Jump to content
Dogomania

Cerber

Members
  • Posts

    2979
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cerber

  1. wybaczcie, ze tak pozno pisze... no ja nie wiem... zebym to ja go jakos dolowala strasznie, ale jakos sie nie poczuwam... generalnie jak widzi smycz i wie ze idziemy to nie co sie ozywia, wyglada jakby cieszyl sie ze spaceru, ale nigdy prawie nie macha ogonem, sporadycznie mu sie zdarza... je wydaje mi sie ze jak jest wlasnie glodny, nie wyglada na jakiegos wystraszonego czy unikajacego jedzenia, po prostu podchodzi do miski i je... ucze go zeby reagowal na imie bo nie reaguje tez... wolam go i nie przychodzi... moze to fakt troche malo go niuniam i moze to jest powod... chociaz rzeczywiscie obserwuje go uwaznie by stwierdzic czy moze cos go bolec... teraz przez 2 tyg. mialam 6 psow w domu, wiec ciezko mi bylo wszystkim z osobna poswiecic czas i uwage. Ale obserwuje go... zobacze postaram sie bardziej z nim nawiazac wiez, moze to cos pomoze... a jesli nie to sie przejdziemy do lecznicy....
  2. Asiaczku - ok postaram sie nastepnym razem :D co do kosci to nie wiedzialam... cerberowi nic oczywiscie po nich nigdy nie bylo i nie jest, jakby cos sie dzialo to na pewno bym dawno je odstawila dla niego. Ale na pewno bedzie mial ograniczenie do minimum... :) Kaja - no wlasnie musze zredukowac ilosc tego wszystkiego na codzien bo jest za duzo i za malo skupiam sie na pracy licencjackiej :/ na razie zrezygnowalam z wolontariatu w szkole bo chyba sama musze odpoczac tez od tych koni, wzmocnic sie jakos moze... bo niekiedy to ten moj strach graniczy z panika, ale taka wewnetrzna ze tego na zewnatrz po mnie nie widac. Co do kolejnego psa to na pewno bedzie, ale jaki i kiedy konkretnie - nie moge kompletnie nic powiedziec... na pewno do lata zadnego nie nabede, jesli juz to najwczesniej lato-jesien,zima... jakos tak.
  3. jutro konczy sie 2010 rok a zaczyna nowy... 2011... naszlo mnie wiec na takie niedlugie podsumowanie... i refleksje... jakie zmiany i nowosci zaszly, mam nadzieje, ze na lepsze... w tym roku na poczatku a wlasciwie to ejszcze w zeslzym rozpoczelam wolny wolontariat w szkole w moim miescie... poczatkowo mial byc z kynoterapii i hipoterapii ale szybko sie okazalo sie pilniej potrzebna jestem jednak przy koniach. Az do wrzesnia mialam wolne gdyz bylam na urlopie dziekanskim na ktory przeszlam z powodu problemow finansowych... caly bity ro chodzilam na wolontariat, po czym okazalo sie, ze musialam spasc z konia ;) na tyle niefortunnie ale i szczesliwie, ze skonczylo sie na bardzo mocnym urazie fizycznym i psychicznym az do teraz ale na szczescie bez polaman... w miedzy czasie jezdzilam z kundlami na zawodach... to szdecydowanie byl najlepszy sezon agilitowy Cerbera w naszej wspolnej karierze agilitowej, zdobyl w tym roku 2 tytuly, ale to akurat mniej wazne, niemniej jednak szalenie duma mnie rozpiera z tego kundla... Mandala zas w tym roku rozpoczela swoja zyciowa kariere zawodowa w tym sporcie jakze by inaczej ale oczywiscie bez wiekszych osiagniec, na ktore juz w ogole nie licze a na ktore liczylam kiedys mocno... czyzby zdrowy rozsadek bral gore??? albo moze wyszalalam sie z kundlem i ambicje poszly precz? sama nie wiem, ale mam andzieje, ze takie moje nastawienie idzie tylko ku lepszemu :) brak ambicji a wiecej zabawy to moje nowe motto :) oprocz tego wszystkiego mocno mi na glowe padlo po tym upadku i zaczelam sie przejmowac potopami, trzesieniami ziemi i w konsekwencji koncem swiata :P na tyle mocno, ze w sierpniu musialam sie spalic zawodowo pod kazdym mozliwym wzgledem ;) najmniejsze spalenie dotyczylo nogy, ktora poparzylam na tyle delikanie i mozno ze goi sie do dzis dnia, ale juz nie boli oraz lekko bo poparzenie tylko 1 i 2 stopnia :) jak sie noga zagoila to wrocilam na hipo, ale od tego momentu to juuz nie ejst to samo hipo co bylo... konie w tej chwili zdecydowanie nie sa moja najmocniejsza strona, od upadku czyli od maja nie siedzialam jeszcze ani na jedym... boje sie ubierac konie, prowadzic, jedyne czego sie nie boje to czyscic i czesac... to i tak wielki sukces... trenerka mnie ,,zmusza'' :P do zakladania oglowia a ja sie cala trzese ze strachu... no coz na czaszeczke porzadnie padlo jak widac... aleeeeeeeee jest jeden plus tego wszystkiego :) co mnie niezmiernie cieszy... otoz zaczelam bardziej doceniac zycie, ludzi, szczegolnie tych, ktorzy jednak mimo wszystko mieli mnie dosc i odwrocili sie do mnie plecami i postanowilam to wszystko zmienic :) oczywiscie na lepsze i z usmiechem na twarzy i tak od tego czasu, od ok wrzesnia staram sie ile sil we mnie byc lepsza i bardziej mila :) o mi tez sie podoba :) w miedzy czasie w pazdzierniku roczpoczelam kurs kynoterapi, ktory marzyl mi sie od ok 6 last tyle ze ejszcze wtedy o tym nie wiedzialam i wznowilam nauke pedagogiki rok 3. Mam nadzieje, ze w tym roku w lato bede podwojnie siedzxiala w zawodzie a w padzdzierniku zabiore sie za magisterke i mam andzieje, ze moze uda mi sie juz posjac po czesci chociaz prace w zawodzie... oprocz tego wszystkiego w planach mam kolejnego psa, lub dwa, ale tego wlasnie jeszcze nie wiem... planuje na ten rok nowego czlonka rodZiny dostosowanego typowo do pracy z osobami niepelnosprawnymi, ale czy to bedzie cavalier czy belg to ejszcze sie okaze jak pojdzie mi moja ciezka, mozolna praca nad motywacja suki i nauka jej kochania ludzi... na arzie suka wrzucilaby sie za mna w ogien i zrobilaby wsyztsko, toleruje ludzi ale moj plan jest by ich kochala... mam kontakt z hod. i doszlam do wniosku, ze skoro w tym roku ma byc kryta siostra mandy a i hod. ma juz zamowienia na suki to i ja wstepnie pod ogromnym znakiem zapytania zapisze sie... miot ma byc na lato tego roku wiec czas na zebranie ew. funduszy i na nasza nauke z suka ejst... jesli cos nie pojdzie to na pewno szczuna nie wezme, ale ze ja jestem taka ze czesto w ostatniej chwili podejmuje decyzje to dlatego ta wstepna rezerwacja. Sie zobaczy jeszcze... musze jeszcze przeleciec rodowod ojca bo znam go tak pi razy drzwi tez... ehhh co dalej... zobaczymy tez jak to ebdzie z agilitowaniem cerbera bo nie wiem czy zwyrodnienie pozwoli mu jeszcze skakac, moze chociaz rekreacyjnie juz nie zawodowo na smalikach czy cos... jednak zastanawiam sie czy mu zacma nie wchodzxi na oczy, ostatnio wydaja sie takie zamglone... ze 2 mies. temu jak bylismy na szczepieniu i kontroli to wetka powiedziala, ze moze cos minimalnie sie zaczyna z oczkami dziac, ale to nic jeszcze takiego... kilka dni temu jak sie sobie przygladalismy (ja z cerberem) to wydawalo ze sa bardziej metne niz wczesniej... po nowym roku pojdziemy z tym na kontrole to na pewno. No a sucz jesli zdrowie pozwoli, a na razie pozwala i jesli moje zasoby finansowe pozwola to poagilitujemy sobie :) nawet ejsli nie na zawodach to bede szczesliwa chociaz za treningi bo strasznie nam ich braktuje. Ot cco cale moje podsumowanie... ostatnio cos mnie nachodzi na takie referaty :P
  4. a czemu Asiaczku??? powiem szczerze, że nie wiedziałam, że wiekowym psom nie powinno dawać się kości, oczywiście mówimy tu o kościach wielkości mojej całej ręki opraktycznie, wołowej i ciężkiej jak nie wiem co... chodzi o zęby czy o co??? cerbi generalnie jak już wspominałam praktycznie jej nie tyka, troche jak kumpela-sasiadka przyszla to chlopak sie uchachal i ja podziamdzial ale tak to prawie 24 na dobe to suka je opracowuje... jednak nurtuje mnie to co napisalas... oczywiscie pytam z ciekawosci bo w tej kwestii nie ejstem uswiadomiona.
  5. ha a jeszcze sie pochwale, nie pochwale wiadomosciami z frontu :P na zajeciach kyno mamy takie cos jak przyg. psa terapeutycznego no i na tych oto zajeciach mamy duzo o rasach o ich pierwotnej uzytkowosci itd. itd. itd. duzo tego... no i na zaliczenie kazdy dostaje przydzielona jakas tam rase z jakiejs tam nieokreslonej grupy i mamy o tej raie mowic co wiemy, a dokladniej czy sie nadaje do kyno, jaka jest pierwotna uzytkowosc danej rasy, jakie cechy charakteru itd. no i dzis dostalo mi sie tabelke z tymi rasami i normalnie nie zgadniecie co mam... normalnie mam goldena rase o ktorej przez 10 lat nic innego nie robilam tylko czytalam masowo masowo, mysle, ze sporo o tych psach wiem ;) wiem wiem nieskromnie zabrzmialam :P no ale coz, jak sie czlek interesuje czyms to chlonie jak gabka, wiem cos o tym... u mnie tylko problem polega na tym, ze ja nie za bardzo potrafie ladnie mowic :P i czasem mysle o czyms dobrze, mam dobre skojarzenie a zle je obieram w slowa i kurcze wychodzi klapa... jednak mam nadzieje, ze dam rade sie ladnie przygotowac i dam rade... poczatkowo to nawet nie co bylam rozczarowana taki przydzialem bo jednak spodziewalam sie czegos trudniejszego... a juz na pewno czegos z gr. np. 1 :P
  6. a w ogole to ma ktos moze pomysl jak leczyc depresje u takiego psa? na jakies 85% jestem przekonana, ze to depresja bo widac roznice miedzy nim nie tylko miedzy moimi psami, ale w szczegolnosci miedzy jego tymczasowa towarzyszka Megi... ona jest zupelnie inna, ma w sobie bardzo wiele woli walki przetrwania, zycia i kochania, a on wcale... a przynajmniej wcale tego nie okazuje. Podpowiedzcie mi prosze cos?
  7. pisalam jednego posta wczoraj bodajze, ale mnie z neta wywalilo... pokrotce napisze go od nowa... u nas wszystko ok, maly ma apetyt pije normalnie, zalatwia sie normalnie, lepiej jest z chodzeniem po schodach, cwiczymy to caly czas... podejrzewam jednak, ze maly ma depresje, witac to po nim, jest osowialy, nie cieszy sie caly czas praktycznie siedzi w kacie, na wolanie nie reaguje wcale, troche ostatnio zaczal reagowac jak smycz biore do reki, ale generalnie na wolanie nic... i nie wiem czy zwalac to na depresje czy cos, ale maly praktycznie nic nie przytyl od kad u mnie jest, a nawet smiem twierdzic ze mogl i ze 2 kg zrzucic... fakt jest tez faktem, ze inaczej je bo nie ma zebow, caly czas jest na papkach i staram sie robic wszystko by przytyl, ale mi to nie idzie... swieta psiaki spedzily spokojnie, w domu bez nerwow w zaciszu domowym, ja na troche wyjezdzalam do taty-rodziny, bom sama jest w domu.
  8. no to tak od wczoaraj wieczora jest jakby nie co lepiej chociaz ja nie wiem jak to jest, nie znam sie... dostala to co nam aptekarz dal i jakos zyjemy, na razie udaje mi sie wychodzic z nia tak ze o wczorajszego wieczora sie nie zalatwila w domu tfu tfu, zeby nie zapeszyc. Zobaczymy co bedzie dalej.... a tak mnie znowu naszlo, bo wiadomo swieta, swietami i po swietach... dalam swoim kundlom kosc na pol, bo kupilam taka ogromniasta, wazaca cos ok 5 kg mysle, ze spokojnie... tasakiem ja na pol i pod choine ;) no i dostaly sie kundle to cerber 1 dnia podziamdzial troche i zostawil, a teraz mandy dziamie obie polowki na zmiane a ile ma przy tym radosci :) no i tak nam leci jakos... niedlugo nowy rok... ehhh czas leci szybko, zdecydowanie za szybko....
  9. Asiaczku wlasnie ten sam pomysl wpadl mi do glowy i dzis wlasnie odwiedzam apteke w tym celu... ale ejst jakby nie co lepiej niz bylo... ze znaczeniem terenu to mysle ze raczej tak nie ejst, to sa szalenie ulegle psy... przede mna maja respekt mimo iz ja im nie wysylam jakichkolwiek sygnalow dominacyjnych... sa ulegle naprawde.
  10. tak ja rozumiem, tyle, ze jak juz napisalam suka ma 4 lata i to nie jest jej 1 cieczka, a wlascicielka mowila, ze nigdy nie zalatwiala sie w domu, wiec i w czasie cieczki takze nie... wypytwalam juz o czestotliwosc ich spacerow i zgadzalo sie z moim wychodzeniem na dwor wiec tym bardziej tego nie rozumiem... poza tym suka nie dostala u mnie cieczki tylko u wlascicieli jeszcze i tam tegoi problemu nie bylo... u mnie ten problem tez pojawil sie kilka dni temu a psy mam juz tydzien. Mandy tez wiecej i czesciej sikala w czasie cieczki... stad moje watpliwosci... a co do suki mej to sie w koncu odetkala za ktoryms razem i ladnie sie zalatwila na dworze i problem w sumie znikl sam... z elza zas musze wychodzic co 2-3 h maks zeby nie posikala...a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze ja nie wiem (mowiam juz kiedys ze nie przepadam za onami?:P:razz:) ale te psy sa swietne, tylko niemyslace za bardzo a na spacerze ja baba nie leciutka i silna dosc nie moge tych onow utrzymac, po prostu lece za nimi... cu tez mi utryudnia... najlepsze jest to, ze powiedzmy maniek chodzi na kolcach, myslalam, ze bedzie mogl u mnie nosic odwrocone niestety musialam zostawic normalnie bo nie daje rady, ale du.... to daje bo nawet korekta nie pomaga, sie psy musialy juz uodpornic... pytalam sie wlascicieli jak wychodza z nimi 2 jednoczensie to mi babka powiedziala, ze elza idzie luzem albo pojedynczo... albo maz... no ja nie daje rady... elza chodzi na obrozy zwyklej bo jej kolczatka jest jakas dziwna i sie odpina - raz mi juz sie wydostala, ale na szczescie pilnowala sie blisko.... i pomyslec, ze sie 1 dnia wyrwalam z 4 psami na spacer, sama sie dziwie ze dostarlam o wlasnych nogach do domu...
  11. jestem na troche... kurcze dobija mnie dzis wszystko :P powiedzcie mi co podac suce na zatwardzenie??? przez polowe jej dotychczasowego zycia uzeralam sie z biegunkami i jej delikatnym zaladkiem... od wczoraj uzeram sie z zatwardzeniem, oczywiscie praktycznie cala noc nie przespana, suka zdenerwowana, a nawet teraz lezac na drugim konco pokoju slysze jak jej sie walaja wnetrznosci... zaraz znowu musze leciec na dwor... sama nie wiem od czego to, dostaje caly czas to samo w nie zmienionej dawce, w chwili obecnej nie dostaje zadnych dodatkowych preparatow ni witamin. Poza tym elza - donka na hoteliku ma problemy z zalatwianiem sie w domu... ona ma 4 lata i wlascicielka mowi, ze nigdy ale to nigdy sie w domu nie zalatwia suka, juz predzej maniek - donek. Generalnie wiem ze to ona bo ma cieczke i czerwono sika no i robi to czesto na moich oczach i nie robi tego zlosliwie tylko jakby nie wytrzymywala... nasuwa mi sie mysl czy to nie poszedl jej pecherz i czy nie wybrac sie do lekarza... wlascicielka juz nie co spanikowana pisze mi, ze wynagrodzi mi problem no ale przeciez nie o to chodzi... w sumie rpzydalby mi sie jakis super wypas preparat do prania dywanu neutralizujacy zapach bo cale mieszkanie syfi :D no ale nie wiem jak mysliscie isc z ta suka do lecznicy? i co zrobic ze swoja??? musze cos wymyslic bo zwariuje...
  12. Wesołych świąt Asiaczki kochane :*
  13. no to jeszcze raz Wesołych świąt! [IMG]http://img840.imageshack.us/img840/3459/kartka2m.jpg[/IMG]
  14. tak mandy tez... ona uwielbia jak jej dmucham w pysk :D wtedy wlasnie probuje lapac powietrze i lizac mnie po twarzy :P cerber zas siedzi spokojnie, ale oni jedno ani drugie nie reaguja jakos na to dmuchanie... mowie mandy tylko chcialaby lapac i lizac :P ja z racji tego, ze nie mam weny w tym roku na zrobienie jakiejs kartki swiatecznej, jak z reszta w zeslzym roku i 2 lata temu, wiec z racji tego wstawiam sprzed 2 lat i zycze wszystkim wesolych, cieplych i pogodnych swiat! [IMG]http://images42.fotosik.pl/41/bad7e9c011e318dc.jpg[/IMG]
  15. moje psy na szczescie toleruja inne w domu, niekoniecznie kiedy te przekraczaja granice i zanadto zblizaja sie do moich psow ;) dretwiaki mam w domu :P ale cerberowi to co sie dziwic on juz chcialby sobie odpoczac w lozeczku a nie na starosc pani funduje mi kilkakrotnie wieksza dwake psich kumpli w domu. Ale poki co nie mam wyjscia za bardzo, a poza tym skoro moge tez w sumie troche komus pomoc to czemu nie... nadal mam problemy z laczeniem z netem, ale na dniach powinno sie to mjuz zmienic... :) a dzis zaczelysmy sie z suka uczyc nowej sztuczki... dopracowalysmy ,,kolanko'' czyli lapa na lape jak widac na filmiku juz praktycznie do perfekcji :) wiec dzis zaczelysmy sie uczyc ,,wtstydz sie'' czego probowalam nauczyc cerbera ze 3-4 lata temu juz bedac na dogo i co kompletnie mi nie wychodzilo bo zle za to sie zabieralam... u mandy zas wszystko byloby cacy gdyby nie fakt, ze cokolwiek jej przyczepie czy naloze na leb to tak sterczy i ona poki ja tego nie zdejme to tego nie rusza ehhh to ma swoje wady i zalety... zaleta jest to, ze nigdy nie mialam problemu z zalozeniem kaganca, haltera, nigdy jej tego tez nie uczylam w sumie... daje ze soba robic wszystko co jest jej wielgachna zaleta... ale w momencie kiedy chce sie zabrac za jakas sztuczke i np. w ksiazcze bylo napisane, ze do tej sztuczki mozna np. kawalek przklejanej kartki przyczepic na kufe-glowe, lub kawalek tasmy, to suka sterczy z tym i nie ma ochoty zdejmowac, bo czeka az ja zdejme... ale zrobilam taki myk, ze tak jej tasiemke poukladalam na glowie (tasma sie kleic nie chciala wcale), wiec zrobilam taka uzde walsnie jakkby i nie co zaslonilam oczy i zaczelam sie bawic z nia w obroty... i wtedy zaczelo jej to przeszkadzac bo mnie nie widziala za dobrze :D i to byl strzal w dziesiatke bo w koncu zaczela operowac lapami :D za co byla klikana i nagradzana mocno... no i pozniej z tej tasmy zrobil sie takie tego no pofajdany dzyndzel, ktory byl taka petelka i ktory zakladalam na nos, jak halter i mowilam wstydz i w ruch szly lapy i nagrody a pozniej juz zaczela bez tego zakrywac nochal, wiec cel zostal osiagniety... komende zakonczylysmy sukcesem, nagroda i koniec na dzis :) w sumie ciesze sie, ze tak jej szybko to poszlo bo kolanko cwiczylysmy z dobry tydzien zanim zalapala ze ma polozyc lape na lapie... wczesniej tylko jedna lape przysuwala blizej drugiej, lub kladla jedna na druga ale ta pod spodem od razu zabierala... no ale to tez zrobilysmy juz ;)
  16. Kaja 6 to niewiele wiecej niz 4 ;) a Ty w dodatku masz szczeniaki co mysle, ze trudniej z nimi jest niz z uksztaltowanymi juz psami... a ja zazwyczaj na hoteliku mam zroznowazone, uspolecznione i grzeczne psy... raz jeden jedyny mialam tylko takiego hardkora borderka ]:-> ale tylko 3 dni byl u mnie :P do ludzi byl cud miod, ale do pssoooow... chyba byl bardziej ciety niz moj Alus... :P ale pamietam tez jak mialam te swoje male rodzyneczki, ktore trza bylo odchowac za mame... mialam ich poczatkowo 3 razem z cerberem to 4, a niedlugo potem doszedl mijeszcze 1 plus mandala tez taki marny papis... no i bylo ciekawie kiedy te szkraby zaczely chodzic :D 6 tyg. maluchy i 2 mies. mandala robiaca za mamke! i przy tym juz wtedy byla taka cierpliwaaaaaaaa, chociaz jej w glowie byly juz zabawy a im jeszcze cycek z jedzeniem, cieple futerko mamy i spanie ;) lataly wtedy za mandy jak oszalale :D takich rzeczy sie nie zapomina <serduszka>
  17. o mamo deer, przeciez sama mowilas ejszcze niedawno z 10 stron wstecz ze mialam na hoteliku Gonzo <lol> a teraz go nie pamiertasz?:> Gonzo gonzales to czysty szelciak jest ;) i wlasnie przed chwileczka wybyl do domu... :) wroci byc moze w lutym na pare dni :)
  18. a nie deer bo 7 :) 2 rudzielce, 2 onki, 2 kundelki czarne-podpalane i szelciak. Dziś do domu jedzie Gonzo. 6 zostaje do 3 stycznia. Wbrew pozorom ony sa swietne, a Elza jest kurcze superasna! maniek jak to maniek nachalny i wszedzia za mna lazi... w ogole jestem zaskoczona, bo bardzo szybko te psy sie sprzedaly... ale tez nie pwoiedzialabym zeby wywodzily sie z super wypasnego domu wiec moga sobie niejako odpoczac... w domu mieszka ok 4 doroslych i 4 dzieci. A to ejst meiszkanie mniej wiecej takie jak moje, moze ciut wieksze... czyli cos ok 50 m2. Wlascicielke ony maja fajna, wlasciciela tez... ale wiadomo jak to z dziecmi bywa i z dziadkami :D
  19. dzięki dziewczyny :) asiaczku w sumie podobnie pomyślałam :) I racja dziś już o wiele lepiej... wczoraj miałam wielkie obawy - obawy przed zostawieniem tylu psow w domu np. jakbym musiala gdzies na chwile wyjsc... balam sie, ze onki beda niszczyc, ale okazuja sie bardzo zrownowazone... ten ejden to jeszcze dzieciuch i ma psciu wzdziu w glowie, ale jest grzeczny jak zostaje w domu beze mnie... wyszlam dzis na mini zakupy z pol h mnie nie bylo i jak wrocilam to wszystko bylo ok :) ale pol nocy nie przespalam bo elza - suka jest najarana na moja suke (lesbijstwo sie szerzy nie ma co :P) a maniek - pies delikatnie daje cerberowi do zrozumienia ze on jest wiekszy i silniejszy a cerbera to wkurza... oczywiscie wszystko to jest bez agresji, ale onku wkurzaja moje rudzielce, dlatego jak wychodze to przede wszystkim je zamykam oddzielnie a jak ejstem to onki maja zakaz wchodzenia do duzego pokoju... nie taki definitywny bo wchodza sobie generalnie ale jak widze ze przekraczaja granice wytrzymalosci moich psow to im mowie by sobie wyszly i sie uwalily na przedpokoju. Male kundliszony tj. tymczasy wegetuja sobie, one glownie to cay dzien spia... onki tdo nich nie lgna wiec jest ok. Gonzo zas przewaznie teraz siedzi na swoim poslanku, ale onki do niego etz nic nie maja, maly im sie nie szwedra pod nogami bo jest delikatny. Wiec generalnie jest ogarniete wszystko. Poki co to nie co gorzej ze spacerami, bo onki niesamowicie ciagna, a ten mlody to ma takiego *******nika na sniegu, ze glowa mala i ciezko mi je utrzymac... a wychodze z 4 jednoczesnie tj. z onkami i rudzielcami. Ale ciesze sie mowie bo jest syt. opanowana i jest w domu spokoj jakby zadnego psa nie bylo :D
  20. ehhh chyba mam jakis kryzys kurcze... nie mam sie nawet komu wygadac wiec wygadam sie moze tu... swieta ida tak :D to juz odpowiednio duzy powod na dolek, ale to akurat jest malo wazne... dzis normalnie nie wyrabiam... pol dnia sprzatalam, zrobilam nawet calkiem nie zla pierwsza w zyciu krowke :D niedawno dopiero nawiazalam lacznosc z netem, ale to tez akurat mnie nie martwi bo w ten sposob zamiast siedziec przed kompem sprzatalam...a teraz kiedy ejstem na polmetku zaczyna sie psuc... pies posikal mi dywan, teoretycznie nie byloby w tym nic strasznego gdyby nie fakt, ze ten dywan byl juz sikany duzo razy i ciezko bylo mi wyprowadzic go na prosta i znowu ebdzie caly smeirdzial :/ z reszta Tofik caly czas sie zalatwia w domu i generalnie ejst nieogarniety, ale to tez akurat jakos zbytnio mi nie przeszkadza.... ale do tej pory zalatwial sie w kuchni jesli juz i jesli juz to na podloge, ktora od razy zmywam... w tym wszystkim nic tez dziwnego gdyby nie to, ze jeden pies przelazac miedzy choinka a balkonem nadzial sie na jedne z nich i mi urwal caly kabel, zrobilo sie spiecie, wywalilo korki i lampki do wywalenia i generalnie na nowo zaczyna sie robic balagan... do tego wszystkiego za ok 2 h przychodza do mnie 2 onki az na 2 tyg. i sie troche obawiam tego jak sie zaklimatyzuja, jak sie ebda zachowywac, czy beda grzeczne jak wyjde choc na sekunde z domu itd. wiem wiem ktos by powiedzial przeciez nie musialam se ich brac... ale jednak to dla mnie praca i pare grosza zawsze wpadnie go portfela. Generalnie to chcialabym by juz byl 3 stycznia i bylo po wszystkim... ja juz dzis czuje sie wykonczona psychicznie a przede mna 2 ciezkie tygodnie... nie trzeba odp. na tego posta musialam sie po prostu wyrzalic i wyzucic cos z siebie bo za bardzo lezalo na sercu. Wytrwałym dziękuję za przeczytanie i wytrwałośc w czytaniu tego posta <lol> PS. juz z tego wszystkiego byki ortograficzne strzelam :P sory :D PS.2 jeszcze jakby tego wszystkiego bylo malo to rozwalilam makaron jak gotowalam i spalilam polewe do krowki i teraz krowka ejst bez polewy, ale za to w smaku zarabista! zapraszam kto lubi krowki :) a na dodatek suka nie chce zryc suchego tylko na chama wpycha sie w moje zarcie, troche to ostatnio irytujace... ehhh niech jej to w koncu przejdzie juz...
  21. sliczne kluchy!! na pewno szybko znajda nowe domki... a Ty jakiegos sobie zostawiasz na stale?
  22. pieniążki dotarły - w poneidziałek jak będę szła to zapłacę w lecznicy, dziękuję.
  23. na schodach ćwiczymy strefy... a konkretnie to puszczanie na komende... na treningach nigdy jakos swiadomosci nie mialam i zle uczylam teraz bede ja zawsze na jedna jedyna komende puszczac... mam nadzieje, ze dzieki temu sie bardziej utrfali, ze ma czekac chocby sie walilo i palilo na moja komende i niezaleznie gdzie stoje i co robie...
  24. tak ona zawsze tak dziwnie nienaturalnie zarzucala przednimi lapami by wyzej zadzierac lep by patrzec na mnie :P od kad skonczyla ok 1 rok tak robi :) na wystawie we wloclawku jak szla na ringowce i szla oczywiscie na kontakkcie i tak dziwnie zarzucala nogi to sie nas sedzina spytala czy psie sporty uprawiamy :P no i co za tym idzie mandy jej sie baaaaaaardzo spodobala ;) chetnie bym kiedys suke u niej ejszcze wystawila, bo podobalo mi sie ogolnie jej ocenianie itd.
  25. e tam takie zwyczajne nic... generalnie nie pykl mi tak jak chcialam bo sie spieszylam zeby zdarzyc go wgrac na neta... to chodzenie przy nodze, te fragmenty mi nie pykly ;)
×
×
  • Create New...