Właśnie trafiłam na ten wątek i uśmiałam się do łez:lol: Smiałam się tak głośno z tej piłeczki i doga, bo zaraz mi się przypomnaiały moje spacery z COSTĄ I LINIJKĄ.Costa też tak się dziwi, jak rzucam patyk:crazyeye: . Smiałam się tak głośno,że obudziłam moje dożyce i natychmiast obie przybiegły zobaczyć, z czego pańcia ryczy albo do kogo. Przy okazji z obu stron zostałam dokładnie wylizana, tak na wszelki wypadek, może potrzebna mi była pomoc?
A z innej beczki. Jestem właścicielką doga od zaledwie kilku miesięcy, od kilku tygodni drugiego. Drugi jest dlatego,że jeden dog = dwa dogi:multi: .Costa przeżywa właśnie okres dorastania i rzeczywiście czasami głuchnie, ale nie trwa to dłużej niż 3 minuty.Na przykład dzisiaj na spacerze po prostu zapomniała usłyszeć komendę "do mnie".Po chwili podbiegła z taką radością na pysku i ogonie, jakby mówiła "ależ to jestem usłuchana, co pańcia?"
Taaaaaak, to wielkie bydlaczki, ale...już nie można bez nich żyć!