Jump to content
Dogomania

Monika3

Members
  • Posts

    179
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Monika3

  1. Julia jak podajesz psu suchą karmę odpowiednia dla jego wieku to nie podawaj już psu dodatkowych witamin, bo na prawdę przedawkowanie jest gorsze niż niedobór. Jeśli psu zaczniesz gotować to trzeba dodawać trochę witamin do jedzenia. Aniu taki suchy chleb to moje suczyła dostają zawsze u teściowej. Bardzo go lubią i jak tylko wchodza do teściowej to idą do kuchni pod kuchenkę gdzie w piekarniku jest ten chleb. Ja nie suszę chleba ze względów leniowatych niestety :lol:
  2. Co do poszukiwań pracy to niestety realia są takie, że nie wykształcenie się liczy a znajomości. Ciekawe czy to się kiedyś zmieni. Julka nie przejmuj się i nie załamuj, ja szukałam pracy jakieś 3 lata. W tym okresie pracowałam raczej dorywczo niż na stałe, szczególnie na promocjach, ale nie takich w supermarketach tylko raczej jako oprawa show operatorów telefonii komórkowej i internetu. Przynajmniej nie musiałyśmy nic ludziom wciskać, ale to też była praca załatwiona przez znajomości. Zresztą podziękowania dla Jarka M. za załatwienie tej pracy :)
  3. Ja daję moim jedzonko mieszane. Do niedawna dostawały przewagę suchej karmy i do tego trochę mięska i warzyw, teraz jak Aisza podrosła to daję więcej naturalnego a mniej suchej. Wcześniej bałam się, aby nie było jakichś niedoborów. Samej suchej to Afra by nie tknęła, choćby miała do wyboru zjeść albo umrzeć z głodu :). Kiedyś postanowiłam ją przetrzymać i dawałam samą suchą, tzn. raz wsypałam i tak sobie stała. Ta małpa nie tknęła nic przez 8 dni :crazyeye: a potem pańcia skapitulowała, bo już mi jej żal było. Niemniej podziwiam ją za wytrwałość, tyle dni nie jeść. Aisza natomiast zje wszystko co jej się da, chociaz też nie daję jej samej suchej, bo tak sobie zawsze mówię, że ja też nie chciałabym cały czas jeść zupek z torebek :). Poza karmą dostaje Aisza też owoce i wrzywa, Afra uważa owoce i warzywa za rzeczy niezjadliwe. Ponadto dostają chleb, które obie uwielbiają, szczególnie ze smacem wyrobu mojej mamy :), sery, kefiry itp. rzeczy.
  4. Cieszę się, że u Tinki wszystko ok. i cala sprawa dobrze się skończyła. Ja dziś pół dnia kroiłam w kosteczkę i gotowałam psom mięsko i marchewkę z pietruszką a potem kości. Nawet w wekeend człowiek nie ma chwili czasu :) Ale za to wszystko poporcjowane trafiło do zamrażalnika i teraz tylko będę wyciągać przez jakieś 2 tygodnie :) U nas paskudna pogoda, chlapa, w nocy mróz. Byłyśmy dziś na szkoleniu z Aiszą i tak się fajnie pobudziła, że aż byłam z niej dumna :) Moje psi się rozwija :) Najgorzej jest u niej oczywiście z wyegzekwowaniem posłuszeństwa :) Bo na obronie jest niezła, ale ciężko widze namioty :) No to tyle co u nas. Afra oczywiście obija się cały czas, podobnie do pana. Oni to się zgrali :)
  5. No to jak dasz radę zeskanować to wyślij mi zdjęcia z podpisami co to za psy. Trochę się fotki podrasuje i wstawi na forum :). Już wstawiałam fotki robione zwykłym aparatem i po obcięciu i retuszu fajnie widać więc nie masz się czego bać :).
  6. Oj tak mi się powiedziało a chodziło mi konkretnie o inbreed np. 3:4 to znaczy w 3 i 4 pokoleniu wspólny przodek :). Nie tak, że w pokoleniu rodziców czy dziadków :) Mam nadzieję, że mnie zrozumiałaś :). Może masz jakieś fotki swoich dzieci, które wyhodowałaś to prześlij mi a ja powrzócam na forum. Dlaczego miałabyś się nie pochwalić :).
  7. Aniu, nie bałaś się robić tak silnego inbreedu żeby pokryć matkę synem. Dla mnie nawet odległy inbreed jest niewłaściwy, ale jak pisze, to tylko moje zdanie i chciałabym aby wypowiedziało się dużo osób na ten temat.
  8. No to dużo osób mi odpisało :). Z utrzymaniem cech pożądanych to jest właśnie ten problem, że oprócz cech pożądanych może wyjść też jakaś wada, która była w danych osobnikach utajona no i jest duży problem jak np. 50% miotu będzie obciążona jakąś wadą. Natomiast co do odnowy rasy, to fakt jest to jedyny sposób jeśli zostało kilkanaście osobników. Ale rottki to rasa dość powszechna a mimo to hodowcy dość często robią inbreed.
  9. No foteczki można też ładnie obrobić w programie i np. zrobić różowego rottka, albo z sierścią do ziemi. Ciekawe czy te fotki sa prawdziwe czy to fotomontaż :).
  10. No to pojadę. Wiem, że do hodowlanki nie potrzebuję IPO, tylko, że ja osobiście wolę robić IPO z psem niż jeździć na wystawy i dla mnie teraz to szkolenie jest priorytetem i nie wiem, czy nie zaszkodzi jak raz czasem pojedziemy sobie na wystawę jakąś. Nie wiem dlaczego ludzie, którzy szkolą swoje IPO nie wystawiają psów tylko dopiero potem robią hodowlankę i to wszystko. Czy powodem tego jest, że ich wystawy wcale nie interesują czy może jakoś to wpływa na wynik szkolenia. Nie pytalam nigdy.
  11. Aniu kawał baby to się z niej robi :). Jest wielkości kolegi Largo. Tylko chciałabym żeby jej się jeszcze głowa poprawiła, bo jak na mój gust mogłaby być szersza. Aniu jak myślisz odpuścić sobie jeszcze ten sezon wystawowy i zrobić z nią wpierw IPO potem wystawiać, czy jednak zrobić te trzy wystawy teraz. Ona ma w tej chwili 16 miesięcy.
  12. Zdjęcia z dzisijeszego spacerku: Aisza [IMG]http://img160.imageshack.us/img160/4305/0403060332ou.jpg[/IMG] [IMG]http://img206.imageshack.us/img206/5862/0403060352ud.jpg[/IMG] [IMG]http://img160.imageshack.us/img160/8734/0403060445iv.jpg[/IMG] Largo (ALF z Mierzęcickich Pól) [IMG]http://img212.imageshack.us/img212/2519/0403060417ei.jpg[/IMG] [IMG]http://img212.imageshack.us/img212/9210/0403060489pe.jpg[/IMG] [url]http://img212.imageshack.us/img212/2672/0403060548hg.jpg[/url] Aisza i Largo [url]http://img206.imageshack.us/img206/6734/0403060255ir.jpg[/url] [url]http://img212.imageshack.us/img212/4503/0403060242hq.jpg[/url] Spacerek Aiszy z Largo i Sarą [url]http://img214.imageshack.us/img214/8550/0403060037fg.jpg[/url] [url]http://img214.imageshack.us/img214/8550/0403060037fg.jpg[/url]
  13. Aniu z terroryzmem domowym to ja się zawsze zastanawiałam jak to jest, że ludzie mogą do czegoś takiego doprowadzić. Ja wzięłam Afrę dorosłą ok. 2-3 letnią sukę ze schroniska i po tygodniu pobytu u mnie ja sięgam po kość a ona do mnie z zębami, ale to nie było takie kłapnięcie zębami, ona się na mnie rzuciła. Niestety pomyliła się i to bardzo, stwierdziłam, że jak chce walczyć to proszę bardzo, na dzień dobry wywaliłam ją na ziemię kołami do góry i przycisłam, przyznaję się dostała też ode mnie w pysk. To był pierwszy i ostatni raz kiedy ona próbowała mnie zdominować. Skoro ja poradziłam sobie z dorosłą rottką to ludzie z małymi pieskami tez chyba mogą sobie poradzić. Ale do tego trzeba znać trochę psychikę psa. Ja zawsze powtarzam właścicielom takich psów, że pies to nie jest człowiek i nie można go traktować jak człowieka. Choć darzę psy olbrzymim szacunkiem i rozwiązania siłowe stosuję tylko wtedy kiedy pies postanawia rzucić mi wyzwanie, traktuję je tak, aby mnie dobrze zrozumiały. Nie wiem, może to kogoś będzie śmieszyć albo dziwić, ale używam języka ciała psów przy wychowywaniu i szkoleniu. Zdarza się, że warczę na psa, bo przegina, zdarza się, że stoję w różnych pozycjach na czterech zrozumialych dla psa oczywiście. Nawet zdarza mi się wesoło szczekać dla zachęty do zabawy. Tak swoją drogą to sąsiedzi pode mną ciekawe co o mnie myślą, jak nieraz we trzy szczekamy bawiąc się. Niemniej wszystkie sytuacje wymagają odpowiedniego podejścia do psa a i szkolenie poszczególnych psów jest różne. Zależy od rasy, predyspozycji, charakteru i temperamentu psa. Jeśli ktoś kompletnie nie zna psychologii i psychiki psów uważam powinien się wybrać na szkolenie PT1 z psem, nawet jeśli jest to chichuachua, żeby potem nie mieć małego terrorysty w domu.
  14. Julka tu nikt nie mówi, że wszystkie małe psy są niemożliwe. Napisalam zresztą o spanielku grzecznym nad podziw. Niemniej takie szczekanie małego psa może dużego poprostu wkurzyć a ja swoich psów nie zamierzam dusic na smyczach tylko dlatego, że maly psiak sobie biegnie do nich szczekając. Poza tym, zależy jaką formę ma to szczekanie, bo nieraz zdarza się, że biegnie pies i szczeka, ale z slychać, że to jest zaproszenie do zabawy więc moje w tym momencie kłada się na ziemi w geście "no to chodź, bawimy się". Teraz uciekam na szkolenie, choć śnieg sypie przeokropnie. Ciekawe jak będziemy wyglądaly po tym szkoleniu :evil_lol: .
  15. Ja mam inną taktykę, jak widzę malego szczekacza bez smyczy i kagańca to moja sobie idzie bez smyczy w kagańcu :) Jak taki szczekacz zaczyna ujadać to psina dawaj zaczyna gonić a mały szczekacz chce się zapiszczeć tak spiernicza :) No a potem jeszcze powydzieram się na właściciela, że jego pies prowokuje mojego i postrasze policją i już mam spokój. Acha u nas w mieście pies ma być na smyczy, albo w kagańcu więc jak gdzieś są inne przepisy to nie polecam stosować takich metod :eviltong:
  16. U nas w bloku i na osiedlach też jest mnóstwo psów. Nigdy nie zdażyło mi się, żeby były problemy z jakimś dużym psem, bo albo sa na smyczach, albo sa posłuszne, albo bawią się z moimi sukami. Natomiast problemy sa z małymi szczekliwymi szczurami, sorki, że tak pisze, ale z tymi psami naprawdę nie można wytrzymać. Jest u nas w bloku jeden jamnik, taki ujadacz jak nie wiem, rzucał się na Aiszę jak była malutka i się go bała. Tyle razy mówiłam, żeby facet trzymał się od nas z daleka, ale można było mówic jak grochem o ścianę no i Aisza dorosła, jamnik kiedyś rzucil się na nią to mu oddała, nie wiedział gdzie się schować, od tej pory facet trzyma się od nas z daleka :diabloti: . Druga to kundelek taki mały, suka, ma jakąś manię prześladowczą i jak wychodzi na dwór ze swoją panią, żresztą tak samo "mądrą" jak sunia obojętnie która to by była godzina przez cały spacer ujada tak sobie, nie na kogoś tylko szczeka żeby szczekać. Ja nie rozumiem jak małego psa można nie szkolić, to taki sam pies jak każdy i tez powinno się go wychować. Trzeci pies z bloku obok zawsze podlatywał do moich i obszczekiwał je z bezpiecznej odległości, bo moje dusiły się na smyczach jak go widziały, aż pewnego razu stwierdziłam, ze albo ta baba bierze swojego psa i nigdy już go ni widzę w pobliżu moich albo dzwonię po policję, bo grzecznie się z nią nie dało. No i od tej pory mamy spokój. Niemniej nie każdy maly pies jest tak wredny, mamy cocer spaniela w bloku i pies pomimo, że jest u starszych ludzi jest grzeczny, miły i posłuszny. Jak Aisza miała cieczkę poprosiłam pana żeby wziął psiaka a on tylko powiedził Filip nie chodź tam i potem szliśmy razem przez ładny kawałek i pies nie zbliżył się już do Aiszy. Podziwy i uszanowanie ode mnie dla sąsiada, żeby tak wyszkolić psa żeby komenda była ważniejsza od suki z cieczką. Co najlepsze to psiak ten nie byl na żadnym szkoleniu, sąsiedzi sami go wyszkolili :)
  17. Ja swoim psom ufam w 100% i wiem,że nie ma takiej możliwości, żeby mi coś zrobiły. Zresztą dobrze wychowany rottek to okaz spokoju. Rottek atakuje domowników moim zdaniem tylko z 2 powodów, albo zostal postawiony na stanowisku alfa i wtedy uważa, że tak może robić, albo ma coś nie tak z psychiką, niemniej przeważnie sprawdza się ta pierwsza opcja. Później napiszę więcej jak chcesz jeszcze coś wiedzieć, bo teraz trzeba do pracy iść :).
  18. Ja nie wiem, czy uspokajanie psa wmomencie gdy się boi jest dobrym wyjściem, dla psa takie uspokajanie może być sygnałem, że faktycznie dzieje się coś niepokojącego. Ja bym raczej spróbowała wsadzić go do auta za pomocą zabawy, albo wrzucić do auta jego ulubioną zabawkę, niech sobie wejdzie wyciągnąć, albo dać mu do auta kość i niech wejdzie do niego wyciągnnie sobie. Jeśli będzie się bał nic na siłę, dać mu czas aż w końcu się przełamie i wejdzie na chwilę. No i na pierwszy raz to niech sobie posiedzi w aucie przy otwrtych drzwiach żeby miał możliwośc wyjśc kiedy tylko chce. Opisuję postępowanie w razie silnej fobii, może się tak zdarzyć, że pies nie boi się tak bardzo i nie ma aż tak wielkich oporów przd autem.
  19. Widzę, że rozgorzała dyskusja i zrobiło się trochę rottkowo w temacie belgów. No ja właśnie caly czas się zastanawiam, czy aby kupując belga będę z niego tak zadowolona jak z rotta i czy na belga nie będę czasem patrzeć przez pryzmat rotta. Dede miło, że zawitalaś do tematu. Widzę, że jesteś z Katowic, to mieszkamy blisko siebie, bo ja jestem z Sosnowca :).
  20. Zobaczymy, ja się zastanowię nad tym belgiem, to jeszcze daleka przyszłość, bo więcej niż 2 psów w bloku miec nie będę, a obecnie mam 2 rottki, jedna to sunia po przejściach wzięta ze schroniska, zrobiłam z nią PT1,PT2 i IPO1. Druga ma dopiero 16 miesięcy i zaczynam z nią IPO1. Przemyślę, zobaczę. Jakbym się zdecydowała to będę prosić o polecenie hodowli :)
  21. Jeśli faktycznie zdecydowałabym się na maliniaka kiedyś w przyszłości to lepiej kupić z linii eksterierowej czy pracującej. Jedną z maliniaczek, którą znam to jest ubiegłoroczna wicemistrzyni Europy IPO3, chyba dobrze piszę, że IPO3. Może jest Pani trochę do rottków uprzedzona, bo one naprawdę są kochane, faktem jest, że rottek jest w stanie zaatakować osobę, którą zna, ale osoba ta musi w jakiś sposób zagrażać przewodnikowi rottka lub osobie, z którą miesza rottek. Moim zdaniem to jest dobra cecha psa obrończego, bo można liczyć na takiego psa nawet gdy zagrożeniem staje się osoba, którą rottek zna. Ja np. mogę zaręczyć, że moje rottki mnie nie tkną nigdy, ale jeśli chodzi o innych to takich gwarancji nie dam :).
  22. Czyli mogę poprostu zapomnieć o belgusiu :-( . Nie ma szans żebym nie miała przynajmniej jednego rottka, to moja pasja, moje życie, kocham tą rasę ze wszystkimi zaletami i wadami. Są to psy bardzo skomplikowane psychcznie. Zachowują się zupełnie inaczej od tego co obserwuję u belgów i onków. Nie są tak pobudliwe, tak jazgotliwe, tzn. rottki w ogóle rzadko szczekają a jak już to jedno szczeknięcie i koniec :). Na szkoleniu IPO moje psy są spokojne, opanowane, nie reagują tak jak belgi i onki jak widza pozoranta nie szczekają, nie rzucają się jak widzą rękaw, dopiero jak zajdzie potrzeba to gryzą. Ostatnio nawet usłyszałam na szkoleniu, że rottki są zepsute jako rasa, że nie mają temperamentu, że są mułowate, a ja w nich to kocham, to, że nie szczekają, nie rzucają się jak widzą, że nie ma sensu, atak jest tylko wtedy jak zajdzie taka potrzeba. Wiem, że jest Pani autorytetem w dziedzinie szkolenia. Mam więc kilka pytań, czy rottki naprawdę są zepsute? Ja uważam, że nie, że jest to taka rasa, ona jako, że rasa ta liczy tysiące lat i hodowana była do pilnowania stad bydła, do pilnowania jeńców, do obrony dobytku, uważam, że one w żaden sposób nie mogły być nadpobudliwe. Myślę, że takie jak są dzisiaj takie były i dawniej. Co Pani o tym sadzi? Następna sprawa. Podoba mi się w belgach ten entuzjazm i chęć do pracy, ale czy uważa Pani, że osoba uważająca rottki za ideał mogłaby sobie pozwolić na belga? Czy może one mi się podobają tylko z daleka i jakbym już miała to mogłabym się rozczarować? Wiem, że zadaję trudne pytania, ale nie chcialabym kupić psa, który potem okazaloby się nie spełnił moich oczekiwań i męczyłbym się ja z nim a on ze mną. W końcu, czy naprawdę nie ma szans na zgodne życie rottka i belga pod jednym dachem? Jakby nie było rottki też są pamiętliwe niemniej można im się w pewien sposób przypodobać, np. moja rottka jak ma konflikt z psem, będzie cięta na niego cały czas, ale jeśli przy którymś spotkaniu pies ten ukaże uległość ona jest w stanie, ze tak to ujmę "wybaczyć" i zapomnieć. Nie wiem dlaczego, ale rottki przypadły mi do gustu od razu, w sumie bardziej charakter niż wygląd. Dla mnie to pies ideał, teraz także pod względem eksterieru. Co do belgów to jakoś zawsze mam jakieś obiekcje przed kupnem, niby bym chciała, ale zawsze jak istenieje taka możliwość coś mi podpowiada "nie" i kupuję znów rottka :). Może faktycznie belg to nie pies dla mnie, a może poprostu nie taki diabeł straszny jak go malują :) Ja wszystkie belgi jakie znam to są psy z linii pracujących importy ze Słowacji. Może linie eksterierowe są troszkę spokojniejsze. Tylko ja chciałabym żeby belg miał ta iskrę i chęć do pracy jaką widzę u znanych mi belgów. Mam nadzieję, że nie namieszałam i mój elaborat jest zrozumialy.
  23. Wracając jeszcze do tematu to rottki wolniej hamują, ale też trzeba bardzo przegiąć żeby rottek nerwowo nie wytrzymał i użył zębów :)
  24. Oj fakt, rottki zdecydowanie wolniej hamują się :) jak już dojdzie co do czego, wiem, bo miałam 2 razy sytuację ścięcia się obu moich panien. Potrzebna była interwencja, bo to nie było kłapnięcie zębami, ale walka. No akurat Aisza, moja młodsza rottka jest typem dominantki i napewno w razie walki nie odpuściłaby malince. Choć ja zawsze myślałam, że to ona by od malinki oberwała. W takim razie chyba zostanę przy rottkach, bo tą rasę kocham najbardziej, a malinkę zawsze chciałam miec, ale oprócz rottka, nie zamiast :)
  25. To spotkała mnie miła niespodzianka. Tak jak rottek widzę mają włączniki i wyłączniki. Moje też na dworze szaleństwo a w domciu pełny spokój :) Maliniaków znam kilka, ale wszystkie z ośrodka szkolenia i myślałam, że one zawsze są takie energiczne. W takim razie może kiedyś w przyszłości jak zostanie mi jeden pies tylko dokupię właśnie maliniaczkę. Mam jeszcze pytanie laika, poprostu dlatego pytam, że nie bardzo znam psychikę belgów, inaczej jest z rottkami, bo znam je na wylot :) Czy jeśli kupiłabym właśnie maliniaczkę będę mogła ją bez obaw zostawić z rottką jak już będzie dorosla i nie zje mi tej rottki pod naszą nieobecność. Czy może belgi to takie psy, którym jak coś nie spasuje to od razu rozwiązują problem za pomocą zębów. Pytam, bo na szkoleniu uslyszałam, żeby nie podchodzić do maliniaczki z rottką, bo może zostać pogryziona :) Zresztą ta maliniaczka to nigdy nie podchodzi do innych psów. Czy to jest naturalne zachowanie belgów, czy są to towarzyskie psy i nie ma problemu z nimi w kontaktach z innymi psami. Jeśli maliniaki mają choć trochę charakter podobny do rottków to nie powinno być z nimi problemów w bloku.
×
×
  • Create New...