-
Posts
173 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Figolandia
-
Jak znależć dobrą szkiłę dla psów?
Figolandia replied to ruda_asia's topic in Szkoły, kursy, seminaria
[quote name='martulka22']a jak to sie ma do zalatwiania sie psa?? Bo moj w momencie gdy chce sie zalatwic to bardzo dlugo szukai wacha i sie kreci dookola w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca i nie zawsze TO odpowiednie miejsce jest na odleglosc smyczy (mamy skorzana 1,8m). Dlatego zawsze mam problem gdy chce go uczyc chodzenia na luznej smyczy[/QUOTE] Znam ten problem bardzo dobrze. Dlatego właśnie wprowadziłam w życie zasadę, o której piszę. Moja Tka potrafiła przez godzinę nie znaleźć sobie "odpowiedniego" miejsca. było to szczególnie kłopotliwe rano, kiedy ze względu na pracę nie mogłam pozwolić sobie na wielogodzinne spacery. Odkąd przestałam spuszczać ze smyczy, dopóki się nie załatwią, problem zniknął. Wiedzą, że nie ma zabawy, dopóki nie ma kupki i siusiu. A długość smyczy wcale nie jest przeszkodą. Na początku możesz spacerować, z czasem pies dojdzie do takiej "wprawy", że będzie umiał znaleźć stosowne miejsce w promieniu kilku kroków. A Tobie będzie łatwiej posprzątać... -
Jak znależć dobrą szkiłę dla psów?
Figolandia replied to ruda_asia's topic in Szkoły, kursy, seminaria
[quote name='maagdaa']Poradził mi abym kupiła obroże samozaciskową, to jest to samo co dławik?[/quote] Tak, to to samo. W tym momencie moja współpraca z tym trenerem dobiegłaby końca. [quote]Mój pies owczarek niemiecki, mimo iż ma dopiero 7 miesięcy potwornie szarpie. Nic nie pomaga zmiana trasy spaceru, zawsze jak idziemy do parku dyndam na końcu smyczy. Sprawa szkolenia jest raczej pilna, bo on jest coraz starszy i mocniejszy.[/quote] Przy nauce chodzenia na smyczy bardzo pomocny jest klikier. Weź garść smakołyków, klikier i zarezerwuj sobie więcej czasu. Wyjdź z psem, ale na nowych zasadach. Ty idziesz [b]tylko[/b], jak pies nie ciągnie. Jeśli nie przestaje ciągnąc, mimo, że nie idziesz za nim, odwracasz się i idziesz... w drugą stronę. Pies z całą pewnością poluzuje smycz, żeby zmienić kierunek. Wtedy klik/smakołyk. I ruszasz, ale tylko do momentu naciągnięcia smyczy. I tak do znudzenia... psa. Za każdym razem zluzowznia smyczy choćby na moment - klik/smakołyk. Za pierwszym razem "dystansu" raczej nie zrobisz. Ale psiak szybko powinien załapać, że albo idzie na Twoich warunkach, albo wcale. Nie ucz od razu chodzenia przy nodze, na to przyjdie czas, nie wszystko na raz. Jak wyczujesz, że pies zaczyna rozumieć, o co Ci chodzi, możesz zacząć wprowadzać komendę, np. idź. Jest jeszcze jedna ważna rzecz w tej metodzie. Jak raz zaczniesz, musisz być konsekwentna. Więc jeśli nie będziesz miała czasu, załuż psu np. szelki, coś, co będzie wyraźnym sygnałem, że teraz wolno mu ciągnąć. Później będziesz mogła to wykorzystać, np. w canicrossie... Pozdrawiam. -
Jak znależć dobrą szkiłę dla psów?
Figolandia replied to ruda_asia's topic in Szkoły, kursy, seminaria
Dla niedoświadczonego psiarza problem całkiem spory. Czym się ja kierowałam? Pojęcie teoretyczne miałam. To podstawa, żeby wiedzieć, na co patrzyć i o co pytać. Drugim krokiem było pojeżdzenie i poobserwowanie, jak wygląda praca z psiakami, wybierając najpierw te szkoły, które reklamowały się, że pracują metodami pozytywnymi. Na co zwracałam uwagę: - na kontakt [B]szkoleniowca z właścicielem[/B]; pamiętajmy, że na szkoleniu najwięcej powinien nauczyć się nie pies, a człowiek. Jeśli szkoleniowie będzie objaśniał tylko techniczną stronę komend, bez wyjaśniania ich psychicznego oddziaływania, niewiele z tego szkolenia będzie; być może pies nauczy się wykonywać komendy a człowiek je wydawać, ale będzie to czysta mechanika, bez żadnego porozumienia między człowiekiem a psem. (szkolenie, zwłaszcza PT1, powinno nie tylko nauczyć komend, ale przede wszystkim pozwolić czlowiekowi i psu na nawiązaniu specyficznego porozumienia, stworzeniu PARY) - na atmosferę; co z tego, jeśli trener najlepiej nawet będzie chciał wyszkolić psa, jak właściciel będzie go uważał za nieokrzesanego głupka, jednocześnie przy tym podświadomie chociażby lekceważąc i udawając przed nim, "żeby sobie nie pomyślał"? No i czy zapytałbyś się o radę człowieka, którego po prostu nie lubisz? Ciężko to przychodzi... - na technikę; krzyczenie na psa, szarpanie, stosowanie kolczatki, dławika itd. jest dla mnie dyskwalifikujące. - na indywidualne podejście do tempa szkolenia - wiem, że to trudny temat, bo trudno, żeby jeden trener robił jednocześnie 8 różnych rzeczy z 8-ma psami; chodzi o to, że jeden pies uczy się wolniej, drugi w tym samym czasie się nudzi, jeden pies szybko załapie siad, drugi "wyhamuje" dopiero na zostań.rownanie wszystkich do jednego tempa jest deprymujące, bo większość albo się nudzi, albo nie może nadąrzyć. Dobry trener sobie z tym radzi. - na czas jednych zajęć i na częstotliwość przerw w ich trakcie - spróbujcie czegoś nauczyć znudzonego psa... - na znajomość trenera podstaw psiej mowyciała i behawioryzmu - pies może być doskonale wyszkolony technicznie, ale uważac, że... to właściciel jego powinien słuchać... Częstym objawem tego jest sytuacja, że pies umie, ale czy zrobi - oto jest pytanie... - na zakres szkolenia - jakich komend uczy, czy są dla mnie użyteczne? -[b]opinię [/b] o szkoleniu jego [b]"absolwentów"[/b] i nie tylko; na ogół jest tak, ze dobra szkoła cieszy się dobrą sławą, a zła złą. dobrym sposbem zaciągnięcia takiej opini są psie fora. - jest jeszcze kwestia ceny, czasu kursu, terminów spotkań, miejsca i dojazdu do niego... Szkoleniowiec powinien też brać pod uwagę nasze indywidualizmy, np. siad nie musi być na "siad", może być na "kicaj" - o tym powinien móc decydować właściciel, choć powinien być świadom, że chcąc w przyszłości np. startować w obedience powinien raczej trzymać sięstandardowych metod... Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru! -
Spoko, każdy jakiegoś ma!:cool1:
-
No i z rozległego i wielowątkowego tematu "przepisy a realia' zrobił się temat o kupkach...
-
:shake: Moje stanowisko, choć kontrowersyjne, jest takie: psiarze są [b]zmuszani[/b] w świetle prawa do jego łamania. Uzasadnienie? Proszę bardzo! 1. Zakaz spuszczania psa ze smyczy. Przepis wygodny dla urzędników, więc stosowany gdzie popadnie. O ile w miejscach publicznych się z nim zgadzam, a tyle np. wieczorem w wyludnionym parku już nie. A zdaża się, zdaża. A moje pytanie brzmi - gdzie i kiedy ten pies ma się wybiegać? Z drugiej strony psiarza atakuje jak najbardziej słuszny przepis, że właściciel ma obowiązek humanitarnie traktować zwierzę, tzn traktować w sposób uwzględniający potrzeby zwierzęcia(...) (art. 4 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997r. o ochronie zwierząt) oraz "każde zwierzę należące do gatunku, które żyje zazwyczaj w środowisku ludzkim, ma prawo życ i rosnąć zgodnie z rytmem i warunkami życia i wolności właściwymi dla swego gatunku' (z Deklaracji Praw Zwierząt)Któreś z tych praw złamać trzeba, bo nawzajem się wykluczają. 2. Wprowadzony przez PKP limit 1pies/1 pełnoletni podróżny. A jak ktoś ma dwa, co wcale rzadkością nie jest, i nie dysponuje samochodem, to co. Jednego na czas wakacji ma się pozbyć? Owszem, część tak robi, ale gro osób znów jest zmuszona do łamania przepisów... 3. Czy znalazł się ktoś w sytuacji, kiedy go napadnięto, a w jego obronie stanął pies? Jeśli tak, to pewnie wie, że może zostać oskarżony o czynną napaść na... przestępcę. 4. Obowiązek sprzątania nieczystości po psie. przepis znów jak najbardziej słuszny, tylko... wyrzucenie woreczka z odchodami do zwykłego kosza na śmieci znów jest naruszeniem przepisów. Tym razem higieniczno-epidemiologicznych... Takich przykładów można by mnożyć. Najpierw stwórzmy rozsądne prawo i dajmy [b]możliwośC[/b] respektowania go, później wymagajmy. Bo jak na razie to wszystko jest postawione na głowie...
-
Widziałam na pokazach IPO! welsha uczepionego rękawa pozoranta. Widok BOSKI!:lol: Nie poddawaj się!
-
Na bezpiecznym terenie - po prostu zostawiłabym psa samemu sobie - kiedyś się jednak ruszy, wtedy trzeba pochwalić i nagrodzić. W miejscu publicznym to już gorzej... Ale można poprosić kogoś o pomoc i zostawić psa z nim, a samemu udawać, że się odeszło - oddalić się, schować itp. Pies powinien pójść za nami (wtedy pomocnik powinien iść z nim). Oczywiście psa chwalimy i nagradzamy
-
[quote name='asher']Opisujesz przypadki skrajne. A mnie chodzi o psy, które owszem, potrafią przestraszyć się huku i "spanikować" ale nie są wtedy nie do opanowania. Takim psem jest na przykład mój Bugajski. W knajpie ze mną kilka razy był, jechał pociągiem, zatłoczonym metrem, bywa ze mną w miejscach ruchliwych (np. centrum Warszawy w godzinach szczytu, park, plaża) i jakoś było ok :D A huku sie boi. Boi sie też wielu innych rzeczy, np. znaku drogowego, który wcześniej przez kilka lat mijał bez żadnych "ekscesów", walającej się po chodniku szeleszczącej reklamówki, pobrzękujących żaluzji, skrzypiących drzwi... Niestety Boogie ma chorobę lokomocyjną, więc dłuższa jazda komunikacją miejską odpada, choć ostatnio jeździmy sobie w weekend na Forty Bema (drugi koniec miasta) i część trasy musimy pokonać zatłoczonym autobusem. Tfu odpukac zero problemów.[/quote] Ale także ze skrajnymi przypadkami musimy się liczyć. W końcu zależy nam, tak mi się wydaje, na wyselekcjonowaniu ZRÓWNOWAŻONYCH psów. A ze swoim pieskiem, zachęcam Cię, spróbuj popracować. To naprawdę jest "uleczalne" - trzeba tylko trochę czasu i cierpliwości...
-
[quote name='asher']Spanikuje oczywiście. Ale chyba nikt o zdrowych zmysłach nie chodzi po ruchliwej ulicy ze spuszczonym ze smyczy psem bojącym się huku? A skoro pies jest na smyczy, to w czym problem? Niech sobie panikuje...[/quote] Tylko, że różne psy różnie panikują! I niektórych strach objawia się kłapaniem zębami na prawo i lewo, lub ucieczką na oślep, a wtedy o wyrwanie smyczy zaskoczonemu właścicielowi nietrudno! Niech sobie panikuje?
-
[quote name='asher']No własnie, ta reakcja na huk to trochę jak kwiatek do kożucha pasuje ;) Ja wiem, że to ważna skądinąd sprawa, ale w tym kontekście chyba niekoniecznie? :hmmmm: A spróbuj sobie wyobrazić sytuację: środek ruchliwej ulicy, pies.. i wybuch z tłumika. Jak zachowa się pies, który nie był przyzwyczajony do huków?
-
[quote name='Mokka']Ja się świetnie nadaję, jestem niemal ideałem, ale mój pies... :lookarou: Chyba dyplomu nie dostanie, więc nadal będziemy chodzić tylko do tych knajp, co do tej pory :drinka: A tak poważnie, to chyba niewiele par pies-człowiek spełniłoby opisane przez Ciebie wymogi. Jeśli nawet pies jest odpowiedno wyszkolony, to np. ze zbieraniem kup jest problem, a jeżeli właściciel idealny, to odporność na strzały może u pieska szwankować (niestety, coraz więcej psów ma takie lęki). Pomysł jednak fajny, wart przedyskutowania. :-D[/quote] A nie sądzisz, że najwyższa pora to zmienić?
-
Przeczytałam cały temat i oto, co myślę: Nie wiem dlaczego, ale macie się za lepszych, ważniejszych, mądrzejszych... Uzurpujecie sobie prawo do obrażanie i poniżania innych, w dodatku bez wyraźnej przyczyny! Czyżbyście aż tak bali się konkurencji, że najchętniej stłamsilibyście ją szykanami? Na Dogsach, tak, jak i na Dogomani są różni ludzie - i dzieci i dorośli, zaawansowani psiarze i nowicjusze... Staramy się wszystkich traktować tak samo - życzliwie! A co do ogółu - zawiść to jest to, na czym Polacy najwięcej tracą. My, psiarze, narzekamy, że jesteśmy dyskryminowani, że ciągle nowe zakazy... ale sami najchętniej byśmy się pozagryzali, "bo zupa za słona". Jakie znaczenie ma to, na którym forum ktoś jest aktywny?! Chyba ważniejsze (przynajmniej powinno) jest to, jakim jest człowiekiem, co sobą reprezentuje! WSTYD !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Nie do końca się z tobą zgadzam. Dużo ludzi nie lubi psów, bo się ich boją lub się do nich w jakiś sposób zrazili (np. wdeptując w g...). Niestety, za negatywny stosunek do psów odpowiadają nieodpowiedzialni właściciele, a potencjalny człowiek nie odróżnia tego odpowiedzialnego od reszty i uogólnia. Program ma na celu zmotywowanie do odpowiedzialnej opieki nad swoimi psami, zmniejszenie niechęci reszty społeczeństwa i ułatwienie rozróżnienia dobrego psiarza od nieodpowiedzialnego. Nie widzę powodu, dla którego akurat u nas miałoby się nie udać, skoro w wielu krajach zdało to egzamin! PS. W dalszym ciągu czekam na konkretne propozycje do polskiej wersji programu! Pozdrawiam!
-
Za granicami naszego kraju coraz większą popularność zyskuje program, którego nazwę można przetłumaczyć jako Dobry Psi Obywatel. Ja przeczytałam o tym w tegorocznym, lipcowym numerze "mojego Psa" i pomysł wydaje mi się genialny! W skrócie chodzi o to, że właściciela psów biorą dobrowolny udział w programie, którego zakres obejn\muje nie tylko podstawowe zasady posłuszeństwa (przychodzenie na zawołanie, chodzenie przy nodze itp), ale także umiejętność znalezienia się psa w społeczeństwie (brak reakcji na huki, zachowanie spokoju w tłumie, właściwe zachowanie się w środkach komunikacji i miejscach poblicznych, brak agresji do innyh psów i ludzi, spokój podczas przeprowadzania badań itp.) W zamian za wysiłek w wychowaniu psa, potwierdzony zdanym egzaminem i zastosowanie się do innych zasad programu (znakowanie zwierząt, ich ubezpieczenie, pełna opieka weterynaryjnai... sprzątanie po swoim psie!) właściciel otrzymuje przywileje, różne w różnych krajach, z prawem wstępu do restauracji włącznie. Całość pomyślana jest tak, żeby motywować psiarzy do właściwej opieki nad swoimi pupilami, zmniejszać antagonizmy z pozostałą częścią społeczeństwa i nie mnożyć kolejnych, i tak omijanych, zakazów. Mnie na tyle pomysł się spodobał, że zamarzyła mi się próba stworzenia polskiej wersji tego programu, przystosowana do polskich realiów. Jeśli pomysł chwyci i powstanie projekt, zwrócę się do vwładz lokalnych z propozycją jego wprowadzenia. A nóż się przyjmie... Dlatego proszę: piszcie, co o tym myślicie? Co powinno znaleźć się w polskiej wersji Dobrego Psiego Obywatela? Czego oczekujemy w zamian? Im więcej pomysłów wrzucicie, tym lepiej!