mółby ją przetrzymać u siebie?
-
[COLOR=red]NOWE ZDJĘCIA STRONA 27[/COLOR] [COLOR=#ff0000]nr konta str 64[/COLOR] Niedawno byłam w schronisku w Tychach widziałam takie kilkuletnie bardzo wychudzone biedactwo. Od pracownika schroniska dowiedziałam się, że sunia ma guzy i nie da jej się wyleczyć, że najlepiej guzów nie ruszać bo prawdopodobnie ją to nie boli, ale......... Nigdy nie pomagałam psom ze schroniska, a teraz - wg określeń pana ze schroniska - zabrałam się za przypadek bardzo trudny jak nie beznadziejny. Jednak dzięki ludziom z wątku Misi, którzy twierdzą, że dogomaniacy są w takich sprawach nieocenieni i że chyba nie ma dla nich rzeczy nie możliwych i ja zaczynam wierzyć, że może się uda. Sunia ma swoje lata, większość z nich spędziła w klatce i pracownik schroniska stwierdził, że jest już przyzwyczajona do takich warunków, ale czy do klatki można się przyzwyczaić? Zresztą sami zobaczcie [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img102.imageshack.us/img102/1455/dsc0296st1oc.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img102.imageshack.us/img102/4835/dsc0297st4mz.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img102.imageshack.us/img102/3554/dsc0303st5pr.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img149.imageshack.us/img149/7728/dsc0307st8wc.jpg[/IMG][/URL] Szczerze mówiąc nie chciałabym, żeby kolejne lata spędzała w schronisku. A wy co o tym myślicie?
-
Jestem tu tylko na chwilkę bo zaraz jadę robić zastrzyk kotce po sterylce (drugi zastrzyk w swoim życiu), ale chciałam WAM PODZIĘKOWAĆ, za dodanei mi odwagi. Azie jeszcze dziś wieczorem założę nowy wątek i nie ukrywam, że jest mi raźniej mając w WAS poparcie. Przepraszam, że się tak rozklejam, ale dopiero w tym roku poznałam tak wielu ludzi którym na sercu leży dobro zwierząt. Może to głupie ale CHCE SIĘ ŻYĆ. Misia zmykaj na nową stronę i życzę powodzenia i do zobaczenia bo w Krakowie czasem bywam więc może Cię gdzieś wypatrzę.
-
To że na dogomaniaków można liczyć to już zauważyłam. Jesteście wszyscy niesamowici. Dzięki za deklaracje i za ................ zaufanie! Mam pytanie jakich argumentów mam użyć by zechcieli mi wydać sunie na badania, a może muszę znaleźć jej jakiś tymczasowy domek i dopiero wtedy podjąć się leczenia?
-
Szczerze mówiąc nie wiem gdzie ma te guzy. Tak na prawdę wiem niewiele. Suni nawet nie pogłaskałam. Strasznie się mnie bała. Zresztą robiłam zdjęcia jeszcze innym dwum psom i faktycznie truchlały na mój widok (chyba jestem potworem) Zdjęcia szybko pstrykałam i wychodziłam z boksu by nie stresować zwierząt. Jednak jutro zadzwonię i dowiem się dokładnie. Jakie są koszty USG i ewentualnej biopsji?
-
Jeszcze jedno zbyt kasiata nie jestem, ale na pewno coś wyskrobię z porfela, ale szczerze mówiąc to trzeba mnie chyba prowadzić za rączkę. Nigdy nie pomagałam zwierzętom w ten sposób. Jeżeli będziecie uważać, że tej suńce można pomóc to ja chętnie będę narzędziem w waszych rękach. Acha, w święta jadę do Krakowa więc może wypatrzę gdzieś Misię. Misia, życzę powodzenia, nawet nie wiesz ile miałaś szczęścia i na jak fantastycznych ludzi trafiłaś.
-
No chyba się poryczę! Jesteście niesamowici. Może to głupio zabrzmi, ale się po prostu boję. Sunia ma swoje lata i pracownik schroniska stwierdził, że jest już przyzwyczajona do takich warunków, ale czy do klatki można się przyzwyczaić? Zresztą same zobaczcie Do schroniska trafiłam z propozycją, że zrobię kilka zdjęć i pomogę w szukaniu domów dla niechcianych psiaków. Wtedy pracownik spytał się czy ma to być trudne zadanie i pokazał mi Aze i Rudzielca. Szczerze mówiąc nie chciałabym, żeby kolejne lata spędzała w schronisku. A wy co o tym myślicie? Martwi mnie jeszcze jedno, weterynarz ze schroniska wypowiedział się, że lepiej tego (czyli guzów) nie ruszać. że ją to nie boli itp.
-
Szczerze mówiąc sprawa Misi wydawała mi się bardzo, bardzo trudna i tym samym praktycznie niewykonalna. Przez ostatnie parę dni obserwowałam losy Misi jak jakąś historię z telenoweli i jak w telenoweli jest SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIE! Jeszcze nie wiem jak jeszcze nie wiem co, ale i Azie spróbuję pomóc. POZDROWIENIA
-
BETON - ma dom tymczasowy, szuka domu w Słowacji :)
grazyna9915 replied to Azyl_Cichy_Kąt's topic in Już w nowym domu
Do góryyyyyyyyyyy -
Jesteście niesamowici!!!!!!!!! Misia zawdzięcza Wam życie! Potraficie zdziałać cuda!!!!!!!11 Jak to się robi???? Jak byłam w schronisku w Tychach widziałam takie kilkuletnie biedactwo, które ma również guzy i wtedy pomyślałam, że to tak jak Misia, jednak opiekun Azy powiedział, że nie da jej się wyleczyć, a weterynarz ze schroniska stwierdził, żeby to wszystko zostawić i nic nie robić. Podobno ją to nie boli, ale......... Przepraszam, że tak uderzyłam w smutne tony, przecież to wątek Misi, ale tak mnie jakoś naszło. Bardzo się cieszę, że wszystko układa się po Waszej myśli, a Misia ma szanse na kochający dom. Powodzenia!