Jump to content
Dogomania

AniaB

Members
  • Posts

    8271
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by AniaB

  1. Niestety smutna wiadomość - Leksa ma prawdopodobnie kłopoty z dysplazją. Ta nóżka która ją tak kiedyś bolała to chyba były oznaki, ze coś nie jest tak. We czwartek idziemy na prześwietlenie - jeszcze cały czas mam promil nadziei, ze to jednak co innego. Ale raczej nie nalezy mieć złudzeń. To już ten wiek no i ta rasa...Gorzej, bo Leksa nie chce wchodzić po schodach - zawraca, piszczy, wyrywa sie...:-( Z ewentualnym wniesieniem jej tez bedzie kłopot, bo ona nie pozwoli sie podnieśc. Nie wiemy co to będzie (mieszkamy na drugim piętrze) - moze na jakis czas przeniosę ją do rodziców, którzy mają tylko jeden schodek, a potem moze jakiś zabieg.. Nieproste to wszystko:shake: :placz:
  2. Tak wiem - na pewno róznie to bywa z psami, a jeszcze z takimi rasami. Miłośc miłością, ale stanowczym trzeba byc. Ale faktycznie chyba mieliśmy szczęście, bo niunia jest naprawdę udana. A może to wpływ schroniska i sterylki? No w każdym razie Leksa jest jak przytulanka - i naprawdę po tych trzech miesiacach mogę stweirdzić, ze lepszego psa nie mogliśmy od losu oczekiwac. A powiedz mi, jakie z charakteru sa cane corso? Bo o mastfach wiele sie słyszy, ze właśnie niedobre i trudne, a może to tylko częsciowo prawda.. U weta spotkaliśmy państwa też z mastinką neapoletano i oni również powiedzieli, ze to co mówi sie o tej rasie jest mocno przesadzone. Oni mają mastinkę z hodowli od urodzenia - grzeczna, łagodna, nie zaczepia nikogo, nie walczy. Te psy nie były nigdy na liście ras niebezpiecznych, co tez dużo mówi. Ciekawe to wszystko...
  3. Ależ one slicznie razem wyglądają - i Kiwi to kłamczucha - bordożek wcale nie wygląda jak dziecko z trzeciego świata!! Kiwi - chciałaś nam bordożka obrzydzić!!:evil_lol: :lol: A on taki słodziusi:loveu: . I pasuje do całego kompletu jak ulał! Patia - naprawdę można go zobaczyć? Oczywiście tylko w celach zapoznawczych - nie zadne jakieś tam odbieranie - zabieranie...:eviltong:
  4. No takiej osoby trzeba mi było. Nie znam niestety nikogo z molosem (mieszkam w bloku na starym osiedlu - a tam w większości strasze panie z jeszcze starszymi malenstwami) i nie mam sie jak konsultować. A tu proszę - jak ślepej kurze ziarno!:evil_lol: Na pewno będę mnóstwo pytać, bo nigdy nie miałam styczności z tą rasą (miałam ogara polskiego - był po prostu nieznośny - co chwilę przynosił nam upolowane na śmietniku rzeczy do domu - a o behawiorystach w owym czasie jeszcze nawet nikt nie słyszał:shake: ). Jedno co mnie zastanawia to ciagłe zdziwienie wszystkich, że zdecydowaliśmy sie na takiego psa (w schronisku - jak mówiła Elso - również byliśmy jedynymi chętnymi którzy sie tematem zainteresowali:cool3: :???: ). Ale albo dobrze trafiliśmy (bo oprócz terytorializmu w mieszkaniu to suńka jest naprawde lux spokojna) albo - jak powiedziała nam pewna pani - psa trzeba po prostu kochać, a wtedy i on odpłaca tym samym.
  5. Ja to myślę że nie ma co dumać. Jak mąz zakochany to Ani nic nie trzeba mówić ani pisac. Ja przecież nawet nie wiem jak zachowa się Leksa - może okaze sie jędzą i nie będzie mu matkować? Ona jest czasami bardzo zazdrosna - raz nawet odpędzała od Gaby (właścicielki narzeczonego Leksy) jej własnego psa. Ale mam inny pomysł - moze można Wam jakos pomóc - może jakąs karmę kupić, lekarstwa, preparaty, jeździć do weta, albo co... Jak jest dobrze to po co to zmieniać. Ja przecież mogę wziąć jakiegokolwiek niunia - jest ich przecież tyle potrzebujących (na przykład bokserki - no bo bez glutów to u nas już ani rusz:evil_lol: :evil_lol: ). Jeśli natomiast chodzi o gonienie - to myślę że Lulka by go ładnie wyhamowała (nie byłoby mu przykro) - bo leń z niej patentowy - szybsze ruchy tylko do momentu jak sii i koo, a potem bunt - opóźnianie marszu i kładzenie się. Do domu, do miski, poleżec!!! Osobowośc - WIELKI STATYK!!! Tak czy siak - muszą sie poznać:lol:
  6. Jak go kochają to chyba problem rozwiazał sie sam. Chociaż Kiwi tutaj groziła...;) ze Patia nie może go zatrzymać. Ale na miłośc nie ma lekarstwa...:loveu:
  7. Prawda że cudna??? Jestem dumna jakbym ja sama wychowała!!! Moje kochanie:loveu: :loveu: :loveu: Dziekuję Ci bardzo za rady. Poniewaz dużo się zmieniło od czasu kiedy miałam /a właściwie moi rodzice i ja/ psa (jakieś 17 lat) to zupełnie nie wiem jak teraz podejść do rożnych tematów. Pani w Karusku dała nam np. preparat na dysplazję (fosforan wapnia) ale okazuje się ze dorosłym psom podawanie tego już nic nie pomoże. Preparat wiec leży (chyba go dam jakiemuś potzrebującemu psiunkowi). Przeswietlenie chcieliśmy robić przy okazji ewentualnej operacji oczu - ale jeszcze nie dotarliśmy do okulisty... Wszystko jednak powoli strasznie nam idzie (pracujemy do 17.00). Najpilniejsza jest teraz ta wredna alergia - nuna ma przy okazji łupież (pomimo, ze myjemy ją w tych specjalnych preparatach leczniczych - może to po prostu krakowska woda??:shake: ). Jeśli chodzi o wytarcia na łokciach i łapkach to również podejrzewamy modzele (tak nam zasugerowało dwóch lekarzy)- może ona bidna na tej podłodze betonowej w schronisku tak sobie nóżki poobcierała...:-( Wetka w schronisku pobrała wprawdzie zeskrobinę, ale niestety aparat "się zepsuł" i nic się nie dowiedzieliśmy. Spanikowaliśmy z tym trochę gdy podczas zabawy na podłodze nagle pojawiła się krew (modzelek się otwarł). Lulka dostała antybiotyk i teraz trochę lepiej to wygląda. Co do kagańca to kupiliśmy wysoki i krótki - ale że się spieszyliśmy (jechaliśmy do lekarza a tamwymagają kagańca) to kupiliśmy trochę chyba mały. Poza tym Leksa nie lubi w nim chodzić więc jej nie zmuszamy. Ale w Karusku widziałam duży wybór kagańców - takich np. na boksia lub bordozka. Uff - nie wiem czy to wszysto przeczytasz...:oops: :oops: ;)
  8. Jest wątek na Forum - Psy w potrzebie - Już w nowym domu - "Mastifka spotkała przyjaciół i opiekunów" założony przez Elso. Tam jest dzienniczek Leksy i zdjęcia (jak śpi z panem - najsłodsze oraz w czerwonej pelerynie przeciwdeszczowej - mojej!!!). Załaczam linka, chociaż robie to po raz pierwszy i nie wiem czy zafunkcjonuje (w razie czego szukaj na forum pod datą ostatniego postu z 01.04.06) [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21584"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21584[/URL]
  9. Się zobaczy. Jak napisałam wczesniej - znam naszą sytuacje, i nie napalam się. Jeśli tylko bedzie jakies dobre serce, które bąbla weźmie- bedę beczec, ale cóz, ustępuje z miejsca i nie pcham sie :(((... W adopcji Bąbla jest też trochę i mojego egoizmu - bo nie wiem co bedzie jak Leksy zabraknie (a ona już naprawde - jak na mastino - niemłoda). Więc może został by choć Babel...
  10. No - żeby nie było tak słodko, to może dodam coś o ciemnych stronach naszej Lulki. Fakt, że zaufanie ma do nas ogromne (nawet jak coś zeżarła to dała sobie włozyć rękę głeboooooko do pyska), ale ma również swoje zasady. Gość w dom - intruz w dom. Jeśli chodzi o ludzi to nie ma przeproś. Nawet pytałam u behawiorystów czy to sie da jakoś zresetowac - ale powiedzieli, że jeśli pies wczesniej był uczony, że ma pilnować, to teraz - w tym wieku - cieżko bedzie to odkręcić, bo po prostu nie będzie rozumiał czego sie od niego chce. Tak więc Lulka nas dobrze pilnuje - nikomu nie daruje:evil_lol: :diabloti: , nawet moim rodzicom, którzy raz na czas do nas przyjeżdżają (a właściwie przyjeżdżali:eviltong: ). No cóż- żyjemy z tym jakoś, szczególnie że temat urywa się zaraz za progiem mieszkania (Lulka przeistacza się w przyjaciółkę wszystkich).Nawet małe pieski - które z reguły boją sie dużych stworów - chcą sie z nią bawic (a nad Wisłą ma kolejnego narzeczonego, który jej sięga do kolana - no ale jak to powiedziała jego właścicielka - Poldek gustuje w dużych brunetkach :diabloti: :eviltong: :eviltong: )
  11. Paulina - ja to wszystko wiem. I dlatego sie nie napalam. Może być, że nic z tego nie wyjdzie. Natomiast muszę tutaj pochwalić naszą Leksię. Zanim ją wzięliśmy mieliśmy jedno popołudnie aby się o tej rasie czegoś więcej dowiedzieć. Ja - przeczytawszy różne fora i opisy (ale przede wszystkim posty z forum molosów) - nie powiem - miałam trochę rezerwy do tej adopcji. Leksa natomiast okazała się być psim aniołem. Grzeczna, słucha, nie dominuje, wie gdzie jej nie wolno wchodzić, nie zaczepia ani ludzi ani innych psów, zawsze grzecznie powącha, na zewnątrz ANI RAZ NIE ZASZCZEKAŁA!!! Jak widzę jak zachowują sie inne psy, to po prostu serce mi rośnie, że nasza Lula taka cudowna. Zakroplić oczy? Proszę bardzo. Antybiotyk zjeść? A chętnie. Wykąpać? Niech pani mnie nie dżwiga - sama wejdę.. Noga boli - chętnie pokażę... Serduszko moje!!!:loveu: :angel:
  12. Elso - no nie - jest mi naprawde głupio, że nas tak zareklamowałas:oops: :oops: :oops: :oops: To strasznie miłe co napisałaś...:multi: :loveu: Natomiast jeśli chodzi o Bąbla, to może Patia chce go zatrzymać? Bo tak nic nie mówi... Patia, jak mi podasz swój numer na pw to ja chętnie do Ciebie zadzwonie w sprawie wiadomej.
  13. No właśnie - i to mi daje nadzieje, że może jakoś doszłyby do porozumienia. Leksa jest bardzo spokojna na zewnątrz (myślę że była w tym kierunku szkolona przez poprzedniego właściciela) natomiast w domu nie wiem -nie mamy na razie takich doświadczen. Ze szczeniakami dogaduje sie ok - niestety szybko sie nimi nudzi (nie ma tyle siły żeby z nimi biegać :lol: :evil_lol: wiec udaje że jej taki harce nie bawią)... Z jednej strony powinna się cieszyć, bo mały mógłby przejąć częśc mojego przytulania (chociaż Leksa znosi to naprawdę cierpliwie) z drugiej jednak pewnie by chciała dalej być jedynaczką i ksieżniczką na ziarnku grochu. Nie chciałabym zbyt eksperymentować z niuniem - jak go już wezmę to dobrze byłoby żeby już został - no ale od 4 lutego nie ja w tym domu decyduje o waznych sprawach (ani nawet nie Adam:evil_lol: :eviltong: ), ani kogo możemy podejmowac w domu. No cóż myśle że najlepsza będzie konfrontacja i może krótka próba pomieszkania we czwórkę (najlepiej przez weekend, bo w razie czego wtedy możemy rozdzielić bijacych sie...). Natomiast sądze, że para byłaby z nich fajna - oboje spokojni i flegmatyczni - to coś w sam raz dla nas ludzi pracy!
  14. Oczywiscie jeśli znajdzie sie ktoś z dobrymi warunkami i bez psiura terytorialisty, to ja nawet nie próbuje brać udziału w konkursie...:lol: Zeby tylko było jak najlepiej dla Bąbla.
  15. A gdzie niunia można zobaczyć? A raczej zapoznać ze starszą aczkolwiek mało dystyngowaną damą? Ja jestem zdecydowana go zabrać (z warunkami technicznymi nie ma problemu - opieka lekarska byłaby na bieżąco, warunki do mieszkania myśle przyzwoite, emocjonalne - może trochę gorsze, z uwagi że byłby narażony na ciągłe przytulanie i obściskiwanie przeze mnie :lol: :evil_lol: - jedynie co by mnie niepokoiło, to pozostawienie psiaków samych. I nie chodzi o ewentualne szkody w domu, ale o bójki) - nawet śmiałam sie do mojego Adama, że miałabym i ja jakiegoś wielbiciela (bo Leksa zakochana strasznie i bezkrytycznie w Adasiu - na szczęscie z wzajemnością). A taki niunio to móglby być prawie dla mnie...:loveu: :bigcool: :eviltong:
  16. A tak na serio - czy myślicie że on by sie nadał z 6-cio letnią mastinką neapolitanką (Leksa) w mieszkaniu? Bo ja na prawdę mogłabym go wziąc - boję się jedynie reakcji suńki (chociaż na zewnatrz żadnych psów nie zaczepia).
  17. Śliczniuni - wzięłabym go bardzo bardzo chetnie, ale boję się , że Leksa go zeżre. :shake::placz:
  18. Niestety muszę rozczarowac całe towarzystwo - Leksa nie została w w/w stroju zaprezentowana szerszemu ogółowi - były to tylko próby w zaciszu domowym:lol: . Pan absolutnie nie wyraził zgody aby wyjść na zewnątrz z psem w takim dessous:placz: Co do peleryny, to muszę przyznać z bólem, że należy do mnie, a została zakupiona w mojej poprzedniej firmie jako gadżet reklamowy (w kolorku firmowym:evil_lol: :evil_lol: ). Jako, ze jeszcze nie miałam odwagi jej założyć, myślałam, ze komuś sie przyda - a Wy tu tak do mnie:-( A wiec peleryna dalej do pudła a Leksa goła na deszcz:shake: :shake: Miłośniczki zwierząt...!:mad: Elso - co do paparazzich - to możesz ich jak najbardziej do nas przysłać, jako że Leksa to prawdziwa gwiazda i wszędzie rozpoznawana celebrity. Idziemy my sobie raz wieczorkiem w okolicach tesco, a tu jakis Pan mówi nam, że sunka jak na swoje 6 lat bardzo młodo wygląda. Zdziwiliśmy się - i od razu Pana na spytki. Okazało sie że Pan pracuje w schronisku i był przy przyjmowaniu Leksy. Opowiedział nam, że właściciel wcale nie umarł, tylko wyjeżdzał na stałe do Anglii i "nie dał rady" wziac psa z soba (bo kwarantanna za długa, bo coś tam coś tam ble ble). Tak więc raczej nie bedziemy do niego dzwonić, Elso, co?? Fajny człowiek z tego właściciela...:mad: :-x Ale dzieki niemu mamy Leksę - tak że nie mogę na niego powiedzieć ani jednego brzydkiego słowa..:loveu:
  19. A teraz coś na deser - otwarcie sezonu pory deszczowej: modelka Leksa w najnowszej kolekcji :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Co prawda pan nie chciał wyjść z psem w takim okryciu (chociaż na wczorajszą pogodę bardzo praktyczny;) ), ale za to ja myslałam, że zdechnę ze śmiechu :lol:
  20. Kurcze, przydałoby sie zadzwonić, ale chyba nie chcę... Ale sama nie wiem. Byliśmy dziś w Arce u pani dermatolog - cała kupa nieszczęsć do naprawy. A więc - uszy do czyszczenia (szkoda, ze nam tego Pani weterynarz w schronisku nie powiedziała, ze uszy tej rasy należy czyścić 2-3 razy w tygodniu w środku... Jak pani z Arki przetarła to wyszło tyle mazi, że było nam wstyd - bo my myliśmy tylko na zewnątrz -same klapki:oops: :oops: :oops: Ale teraz juz wiemy). Po drugie - gorsze - wyszło że powieki w oczkach się zawijają. Trzeba operacji. Jedno oko wygląda tak, jakby już kiedyś było operowane - no ale znów nic nie wiemy. Musimy do okulisty (może zapisze Leksie okulary???:loveu: :diabloti: :eviltong: ) żeby te oczy obejrzał. Dobrze również byłoby zrobić zdjęcie stawów, czy nie rozwija sie dysplazja - w końcu nie wiemy czy była w wieku szczenięcym stosowana jakaś profilaktyka...Mozna by jeszcze wymieniać i wymieniać ale po co. Bierzemy sie w kazdym razie za remont generalny Luli. Myślę, ze wszystko stopniowo wyprostujemy. Na razie działamy etapami - trzeba wyleczyć alergie (pranie Leksy 2x w tygodniu w dwóch specjalnych płynach...:lol: :evil_lol: przez miesiąc, antybiotyk itp). Potem reszta. Uffffffff..... :shake: :shake: :shake: Ale bedzie dobrze!!!:happy1:
  21. Elso nie wiem jeszcze nic o Lunie - nie miałam okazji porozmawiac z rodzicami. Pamietam o temacie, ale nie mogę obiecać nic na 100%. Bede chciała przekonać rodziców i moze sie uda, chociaż juz z labradorką musiałam użyć mocnych argumentów (na szczęscie akcja sie sama rozwiązała). Ale nie tracę nadziei. Jak tylko coś będę wiedzieć dam znać. :niewiem: A teraz pytanie odnośnie Leksy - czy Ty wiesz coś o poprzednim właścicielu? Czy to są ludzie do których mozna by zadzwonic i zapytać o jakieś rzeczy dotyczące psa? Chodzi mi przede wszystkim o choroby. Niestety zrobiliśmy Luli niechcący małe kuku :placz: :placz: - wymylismy ją szmponem na który prawdopodobnie ma uczulenie (czy winien jest szampon okaze sie jutro, ale tak podejrzewamy, bo po karmie to chyba by sie ujawniło już duzo wczesniej - a Leksa zjadła jej już 10 kilo:???:). W Arce pan obejrzał książeczke, i okazało sie że Lula miała już wczesniej jakieś reakcje alergiczne. Tak, ze moze dla psa byłoby lepiej gdybyśmy coś wiecej wiedzieli. Ale nie wiem czy to jest dobry pomysł....:nonono2: :nonono2:
  22. Muszę naskarżyć na Leksę - jest niegrzeczna i wyjada chleb wyrzucony dla ptaków (świadkiem Gabaw - właścicielka adoratora Leksy). Poza tym okazała sie być dodatkowo g****jadkiem. Oczywiście pan wszystko jej wybaczył - mimo że z pyszczka jej nie pachniało miętą i wyjaśnił mi, ze przecież tylko raz jej sie zdarzyło. OK. Ale oprócz tego to Leksia to sam miód. I chociaż śmieja się ze mnie to będzie miała buty (są do kupienia w Karusku) a może nawet i kurtkę!!! Pan powiedział, ze z psem w butach i w kurtce to on na spacer chodził nie będzie, ale myślę że zaspiewa inaczej jak on bedzie musiał jej myć nogi z błota a ja... a ja tylko ściągnę buciki z jej łapiszonek :evil_lol: :evil_lol: :eviltong: Tak ze niedługo może zamieszczę zdjecia Leksy w nowym obuwiu...!!!:lol: (przynajmniej na przednich nogach - buty są pakowane po 2 sztuki - tak ze w ramach testu zostana najpierw kupione 2, bo nie wiem czy ten pomysł sie przyjmie)
  23. A to Lexa w nowy swoim pontonie, mimo że największy rozmiar ledwo się mieści :lol:
  24. Mam nadzieję ze nowotwora nie ma...:shake: Leksa ogólnie ma kłopoty z chodzeniem po schodach (biegnie szybko, a ze zadek ma lżejszy niż przód to jakoś ten tył biegnie szybciej i Leksa sie ślizga. Staramy się ją spowalniać - ja na przykład prawie ją "wieszam" na smyczy, żeby w razie czego ją złapać). Ale ogólnie stan zdrowia należałoby sprawdzic, szczególnie że - jeszcze ze schroniska albo i wcześniej - ma jakieś zmiany na skórze - na łokciach i na łapkach (a raczej łapiszonach) z przodu. Nie znasz jakiegoś godnego polecenia weterynarza w Krakowie? U nas na osiedlu jest jakas kobita, ale ponoć do niej to tylko do szczepienia, a i to nie wiadomo czy pies przeżyje :mad: :mad: . Nie mam zupełnie rozeznania - moi rodzice jeżdża do szczepienia do Skawiny do jakiejś kliniki (bo mają blisko), ale Bari jest przaśnym wiejskim chłopakiem, który nawet jak zje gwoździa to mu nic nie będzie :lol: :eviltong: :eviltong: :evil_lol: i który w ogóle nie wie co to chorowanie (ostatnio w te straszne mrozy lód na wodnym oczku w ogrodzie sie pod nim załamał i Bari wpadł cały do zimnej wody - no i oczywiscie nic mu nie było :evil_lol: :evil_lol: ). Nie to co nasza delikatna ksiezniczka - ona potrzebuje jakiegoś dobrego specjalisty - żeby tą skórkejej wyleczył, i zeby była z nami jeszcze dłuuugo!!!
  25. Jeśli jest przyjazna to chętnie wrzucę temat rodzicom. Tylko musiałabym mieć jakieś foto (chyba ze jest wątek na dogo) żeby ją pokazać. Ale żeby labradora nikt nie chciał? Nie do wiary - przecież ludzie sie zabijali za szczeniakami... Rozumiem dobermany, czy choćby mastinka neapolitano :eviltong: ale labrador?
×
×
  • Create New...