Jump to content
Dogomania

Małgośka z Boksą

Members
  • Posts

    524
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Małgośka z Boksą

  1. [quote name='cedra']Gosia, to calkiem normalne ze kulala potem, u nas tak bylo ponad rok. piesek ma tez slabsze miesnie. jak sobie obuduje miesniami lapke bedzie znacznie lepiej:)[/quote] To fakt [B]Cedra[/B]- zaniki mięśni były bardzo widoczne- ta chora nóżka po operacji zrobiła się taka chudziutka i wiotka :-( ale kobietki teraz to się już z niej znowu Pudzian robi- jest naprawdę dobrze (żeby nie zapeszyć) Właśnie wróciłyśmy z działeczki- efekt: Boxa trup :evil_lol::diabloti: Jak zwykle gorąco pozdrawiam w ten piękny słoneczny dzień :loveu:
  2. Nessa: widzę, że jesteś z Katowic, jak możesz napisz mi u kogo operowałaś psa ? I cieszę się, że psiak mimo sędziwego wieku ma się nieźle u nas newsy: wczoraj na działeczce piesek sobie hasał około 2 godzinki, ale dziś już jak wstawał to delikatnie kulał z 20 sekund- ale uważam, że to i tak super zmiana... pozdrawiam wszystkich rekonwalescentów i ich znerwicowanych właścicieli
  3. [quote name='cedra']Gosiu i jak po bieganiu????? Cedra- na szczęście nie biegała :diabloti::lol::evil_lol: Na bieganie przyjdzie jeszcze czas :cool1: Wiesz, to była bardziej ściema niż faktyczne spuszczenie jej ze smyczy... Wet mi też właśnie mówił o tym powikłaniu, ale jednocześnie dodał, że bardzo rzadko następuje. [SIZE=1]Najgorsze jest to, że całe moje środowisko posiada zwierzyniec, łącznie z moją rodziną i niestety kontakt się strasznie ograniczył- a mojego piesa roznosi energia- widzę, że strasznie ją męczy ta cholerna smycz[/SIZE] Pozdrawiam Was serdecznie
  4. Napisz Cedra więcej o tej metodzie FLO, bo nie potrafię nic znaleźć, a do literatury weterynaryjnej nie mam dostępu- jak masz skaner czy cóś, to wyślij na pw :razz: (tylko w języku polskim, bo z anglijskiego jestem noga :-() Właśnie o takiej traumie mówię- u nas rzeczywiście pierwsze tygodnie zero ruchu, nie była w klatce, ale na siku ją znosiłam, nie chodziła prawie w ogóle, bo tyran był na wolnym i tylko ciągle powtarzał: połóż się, nie chodź, nie wstawaj :diabloti: ale widzisz są tego pozytywne efekty... Dziewczyny- dzisiaj na chwilkę ją spuściłam na działeczce :lol: Cedra- biegać na miękkim, czyli po trawie może ? :p:p:p Widzisz Twój wet mówił, że w góry nie ma szans, a z kolei nasz Pan dr wręcz kazał obciążać nogę chodzeniem pod każdą górkę (właśnie po to by wzmocnić i odbudować mięśnie) Ponadto co myslicie o HMB dla psów? Ściskam
  5. No wiadomo, że nie chcę, żeby pies był całe życie na smyczy...ale przez całość leczenia wpadłam w jakąś traumę, że nie chcę zepsuć tego wszystkiego....a teraz jest naprawdę dobrze.... Cedra- jeśli chodzi o implant, to moja sucz nie ma implantu...kolano zostało ustabilizowane wg FLO i Meutstege (w nazwisku coś napewno pokręciłam)- czyli bez żadnego implantu (stabilizacja nastąpiła z jej własnej tkanki- we wcześniejszych postach o tym pisałam)... Ja myślę tak: skoro wet mi powiedział, że pierwsze 6- 8 miesięcy, to okres dochodzenia psa do równowagi, to sobie tak tłumaczę, że dopiero po pół roku spuszczę ją na działce....być może błędny tok myślenia, ale strasznie się boję o tą moją bestyję....że zaś coś się schrzani :-( Arthroflex dostaje cały czas + kozieradkę pospolitą i pokrzywę (kuracje)
  6. Cedra- dzięki- ale Ty odważna jesteś- ja się chyba skitram w portki, jak ją 1 raz spuszczę ze smyczy :diabloti: My jesteśmy 4 miesiące po operacji- o spuszczaniu ze smyczy nie ma mowy- mój pies jest szajbnięty, temperamentny i po prostu chlernie się boję... Narazie chodzimy na smyczy, głównie pod górkę około 1 godziny spacer (dziennie onad 2 godziny chodzenia)....normalnie już w ogóle nie kuleje, ale po długim spacerze, jak wstaje to kilkanaście sekund delikatnie kuśtyka póki nie rozchodzi nogi. Już dzisiaj daje sobie zrobić z nogą co tylko zechcę- wcześniej oblizywała się, sapała i bacznie obserwowała co ja jej tam robię- teraz luzik. Ponadto coraz lepiej opiera nogę- czasem się zastanawiam się, czy niewłaściwe ułożenie łapki wynika rzeczywiście z faktu, że jeszcze ją oszczędza, czy z psychologicznego nawyku :diabloti: (bo wystarczy, że zrobię do niej gupią minę, to już stoi normalnie na baczność) Pozdrawiam Was dziewczynki i czekam na dalszą porcję informacji
  7. Bura- to nie był tekst bezpośrednio skierowany do Ciebie (nigdy nie stwierdziłam, że powiedzialaś, że tylko zachowawcze daje pożądane rezultaty)....bardzo szanuję Twoje poglądy i nie zamierzam ich kwestionować, z forum molosy, forum nt dysplazji bardzo wiele się nauczyłam i czytam je w dalszym ciągu (Twoje posty również z zainteresowaniem)... A jeśli chodzi o konsultację z weterynarzem, to jestem z nim w ciągłym kontakcie i znam jego zdanie na ten temat i się stosuję w pełni do jego zaleceń...pytam jedynie z ciekawości, żeby poznać ogólne tendencje... Forum jest po to, żeby wymieniać się własnymi doświadczeniami, a to, że forumowicze posiadają odmienne opinie, to bardzo dobrze- niepotrzebne są tutaj te spięcia. Bura uśmiechnij się- masz piękną sukę :eviltong:
  8. Mam do WAS forumowicze zapytanko, mianowicie: po jakim czasie Wasze pieski od operacji więzadła krzyżowego przedniego doszły do pełnej sprawności- w tym sensie, że ustała całkowicie kulawizna (nie mówię o zmianach pogody), pies zaczął opierać stabilnie całą kończynę. Ponadto, kiedy odważyliście się spuścić swojego psiura ze smyczy, kiedy zaczęły szaleć z innymi czworonogami. proszę o szczegółowe odpowiedzi... pozdrawiam
  9. [B]DZIEWCZYNY DOSYĆ !!!!!!!!!!!!![/B] Przestańcie, do niczego nie prowadzi Wasza debata, a jedynie coraz bardziej zaognia atmosferę... Bura leczy zachowawczo i ma do tego prawo My operowałyśmy i jest ok Ja efekt osiągnęłam pożądany dopiero po operacji, inni leczą zachowawczo- wolny wybór- najważniejsze jest dobro naszych czworonogów. Mnie przeraża tylko jedno, że wpadamy w paranoję w tym sensie, że nie w każdym przypadku leczenie zachowacze skutkuje...moja suka jest tego dowodem... Owszem ingerencja w staw też może nababrać, ale moim bardzo skromnym zdaniem: komplikacje pooperacyjne są spowodowane 2 kwestiami: wyborem złego weterynarza, albo....własną głupotą- typu piesek zaczyna ładnie chodzić, to ciach spuszczamy go ze smyczy, niech biega! znam idiotki, które po 2 miesiącach spuszczaly psa ze smyczy, żeby pupil poszalał- ktoś pięknie napisał: przez 1 dni z psem jak z jajkiem, przez pierwsze tygodnie z psem jak z jajkiem, przez następne miesiące bardzo delikatne, acz sukcesywne wdrażanie psa do ruchu, a po roku pełne szaleństwo I kobietki: przestać się kłócić :calus:
  10. [quote name='Bura']Wesołych świąt od nas również!! My już biegamy i bawimy się z psami po styczniowym wypadku z łapkiem :lol: Wszystkim polamańcom - dużo zdrowia a właścicielom - mocnych nerwów!! [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images33.fotosik.pl/189/3ed3c2a0b65ad116.jpg[/IMG][/URL][/quote] Jestem rozwalona ma drobne kawałeczki- jaka ona słodka :loveu: Ściskamy
  11. [quote name='cedra']Witam, moja sunia rowniez miala zerwane wiezadlo krzyzowe przednie. Zaparaszam na nasza strone: [URL]http://lunanova.w.interia.pl[/URL] i zycze wszystkim piesiom szybkiego powrotu do zdrowia:)[/quote] pozdrawiam....byłam na stronce z jednej strony z ciekawości, a z drugiej z uwagi na fakt, że moja mama przygarnęła SH....naszą kochaną Shivę.... Dzis nas wystraszyła, bo zaczęła kuleć, oczywiście cała rodzina już ułożyła najczarniejszy scenariusz, a okazało się, że uszkodziła opuszkę.....ufffff pozdrawiam WAS wszystkich i życzę spokojnych, bezinterwencyjnych świąt
  12. [quote name='martita'][B]Małgosia, [/B]zapomnialam napisac:oops:,wlasnie u nas okazalo sie wszystko wporzadku, falszywy alarm...juz brykamy i skaczemy, choc nie pozwalam malej za badzo sie wysilac, narazie...[/quote] To bardzo dobra wiadomość...niech sunia się ma zdrowo....chondroprotektory jednak jej nie zaszkodzą (chociażby jakiś arthroflex profilaktycznie)- ściskam serdecznie
  13. Będzie dobrze, po operacji trzeba jednak z pieskiem jak z jajkiem dosłownie :):):) przez pierwszy miesiąc przynajmniej.....a potem bardzo powolne i stopniowe wprowadzanie psa do życia :) Pozdrawiamy
  14. Arthroflex polecam również. Polecam także Caniviton forte + - chondroprotektorów jest akurat bardzo wiele i napewno nie zaszkodzą psince, a jedynie mogą przywrócić sprawnośc w stawie, albo poprawić funkcjonowanie... Poleciłabym również homeopaty: Traumeel (przeciwzapalny + inne właściwości) + Zeel (przeciwzapalny i przeciwzwyrodnieniowy)- tabletki możesz podawać przez bardzo dlugi okres- napewno nie zaszkodzą, a myślę, że i pomogą (dawkowanie 3 razy dziennie po 1 tabletce na pół godziny przez jakimkolwiek jedzeniem, wymieszać z małą ilością wody i podac pieskowi; nie mieszać homeopatów z jedzeniem). Moją sukę po operacji wiezadła krzyżowego bardzo postawiły na nogi zastrzyki podskórne z Zeelu- po zastrzykach bardzo szybko jest widoczna poprawa. Ja mojej dziewczynie podaję dodatkowo do jedzenia ziele pokrzywy (objawowo łagodzi bóle stawowe). Ale podstawą jest znalezienie dobrego weterynarza (najlepiej chirurga) i zdiagnozowanie psicy. pozdrawiam i życzę udanego leczenia
  15. Martita- powiedz skąd jesteś? Podstawą jest również wybranie właściwego weterynarza
  16. [quote name='martita']Jednak pewnie z wiekszych wyczynow trzeba byloby zrezygnowac???[/quote] Martita- podstawa to radykalne ograniczenie ruchu, radykalne....ja zachowawczo (tj. przed operacją) próbowałam Zeel + Traumeel + caniviton forte + . (pomijam Rimadyl + blokada) Ja nie żałuję decyzji o operacji, bo przed operacją przez 4 miesiące różnymi sposobami próbowałam leczyć psa i niesteyty czas grał tu na niekorzyść psa (bardzo poważne zmiany zwyrodnieniowe aż do nasady kości udowej poczynione przez uszkodzone wiezadło :-() Decyzjęo operacji przemysl bardzo rozważnie ( u nas leczenie zachowawcze na nic się zdało, ząłuję, że wcześniej się nie zdecydowałam na operację suki) A jeśli chodzi o operację i rehabilitację, to powiem Ci szczerze (bez owijania w bawełnę)- pierwsze dni i noce po operacji są straszne- ja miałam 2 tygodnie wolnego i cały czas byłam z psem- opatrunki, lekarstwa, masowanie nóżki i tak przez dwa tygodnie- spacerki tylko na siku i kupę, znoszenie psa po schodach. Póżniej poszłam do pracy i w sumie dalej to samo, tyle tylko, że nie wiedziałam co suka robi będąc sama w domu. Po ściągnieciu szwów lekarz kazał nam tygodniowo zwiększać spacer o 5 minut i chodzić z psem pod górkę...więc zaczeliśmy od 5 minutowych spacerów. Teraz suka jest trzeci miesiąc po operacji- nie powiem, że jest rewelacyjnie, bo zaniki mięśni są nieuniknione i dają się we znaki, ale: robimy 3 półgodzinne spacerki, szalejemy na leżąco w domku, czasem kilka metrów pobiegniemy, coraz bardziej opiera nogę. Jeżeli masz jakieś wątpliwości mogę Ci na pw podać mój nr gg i wtedy sobie pogadamy.... pozdrawiam i głowa do góry....i koniecznie pamiętaj.....sika i kupa i do domu- zero ruchu ;) (może operacja nie będzie potrzebna) Jeżeli się zdecydujesz na operację, to z chęcią Ci podpowiem jak zadbać włąściwie o psa zaraz po operacji i dalej
  17. Orthodogs to niestety anglojęzyczna strona, a mój angielski nie jest na tak zaawansowanm stadium żebym mogła zrozumieć :( W każdym razie warto być otwartym na wszystko- albo się z tego skorzysta albo nie... Dzięki
  18. [B]BURA- czy pytanie było do mnie ?[/B] Bo jeśli nie, to sorry, że się wcięłam :lol: pozdrawiam
  19. [quote name='Bura']Napisz jakie Wam wet zalecił ćwiczenia, czy mówił o pracy na Cavaletti?? Ponoć to rewelacja w późniejszych etapach rehabilitacji!![/quote] Akurat tego nam wet nie zasugerował, aczkolwiek czytałam wcześniej o tym- jako metodzie pracy z koniem- mówiąc najbanalniej- ale muszę poczytać więcej- może akurat. Nam zasugerował doktor chodzenie wszędzie tam gdzie pod górę...więc staram się tak z suką chodzić....ponadto poza preparatami wspomagającymi wprowadzamy sukę do ruchu- bardzo powoli i sukcesywnie... na początku wykonywałam masaże żeby poprawić ukrwienie nogi, a teraz tylko bardzo stopniowe zwiększanie ruchu. Marzę, żeby było już ciepło, bo wtedy suka zacznie na maksa pływać.
  20. [B]3kropka[/B]- cieszę się, że u Twojego przyjaciela wszystko w porządku....ale jak sama wiesz, nie był to zapewne łatwy okres....mnóstwo stresów, nerwów, cierpienia psa i pustki w portfelu :diabloti: [B]Bura[/B]- cóż mam rzec :loveu:...moje ogromne gratulacje...no no no sucz zgarnia laury...super ocena i cieszę się, że jest dobrze...:lol: Nasze bydle już 2 miesiące po operacji...zwiększaliśmy tygodniowo ok 5 minut ruchu na każdym spacerze zgodnie z zaleceniem weta i doszlismy do etapu, że robimy codziennie 3 półgodzinne spacerki...dla mnie to ogromny sukces...mój pies chciałby już bardziej szaleć, ale przez następne kilka miesięcy nie ma o tym mowy. Widzę, że tkanka mięśniowa również powolutku przyrasta- nie jest to jeszcze żadna rewelacja, ale nóżka już nie jest taka chudziutka i wiotka....;) Pozdrawiam WAS moje towarzyszki niedoli i życzę zarówno WAM, jak i Waszym czworonogom dużo radości i zdrówka
  21. Znam tylko dr Gierka- robił mojej suce prześwietlenie, badanie kliniczne i operację- i mogę śmiało polecić....ale pewnie znajdziesz o każdym z w/w doktorów zarówno dobre jak i złe opinie....ale do dr Gierka możesz naprawdę jechać....;)
  22. BURA- moja suka nie ma implantu...stabilizacja została zrobiona metodą FLO i wg Meutstege (jakoś tak), więc nie było odbudowywania wiezadła, a jedynie jego stabilizacja z jej włąsnego materiału- że tak powiem banalnie- on mi to tlumaczył, że jej tkankę mięśniową jakoś tak pomotał, że naturalnie ustabilizowal staw- hahaha- ale Ci to favchowo wyjaśniłam.. [LEFT]W necie znalazłam takie coś: "[SIZE=1]Co do metod stabilizacji stawu kolanowego po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego - obecnie odchodzi się od protezowania więzadła. Badania naszych pacjentów wykazały, że po kilku-kilkunastu miesiącach od rekonstrukcjii tak go w stawie nie ma! Stąd wynikła teoria, że powinno się nie tyle odbudowywać więzadło, co zepewnić stabilność stawu kolanowego na czas grubienia torebki stawowej. Obecnie w Klinice Małych Zwierząt SGGW najczęściej stosuje się dwie metody stabilizacji zewnątrztorebkowej (wg Meutstege i wg Flo), w których nie próbuje się nawet protezowac więzadła. Obydwie dają doskonałe rezultaty, są znacznie mniej urazowe od protezowania więzadła i znacznie szybciej postepuje rehabilitacja pacjenta. Pies po tej operacji w ciągu kilku tygodni jest w stanie samodzielnie chodzic po schodach, komplikacje praktycznie nie występują. Dlatego polecam te dwie metody, metody z protezowaniem więzadła pasmem powięziowym to to chyba powoli przeszłość"....[/SIZE] Więc wiesz BURA- mam nadzieję, że będzie ok Oczywiście będę czekałą na relację z wystawy...będzie dobrze [/LEFT]
  23. Wiesz BURA- ja wolę nie być starą wygą i tego nie przerabiać.....;) po raz któryś Dziś prawie dostałam zawału....mój pies się potknął na przedpokoju i wylądował na chorej łapie (jest 5 tygodni po operacji)....zaczęła piszczeć....ja oczywiście łzy w oczach i najczarniejsze myśli, ale rozmasowałam nogę i nie widzę żadnych niepokojących oznak: chodzi na nodze, dalej się o nią podpiera, jest tak jak było....ale serio ja niedługo będę musiała psychiatry szukać.... Wyściskaj kobieto ode mnie swoje suczydło i przy okazji opiernicz ode mnie....że pańcie przez nie zbyt wiele cierpią, przeżywają, nie śpią, bankrutują....etc :evil_lol: Miejcie się ciepło kulawinki
  24. Dobry wieczór ludzka i psia sforo :loveu: Pozdrawiamy WAS serdecznie... Gapciu...zabraniam Ci chorować...masz być zdrowa jak najdłużej....i cieszyć swoich pańciów.... ściskamy Acha i spóźnione, ale szczere najserdeczniejsze życzenia noworoczne dla WAS kochani
  25. Wpisz w wyszukiwarce dexafort wyskakuje parę stronek z opisem preparatu....to steryd o długim działaniu- wywołuje takie same skutki uboczne, jak wszystkie sterydy....dawkowany z głową jest lekiem i pomaga.... życzymy wszystkiego dobrego
×
×
  • Create New...