Jump to content
Dogomania

mar....ka

Members
  • Posts

    2345
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mar....ka

  1. Dobrze, że się odezwałaś. Mam podobnie, wiele wątpliwości. Żałuję, że nie skonsultowałam pierwszych "chwiejek" Kany (półtora roku temu z innym weterynarzem), uwierzyłam- niewielka arytmia+wiek+wysiłek. Może byłoby dzisiaj inaczej. Nie cofniemy czasu Krysiu, robiłaś co mogłaś i jeszcze więcej. Niedawno odszedł też pies sąsiadów, dzisiaj się dowiedziałam że pies przyjaciółki mojej teściowej ma guza na wątrobie. Jakiś straszny ten rok. Trzymaj się jakoś i częsciej zagladaj. Może jakieś zdjęcia powrzucasz?
  2. Kurczę będę nad morzem. Alu wyślij mi też sówj nr telefonu, przedzwonię 17-go. W dniu operacji nie będę Cię niepokoiła. To w sumie dobra wiadomość, że operacja wcześniej.
  3. [quote name='agutka']łatwiej z górki dogonić niż wbiegać pod górkę:eviltong:[/QUOTE] :cool2::cool2::cool2::thumbs::thumbs:Teraz musi być tylko lepiej!!!!
  4. [url]http://oi62.tinypic.com/2i0zpg0.jpg[/url] przystojniak z Sagacika :) Wpadłam się przywitać i skoro u Ciebie wiecznie o tym mięsie, to ja tak konkretnie- z czym mieszasz mięso i mniej więcej w jakich proporcjach i czy zauważyłaś jakieś braki witaminowe u psów. Jak kupiłam Kanę, mieszkał z nami teściu, który był myśliwym. Kana leciała przede wszystkim na dziczyznie (boże ile bym dała za kawałek udżca z dzika, mówiłam że jadam jak chłop). Najczęściej jako zapychacz miała ryż lub makaron, do tego dostawała najtańsze witaminy Canvit???? - nie pamietam bo to przecież 9 lat i temu i wyglądała cudnie- piekna sierść, taki dorodny cielak :). Potem poszłam do pracy i zaczęłam cudowanie z Acaną i innymi karmami. Ostatecznie stanęło ba Bricie dla psów aktywnych i było w miarę oki. Teraz po stracie suczy, trochę przerażają mnie gotowe karmy, zauważyłam że wiejskie psy karmione gotowanym rzadko chorują i dorzywaja starości. Wiem, że to bokser (ale kusi mnie z powrotem gotować, sczególnie że mam czas). Zresztą na koniec kupywałam Kanie Royala Hepatica i 212 zł na miesiąc to dużo (normalny royal wychodzi troszkę taniej, ale mieszając z mokrymi puszkami, pewnie podobnie). Więc Agutko proszę o wskazówki...
  5. ????????????????????????????????????????????????zabiłaś zusowskiego lekarza?????Czy on Cię wykończył?????
  6. Poszłam do pierwszej strony i już wiem. Nie jest tak źle, łóżko się rozciąga hehe
  7. [quote name='Nutusia']Mamy ze sobą coś wspólnego, Heciu - u mnie w domu rodzinnym też była jamniczka. Gdy poszłam na swoje - kupiliśmy boksię (za całą moją pensję w dolarach ;)), Do Nutusi po 7 latach dołączyła jamnisia Pestka. A teraz mamy i boksię i jamnisię, bo nie mogliśmy się zdecydować którą "rasę" bardziej kochamy ;) Oczywiście obie z odzysku :) Na tymczas bierzemy co się akurat "nawinie" w potrzebie, ale wiadomo - do długasów i faflaków mamy największy sentyment! :) Historii Dinusia nie znam, ale Maryśkę poznałam osobiście - pełna wersy i pozytywnej energii dziewczyna! Kto by pomyślała, że miała przed sobą już tak mało czasu... :([/QUOTE] Po pierwsze witam, zaraz od początku sobie poczytam Wasz wątek. Po drugie nigdy nie miałam jamnika, ale uważam że mają w sobie coś. Jak bym nie mogła mieć dużego psa- czyt. boksera, to pewnie byłby jamol (wszystkie jamniki, które miałam mozliwośc poznać były bardzo inteligentne, uparte, po prostu jakieś). Po trzecie - sypiasz na ziemi??? Kanapa zajęta aż po brzegi:evil_lol:
  8. I co tam u Was Krysiu, jak Lula (była związana z Bekunią)??? Napisz choć jedno zdanie.
  9. pocieszę Cię Agutko, że z Kaną mieliśmy taki problem, że gdy szliśmy na smyczy najpierw niemiłosiernie ciągnęła (chyba z 2 lata uczylismy ją chodzić) oraz rzucała się na płoty, za którymi szczekały psy (a wiadomo jak to na wsi, co dom to pies). Przejście przez wiochę było koszmarem. Jednak z czasem po milionowej komendzie noga lub wersji buuu (zawsze u nas jak Kanisko dostawało burę), wszystko się zmieniło. Nie wiem czy Kana się zestarzała- dorosła, czy też wreszcie zrozumiała że będę na nią krzyczała do śmierci, jesli nie odpuści płotom i psom:diabloti: po prostu dała spokój. Nawet sąsiada asta traktowała jak powietrze. Na samym początku (sąsiedzi kupili dom i wprowadzili się z dorosłym psem) latała zajadła wzdłóż siatki , szczekała , waraczała i próbowała dorwać Oskara. A ten był zakochany w suce i też latał, ale nie warczał tylko popiskiwał- po prostu dom wariatów. Może Ledzie też minie z czasem (MAM NADZIEJĘ, ŻE SZYBCIEJ NIŻ PÓŹNIEJ)
  10. a ja przytyłam z Gabrysią w ciązy 21 kilosów i właściwie dopiero w ubiegłym roku zblizyłam się do wagi wyjściowej (kocham jeść i cóż na to poradzę) - Gabi kończy w tym roku sześc lat Tak myślałam Alu o propozycji szczeniaczka dla Ciebie, moim zdaniem takie radość w domu mogłaby odciągnąć od wszelkich kłopotów. Oczywiście musiałabyś poważnie się zastanowić czy szczenięce czasy nie zadziałają na Ciebie odwrotnie, oblane podłogi, nadgryzione kanapy, obślinione kapce (jeśli w ogóle przeżyją:evil_lol:) nie "osłabią" Twojej psychiki. Nigdy nie miałam dwóch psów, ale zawsze mi się wydaję, że jeśli odchodzi za TM jeden piesek, to właścicielom posiadającym większą psią rodzinkę- jest jakoś łatwiej (muszą dalej zając się resztą a nie lamentować :() Przynajmniej tak sobie myślę...może jestem w błędzie. Oczywiście życzę Ozzulkowi 100 lat życia, super że jego mamcia dobrze się trzyma, grunt to dobre geny;)No i oczywiście sprawa Twojej nogi...O męża się nie martwię,w końcu "My Słowianki wiemy, jak użyć mowy ciała. Wiemy, jak poruszać tym, co mama w genach dała. To jest ta słowiańska krew! To jest ta uroda i wdzięk!":diabloti:
  11. za to ja jestem mięsożerca,w ogóle mam nawyki żwyieniowe typowego polskiego chłopa- tatar, golonka, flaczki. Owoce też lubię (zreszta lubię chyba wszystko oprócz śledzi i owoców morza). Wczoraj zżarłam kg truskawek ze śmietaną (śmietany nie daję dużo, ale jedna łyzka na salaterkę musi być :))) Pewnie miłe spotkanie hodowców z OZZULKIEM. Na pewno dla nich to szczęście widzieć, że OZZy trafił do tak dobrego domu.
  12. [quote name='agutka']o temat żywieniowy to bajka dla mnie ;) szczerze? moje psy lepsze żarełko jedzą niż ja:roll:[/QUOTE] szczególnie mięsko :glaszcze:
  13. to i ja się dołączę : szczęścia, zdrowia i miłości na kolejne lata. Taki mąż, który rezygnuje z upragnionej instalacji gazowej to skarb:lol: P.S. Arbuz to w ogóle kalorii nie ma, a czereśnie to też pewnie tyle co jedna dobrze osłodzona herbata. Zaliczam tylko łazanki, czytałam kiedyś w necie, że lody maja kalorie ujemne i tak sobie to tłumaczę, zjadając je wieczorem przed telewizorem :)))):oops:
  14. [quote name='Robokalipsa']Fajny DA ale bym uszy :diabloti:[/QUOTE] no co Wy dziewczyny, piekne są te klapsiate uszka :)))chociaż oklapnięty scooby doo, to już pewnie dla mnie byłby szok:diabloti: weszłam w zeszłym tygodniu - afera mięsna- wchodzę w tym c.d. Agutka to nawet nie pech - to mięsne fatum:evil_lol:
  15. Hej, najpierw się witam :) Widzę, że trafiłam na aferę miesną :razz:Dla mnie też rozmrożenie=otwarciu. Daję jednak głowę, że ponownie zamrażaja i sprzedają dalej. Tak to już bywa....:mad:
  16. [url]http://images54.fotosik.pl/386/5752ebb79aa71a9a.jpg[/url] jak miło się na to patrzy, z powrotem wraca mi radość patrzenia na inne psiaki, a co dopiero na Ozzulaca. Alicja do jedzenia marsz, niedługo nie będziesz miała siły na spacery. A co do siwizny, szpakowaci sa najbardziej sexi :diabloti:
  17. Krysiu, może jeszcze bedzie dobrze. Zawsze jednak musisz pamiętać, że dałaś Bekuni najlepszy czas, miłość, dom. Wiesz szkoda mi nardzo suni, ale myślę też o Tobie. Wiem jak to jest nie przesypiać nocy, przede wszystkim jednak ten ból psychiczny, ciągły lęk że kolejny atak będzie ostatnim. Nawet gdyby musiało się wydarzyć te najgorsze, pomyśl ile spędziłyście razem tych chwil szczęśliwych.Popatrz nie w ten sposób, że nie możesz juz nic zrobić, lecz ile już zrobiłaś. Trzymam za Was kciuki.Oczywiście mizianko dla trzech panienek.
  18. Wiesz Krysiu, w człowieku ostatnia umiera nadzieja, jednak ja sobie przyrzekłam, jeśli ataki Kany będą się nasilać, to nie pozwolę się jej męczyć. Zawsze gdy ma atak, modlę się aby to przeszło, bo nie będę potrafiła podjąć decyzji. Dlatego w tym lepszym czasie (bezatakowym) ustaliliśmy z Tz-em, że jeśli w pewnym momencie stan Kany się pogorszy i żadne cuda nie pozwolą podnieść jej cukru, to pozwolimy jej odejść. Oczywiście całym sercem wierzę, że to tylko wątroba i wszystko będzie dobrze.
  19. Matko jedyna, ale się porobiło. U nas tomograf tez tylko we Wrocławiu (160-170 km ode mnie). Ale swoja drogą, to przesada z tymi cenami. A w ogóle Bekunia po tym wszystkim chodzi???
  20. ojej, a próbowałaś z glukozą????Beka ma tylko drgawki czy taką typową padaczkę???
  21. tak jak pisałam, u mnie od dzisiaj ataki powróciły, może to też związek jakoś z pogodą
  22. Alciu już Tobie pisałam, słoneczko zrobi swoje :) Zabierzesz ręczniczek, Ozzulka wodołaza i nad jeziorko lub rzeczkę :))Byleby tylko zdrówko fizyczne pozwoliło. No i oczywiście czekam na obiecane zdjęcia.....:mad:
  23. [quote name='agutka']z tą łapką to lipa, najgorsze że ona cały czas w bólu :shake: wetka mnie uświadomiła że to tylko gryzoń i nie wytłumacze ze ma siedziec na dupince, wcoraj po głupim jasiu strasznie długo dochodziła do siebie a co będzie po jeszcze jednej narkozie? teraz juz tego nawet nie przezyć może....zobaczymy co będzie, każdy żyje swoimi problemami swoich pociech i nie zawsze jest ochota bądź czas na wyczytywanie czyiś tematów ;) wybaczam i bardzo się cieszę że Kancia nabiera zdrowia :)[/QUOTE] dziękuję za wybaczenie :evil_lol: jestem już przewrażliwiona na "głupiego jasia", tak jak pisałam, wydaje mi się że od tego zaczęły się problemy Kany.... jestem juz stara i nie mam problemów z migrującymi kolczykami :crazyeye:, ale mam sześcioletnia córkę i 13 letniego syna, więc juz zaczynam się bać hehe
×
×
  • Create New...