prowitamina2
Members-
Posts
108 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by prowitamina2
-
[quote name='Astro&Marta']. Moje pytanie: czy cysty mogą oznaczać nowotwór- jeśli tak to nie można kastrowac(jak przeczytałam wyżej) czyli trzeba zrobic biopsje?? i sprawdzić?? I jeszcze sprawdzic czy nie ma zakżenia bakteryjnego w gruczole??tak?? W jaki sposób?? Proszę o pomoc bo już się zagubiłam i coraz bardziej się martwie o moje Szczęście... .[/quote] Obecność cyst w gruczole krokowym oznacza tylko i wyłącznie, że są cysty w gruczole krokowym. Mogą się one pojawiać przy wszystkich procesach patologicnych dotyczących gruczołu więc na podstawie ich obecności nie stawia się rozpoznania. Rozpoznanie takie można postawić tylko na podstawie badania histopatologicznego, a fragment tkanki do tego badania można pobrać właśnie dzięki biopsji. Co do zakażenia bakteryjnego to aktualnie o nim zapomnij. Pies jest już pod wpływem antybiotyku więc wykonywanie badań bakteriologicznych ma małe znaczenie. Jeśli nie był wcześniej często leczony antybiotykami to prawdopodobieństwo, że ew. bakterie z gruczołu krokowego są wrażliwe na ten antybiotyk jest spore. To antybiotyk który dobrze przenika do gruczołu krokowego. Terapia zakażeń gruczołu krokowego jest długotrwała i w takim wypadku pies faktycznie powinien być kilka tygodni pod wpływem antybiotyku przed kastracją. Pozdrowienia dla psiaka.
-
Sugib czy możesz wpisać pełne wyniki Twojego psa? Czy rozpoznanie babesiozy było postawione na podstawie rozmazu krwi czy też tylko po objawach? Taka ilość białych krwinek może być "normalna" jeśli pies ma bardzo silną niedokrwistość, a szpik stara się temu zaradzić, ale produkuje wszystkie krwinki jak leci więc też leukocyty. To jest jak najbardziej możliwe przy babesiozie, choć przynajmniej z Twojego opisu nie wynika, żeby pies miał tak silną niedokrwistość. Druga sprawa to rozpoznania białaczki nie powinno się stawiac na podstawie samego badania krwi. Pies który ma leukocyty w normie może mieć białaczkę! Oczywiście jeśli pies ma 75 tyś leukocytów z czego 98% to limfocyty to prawdopodobieństwo białaczki jest bardzo duże. Ważne jest też czy badanie morfologiczne było wykonywane na automacie do badania krwi ludzkiej czy weterynaryjnej. Krwinki ludzkie różną się wielkością i badanie krwi psów na takich automatach jest obarczone większym błędem. Spotykałam się już z wynikami z ludzkich automatów gdzie pies miał stwierdzane ponad 90% limfocytów we krwi obwodowej (to juz bardzo niepokojący wynik), ale nie potwierdzało się to w badaniu na automacie weterynaryjnym. Na koniec jeszcze dodam, że nawet gdyby rozpoznanie białaczki potwierdziło się u Twojego psa nie jest to jeszcze powód do załamywania się. Białaczka jest jednym z tych nowotworów, które często bardzo dobrze reagują na chemioterapię i odpowiednim leczeniem można zapewnic psu kilka lat życia w dobrym komforcie. W sytuacji kiedy nie możesz sobie pozwolić na chemioterapię wyjściem jest właśnie podawanie sterydów. Encorton jest stosowany w terapii tego rodzaju nowotworu. Może byc nawet użyty jako jedyny lek, choć oczywiście czas remisji choroby jest wtedy dużo krótszy i zwykle nie przekracza 2 miesięcy. Może dla człowieka nie jest to długo, ale psie życie jest zdecydowanie krótsze. Dla niego 2 miesiące życia w komforcie to wcale nie tak mało. I nie jest prawdą, że steryd i tak kiedyś trzeba będzie odstawić. Jeśli pies ma faktycznie białaczkę to nie ma co przejmować się działaniami ubocznymi sterydów. Naprawdę psi organizm ma wtedy ważniejsze problemy na głowie. Osobiście uważam, ze Twój piesek potrzebuje trafić do specjalisty który będzie w stanie postawić rozpoznanie!!! To nie może być działanie w stylu może to babesia, a może białaczka, a może jednak coś innego. Niezależnie od tego co dolega Twojemu psu to TRZEBA wiedzieć co to jest zanim zacznie się go leczyć. Informacja, że może to nie jest białaczka i że jest nadzieja to za mało! Jeśli to faktycznie byłaby białaczka to opóźnienie w postawieniu właściwego rozpoznania może kosztować psa życie. Jeśli to nie białaczka to tez warto wiedzieć co psu jest. Z Twojego opisu wynika, ze stan psa był poważny. Nawet jesli teraz będziesz miała szczęście i uda się go opanować lecząc "na oko" to nie znaczy, że nastepnym razem będzie tak samo!
-
Objawy które opisujesz najprawdopodobniej dotyczą ośrodkowego układu nerwowego. Problem z błędnikiem jak najbardziej możliwy - stąd zachwiania równowagi i wymioty. Dlatego pytałam o uszy, bo takie objawy najczęściej mają związek z zapaleniem ucha środkowego i wewnętrznego. Twój piesek powinien mieć wykonane badanie neurologiczne. To mogłoby pomóc zlokalizować problem i zdecydować jakie badania dodatkowe wykonać żeby go wykryć. Tak szczerze mówiąc to sytuacja jest niezbyt ciekawa.
-
A uszy ma zdrowe?
-
Z łagodnym przerostem gruczołu krokowego u psów jest bardzo podobnie jak u ludzi. Występuje on u większości starszych psów w mniejszym lub większym nasileniu. Zazwyczaj proces przerostu zaczyna się około 4 roku życia, choć niekiedy bywa też stwierdzany u psów młodszych (nawet około 2 roku!). W gruczole chorującym z powodu przerostu bardzo często dochodzi też do innych procesów patologicznych. Taki gruczoł jest bardziej podatny na zakazenia, częściej dochodzi w nim do rozwoju, torbieli, ropni, itp. Oprócz tego gruczoł w miare jak się powiększa może doprowadzić do trudności z oddawaniem kału i moczu a w efekcie nawet do niewydolności nerek i przepukliny kroczowej. Przerost łagodny nie jest procesem który powoduje gwałtowne powiększenie się gruczołu krokowego. To stan który trwa latami. Zanim gruczoł będzie tak duży, że zacznie powodować jakeś zauwazalne dla własciciela problemy pies jest już zazwyczaj dość wiekowy. Zeby zapobiec tym wszystkim problemom można psa wykastrować. Jeśli zrobimy to przed ukończeniem przez psa 2 roku życia mamy praktycznie 100% pewność, że żadnen z powyższych problemów naszemu psu nie grozi. Jeśli kastracja ma być wykonywana kiedy gruczoł już jest powiększony lepiej zawsze psrawdzić czy w gruczole nie ma juz zakażenia bakteryjnego. Jeśli wykastrujemy psa u którego jest zakażenie gruczoł krokowy się zmniejszy gdyż jego część wydzielnicza ulegnie zanikowi, ale ulegną tez osłabieniu mechanizmy obronne w gruczole i bakterie będą praktycznie nie do zniszczenia. W takiej sytuacji pies może cierpiec z powodu nawrotowych zapaleń układu moczowego i bardzo trudno będzie je zwalczyć. Zakażenie będzie mijać po zastosowaniu antybiotyku, po czym wracać po krótszym lub dłuższym okresie bez leków. Zupełnie inaczej wygląda sprawa nowotworów gruczołu krokowego. To schorzenie występuje stosunkowo rzadko. U psów niewykastrowanych przyczyną powiększenie się gruczołu krokowego może być przerost łagodny, ale może być też nowotwór. Zanim zdecydujemy się na kastrację warto wiedzieć co jest przyczyną gdyż [B]psów z nowotworem gruczołu krokowego nie powinno się kastrować[/B]!!! - to znacznie zwiększa ryzyko powstania przerzutów. O ile nie ma innych bezwzględnych wskazań do kastracji (np. dodatkowo czynnego hormonalnie guza jądra) to nie wycinamy jąder u takich psów. Jeśli stwierdzamy powiększenie gruczołu krokowego u psa wykastrowanego to możemy z prawie 100% pewnościa stwierdzić, że ma on nowotówr prostaty. Badania też wykazały, że [B]nowotwory gruczołu krokowego wystapują częściej u psów kastrowanych[/B] niż niekastrowanych (co nadal nie oznacza, że występują często). [quote] Wiec w przypadku stwierdzonej choroby kastracja zmniejsza ryzyko jej rozwoju, a u zdrowego psa zwieksza ryzyko wystapienia?[/quote][B]NIE. [/B]Kastracja zwiększa ryzyko nowotworu gruczołu krokowego, a w przypadku już chorego psa przyspiesza rozwój choroby. [quote] Mój pies też miał taki przerost i także zalecono mi kastrację. Własnie teraz nie wiem, czy może mu grozić nowotwór? Może w takim razie należało ten przerost leczyć inaczej? [/quote]Najlepszą i najbezpieczniejszą metodą leczenia łagodnego przerostu jest kastracja. Można też stosować leki które zmniejszają wpływ testosteronu na gruczoł krokowy, ale ich stosowanie tez nie jest obojętne dla zdrowia i w efekcie (zwłaszcza jesli stosujemy je przelwlekle) może doprowadzić np. do uszkodzenia wątroby. Twojemu psu teoretycznie grozi teraz nowotwór gruczołu krowkowego (groził mu równiez zanim został wykastrowany) ale prawdopodobieństwo jerozwoju jest bardzo małe. [quote] Bo ja od weta usłyszałam, że jeśli w momecie kastracji prostata jest zdrowa, "czysta", to po wykastrowaniu nie ma prawa rakowacieć, ponieważ stopniowo niemal zanika, poza tym nowotwór prostaty jest stymulowany przez hormony płciowe, których już nie ma. Jeśli jednak rak wdał się już wcześniej, wtedy kastracja nie daje gwarancji, że nie będzie on postępował.[/quote]Tutaj wychodzi róznica między psem a człowiekiem. W przeciwienstwie do ludzi, u psów nowotwory gruczołu krokowego najczęsciej nie wywodzą się z części wydzieliniczej (czyli komórek gruczołowych) tylko z kanalików których zadaniem jest odprowadzanie tej wydzieliny. Po kastracji częśc wydzielinicza zanika (jest ściśle zalezna od hormonów produkowanych przez jądra), ale kanaliki wyprowadzające zostają. Dodatkowo komórki żyjące w kazdym narządzie oddziałuja na siebie. Dopóki występują i komórki gruczołeowe i komówki kanalików jedne hamują nadmierny rozwój drugich. Jeśli zanika częśc gruczołowa, to komórki kanalików zostaną pozbawione tego "hamowania" i z tego wynika ich większa skłonność do nowotworzenia. Jeśli rak wystąpił już przed kastracją to nie tyle nie ma pewności, czy będzie on postępował, co jest pewnosć, że będzie i to szybciej! Mam nadzieje, że teraz jest jasno i wątpliwości zostały rozwiane.
-
Kastracja jak najbardziej ZWIĘKSZA ryzyko nowotworu gruczołu krokowego. Nie wypowiem się ile razy, bo tutaj doniesienia się różne, ale wszystkie zgadzają się w jednym - psy kastrowane częściej mają raka gruczołu krokowego. Jeśli kastrowany pies ma powiększoną prostatę to albo nie jest wykastrowany (tylko np. ma jądro wnętrowskie które nie zostało usunięte), albo na 99% ma raka gruczołu krokowego.
-
Wawa (targówek) - znaleziona suczka w typi ON
prowitamina2 replied to prowitamina2's topic in Już w nowym domu
Chwilowo alarm odwołany. Domek tymczasowy zdecydował się jednak popracować z suczką i dać jej jeszcze szansę. Podobno sunia gryzła nie tylko psy, ale również ludzi :crazyeye:! Przez te 4 dni które była w lecznicy nie zauwazyliśmy zeby zachowywała się agresywnie do kogokolwiek. Owszem próbowała czasami "podgryzać", ale była to zachęta do zabawy. Raz zdarzyło jej się kłapnąć zębami z niezadowolenia i zwykła słowna reprymenda wystarczyła żeby sunia się wycofała i nie próbowała więcej takich numerów. Mam nadzieje, że ta jej agresja w nowym domu to tylko chwilowy epizod i jednak znajdzie wspólny język z nowymi właścicielami i ich psami. Sunia niestety pozostaje na warunkowym. Pewnie jeszcze jedna taka "wpadka" i będzie musiała z niego odejść. Sytuacja jest niepewna, ale już lepiej tak niż gdyby miała dziś trafić do schroniska. Jak by co dobrze by było mieć jakiś awaryjny dom tymczasowy w pogotowiu. Szef nie chce słyszeć o tym, że sunia wróci do lecznicy. Jeśli tak się stanie będzie od razu odwieziona do schroniska. -
Krwiak ucha u psa - TYM RAZEM DRUGIE UCHO!!!
prowitamina2 replied to Aga1981's topic in Laryngologia
Ulvhedinn drazetki tylko escyne. W żelu oprócz escyny jest heparyna i dietyloamina. Aga jesli płyn ściągany z ucha jest bardziej rozwodniony to dobrze - właśnie tak powinno być. To oznacza, ze naczynko się zamknęło, choć każde uderzenie uchem może je znowu otworzyć. Siatkę trzeba założyć tak żeby jeden koniec był na czole (im bliżej oczu tym lepiej), a drugi nisko na szyi. Zdrowe ucho trzeba uwolnić robiąc otwór w siatce. Chore najlepiej żeby było przyciśnięte do głowy - na płasko, pomiędzy gazikami. Z tym ostatnim często jest kłopot, bo nie chce się to ustrojstwo samo trzymać. Jakbys nie dała sobie z tym rady to zostaw ucho po prostu pod siatką. Zawsze będzie się mniej obijało niż jak jest całkiem wolne. BTW tu nie chodzi o obijanie uchem o kołnierz, ale o trzepanie i obijanie w ogóle. Gdyby nie kołnierz to ucho podczas trzepania obijało by się o psa więc na jedno wychodzi ;). Co do rozmiaru musisz niestety dopasować sama. Na odległość ciężko to ocenić. Tak "na oko" siatka na kolano powinna być odpowiednia, ale musisz to sama sprawdzić. -
Wawa (targówek) - znaleziona suczka w typi ON
prowitamina2 replied to prowitamina2's topic in Już w nowym domu
Sunia niestety wraca do lecznicy. Nie zaaklimatyzowala się w domu tymczasowym. Zachowywala sie agresywnie wzgledem innych psow przebywajacych w domu. W lecznicy nie zaobserwowalismy zeby byla agresywna, ale ludzie ktorzy ją wzieli obawiaja się o bezpieczeństwo swoich zwierzaków i zdecydowali się ją oddać. DOM TYMCZASOWY LUB WŁAŚCICIEL POTRZEBNY OD ZARAZ!!! -
Krwiak ucha u psa - TYM RAZEM DRUGIE UCHO!!!
prowitamina2 replied to Aga1981's topic in Laryngologia
Aga tak długo jak długo sunia trzepie głową krwiak będzie się odnawiał. Przy trzepaniu głową krwawiące naczynko nie może się zamknąć, a nawet jeśli się zamknie to przy byle uderzeniu otwiera się znowu. Po prostu nie ma szans na wygojenie się. Najlepiej będzie jeśli przymocujesz ucho do psiej głowy opatrunkiem. Zamiast grubego opatrunku z ligniny (psy za nimi nie przepadają) można założyć siatkę codofix. Jest do kupienia w aptece, tylko trzeba dobrać odpowiedni rozmiar na Twoją sunię - ma dobrze przylegać do głowy, ale nie może być zbyt ścisła. Dzięki takiej siatce nawet jeśli sunia będzie próbowała trzepać głową to ucho będzie zabezpieczone i nie będzie się obijać o wszystko. Co do metod leczenia to jest ich kilka. Osobiście jestem zwolennikiem zabiegu, gdyż najczesciej po jednej interwencji (+ zabezpieczenie opatrunkiem) można zapomnieć o krwiaku. Zabieg ma też tą zaletę, że deformacja ucha jest zazwyczaj niewielka, a w przypadku innych metod zwykle pozostaje dość duże zgrubienie które zniekształca ucho. Jeśli zabieg nie jest możliwy można ściągnąc nagromadzona w krwiaku krew i też zabezpieczyć ucho przed dalszymi urazami. Ta procedura ma tą zaletę, że do jej przeprowadzenia wystarcza najczęściej znieczulenie miejscowe, ale ma też wady. Nie spotkałam jeszcze psa u którego po jednym ściągnięciu krwiak by się nie odnowił (nie zaprzeczam tez ze takie istnieją, ale na mnie jak na razie rzaden nie trafił ;)). Zazwyczaj trzeba krwiak ściągnąć przez kilka kolejnych dni. U niektórych psów wystarczą 3 u innych potrzeba więcej (rekordzista miał 9 :)). No i tutaj nie ma co oczekiwać, że uszko będzie "jak nowe". Małzowina uszna zazwyczaj pozostaje trochę zdeformowana (jak połamana). Wydaje mi się, ze jeśli chcesz się pozbyć krwiaka to kolejne nakłucie ucha Cię nie minie :(. Można spróbowac nakłuc raz i zabezpieczyć ucho opatrunkiem, ale tak jak pisałam wyżej to raczej mało prawdopodobne żeby wystarczyło. Mam też pewną wątpliwość do zastosowanego leczenia. Konkretnie chodzi mi o Aescin. To lek który przyśpiesza ustepowanie krwiaków i ułatwia ich wchłanianie czyli teoretycznie powinien się nadawać, jednak wg mnie nie w tym wypadku. Aescin zawiera w swoim składzie heparynę czyli substancję która zapobiega krzepnięciu krwi. Więc jeszcze bardziej utrudnia zamknięcie się krwiawiącego naczynka w uchu. Może Twój lekarz ma z nim dobre doświadczenia. Ja osobiście nigdy stosowałam aescinu w takiej sytuacji i pewnie się na to nie zdecyduje. Okłady z lodu teoretycznie tak - dopóki jest krwawiące naczynie. Najlepsze efekty to daje od razu! Wtedy jest szansa, że krwiak nie urośnie do rozmiarów balona ;). Teraz już pewnie niewiele zmienią. I jeszcze jedno - krwiak ucha psu w żaden sposób nie zagraża. Tzn. jest najcześciej objawem zapalenia ucha, ale tak jak napisałaś zapalenie zostało już wyleczone. Moze też powstac u psów z zaburzeniami krzepnięcia - wtedy też zagrożeniem jest nie tyle sam krwiak tylko choroba która do niego doprowadziła. Problemem krwiaka jest to, że przeszkadza psu mechanicznie, a włascicielowi estetycznie. Są osoby które w ogóle nie decydują się na jeo usuwanie i ich psy z tym zyją. Jedynym mankamentem może być to, że ciężki krwiak tak załamuje małóziwnę, że utrudnia wentylację kanału słuchowego i zwiększa ryzyko zapalenia ucha. Uff. Pokręciłam to trochę, ale mam nadzieje, ze sens pozostał zrozumiały. Pozdrawiam -
Wawa (targówek) - znaleziona suczka w typi ON
prowitamina2 replied to prowitamina2's topic in Już w nowym domu
Suczka trafia na przechowanie do znajomych mojego szefa. Jeśli nie znajdzie się waściciel to pewnie będzie to jej dom docelowy. -
Wawa (targówek) - znaleziona suczka w typi ON
prowitamina2 replied to prowitamina2's topic in Już w nowym domu
Nie jest dobrze. Proszę szefa żeby pozwolił suczce zostać przynajmniej do poniedziałku jeśli nie znajdzie się właściciel, ale jego cierpliwość jest na wyczerpaniu. [IMG]http://i53.photobucket.com/albums/g74/bradycardia_2006/onka004a.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.photobucket.com/albums/g74/bradycardia_2006/onka008a.jpg[/IMG] -
Wawa (targówek) - znaleziona suczka w typi ON
prowitamina2 replied to prowitamina2's topic in Już w nowym domu
Wlaściciel nadal się nie zgosil. -
Wawa (targówek) - znaleziona suczka w typi ON
prowitamina2 replied to prowitamina2's topic in Już w nowym domu
Beka to trudne pytanie. Im krócej tym lepiej. Ja cały czas liczę na to, że właściciel sam zgłosi się do lecznicy - w końcu to jedno z pierwszych miejsc gdzie powinien jej szukać. A co do suczki i tego ile będzie mogła zostać to wszystko zalezy od właściciela lecznicy. Na razie nikt suni nie planuje wywozić, ale jesli mała będzie bardzo broić lub dezorganizowac prace lecznicy to nie będzie mogła zostać dłużej. Mam nadzieje, że przynajmniej do poniedziałku zostanie o ile nie znajdzie się jej własciciel. -
Młodziutka suczka (ok 10 mc) znaleziona na targówku w okolicach Askenazego. Sunia podobna do długowłosego owczarka niemieckiego. Bardzo żywiołowa, przjazna do ludzi, łagodna do psów. NA PEWNO MA WŁAŚCICIELA. Miała na sobie smycz, obrożę i kaganiec - prawdopodobnie wyrwała się komuś i uciekła. Została przyprowadzona do lecznicy dla zwierząt AZ Wet (22-678-33-22). Może Ktoś kojarzy tego psa lub jego właściciela? Mimo, ze suczka musi pochodzic z targówka lub okolic jej własciciel nie próbował jak na razie kontaktowac się z lecznicą. [IMG]http://i53.photobucket.com/albums/g74/bradycardia_2006/suczka-on006-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.photobucket.com/albums/g74/bradycardia_2006/suczka-on004-1.jpg[/IMG]
-
Fuczka napisałam długi post żeby wyjaśnić Ci dlaczego tego gruczołu nie nalezy usuwać. Niestety go wcieło i pewnie już jest nie do odzyskania. Napisze więć w skrócie jeszcze raz. Masz rację, że KCS nie jest pewną konsekwencją usunięcia gruczołu trzeciej powieki i z tym, że odpowiada on za około 30% (do 40%) produkcji wodnistej cześćci filmu łzowego. To się zgadza, tylko że to jest AŻ 30-40%. Te 60-70% łez które produkują pozostałe gruczoły łzowe wystarczy pod warunkiem, że te gruczoły są w pełni sprawne. U niektórych psów nie są one sprawne już w wieku szczenięcym = KCS rozwinie się od razu po usunięciu gruczołu trzeciej powieki. U innych ulegną one uszkodzeniu w miarę upływu czasu. Psy u których wypada gruczoł trzeciej powieki są najcześciej dość młode, więc mają sporo życia przed sobą. Jest też szansa, że będziemy mieli szczęście i oko do końca pozostanie sprawne, ale w leczeniu psów raczej nie o to chodzi żeby mieć szczęście. Zespół suchego oka mimo leczenia może doprowadzić do trwałego uszkodzenia gałki ocznej i ślepoty więc po co aż tak znacząco zwiększać szanse na jego wystąpienie. Usunięcie gruczołu trzeciej powieki jest główną przyczyną jatrogennego zespołu suchego oka (= wywołanego w skutek działań lekarza) i nie jest już polecane w żadnej aktualnej literaturze. Ten zabieg BYŁ wykonywany kiedy jeszcze nie zdawano sobie sprawy z tego jak ważną rolę spełnia gruczoł trzeciej powieki. Samo wypadnięcie gruczołu nie jest wskazaniem do jego usunięcia. Niektórzy lekarze wciąż wykonują ten zabieg nie bacząc na konsekwencje gdyż jest on łatwiejszy i jego efekt jest bardziej widowiskowy. Oddajesz psa z "wisienką" przy oku, odbierasz bez, nie ma ryzyka, że poluzuje się szew i gruczoł znowu wypadnie. Po prostu bajka dopóki nie zastanowimy się nad tym jakie moga być tego następstwa. Działanie takie jest podobne do amputacji psu łapy dlatego, że jest złamana. Usuneliśmy psu jedynie 25% z dostępnych łap, pies da sobie radę też na 3 łapach, gojenie rany po amputacji trwa 10-14 dni i po sprawie. Porównujac to z tygodniami usztywnienia i późniejszą rehabilitacją po złamaniu brzmi cudownie, ale konsekweknje naszego czynu będą już nieodwracalne. Do przemyślenia. Powtórze JEDYNĄ dopuszczalną metoda leczenia jest wszycie gruczołu na miejsce.
-
TYLKO wszycie gruczołu na miejsce. Usunięcie gruczołu nie jest praktykowane właśnie ze względu na możliwe rozwinięcie zespołu suchego oka - nie jest to problem natury "widać" czy "niewidać", tylko może grozić trwałym uszkodzeniem gałki ocznej.
-
Ulaa samego preparatu nie znam i nigdy nie stosowałam. Substancja czynna czyli fenbendazol jest znana i występuje w wielu "typowch" tabletkach na odrobaczenie. Jest bezpieczna także dla suk ciężarnych i szczeniąt, ma szerokie spektrum działania (choć niestety nie działa na najgroźniejsze psie tasiemce). Czasami moga się zdarzyć po nim problemy żołądkowe. Skoro preparat jest dopuszczony do stosowania u psów to raczej nie musisz sie obawiac jego zastosowania.
-
Rtęć metaliczna (taka jaka jest w termometrach) [B]nie jest toksyczna po przyjęciu jej droga pokarmawą[/B]. Czyli nawet gdyby pies zjadł rtęć z termometru nic by mu nie było. [B]Niebezpieczne są pary rtęci[/B]. Gorsze skutki może wywołać nie sprzątnięcie w porę "kuleczek" z rozbitego termometru i pozostawienie ich w pomieszczeniu niż ich zjedzenie.
-
Możliwe, że będę miała chętnych na Śnieżkę. Na razie proszę o udzielenie o niej jak największej ilości informacji. Czy jest szansa na więcej zdjęć? Zależy mi na zdjęciu z boku jak suczka stoi oraz zdjęciu jej uzębienia (tak żeby w przybliżeniu określić jej wiek, sądząc po zdjęciu może mieć nawet mniej niż rok, ale to może być mylące). Prosze tez o jak najbardziej dokładny opis jej zachowania w stosunku do ludzi i innych psów. Wygląda na chodzącą łagodność. Wiadomo jak trafiła do schroniska? Na razie wydrukowałam jej zdjęcie i podstaram się jutro przedstawić potencjalnym właścicielom. Do jutra rano musze się dowiedzieć jak najwięcej o tym psiaku - od tego m.in będzie zależało czy uda mi się przekonac tych ludzi do podróży do Kielc (mieszkają pod warszawą). Czekam na wieści.
-
[quote name='Romas']czy sterylizacja moze miec cos wspolnego z uposledzeniam wydzielania hormonu odpowiedzialnego za zageszczanie moczu ? [/quote] Nie, sterylizacja nie ma nic wspolnego z wydzielaniem hormonu odpowiedzialnego za zagęszczanie moczu - przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. Za to dość często opisywane jest popuszczanie moczu przez suki po sterylizacji. Nie wykluczone, że w przypadku Twojej suczki popuszczanie moczu to jedno, a chudnięcie i kiepski wygląd to inna sprawa. Na pewno należy to diagnozowac. Wracając do samej moczówki to jest bardzo rzadka choroba i raczej znajduje się na samym końcu listy podejrzeń niż na jej początku. U starszej suczki w przypadku obniżonego ciężaru właściwego moczu o wiele bardziej prawdopodobna jest ch. nerek, wątroby czy inne zaburzenia hormonalne niż moczówka. I jeszcze jedno - w przypadku moczówki ciężar właściwy moczu nie jest trochę obniżony tylko bardzo obniżony - jeśli wynosi powyżej 1.012 moczówka w ogóle nie jest brana pod uwagę, a przeważnie ciężar własciwy moczu takich psow wynosi < 1.006.
-
ASICA moczówka prosta może wynikać z dwóch problemów. Braku hormonu odpowiadającego za zagęszczanie moczu lub niewrazliwości nerek na ten hormon. W tym pierwszym wypadku mamy do czynienia z moczówką ośrodkową, w drugim z moczówką nerkową. Oba objawiają się podobnie - pies traci zdolność do zagęszczania moczu co skutkuje olbrzymim pragnieniem i wydalaniem monstrualnych ilości moczu. Charakterystyczne jest to, że ciężar właściwy psów z moczówką jest bardzo niski - nawet 1.001 (1.000 to woda destylowana), a prawiłowo powinien wynosić >1.030. Charakterystyczne jest to, że pozostałe wyniki badań takich psów są w normie i w badaniu klinicznym zwykle nie stwierdza się nieprawdiłowości (czasami odwodnienie jesli pies nie miał stałego dostępu do wody) o ile pies nie ma innych przypadłości. W przypadku moczówki ośrodkowej stosowany lek jest bardzo skuteczny. Uzupełniamy brakujący hormon jego syntetycznym odpowiednikiem. W przypadku moczówki nerkowej jest gorzej, gdyż problem leży w niewrazliwości nerek na ten hormon, a nie w jego niedoborze. Żeby odróżnić moczówkę ośrodkowa od nerkowej czasmi próbnie stosuje się ten lek, choć faktycznie jest drogi (opakowanie kosztuje ok. 160 pln). W przypadku dobrej reakcji na lek potwierdza się rozpoznanie moczówki ośrodkowej. Ta choroba może być wrodzona (czyli objawy wystąpią już u szczeniaka), być wynikiem urazu, zapalenia oun, rosnącego guza nowotworowego lub byc idiopatyczna (= o przyczynie niemożliwej do ustalenia). Jeśli Twój pies nie jest szczeniakiem, nie miał urazów głowy i aktualnie nie występują u niego objawy neurologiczne to 3 pierwsze przyczyny mozna wykluczyć. Aby stwierdzić czy nie ma guza przysadki należy wykonać tomografię lub rezonans. W przypadku potwierdzenia obecności guza niektóre przypadki sa operacyjne - obawiam się jednak, że to jeszcze nie jest postępowanie na polskie realia. W przypadku nie stwierdzenia zmian w mózgu mamy do czynienia z moczówką idiopatyczną = ten typ tak ma. Jeśli pies nie zacznie prawdiłowo zagęszczać moczu po podaniu leku należy podejrzewac, że ma moczówkę nerkową. Ta równiez moze być idiopatyczna, ale częściej wynika z jakiegoś konkretnego schorzenia. Podstawą jest jego identyfikacja. Leczeniem z wyboru jest wyleczenie schorzenia podstawowego, wtedy objawy moczówki same ustąpią. Jeśli nie uda się stwierdzić co doprowadziło do moczówki nerkowej tez można ją leczyć - paradoksalnie lekiem o działaniu moczopędnym - pomaga, choć niestety nie we wszystkich przypadkach. Choroba jest nieuleczalna w przypadku moczówki ośrodkowej. W przypadku nerkowej wszystko zależy od możliwości ustalenia pierwotnej przyczyny, jeśli jej nie ma choroba równiez jest nieuleczalna. Jak nalezy postępować z psem? Wyjścia są dwa. Można chorobę leczyć lub jej nie leczyć. To nie żart. Moczówka sama w sobie nie jest groźna dla psa. Jeśli pies ma zapewniony stały dostęp do wody to z powodu samej moczówki nic mu nie grozi. Jesli zacznie się ograniczać wodę dojdzie do odwodnienia i uszkodzenia nerek. Niby proste - można nie ograniczac dostępu do wody. Problemem jest ilość oddawanego moczu. O ile pies nie mieszka stale na dworze to dość trudno jest sobie z tym poradzić. Problemem moga też byc inne z pozoru błahe przypadłości. Dla psa z moczówką jednodniowa biegunka czy wymioty mogą sie zakończyc tragicznie. Jeśli decydujemy się nie leczyć psa trzeba pamiętać o 3 rzeczach: 1. stałym dostępie do wody 2. ograniczaniu ilości soli (konkretnie sodu) w diecie 3. pozajelitowym podawaniu płynów nawet przy najmniejszych problemach z przewodem pokarmowym Wyjściem lepszym, ale nie dla wszystkich możliwym ze względów finansowych jest leczenie. Opakowanie leku na średniej wielkości psa starcza na około 1-1.5 miesiąca. Koszty leczenia są duże, ale leczenie likwiduje uciązliwe objawy choroby. Z wieści dobrych - nawet jesli przyczyną moczówki u psa jest rozwijający się guz mózgu to w wielu przypadkach nie on będzie przyczyną śmierci psa. Tylko u około 30% psów doprowadza on do innych objawów chorobowych (ze względu na umiejscowienie są to często ataki padaczkowe). Psy z moczówką najczęściej gina niestety dlatego, że są poddawane eutanazji. Leczenie jest drogie, więc niewielu na nie stac, a życie z psem który musi oddawac mocz co godzinę czy dwie dla wielu jest zbyt uciążliwe i decydują się na ostateczny krok. Mam nadzieje, ze temat moczówki wyczerpany. Jesli cos jest niejasne napisz, postaram się wytłumaczyć.
-
Shakur uważam, że powinnaś udać się z psem tam gdzie byłaś ostatnio. Jeśli codziennie będziesz chodziła z psem w inne miejsce zmniejszasz szanse pieska na postawienie właściwego rozpoznania i podjęcie leczenie. Sądząc z objawów jakie opisujesz Twój piesek miał prawdopodobnie jakiś uraz pod Twoja nieobecność w domu. Najbardziej ucierpiała w nim przednia łapka - więc piesek kulał na przednią, ale to nie wyklucza urazu innych części ciała. Po usztywnieniu przedniej łapy boli troche mniej więc ujawniło się uszkodzenie łapki tylnej. Zgłoś się koniecznie z psem TAM GDZIE BYŁAŚ i oopwiedz dokładnie o zachowaniu psa i zaobserwowanych przez siebie objawach. Wierz mi więcej psów ucierpiało w wyniku chodzenia z nimi od jednej lecznicy do drugiej niż od trzymania się jednej lecznicy.
-
Czas trwania takej terapii nie jest do końca określony. Zaczyna się od wysokich dawek preparatów sterydowych i jeśli objawy się cofają stopniowo obniża się dawkę (ogólna zasada jest taka, ze po 2 tygodniach stosowania jakiejś dawki staramy się ją stopniowo obniżyć). Jeśli objawy nawracają znowu podnosi się dawkę. Jeśli pies dostaje od pół roku leki w niskiej dawce i nie ma objawów można próbować odstawić lek.
-
[url]www.geocities.com/aladarbeagles/beaglepain.html[/url] [url]http://members.aol.com/regalbeag/necro.htm[/url] Nie próbuj szukać po polsku, informacji jest mało. Wiem, bo miałam takiego pacjenta. Później szukałam czegos na ten temat. Choroba dotyka nawet 50% beagli, tylko nie u wszystkich z równym nasileniem.