Jump to content
Dogomania

Cerber

Members
  • Posts

    2979
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cerber

  1. eeee nie wiem czy to nie było zbyt zrozumiałe <lol> ale lokatorka jest człowiekiem... jakbym miała mieć tymczasik lub hotelik to bym napisała ;) ale spoko nie wazne w sumie... lokatorka fajna calkiem, wydaje sie w porzadku, my sie w sumie znamy juz od grudnia, bo ona w sklepie spozywczym pod moim blokiem pracuje i chciala sie wyprowadzic z tamtego dotychczasowego mieszkania.
  2. jat fajnie, tylko to chodzenie po schodach to dluuuga i ciezka robota bo facet uparty... ale ja tez uparta wiec tak 2 osly sie dobraly :P
  3. mam wiecej wolnego to nie co mnie sie nudzi i powiedzmy, zem sesje zdjeciowa zrobilam i teraz troszke przysiadlam nad obrobka... na razie zrobilam 1 zdjecie. Moze jak checi i czas pozniej pozwoli do zrobie tez inne... ale to czasochlonne jest :P [IMG]http://img263.imageshack.us/img263/715/regrq.jpg[/IMG] od poniedzialku bede mieszkala z lokatorka znowu, mam nadzieje, ze z nia jeszcze lepiej ebde sie dogadywac niz z 2 poprzednimi, chociaz wtedzy z dziewczynami nie bylo zle... no i zawsze do kogos mozna sie odezwac zawsze a nie tylko 4 sciany i 4 psy, ktore badz co badz nigdy mi nie odpowiedza, ani w zadnej kwestii nie podpowiedza... no wiec odliczam dni... jutro lokatorka ma wprowadzic czesc rzeczy a od poniedzialku bedzie ze mna mieszkala.
  4. u mnie na razie nikt nie płaci :) psiaki mają się dobrze, Megi chyba znowu nie co przytyła, takie odnoszę wrażenie. Samopoczucie super, machanie ogonem, tulaski itd. Apetyt jest, humor również a to najważniejsze. Ze zdrowiem chyba też nie najgorzej... na razie nie zrobiłam Megi żadnych szczepień bo powiem szczerze, że i ja nie co podupadłam finansowo, a właściwie to trzyma się tak jakoś... planuję w lutym wszystko co ważne Megi zrobić.
  5. w sumie nie wiem cyz to ma znaczenie,ale oni przejezdzali samochodem ;) gdyby byli pieszo to raczej nie obyloby sie bez chocby upomnienia slownego... tak czuje, bo pewnie im sie ruszac z samochodu nie chcialo i dlatego nas mineli... z reszta sama nie wiem, ale ciesyzlam sie ze mi sie upieklo.
  6. :):):) wiesz w sumie te sztuczki staly sie swego rodzaju nalogiem :P chcialam glownie sobie udowodnic ze z belgiem da sie pozytywnie wycwiczyc to wszystko co da sie zrobic z borderem, mniejszym, dluzszym bardziej wygibastym... no i suce sie udalo... nawet wiecej niz przypuszczalam... ale powiem szczerze ze pewnie nie sprobowalabym wielu rzeczy gdyby nie ta niesamowita chec do pracy mandali... kiedys bywalo tak, ze suka az mnie meczyla bym zabrala sie do roboty, wystawala nade mna, znosila zabawki i na mnie kladla by tylko cos robic... od kad nie co spalzowalam z treningami suka zrobila sie kanampowym wylacznikiem a na haslo idziemy do roboty... duzo musimy sie nauczyc we wpolnym zyciu ale ciesze sie z tego co juz mamy :) tylko gdyby jeszcze byla jakas super komenda na niejedzenie wszystkiego co da sie w zoladek wpakowac :P a Cerbus jest coraz odwazniejszy, pewny siebie co tez mnie cieszy niezmiernie bo o wiele latwiej sie zyje wszystkim :) A w ogole to chcialabym napisac co przydarzylo sie nam ze 2 dni temu... ostatnio czesto chodzimy na ten moj placyk (gdzie zawszwe niemal zdjecia robie...) na pilke, mam sesje, egzaminy i te sprawy wiec jak wracam z uczelni to pierwsze co robie to wyprowadzam tymczasiki na siusiu a potem zabieram swoje na placyk... no i 2 dni temu tradycyjnie jestemy na trwace i bawimy sie pilka a tu nagle z za rogu wyjezdza straz miejska... no to ja mysle, ze juz po mnie koniec, jesli sie nie zlituja to albo mandat albo slowne upomnienie... ehhh mowie no co robic... no nic nie bede specjalnie zwolywac jakos psow by je jak najszybciej w stresie zapinac, skoro jak mieli zobaczyc psy luzem biegajace to zobaczyli... no wiec jedynie co to przytrzymalam psy luzem i zaczelam im obu wydawac najrozniejsze komendy... 2 smycze mialam w 1 rece a pilke w drugiej... no i jak psy wykonywaly polecenia to rzycalam, a mandy w powietrze wyskakiwala... nie wiem jakim cudem ale mnie mineli... po chwili stres przeszedl ale ja i tak psy trzymalam blisko.... mialam zamiar wracac zaraz, ale patrze a oni wracaja... mowie matko kochana zawal normalnie... a ja znowu swoje z psami... i pojechali nawet nie wiem ktoredy... jednak tyle o ile strachu sie najadlam to powiem szczerze ze mnie pozytywnie zaskoczyli... ja juz nie 1 akcje ze straza mialam i cudem doslownie udawalo mi sie wysliznac bez mandatu...no i jak teraz przejezdzali to bylam w szoku ze nawet nie podjechali i nie spytali czemu psy na smyczach... i nie wiem czy przekonywujaco wygladalam z tymi komendami czy to, ze psy byly wpatrzone we mnie (patrz w rzeczywistosci na pilke) jak w obrazek czy cos, ale jedno wiem na pewno cos na pewno spowodowalo, ze sie cudem uratowalam.
  7. dzięki dziewczyny :) Tofik od kilku dni nawet zaczyna wolac na dwor ;) staje przy drzwiach i czeka... ale nadal ma slaba orientacje, placze sie pod nogami :P i nie umie sie odplatac, ominac nog by miec wiecej smyczy dla siebie :P moje psy i megi jakos automatycznie to potrafily :P tofik jest specyficzny, ale przy tym wszystkim bardzo sympatyczny ;)
  8. domowe sztuczki [IMG]http://lh3.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpDr2obMI/AAAAAAAAH7E/ejoYhvKfu3M/s512/DSC_1343.JPG[/IMG] plose nie lub juz tych zdjeeeec [IMG]http://lh5.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpFECYJBI/AAAAAAAAH7I/-F1qmM9Z_Yw/s512/DSC_1350.JPG[/IMG] tylny obrot :P [IMG]http://lh5.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpHOFAlgI/AAAAAAAAH7M/M_JMPYjEfck/DSC_1352.JPG[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpJCZqflI/AAAAAAAAH7Q/4hNmCZ6TYPg/DSC_1353.JPG[/IMG] i sucze obroty :P [IMG]http://lh3.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpLL8SqkI/AAAAAAAAH7U/4qC8A9c2AJs/s576/DSC_1357.JPG[/IMG]
  9. i wstydzioch :] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpXx00j6I/AAAAAAAAH7s/FwMKC-EM3rU/s512/DSC_1371.JPG[/IMG] [IMG]http://lh5.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpZuGS3bI/AAAAAAAAH7w/p2BmcV5jdkM/s576/DSC_1372.JPG[/IMG]
  10. [IMG]http://lh5.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpNMFQ5vI/AAAAAAAAH7Y/MM9PK7g5Z2k/s512/DSC_1358.JPG[/IMG] uklon [IMG]http://lh4.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpO51ssII/AAAAAAAAH7c/pDXlAGMV6kM/DSC_1361.JPG[/IMG] tzw. mysza ;) [IMG]http://lh3.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpQJWyAJI/AAAAAAAAH7g/MvxC4iwW6Qs/s512/DSC_1364.JPG[/IMG] kolanko [IMG]http://lh4.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpSzYMveI/AAAAAAAAH7k/gU1XGr5hGRY/s576/DSC_1365.JPG[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSpVC_WnVI/AAAAAAAAH7o/DaIufEcnIrI/DSC_1367.JPG[/IMG]
  11. [IMG]http://lh3.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSov4vLIxI/AAAAAAAAH6Y/djlRnNOghDs/DSC_1291.JPG[/IMG] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSowptNcWI/AAAAAAAAH6c/PMr3wu62qqw/s512/DSC_1297.JPG[/IMG] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSo0iI5csI/AAAAAAAAH6o/RFjEVC0-iDA/s512/DSC_1306.JPG[/IMG] i zachod slonca [IMG]http://lh3.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSo3FhetOI/AAAAAAAAH6w/wcxc_APu4VM/DSC_1329.JPG[/IMG] [IMG]http://lh6.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSo7TsMFDI/AAAAAAAAH64/V9LkH9VOaow/DSC_1336.JPG[/IMG]
  12. mam nie co kilka zdjec zaleglych, wiec wstawiam, bo dawno nic w miare aktualnego nie wstawialam :) cerbuch z kostka... [IMG]http://lh4.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSolSLaP0I/AAAAAAAAH6E/T2o72hiTTVw/DSC_1270.JPG[/IMG] sucza suka [IMG]http://lh4.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSon7l8gWI/AAAAAAAAH6I/CL8CXwbVXew/DSC_1272.JPG[/IMG] [IMG]http://lh4.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSopt8xHqI/AAAAAAAAH6M/lBJ-nM9tg1c/s512/DSC_1278.JPG[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSorl34hxI/AAAAAAAAH6Q/qRVpLva7nGQ/DSC_1279.JPG[/IMG] i takie tam pierdulki [IMG]http://lh4.ggpht.com/_3wQiKq064-c/TTSouOonPiI/AAAAAAAAH6U/ChghlGKH3Wg/DSC_1290.JPG[/IMG]
  13. apsa przykro mi z powodu punia, bylam na jego watku... bidulek malutki... [*] aleksandra - pewnie masz racje... on i tak juz wiecej sie ciesz... macha ogonem przy wychodzeniu na dwor, leci szybko by sie ubrac, na jedzonko zwawo reaguje, jak wchodze do domu to sie caly soba cieszy... wiec jest postep, ale mysle ze i ode mnie duzo zalezy, bom ja takie skomplikowane stworzenie co to tez czasu potrzebuje, a z doswiadczenia tez nie lubie sie mocno przywiazywac bo wiem jaka tragedia pozniej sie rozstac... czesto rozwazam juz sytujjacje czy Megi nie zostawic na stale... takze no wiecie jak to jest...
  14. jest z nim baaaardzo dobrze bym powiedziała :) wczoraj wetka mi powiedziala, jak weszlam do lecznicy... (z tym malym toficzkiem na zastrzyk jak chodzimy i mialam tez cerbera bo maly sie bardziej motywuje by isc jak idzie z nim jakis inny pies, bo sam nie bardzo chce chodzic), ze cerbi to 100% pies <lol> chodzilo jej, ze jest tak proporcjionalny we wszystkim, ma swietna budowe, mase, miesnie i w ogole, ze powiedziala, ze mam takiego 100% psa :P ja bym sie nie zgodzila z tym bo brakuje mu jajek ;) ale tez po wieki zachwycam sie kundlasta sylwetka :)
  15. tak :) generalnie planow mam wiecej, ktore namietnie realizuje, a bynajmniej staram sie realizowac ;) zapomnialam jeszcze napisac dzis, ze kundliszon dzis skonczyl rowne 8,5 roku a wlasciwie to skonczy ok 11 w nocy ;) takze chwila moment i bedzie 9 ;)
  16. u nas fajnie z dnia na dzien coraz lepiej... rana sie prawie cala super wygoila, jutro i pojutrze mamy chyba ostatnie 2 wizyty i to bedzie koniec. Wazony byl ponad 9 kg wazyl ostatnio przed tygodniem. Schodzenie etz coraz lepiej, juz nie spada ale nadal ciagnie na lep na szyje, humor wydaje sie o wiele lepszy i coraz bardziej reaguje na imie... wolam na niego Tofi caly czas... i jest ok... apetyt jest, wszystko jest.
  17. dzięki Asiaczku :) widziałam lemurka i zakochałam się w nim od razu bez pamięci :) jest po prostu boski... ostatnimi czasy znowu humor lepszy jakos tak... juz polowa mies. zaraz luty i marzec i wiosna :) sesja trwa i ku memu zdziwieniu nie idzie mi tak zle jak przypuszczalam :) takze wszystko idzie ku lepszemu... ostatnio mnie zebralo na cwiczenia sztuczek z Cerberem bo stwierdzilam ze z suka wszystko idzie zbyt prosto i powinnam sobie jakas poprzeczke postawic :) uczylam ostatnio suke tego kolanka wiec pomyslalam, ze z kundelaskiem niepewnym siebie i nie cwiczacym w domu moze tez bysmy sprobowali... i na szczescie wychodzi nam wszystko co robimy... wszystko jest w 100% pozytywne a jesli widze ze cos mu zaczyna nie isc lub cos to wtedy wydaje ostatnia komende, zeby nawet ruszyl lapka i wtedy mocno nagradzam... wlaczylam w nasze wspolne zabawy tj. moje z mandy i moje z cerberem kliker... kiedys myslalam, ze jest on zupelnie zbedny, ale teraz uwazam, ze zeby nawet wyciszyc nie co psa - szczegolnie kundla ktory jak sie najara to nie zle daje popalic i robi 1000 rzeczy na raz i ten kliker tu sie przydaje bo nie nagradzam wysokim tonem ,,dobry pies'' tylko jest klik i nagroda :) no i mysle ze wzmaga w nich obu to samodzielne myslenie... w kazdym badz razie ejst fajnie, coraz fajniej :) Mnie zas ostatnio wzielo znowu na jazde konna, jednak ciagnie swoj do swego nie ma co a jak niemal codziennie sie z tymi konmi stycznosc ma to nie ma zmiluj... skoro juz tak zaglebilam sie tak w psiej literaturze o psychice, sygnalach uspokajajacych i ogolnie behawiorze to naszlo mnie by dowiedziec sie wiecej tego samego ale o koniach... zapozyczylam w tym celu poki co jednak konska ksiazke i namietnie ja czytam... jest opisana jasno, klarownie i na temat ktory mnie obecnie interesuje... dzieki temu ebde mogla bardziej poznac i zaglebic sie w tajemnice umyslu koni z ktorymi pracuje, a w przyszlosci pozwoli mi to by odwazyc sie jezdzic.... chcialabym na wiosne tego roku znowu usiasc w siodle. z niecierpliwoscia tez oczekuje marca-kwietnia by moc zaczac chodzic na treningi agility... a juz z podwojna niecierpliwoscia czekam na maj-czerwiec kiedy ebde mogla na jakies zawody pojechac... o ile nie tylko fundusze ale i nauka na to pozwoli....
  18. Tak Asiaczku :) wlasnie do tego daze, ale jakies wsparcie by sie przydalo :) bo jednak czlowiek samotnik to nie najlepsze rozwiazanie :) ale ejst jedna kumpela co to mnie nie opuszcza na krok prawie co 2 dzien do mnie wpada po stajni, wiec nie jest tragicznie :) jak juz mowilam raz jest lepiej raz gorzej... dzis jest fajnie ;) i tak ma byc....
  19. tak. Maly na szczescie z dnia na dzien ma sie coraz lepiej i rana sie ladnie goi... mam nadzieje, ze poczatek niezbyt przyjemny roku z chorobskami nie pociagnie za soba nic zlego w blizszej przyszlosci... Mysmy byly z sucza w Bydzi teraz na zjezdzie i juz teraz zaluje, ze ten kurs nie trwa dluzej niz do maja... jest swietnie... chociaz jeszcze fajniej by bylo jakby ten kurs byl u nas :P ze wzgledu na psy, ktore ciezko mi zostawiac co 2 tydz. no i tez nie bardzo mam na kogo liczyc by je pilnowal... no ale w sumie nie mam co narzekac... w ten piatek odbywal sie egzamin na psa terapeutycznego i myslalam dlugo by z suka do niego podejsc... nawet wyslalam zgloszenie, ale w ostatniej chwili odwolalam z kilku powodow... jednym z nich byl fakt, ze suka moze go nie zdac, czyli po prostu spenialam... przeczytalam regulamin od deski do deski i nasunelo mi sie kilka watpliwosci i zaczely sie obawy... tym bardziej, ze nic a nic nie pracowalysmy juz dawno... ale jak sie okazalo po przyjezdzie... poszlam zobaczyc jak wyglada taki egzamin, wiidzialam jednego egzaminujacego psa i atmosfera byla na tyle luzna, ze doszlam do wniosku, ze powinno nam sie z palcem w nosie udac... mnie martwily moje nerwy... suka bardzo mocno na mnie polega i jakikolwiek moj stres jej tak sie udziela, ze czasem sie wylamuje w zbyt stresujacej sytuacji bo nie wie czy moze na pewno na mnie polegac... a mnie bardzo duzo kosztuje uspokojenie nerw w sytuacji kiedy widze, ze mi cos nie idzie, suka zaczyna sie denerwowac... ale wyjscia nie ma... no ale jak wspomnialam atmosfera byla na tyle luzna ze doszlam do wniosku, ze powinnysmy zdac bez problemu i dlatego tez przymierzam sie do 2 podejscia... za ok mies.-dwa ma sie drugi egzamin odbyc... ostatnio dobija mnie nie co obecny stan pogodowy jak i miesiac, ktory mamy... chcialabym juz marzec-kwiecien albo nawet wakacje, ale trzeba czekac, ostatnio nawet nie co dolujaca jestem ale raz jest lepiej a raz gorzej... niemniej jednak wiem, ze niedlugo nadejdzie wiosna i bedzie o wiele lepiej...
  20. Tofik zalapal ropniak w gruczolach koloodobytowych, mysle, ze to zaczelo sie ejszcze zanim do mnie trafil, a teraz po prostu wyszlo na jaw co i jak kiedy stan sie pofgorszyl... generalnie wszystkie psy sa szczepione regularnie na wszystko, jedynie czym moglyby chyba sie zarazic to wirusowka, a mysle, ze to nie uniknione jesli chodzi o przechodzenie z jednego psa na drugiego... pamietam jak byl ali, w dzien wyjazdu w gory po malego cerberowi zaczelo cieknac po drodze z nosa, na drugi dzien juz byl w kiepskim stanie... pochorowal sie, kilka dni pozniej zarazil alego... to samo bylo w zeszlym roku... najpierw chyba rozchorowala sie mandala, a po niej od razu cerber...
  21. Tak Asiaczku i ja wierzę, że będzie lepiej :) a przynajmniej ejstem bardzo pozytywnie nastawiona :) poki co na nowy rok mi sie ejden psiak - tymczasik tofik pochorowal troche, ale mam nadzieje, ze szybko dojdzie do siebie. A tak na szczescie erszta zdrowa, w pelni sil :)
  22. dzięki dziewczyny. Apsa widziałam wyniki, bardzo ładnie sobie radzicie, gratuluję wyników! :) Tofik nie szural pupa, mial problemy z polozeniem sie, co zauwazylam juz przedwczoraj w poludnie, ale myslalam, ze moze sie obil (bardzo obijajacy jest o wszystko doslownie) i stad moze stukl sobie tylek, ale wieczorem okazalo sie wlasnie, ze to cos powazniejszego. Dzis maly czuje sie zdecydowanie lepiej rowniez psychicznie, jest bardziej ozywiony, biega po domu, chyba go mniej boli... wiecej macha ogonem i jak szlam z nim do lecznicy i zabralam swoja suke to lecial za nia ile sil :D milo bylo na to patrzec... jak suka zwalniala to on tez, a jak przyspieszala to on ile sil w swoich niewielkich lapkach lecial za nia :) teraz spi po drugim dniu po zastrzyku. Rana nie wyglada ladnie, wetka mowi, ze dziura mu sie tam zrobila, ze dosc duza rana, ale da sie wyleczyc. A my cwiczymy bezustannie chodzenie po schodach, bo jak nie panuje nad soba to nadal probuje spadac, dlatego mocno cwiczymy, ale progres jest. Chyba bede mu szelki zakladac na te schody coby jakby mial zlatywac to wiedzal sie na szelkach a nie na obrozy i dusil... szkoda ze wczesniej na ten pomysl nie wpadlam. Cwiczymy tez wolanie na imie... malo reaguje ale juz przy przypinaniu smyczy i jedzeniu jest progres, wiec jest lepiej niz bylo.
  23. halo halo zaglada ktos tu? bylam dzis z malym w lecznicy, ma przetoke prawej zatoki okolodbytowej jak to wetka mi na karcie napisala... czyli zebrala sie ropa tam, stad tez wczoraj wieczorem pojawila sie ropa z krwia w kupie. Maly dzis dostal 2 zatrzyki, i antybiotyk do gruczolu... mamy wiec 10 dniowa wizytye na zastrzykach z malym i potrzebuje znowu waszego wsparcia. Leczenie z lekami kosztuje 75 zł. jak zrobię zdjecie to wstawie na wątek. Teraz maluch odpoczywa, czuje sie lepiej, ale pupa go drazni poki co jeszcze. Bedzie lepiej na pewno.
  24. czekam czekam Asiaczku... ale chyba będę musiała kiedy usiąść sobie i rozpisać co bym chciała w tym roku zrobić a co może jeszcze z 1-2 lata poczekać i zobaczę co z tego wyjdzie, bo na razie to wychodzi mi jak zwykle, 100 rzeczy chce robić a potem mogę znowu nie wydołać finansowo... dlatego zrobię taki noworoczny rachunek sumienia i poukładam sobie wszystko a potem ew. powiem co zamierzam. :) Apropo nowego roku, od 2 dni starego już nie ma... ja mam kilka (mam nadzieję mocnych) postanowień noworocznych i mam nadzieję, że uda mi się w nich wytrwać długo jak się da. Sylwestra spędziliśmy w domu po raz pierwszy w życiu chyba, ale w sumie się strasznie nie nudziliśmy... o połnocy wyszłam z kundlami na dwór porzucać piłkę... szczerze mówiąc zastanawiałam się jak to będzie, ale było bombastycznie psy rzucały sie na piłkę jak szalone a cerber dodatkowo próbował goniś światełka na niebie :P nigdy nie sądziłam, że tak będą go jarały... mandy zaś miała wszystko w nosie najważniejsza była robota :P bo oprócz samego rzucania piłki ćwiczyłyśmy w rozproszeniu trochę posłuszeństwo i bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bo było fajnie. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że mam twarde psy :P wróciliśmy do domu i psiska padły a ja razem z nimi bo szaleliśmy na całego. No i tak upłynął stary a rozpoczął się nowy rok, mam nadzieję, że lepszy :)
  25. dobra chyba znalazlam niejako zrodlo byc moze depresji, czy tego jego dziwnego przygnebionego zachowania... zauwazylam, ze bardzo mu sie pupa powiekszyla... ogon u nasady podciagniety wyzej, dziwnie zwisajacy oraz na prawym ,,posladku przy ogonie wielkie cos... dopiero dzis to wszystko mi sie zauwazylo... to wielkie cos to jakby spuchniecie... po czym? nie mam pojecia... powiklania po kastracji? ale w sumie jak skoro to nie przy jadrach tylko przy pupie... stluczenie kiedy zlatywal ze schodow? i dopierro teraz sie ujawnia? bardzo jestem ciekawa co to no i nie mam na co czekac, jutro pedem do lecznicy... mam nadzieje, ze to nic powaznego! wlasnie zaczynam sie martwic...
×
×
  • Create New...