Jump to content
Dogomania

jotka

Members
  • Posts

    1496
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jotka

  1. W burzy słusznego oburzenia, umyka jedna dość istotna moim zdaniem sprawa. W wypowiedzi Edyty osoba w podeszłym wieku, a w każdym razie mająca juz pierwsza i drugą młodość za sobą jest synonimem zła i okrucieństwa wobec zwierząt oraz złosliwości i głupoty w ogóle. Otóż zwracam uwagę, że zawsze należy ważyć słowa. Zresztą wciąż mam nieodparte wrażenie, że część osób z dodgo uważ że tylko młodość stać na działanie w kierunku pomocy zwierzętom. To jest przykre i tylko wyrozumiałość płynąca właśnie z nabytej z wiekiem mądrości życiowej pozwala na przejście ponad tym. Ja chętnie oczywiście włączę się do działań w związku ze schroniskiem w Milowicach. Mam czas, dobrą wolę i rozsądek. Samymi emocjami nie zdziała się nic dobrego. I jak pisałam wcześniej, nie tylko osoby mające na uwadze dobro zwierząt czytają to forum. Są wśród nich i takie, które pilnują tylko dobra własnego, niezależnie od tego jak je pojmują i jakimi sposobami chcą go bronić.
  2. Po pierwsze, kłania sie wzajemne oblewanie pomyjami na dogo między samymi dogomaniakami. To prawda, kazdy może wejść i przeczytac takze te zenujące, obrzydliwe kłótnie i jesli mu to potrzebne wykorzystac we właściwym czasie. Natomiast jesli chodzi o to schronisko, ma ono bardzo złą opinię zwłaszcza od kiedy po TOZie ma nowe kierownictwo. Chcę zwrócić uwage, ze nie da sie kochać kogokolwiek w ramach obowiazków słuzbowych. Mozna tylko wykonywac te obowiązki z nalezytą starannnoscia. Im wieksza zwykła ludzka przyzwoitość, tym ta staranność większa. Im wnikliwszy nadzór, tym staranność większa. Ale w tym przypadku brak tak nadzoru za strony władz miasta(nie wierze ze nic nie wiedzą, a może jest to nawet po prostu danie wolnej ręki kierowniczce) jak i przede wszystkim brak zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Nie trzeba kochac zwierząt, żeby nie robić im krzywdy. Jeśli ktoś żyje z psiej krzywdy to właściwie nie ma co sie odwoływać do jego sumienia. Tam psy sa permanentnie głodne, nikt nie zwraca uwagi na to czy każde ma szanse zjesć chociaż swoja niedostateczna część. Mam nadzieję, że w ostatnich chwilach swojego życia kierowniczka i ci, którzy ja wspieraja w jej postepowaniu zobacza te wszystkie zwierzeta które zostały zagłodzone, zagryzione, uspione. I to one wyjda im naprzeciw w chwili śmierci. To ciężka klątwa, ale grzech tez bardzo ciężki. Ale na tu i teraz trzeba doprowadzic do nagłosnienia tej sprawy. I rzeczywiście poza forum.
  3. Mysle, ze jeżeli znajdzie sie hotel w którym go mozna bedzie wogóle umiescic, to chyba zgodza sie, zeby w ich pomieszczeniach ktos go umył. Po przewiezieniu do hotelu, można przeciez wynajac samochód z paka, typu pick-up i owinietego w koc wywieźć ze schronu i zawieźć do hotelu. Tam przy pomocy szłaufa spłukac ciepłą wodą i potem ostrzyc. Dalej to już proste. Tylko muszą sie znaleźć 2-3 osoby, które stac na takie działanie. Są przecież maseczki i rękawice. Wiem, że mi się dobrze mówi, bo jestem daleko, ale to jest jedyne wyjście. A póki co to wywalczyc oddzielenie psa od pozostałych. Choćby przegradzając boks.
  4. Byłam w tym schronisku przed miesiacem, a potem tydzień temu. Tam nie ma bardzo wielu psów. Miesiac temu było kilka psów bardzo wychudzonych, ze sterczacymi żebrami. Ich juz nie ma. Zreszta ten jamnik wyadoptowany dla spring tez był przeraźliwie chudy i miał paskudną biegunkę. Na pytanie czym był karmiony kierowniczka popatrzyła na mnie jak na marsjanina. Ona na pierwszy rzut oka sprawia niezłe wrazenie i mozna sie na to nabrac. Miesiac temu była nieduza hienkowata suczka w boksach przy budynku. Tydzien temu juz jej nie było. W papierach nawet nie warto szukac. Psy niby maja swoje miski, ale jak się nie dopcha, to zginie z głodu, bo nikt nie pilnuje zeby kazdy pies jadł. To jest mordownia, nawet nie umieralnia.
  5. odpowiadam ewie. Będe dyspozycyjna w poniedziałek, napiszcie gdzie i kiedy. GG odebrałam dopiero teraz wysle jeszcze smsa. Jak mi Ewa poda nr stacjonarny to zadzwonię dzisiaj bo mam darmowe weekendy.
  6. Jest mi bardzo smutno. I bardzo Cię Buniu szanuję.
  7. Słyszałam w radio porade Doroty Suminskiej(wet-behawior): miedzy zwierzakami nalezy postawic przegrode, tak, zeby ten, który sie boi bardziej miał większa swobode. Ona mówiła o czymc w rodzaju klatki dla straszacego. Nie wiem czy w tym przypadku to jest akurat dobre, żeby nie stresowało dodatkowo suni. Kiedy ja oswajałam swojego kota z wówczas nowym, a teraz domowym psem, to pies był w jednym pomieszczeniu, a kot w drugim. Kot przełamywal swój strach, pies musiał czekać az kot sie oswoi. Trwało to dwa tygodnie, po tygodniu kot pierwszy raz pod sciana okreznie przeszedł przez pokój w obecnosci psa. Teraz, a minelo półtora roku, sypiają obok siebie, ale zdarza sie, że kotka z jakiejs nieznanej mi przyczyny, zaczai się za wegłem i "pgłaszcze" pazurami psa nie czyniac mu wiekszej krzywdy poza zaskoczeniem. Na dzisiaj, kotka akceptuje tylko naszego psa. Jak jest jakis azylant schodzi mu z drogi, ale jak ten zanadto skraca dystans, to parska syczy a w koncu pacnie.U Ciebie tez koty były pierwsze. Trzeba im czasu na akceptacje nowego domownika.
  8. No, zaglądam. Ale juz nie mam siły na sledzenie tych psich nieszcześć. Moje kolejne psy nie sa ze schroniska. Sa z ulicy. Staram sie je uchronic przed tymi mordowniami w Katowicach, Sosnowcu czy Mysłowicach. A wokoło tylko te. Nie mam dzisiaj optymizmu. Ale suczki są piekne i mam nadzieje ze znajda domki.
  9. a moze trzy zagłodzone psy w jednym schronisku w ciagu tygodnia nadaja się do nagłosnienia a nie tylko ubolewania? przeciez sa diagnozy weterynarzy, zdjecia, a jakby tam wejsć z np. telewizją to zobaczyłoby się wiecej. We wrzesniu uspili w ciagu 4 dni zdrowa suke twierdzac, ze miała nosówke. a ona była po prostu z drogi i nikt za nią nie płacił.
  10. Wysyłam 50.własnie wróciły z poprzedniego
  11. Madziu, może do tej wetki, do której chodzi HebaNova? Ja moge Ci pomóc z transportem. Skontaktuj sie ze mną tel.
  12. No, to znowu udało sie wywołac burze zamiast debaty. I oczywiscie kompleksowego działania. Wójt jest tylko przedstawicielem swojego srodowiska. A to środowisko prawdopodobnie uwaza, ze pies powinien sie sam wyzywic. Wiec się zywi jak potrafi. Czeredy bezpanskich, a może i panskic lecz nie karmionych psów rzeczywiscie zagrazaja tak zwierzynie dzikiej jak ludziom. Problem polega na tym, zeby gminy miały schroniska, w tych schroniskach ludzi opiekujacych sie zwierzetami a nie dwunozne bestie, dopłaty do sterylizacji, akcje edukacyjną dla dorosłych i dzieci uczącą że psa trzeba żywić i zpobiegac rozmnażaniu. Jak juz nie raz pisałam, konieczna jest wspólna akcja, która wymusi takie postepowanie. TOZy w wielu miastach sa nie tylko bierne, lecz wrecz szkodliwe, poszczególne organizacje zwalczja sie miedzy sobą. Na tym forum sa ludzie róznych organizacji i ziezoraganizowani. Z wielu watków wyziera bezsiła, bezradnosć i przerazenie rzeczywistością. Zblizaja się wybory samorzadowe. To jest dobra chwila do podjecia szeroko zakrojonej akcji wymuszającej opieke nad zwierzetami w gminach. Czy na tym forum jest ktos kto potrafi zorganizowac taka akcje? Skalkulowana na zimno, trzymajac emocje na wodzy, wykorzystując obowiazujace prawo? Reszta, która nie ma wystarczajacej siły sprawczej orraz wiedzy stanowiłaby siłe wykonawcza. A do wójta nalezy oczywiscie pisac, im więcej pism tym lepiej. Ale bez inwektyw. Moze ktos właśnie sprokurowałby takie pismo, a my , kazdy z osobna, pobralibysmy je i zasypali wójta stosem takich samych pism, ale podpisanych przez wiele róznych osób. I może wysłać to do Teleekspresu i wyborczej. Pismo wójta, i pismo przez nas wysyłane. To może byc dobry poczatek naszej wspólpracy w kierunku wywierania presji na władze. Władz ma obowiazek odpisywac, ale nie odpisuje. Liczy na zmeczenie materiału. Wiem cos o tym bo koeresponduje z Gminą nt. hycla i tablicy ogłoszeń w urzędzie miejskim.
  13. Piszecie głównie o wolontariuszach młodych wręcz nieletnich. Uwazam, ze ludzie w sile wieku i emeryci tez moga byc wolontariuszami. Najtrudniejsze jest zebranie grupy ludzi odpornych na niechec zarzadów schronisk. Pojedyncze osoby niewielw wskóraja. Szukam chetnych do oblęzenia shroniska w Sosnowcu-Milowicach. Tam jest koszmarnie, a wejscie graniczy z cudem. W piatek spróbuję się dowiedziec chociaz czyje ono jest, bo nie TOZu. Jesli jest ktos chętny niech sie zgłosi na prv. Mysłowice ju z mają jakas swoja grupke wiec psy tam trzymane mają szanse. O Milowicach głucho. Moze ktos juz cos wie o tym schronisku?
  14. Niestety na moim osiedlu jestem jedyna osobą która sprzata po swoim psie. Pogadanki do spotykanych psiarzy nie skutkuja. Na zebraniu w sółdzielni powiedziałam otwartym tekstem, że to kwestia kultury osobistej, ale czy to pomoże? Jeśli chodzi o to jak - to kupiłam w sklepie zoologicznym sprzataczke za 11zł. Zakłada sie na to woreczek, robi kłap i kupka z woreczkiem w łapaczce. zawiazac, wyrzucic. Załatwione.;)
  15. Właściwie powinnam wybrac "inna sytuacja".Mój pies ma na imie Lisek. Jest podobny do liska.Tak nazwali go ludzie którzy go przytulili jak sie do nich przybłąkał. Byliśmy tam rodzinnie na agroturystyce i spotkalismy go. Mimo że miał co jeść gdzie spać uparł się ze bedzie miał tez wyłącznie swojego pana( u poprzedniego był jednym z czterech w tym dwa przygarniete). Przykleił się do mnie i zabraliśmy go do domu. Miał ostre zapalenie uszu i okazało się ze ma także chore serce. Ale jest oczywiście kochany. Źle znosi inne psy więc na tymczasowy pobyt mogę przyjmowac tylko suki. Dość czesto staja na mojej drodze. Na razie udaje się dla każdej znaleźć dom.
×
×
  • Create New...