Jump to content
Dogomania

Małgośka z Boksą

Members
  • Posts

    524
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Małgośka z Boksą

  1. Maleństwo :placz: jak tak można....biedulek.....ludzie ktoś z WAS napewno może go wiąść.....wyć się chce, jak ma sie świadomość takiego okrucieństwa.... Myszko nie daj się
  2. nikt nie chce tego cudeńka...nie wierzę....:roll:
  3. Soniaku...śmigaj na górę....kochani, ona jest przeurocza i jeśli ktokolwiek ją weźmie, to ręczę, że zyskuje przyjaciela na całe życie....proszę o dobry dom dla bokserki
  4. No nie, Żorzanka tak sie poddaje i spada w dół....tak, ja wiem u Ani Ci jest bardzo dobrze, ale to tylko domek tymczasowy.....więc szukamy dalej domku na całe życie
  5. Nasza kochana Sunia, to bóstwo....niech ją ktoś przygarnie na zawsze....a warto. Decyzja o psie, jest jedną z najlepszych decyzji, jakie człowiek świadomie może podjąć.......myślcie
  6. Na pierwszą stronę, niech Cie wszyscy podziwiają
  7. Po tych przejściach wszystkich biedactwo musi znaleźć już tylko dobry, kochający dom.....żeby nie trafil spowrotem do schronu....ale trzymacie rękę na pulsie więc będzie dobrze....aby tylko sie udalo.... Hopsa
  8. do góry żabko....
  9. Hej myszko, co tak spadasz w dół....ja Ci na to nie pozwolę....do góry wskakuj
  10. Sonia, urodziła się 1 maja 2003.....z nadzieją, że czeka ją świetlana przyszłość....tak się jednak nie stało, właściciel z bardzo silnym zarobaczeniem oddał ją do schroniska....tam zaraz ją wysterylizowali i wyrzucili na - 20 stopniowy mróz......dzięki kilku osobom udało jej sie trafić do wspaniałego domku tymczasowego.....Dzięki troskliwości Ani, sunia zaczęła wierzyć, że człowiek to nie tylko oprawca, ale też wrażliwa, pełna miłości istota.....Ania zajęła się Sonieczką bardzo troskliwie....ofiarowała jej miłość, czułość, zaangażowanie, zadbała odpowiednio o stan fizyczny (a był kiepski) oraz o umysł zwierzaka, który został tak drastycznie zraniony......Z dnia na dzień i Ania i Sonia wzajemnie się do siebie przywiązują....zaczynają rodzić się wspaniałe uczucia...jednak na skutek pewnych ograniczeń Anilka nie może zostawić jej u siebie na zawsze..... Dlatego zwracam się do WAS z prośbą o inicjatywę w szukaniu jej takiego właśnie domu, jaki ofiarowała jej Ania....Sonia powinna znaleźć jak najszybciej dom, bo każdy dzień będzie dla nich coraz trudniejszy....one wspólnie się do siebie przywiązują..... Boksia, to pies sprawdzony, grzeczny, z wielką radością lgnie do ludzi, w tym dzieci i mężczyzn :cool3: ....ale nie lubi kotów.... Bardzo proszę rozejrzyjcie się wśród swoich sprawdzonych znajomych..... Suni po tych wszystkich cierpieniach należy sie dom na zawsze; tymbardziej wiem, że jak ją ktoś zobaczy, to mur beton wyjdzie od niej otumaniony i zakochany :loveu:
  11. Szkoda, że tak małe szanse są żeby zostala u mnie.....to suczdełko mnie powaliło na kolana....i moze dzisiaj spotka się z moją Boksą.....zobaczymy, a póki co myszko, to wskakuj na górę......rekomendację z mojej strony masz jak najlepszą.....zresztą chyba nie tylko ja uwazam, że to cud natury :loveu:
  12. po dzisiejszym naszym spotkaniu....po krótkiej zabawie....po tym jak jadłaś kosteczki jeszcze trudniej mi zaakceptować, że nie mogę Cie zostawić.....ja się z Tobie zauroczyłam....a tu klops......:shake: :shake: :shake: :shake: Na szczęście narazie masz Anulkę.....ale Ty myszko potrzebujesz domku na zawsze......i to kochającego i odpowiedzialnego.....
  13. Kochani.....sama mam takiego rudzielca i wiem jakie to szczęście, kiedy pies ofiarowuje nam swoją bezgraniczną miłóść.....kiedy czeka jak wyjdziesz z pokoju obok....kiedy położy pysk na kolanie.....takie proste rzeczy nabierają ogromnego znaczenia....proszę pomóżmy boksiowi odnaleźć sens życia i odbudować wiarę w człowieka :-(
  14. Do góry smutasku.....szukaj domku.....śliczna mordko
  15. Myszaczku.....jeśli on nadal ufa ludziom, to nie pozwólcie mu zwątpić w człowieka.....choć ja chyba wątpie....Misiu trzymaj się
  16. Sonieczko, już nigdy nie trafisz do schroniska, teraz juz czekają Cię same dobre dni....obiecuję...i nie pierdź tak głośno :evil_lol: Pozdrawiam Anulę i obrażalską kocicę :cool3: zobaczysz tydzień i kot zdominuje psa hihihihi
  17. [quote name='Alicjarydzewska']Skoro macie wykładzinkę to ja postaram się jak najprędzej tę moją dowieść do Wielopola , do rybnickiego schroniska .Kiedyś zawoziłam tam puchowe kołdry i poduszki .Mam też karmę suchą ale są to już otwarte worki , więc nie wiem czy można dać .[/quote] Aluś, te psy zjedzą wszystko co dobre, to nie takie psy jak nasze wychuchane, wypieszczone....wiesz co potnij wykładzinę, żeby se czasem jej do budki nie wzięli....może jestem podejrzliwa, ale u nas tak sie działo z karmą....
  18. Radość w moim sercu, a zarazem straszny smutek, jak patrzę na moją zołzę jak się wyleguje w nowym kocyku i wybrzydza, bo serca nie dobre, royalek nie dobry, to z jednej strony się cieszę, a z drugiej zaś ta druga strona , szara, smutna, tragiczna.... Wiecie co, głównie Ty Aniu, jeśli nie zostanie u Ciebie....a mam nadzieję, że zostanie, to jestem pierwszą osobą, która ją do siebie weźmie....napewno nie wróci już nigdy do schroniskowych warunków..... Teraz jest Hondo, zaraz sprawdzę, jak jego historia się rozgrywa... Alicja, jeśli masz jakieś rzeczy i dysponujesz jakimś środkiem transportu, to wszystko się przyda, możemy sie jakoś umówić i możesz nam podrzucić te rzeczy, z drugiej strony wiem jak wygląda sprawa schroniska w Rybniku, tam kiedyś robiłam akcję i tez nie jest wesoło....Tam jest około 400 psów....więc może byście zorganizowali zbiórkę na tamto schronisko, ale przypilnowali, żeby to rzeczywiście do psów poszło....bo z tego co obserwowałam róznie z tym jest... ja w domu już nic nie mam, oprócz jednej wielkiej wykładziny, którą z Krzyśkiem potniemy i zaniesiemy w poniedzialek....no i koniecznie dobre jedzenie dla Honda, dobry posiłek, ciepły, to nie to samo co sucha karma....ale to juz tylko moje zdanie.... O sunię się już nie martwmy, jutro Anillka kochana wezwie weta i będzie dobrze....widziałam dzisiaj życie w jej oczach....życie....więc warto..... Podnośmy też sprawę Honda, a jak się uda wolontariat to i następnych psów....
  19. Jeśli pan rakarz odwiedza tą stronę, to bardzo mu dziękuję, że pozwolił nam sunię zabrać dzisiaj, że wykazał inicjatywę, pozwolił nakarmić inne psy, sam pomagał.....dziekujemy....szkoda, tylko, że ktoś dopuścił do takiego stanu psa.....sądzę, ze od sterylki ani razu jej wet nie obejrzał, ale ją musiało boleć....
  20. Podziękowania dla Ani, Aniu osobiście chylę czoło....dziękuję Ci dobra duszo....
  21. [COLOR=navy]Kochani, mamy szcześliwe zakończenie, sunia już jest w domu....nawet ma imię: Sonia :p [/COLOR] [COLOR=navy]Jest w ogólnym złym stanie, ale cieszy się, macha tym swoim króciutkim kikutkiem.....Boże nie wiem od czego zacząć....ona jest tydzień po sterylce i wygryzła sobie szwy.....więc ranka jest otwarta, jak sądzę sunie strasznie bolało stąd opinia rakarza, że sunia jest agresywna....bzdura.....sunia nadal ufa ludziom.....jest przeraźliwie chuda, chodzący piszczel, ale mordkę ma przekochaną, słuchajcie mam jej zdjęcia, więc jeśli ktoś zadeklaruje się je wstawić, to prześlę na maila.....[/COLOR] [COLOR=navy]Nie mogła trafić lepiej, Ania...jest tymczasowa Pańcia....miała praktyki w klinice weterynaryjnej, więc o opiekę się nie martwię......Ania i jej syn są cali w emocjach.....a kot się obraził.....biedaczek.....jeszcze w depresję wpadnie [/COLOR] [COLOR=navy]Jutro przyjedzie weterynarz i wszystko obada....[/COLOR] [COLOR=navy]Tak w ogóle, około 10 psiaków dostało ciepły posiłek, materace. etc....[/COLOR]
  22. [B][COLOR=darkgreen]Acha, czy lepiej dać jej dobrą suchą karmę, czy gotowany ryż z mięskiem i warzywami....przypominam, że to pies, który był bardzo zarobaczony, ponadto jest tydzień po sterylce.....prosze o szybkie odpowiedzi.....dziękuję....[/COLOR][/B]
  23. [COLOR=navy][B]Mam do Was prośbę, napiszcie mi jak najszybciej, jak to wszystko przygotować, (technicznie), żeby sunia przeżyła jak najmniejszy stres, jak włożyć ją do samochodu, czy mieć kaganiec....to jednak pies po przejściach i nie chcielibyśmy popełnić niepotrzebnego błędu....dziekuje[/B][/COLOR]
  24. Alicja, najpierw dzwoniła Marzena i absolutnie powiedzieli, że jej nie dadzą dopiero w poniedziałek, więc ja już sie podminowałam konkretnie i zadzwoniłam do rakarza, wjeżdzając mu chyba totalnie na sumienie, jeśleli pies umrze, to bedzie jego wina....i zgodził się....ale możemy jechac tam dopiero około 18:00 ponieważ Ania dopiero wtedy wróci z uczelni..... Alicja popytaj wśród swoich znajomych, wiem, że mieszkasz blisko czy nie chcą Honda, też ma on swój wątek.....szczegóły wiadomo, jak ktoś juz sie zainteresuje...........pozdrawiam
  25. Acha, podziękowania dla Marzenki, bo dziewczyna zaniedbuje rodzinę, żeby pomagać tym naszym braciom mniejszym, szacunek dla niej....Marzenko, jeśli Honda jeszcze uda nam sie uratować, to robimy raban w tym azylu.... a narazie musimy być grzeczne.....
×
×
  • Create New...