-
Posts
1207 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tośka_m
-
Słuchajcie moje drogie, czy któraś z Was, albo w ogóle ktokolwiek, robił cokolwiek i pytał w sprawie toru agility w oddziale Związku? Czy oni w ogóle nie są tym zainteresowani? Jesteście aktywne w ZK? Bo ja niestety nie i jakoś tak głupio mi wejść do oddziału i powiedzieć: "Słuchajcie, chcę skakać z psem. Róbcie tor" :diabloti:
-
Odpowiedź "wyrośnie z tego" z ust weterynarzy zawsze mnie setnie bawi, bo tak mówi ktoś, kto najzwyczajniej w świecie nie wie jakie jest rozwiązanie problemu. Pies nie wyrasta, może być ewentualnie oduczony czegoś i/lub nauczony czegoś w zamian. Agnieszko, jesteś szczęśliwą przewodniczą psa należącego do jednej z moich ulubionych ras, czego Ci zazdroszczę ;) Dobermany jednak są wyjątkowo wymagającymi psychicznie psami. Czy poranne spacery to tylko "wybieganie" psa, czy tez okazja do wspólnych zabaw? Trenujecie coś? Mylnie interpretujesz zachowanie psa po Twoim powrocie - to, że kuli się i ucieka nie znaczy, że się wstydzi tego, co zrobił. Zgaduję, że po powrocie do domu mimowolnie nawet okazujesz niezadowolenie (w jaki sposób?) widząc zniszczenia. Pies kojarzy Twoje przyjście z Twoim niezadowoleniem, dlatego aby uniknąć złości unika Cię.
-
Polecam się na przyszłość ;) Naukę należy dostosować do wieku, bo zbytnie forsowanie nie do końca ukształtowanego kośćca może się skończyć problemami ze stawami czy kręgosłupem. Jednak podstawy poruszania się psa po torze można kształtować w wieku szczenięcym, ucząc go na przykład przechodzenia stacjonatek przy położonych na ziemi tyczkach czy też tunelu. Program nauki dostosujesz sobie w klubie :)
-
[quote name='Olcia&Tasha']ja mam takie pytanie od nieawna mam poieska ale od baerdzo dawna sie nimi pasjonuje więc mam pytanie czy za zajęcia agiliti sie płaci i ile ?? i czy do klubu mogą należeć psy bez rodowodu ?? i czy jezeli uczęszczam na treningi czy musze brać udział w zawodach agiliti ??[/QUOTE] Opłaty za zajęcia są zróżnicowane w zależności od szkoły. Oczywiście, że do klubu może należeć każdy pies, nie tylko rasowy :) Uczęszczanie na zajęcia w żaden sposób nie zmusza Cię do brania udziału w zawodach. Ale jeżeli ten sport Cię wciągnie to sama będziesz tego chciała ;)
-
[quote name='BeataSabra']"Tośka M na chorobę lokomocyjną są leki. Poza tym psa z takim problemem nie powinno się karmić przed podróżą i mieć na wszelki wypadek przygotowane woreczki w razie wymiotów. Leki lekami, ale najlepsza jest socjalizacja, bo pies ma chorobę lokomocyjną lękową, a nie fizjologiczną. Dlatego też jutro oswajamy się z peronami i pociągami "na sucho" :) Woreczki? Nie sądzę, żeby udało mi się celnie i w odpowiedniej sekundzie podstawić je pod pysk :lol: Zaopatrzę się w papierowe ręczniki - na sprzątanie.
-
Jej, ja teraz będę musiała się tłuc z psem pociągiem. Mam stresiora czy nie zarzyga całego przedziału, bo biedak ma chorobę lokomocyjną. Liczę tylko na to, że jazda pociągiem to co innego niż samochodem i mały wyczuje różnicę i rangę sytuacji i będzie trzymał zawartość żołądka na swoim miejscu :razz:
-
Zdjęcia małych psiaków można zawsze załączyć do każdego maila, a podobne spamy widziałam na różnych forach kilkanaście razy. Zadzwoń, to ta biedna Ania, do której jest telefon albo nie będzie wiedziała o czym mówisz, albo taki numer nie istnieje.
-
Tutaj także jest coś o klatce [url]http://aquilonis.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?592429[/url]
-
Może spróbować przyzwyczaić suczkę do zostawania w klatce? Biorąc pod uwagę ogrom szkód przez nią czynionych i krótki czas pozostawania w domu klatka jest według mnie najlepszym rozwiązaniem.
-
A ja muszę się przyznać, że chociaż teraz jestem i pozostanę już na zawsze wierną fanką aussie, to na rasę natrafiłam właśnie dzięki BC :) Poczytałam jednak, posłuchałam, popatrzyłam, porównałam i tak oto zdecydowałam - aussie rządzą :evil_lol:
-
Kwestia jest w odpowiedniej miejscówce. Niestety ja (jeszcze :roll: ) nie posiadam ani kawałka ogrodu, który mogłabym poświęcić na budowę toru. Wynajem nawet skrawka łączki w lub pod Poznaniem także nie jest na moją kieszeń. Ale z drugiej strony naprawdę nie uśmiecha mi się zasuwać do ABC na niepełny tor. Kurka :mad:
-
To ja może nieśmiało ponowię kwestię ewentualnego spotkania się i przedyskutowania spraw agilitowych?? :cool1:
-
Ło matko i córko... To Poznań naprawdę jest jakimś za..zadziem agilitowym. To nikt w tym mieście nie prowadzi żadnych zajęć na torze?? :mad: W takim razie cennik zawiera tylko i wyłącznie samą możliwość poskakania samemu sobie? Kurcze, to niefajnie, bo ja jeszcze żółtodziób jestem i nie chcę psa zepsuć :cool1: Aniu, poświęć się dla sprawy i zawrzyj znajomość z myszkami i szczurkami :cool3:
-
No najwyraźniej psu robi różnicę, gdy słupki są niepomalowane. To lepiej zabieraj się za pędzel i do roboty :razz: Właśnie odwiedziłam stronkę ABC i jest napisane, że tor jest ciągle w budowie. Nadal :mad: Powiedz kto prowadzi zajęcia agility i jak one wyglądają - praca w grupach czy indywidualna. No i co z tym torem, bo skoro jest cennik za "usługę", to tor jakiś jest. Czy to ciągle ten, o którym wcześniej wspominałaś - nie do przestawiania?
-
AniaP, niepomalowane też przejdą :razz: Ja w desperacji planuję zbudowanie hopek i slalomu w... kuchni :multi:
-
A czy powstały jakieś nowe tory? Jakieś chociaż ze trzy hopki? :razz: Tak na marginesie moi drodzy agilitowi poznaniacy - spotykacie się jakoś razem aby wymieniać poglądy i doświadczenia?
-
Do mojego domu przybywa w przyszłym tygodniu psiejstwo, które mam zamiar trochę poprzeganiać na torze, żeby darmozjadem nie był :razz: Toteż ponawiam topic i pytam: jak tak sprawy torów w naszym pięknym mieście się mają? Czy nadal można biegać tylko w ABC?
-
Słupków jest 25. Nawet jakoś nazywają tą konkurencję właśnie od liczby słupków. Nie wiem czy ja mam jakoś takie dziwne szczęście do oglądania psich zawodów na eurosporcie, bo udało mi się trafić na nie tylko dwa razy i dwa razy oglądałam ten sam start :/
-
Tu znajdziesz trochę sztuczek [URL="http://aquilonis.blox.pl/html"]http://aquilonis.blox.pl/html[/URL]
-
Amen :lol:
-
Najłatwiej jest bawić się z psem w aportowanie dwoma piłeczkami - jedną przynosi, a drugą rzucasz. Pies nie ma wtedy ciągotek do zwiewania z aportem i nie oddawania. A zjadane piłki trzeba niestety wliczyć w koszty posiadania psa :lol: "i kiesy powinnam ja nauczyc rozrózniać, że jak mówię aport to trzeba biec a jak nie mówię to nie trzeba?" Nie rozumiem o co tu chodzi :roll: Zdecydowanie pomysł z poznaniem się psów na terenie neutralnym jest zdecydowanie lepszy - żaden nie będzie się czuł panem terytorium ani intruzem.
-
Po pierwsze - nigdy nie jest za wcześnie na naukę pozostawania samemu, bo im później ją rozpoczniemy, tym z intensywniejszą reakcją szczeniaka się spotkamy. Nauka ta jest długotrwała i żmudna, ale bezwzględnie konieczna, bo przecież normalne jest, że pies zostaje przez jakiś czas sam ze sobą. Po pierwsze - wszystko małymi kroczkami, nie należy oczekiwać, że będziemy mogli od razu wyjść na kilka godzin. Bawimy się z psem i męczymy go, wychodzimy z pokoju zamykając drzwi. Wracamy do niego po sekundzie tak, aby pies nie zazczął jeszcze lamentować i nagradzamy. Powtarzamy ze sto razy :razz: wydłużając czas pozostawienia go samego. Jeżeli nie zdażymy i pies już wyje, to czekamy aż na chociaż sekundę przestanie i wchodzimy do pokoju ze smakiem w nagrodę. Dodawanie komendy (np. zostań) jest niewskazane. Należy wychodzić i wchodzić bez mówienia słowa do psa. Możemy także odczulić psa na związane z wychodzeniem ludzkie zazchowania, np. ubieranie się. W tym celu ubieramy się normalnie jak przy wychodzeniu z domu (czapka itp :cool3: ) po czym np. siadamy przed tv. Wtedy pies przestanie lamentować już w trakcie naszego przygotowywania się do wyjścia.
-
Mam jak najlepsze zdanie o halti. Znam psa, który należy do rasy wykorzystywanej jako psy pociągowe, dlatego nuaczenie go nieciągnięcia na smyczy było bardzo trudne, zwłaszcza, że początkowo popełniono błędy i pozwolono, aby ciągnięcie stało się nawykiem. Ciężko było go tego oduczyć, bo automatyczną reakcją na zakładanie obroży było parcie do przodu. Teraz wystarczy psu założyć halti nie podpinając go wcale do smyczy aby szedł grzecznie przy nodze jak jakiś owczarek :multi:
-
Givera, mówisz, że "Totalnego niszczenia dokonuje szczególnie jak jest sama w domu". Może to objaw stresu i niechęci do bycia samej? Przyzwyczajałaś ją stopniowo do zostawania sam na sam ze soba? :cool3: "Czasami traktuje swoje koce jak zabawki - "podrzuca" do góry, biega z nimi po mieszkaniu." Może nie znajduje sobie lepszej zabawki wśród tych należących do niej? Może ma ich zbyt dużo lub za mało? Może się po prostu nudzi i w tej sposób (ciesz się że tylko w ten sposób :diabloti: ) zabija nudę? Baw się z nią częściej ;)
-
W Poznaniu na Garbarach istnieje restauracja, która szczyci się tym, że bardzo mile widziane są wszelkiego rodzaju psiaki. Niestety zmienili jakiś czas temu nazwę z "Pod psem" na "Pod Dzwonkiem" :mad: