Jump to content
Dogomania

Maćka

Members
  • Posts

    1339
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maćka

  1. Kochane, bo nie mialysmy czasu ostatnio zagladac na psiaki jak bylysmy po Sabcie, ale czy w Ostrowi jest jakis Onek ?? Dostalam cynk ze jest osoba chetn na przygarniecie w jakiemkolwiek wieku aby byl Onek, a osoba ktora mi przekazala ta wiadomosc to Afera, on niej i jej siostry wzielam szczeniaka na tymczasowo bo nie mialy waunkow, a wlasnie znajomy Afery chcialby przygarnac takiego Onka.
  2. No Rudka to ja ją nazwalam tak roboczo ale pasuje do niej hehehe Ale jej sytuacja jest koszmarna, sunia jest w depresji, kapletnie boi sie ludzi, nie chciala stanac na lapkach, chcialam jej zrobic fotke zeby pokazac jej wysokosc i nie dalo rady, zaraz sie kladla i kulila, jednak nie ucieka, nie szukala szansy na zwianie, zwyczajnie stara sie zrobic wrazenie jakby jej tam nie bylo. Jest przerazona schroniskiem, trzebaby ja jakos z tamtad wyciagnac bo to jest kupka strachu, zal mi jej, siersc ma wspaniala, mieciutka i jak jedwab. Laro trzymam kciuki aby sie udalo jej szybko znalesc domek.
  3. Milady mysle, ze jak sie ladnie poprosi pracownika chyba nie, ale ktorego z wlascicieli, ze przyjedzie sie o tej i o tej godzinie po Sabcie to moze wpdna wydac psa bo wiedza w sumie, ze Sabie ciezko bylo znalesc domek. Ja jakos osoba towarzyszca moglabym jechac, ale jezeli wyjazd bylby przed 17:00 to musialabym brac synka, Saba w sumie to spokojny pies, dziecko w foteliku tez, a jezeli po 17:00 to synkiem maz by sie zajal. Proponuje tylko jakby co i trzeba bylo towarzysza to mozna mnie brc ewentualnie pod uwage.
  4. Oj tak na chama to ich znowu nie rozdzielalismy, wiemy przeciez ze te narzady latwo uszkodzic, jak nie chcialy puscic to chcialysmy ich przetransportowac do cieplego miejsca, Heska po jakims czasie bardzo zle znosila wiszenie na hmmm..... Zorra i widac wkoncu bylo, ze cierpi, ze to wiszenie ja wkoncu wyczerpalo, jak juz sie troszke obkurczyly to wzielam Hekse na rece i po malu samo wyszlo :) A jak sie rozdzielily te psiury to Heksa wyladowala w wybiegu dla suniek.
  5. Moj maz zaangarzowal sie w pomoc bezdomnym psiakom :crazyeye: Alez mnie napastowl na poczatku, ze komp i psy sa dla mnie wzniejsze niz maz hehehe A dzisiaj jak jechalam do IMiDz z synkiem to dostalam smska " Kochanie w Piastowie w drodze do pracy widzialem pieska, ladnego gdy wyjadal suchy chleb ze smietnika, jak bede wracac to sie za nim rozejrze i przekupie kanapka, jak uda mi sie go zlapac to przywioze do domu i naszukamy mu domku" :crazyeye: takie zrobilam oczy jak to przeczytalam hihihi Trzymajcie zatem kciuki, meza jeszcze nie ma w domu, powinien juz dobra chwile temu byc, byc moze gania po Pistowie i szuka lub lapie psine, mam nadzieje, ze sie uda i psiak juz nie bedzie marzl, a podobno ladny, jakas dobkowata miniatura siegajca Grasowi gdzies do brzucha :) Och ten moj maz, wiedzialam ze tam gdzies gleboko w sercu to wielki czlowiek hehehe
  6. Ano pewno ze bylka szczenna, rozdzielalam ja z AsiaK bo z ogierem Zorrem sie zlaczyla i nie mogli sie rozdzielic :shake: :oops:
  7. Zerknijcie jak macie czasu troszke jaka Gras otrzymal "zabawke" hehe [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1352895#post1352895"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1352895#post1352895[/URL]
  8. Sama obecnosc psa przy czlowieku jest duzym zabezpieczeniem przed zagozeniem, nasz poprzedni pis mix rottka z nowofunlandem byl tego klasycznym przykladem, potrafil stanac w obronie w razie koniecznosci, byl jak maly cielak, wielki mis z powazna mina zabojcy, ludzie sie go bali a mi to bylo w graj bo nieraz do nocnego w niemila okolice musialam wychodzic, nie mielismy niestety dla niego czasu a zal na bylo zeby sie meczyl w domu przez caly dzien sam, dalismy go tesciowi pod opieke, i uwierzcie z tego "cielaka" zrobil sie potezny byk czy kon, rozwany i bojowy. Pilnowal tartaku o powierzchni 15 hektarow, kiedys pijany pracownik chcial wejsc na teren tartku w nocy przez plot, pies stal pod plotem z piana na ustach, pracownikowi juz zwisala noga z ogrodzenia, obok stala prawie placzaca dyzurna i blagala kolege aby nie przeskakiwal bo nie chce byc swiadkiem tragedi, pies natomiast byl wsciekly na intruza ale patrzyl sie na dyzurna i czekal na komende. Pracownik jednak doszedl do wniosku, ze nie warto ryzykowac zyciem i wrocil do domu a pies sie uspokoil i wrocil do dyorki, natomiast dyzurnej przybylo pare siwych wlosow. Ten pies zabil raz przelatujacego golebia jednym machnieciem lapy. Nie byl szkolony, tylko przez nas, ale byl rozwazny, zabojca to fakt, ale nie zaatakowalby nikogo gdyby nikt mu nie dal powodu do tego, pewnej ncy zginal, nie wrocil z nocnego obchodu, firma zostala rano zamknieta i wszyscy wyruszyli na poszukiwania psa, znalazl sie 8 km od firmy totalnie zmasakrowany, musial byc przez kogos zamordowany, tesc dostawal kilka tyg. wczesniej pogrozki, ale jak ktos byl w stanie go zamordowc i to w tak okropny sposob to nie jestem sobie w stanie tego wyobrazic, musieliby napuscic na niego kilka takich psow aby daly mu rade. NIE CHCE ABY Gras taki byl, tzn. fajnie by bylo miec takiego bronce, ale Gras ma byc glownie przyjacielem rodziny i chce mu zapewnic dobre waunki, aby wiedzial, ze ja go nigdy nie skzywdze i nie wyrzuce :)
  9. Hahaha jeszcze grafike musze dobrac hehehe czekaj czekaj Felu, beda krolowaly wscielke roze, pomarancze i zielenie hehehe :cool3: Nie no zartuje hehehe
  10. Ze tez ten Poznan est tak daleko :( Tak, ludzi trzeba, ale jak juz pisalam, dobrze by bylo rozkruszyc ten lek i wowczas on ejednak szybciej zadziala bo nie bedzie trzeba czekac ja jego rozpuszczenie a nastepnie na wchlonienie sie do organizmu, szybciej zadziala i jest szansa, ze nawet jak sunka bedzie zwiewac to ja zlapie i nie bedzie zasowac jak motorek, ale bedzie mozna ja zlapac :p Sedalin ( cala tabletka ) uspokoila na tyle baucerona, ze polozyl sie spac, wiec nie jest to lekki srodek, wetem nie jestem wiec podchodze do tych spraw bardzo ostroznie i nie podaje lekow zwierzakom przed konsultacja z wetem.
  11. Sedalin nie jest takim lekkim srodkiem, ja go dostalam dla psiaka o wadze 30 kg, chyba, ze sa mniejsze dawki, ale potwierdzam, srodek jest skuteczny, piesek sie uspokaja, z tym, ze trzeba jednak wziac pod uwage to, iz to jest piesio rasy collie i wcale nie musi dobrze tolerowac tego leku, czy to bylo konsultowane pod katem takiej rasy ? "Strzal" juz calkiem odpada, chyba juz to bylo ustalone, jak cos nie wyjdzie to juz calkiem straci sie psa, znowu bedzie trzeba go szukac po calym Poznaniu, wiec moze lepiej dluzej ale spokojniej ja odlawiac.
  12. Ojej jakbym widziala mojego Grasa, obraz rozpaczy i bolu ktory zapewnil mu czlowiek. Jesli moge miec taka mala sugestie, radze jej na sile nie oswajac, ten pies musi trafic jak najszybciej do domu docelowego, nie mozna dopuscic do sytuacji, ze zaufa komus a potem ja ta osoba odda do domu docelowego :shake: Ten pies sie wowczas juz calkiem zalamie, wzielabym ja nawet dzisiaj pod opieke i uczyla tak samo jak mojego Grasa, ze czlowiek to tez ktos kto potrafi kochac psiaka, kto nie bije i kto daje duzo ciepla, ale nie chce jej zranic gdy juz sie znajdzie domek docelowy ktorego ja jej nie moge zapewnic. Czy sunka byla wystawiona na allegro ?? Jesli nie i moge zaproponowac to prosze o wyslanie jej fotek na [EMAIL="mahacia@poczta.fm"]mahacia@poczta.fm[/EMAIL] i opisac troszke jej zachowania abym mogla ruszyc ludzkie serca i zeby sie o nia bili :) Oraz kontakty do kogo ludzie maja uderzac w razie czego, a i miejscowosc gdzie sunia przebywa. Pozdrawiam, zycze Wam powodzenia i suni wytrwalosci w poszukiwaniu kochajacego przyjaciela czlowieka.
  13. No psem zabojca to ja nie chce aby on byl hehehe Wystarczy to, ze ma mocna budowe rottka i to juz zapewnia mi bezpieczenstwo, bo ludzie to sie z reguly boja takich psiakow :razz: Nie stac mnie ani na psychologa, szkolenia itp. psiaka tez wzielam ze schronu z dobrego serca ale i odrobiny egoizmu, przeslzo rok temu jak mieszkalam na podkarpaciu i jedna noc zostalam sama w domu z 4 miesiecznym synkiem to ktos mi sie usilowal wlamac do domu, mi stanelo wowczas serce, a psiak ktorego wowczas mialam typ pekinczyka z kundelkiem czyli male kudlate, zrobilo na ganeczku takiego rabanu i tak skakala na drzwi ze ktos zrezygnowal, ja nie spalam potem przez pol nocy, rodzicow telefony milczaly a maz 120 km ode mnie na studiach, raz w drodze do Pruszkowa w pociagu ukradli mi wyrywajac z reki telefon i wyskoczyli z pedzacego pociagu i raz jak w sierpniu jechalam do rodziny skradziono mi torebke z dokumentami i kluczami. Boje sie zwyczajnie siedziec sama w domu jak maz jest w pracy, pomimo wymiany zamkow itp. Gras w domu jest czujny wiec jak ktos uslyszy Jego szczekanie to dwa razy sie pewnie zastanowi czy sie wlamac. Grasik jest juz odwazniejszy, w dziale "juz w nowym domu" w watku "Roki teraz Gras w domu" sa bardziej szczegolowo opisane jego postepy, wczoraj wlasnie scialby mi sie z rozbrykanym psem, to mnie zszokowalo :crazyeye: No coz, zwyczajnie kocham tego psa :)
  14. A ja przekazalam mala sugestie Feli jak u mnie dzisiaj byla, na gornych fotkach widac, i zreszta byla mowa, ze te "firaneczki" sie juz "zuzyly", z naszej ostatniej wyprawy do Ostrowi gdy to ocieplalo sie budy, zostal jeszcze kawalek wykladziny, takiej niebieskiej, Laro jedziesz do Ostrowi na dniach, mozesz ciociu tego dopilnowac aby pracownik lub wlasciciel powymienial ?? Szkoda aby takie zabezpieczenie zmarnowac, gwozdzie maja i takie tam rozne pierdulki do przybicia tych wykladzinek. Pozdrawiam
  15. Usypiacza nie bo : - wet tak poprostu go nie sprzeda, sam musialby dobrac dawke i rodzaj widzac psa ( dowiadywalam sie jak po Grasa jechalam ) - sunia zwyczajnie po takim usypiaczu moze uciec i nikt jej nie znajdzie, ona zasnie snem kamiennym a jest taki mroz ze nie skonczylo by sie to dobrze. Ale moze porozmawiac z jakims zaufanym wetem, przedstawic sytuacje i moze on doradzi czy mozna podac jakis srodek, ktory szybko zadziala uspokoi ale nie uspi psiaka. No nie wiem, ja nie mam mozliwosci tam jechac bom nie zmotoryzowana :( Ale jakbym miala prawko z samochodem to jeszcze dzisiaj pakowalabym synka i podjechala po Ybotke zeby malenka zlapac. Zycze powodzenia
  16. A moze jej do jedzonka dodac rozkruszona tabletke uspokajajaca, rozkruszona aby zjadla cala a nie wyplula, pogadac z wetem aby dal taka najszybciej dzialajaca i miec w pogotowiu jakiego pieska tropiacego ktory choc naprowadzi kogos na ewentualnie oddalajaca sie sunie, jak odejdzie i tabletka zacznie dzialac i pies tropiacy ja znajdzie to git bo da sie zlapac, a jak nie odejdzie to jeszcze lepiej bo zobojetnieje i tez szybciej da sie schwytac. Nie mam innego pomyslu, zastrzyk faktycznie moze ja wystraszyc i ucieknie, gdzies zasnie i moze zamarznac, a tabletka moze jednak rozkruszona szybciej zadziala jeszcze w niewielkiej ilosci np. puszki miesnej :p Moze tez zadziala metoda jaka ja zastosowalam wyciagajac mojego Grasa z boksu, tez za chiny ludowe nie chcial wyjsc, podrzucalam mu jedzenie coraz blizej mnie, zaufal i udalo sie bez problemu schwytac ( wiem, ze w boksie latwiej ), moze jak sie jej pouklada sciezke z jedzenia moze i w taki sposob by sie udalo ? Niunka daj sie zlapac, nikt Ci krzywdy nie chce zrobic a tak marzniesz niepotrzebnie i szukasz jedzonka !
  17. Fela napewno cos skrobnie, ale net jej padl. Cierpliwosci, napewno wiesci beda :)
  18. Ja co prawda nie mam linki, ale smycz dosc dluga, zawsze jest na maksymalnej dlugosci, nie ciagnie sie, chyba, ze widzi jakiegos mezczyzne to albo chce uciekac albo podchodzi do mojej nogi, zawsze uspokajam go glosem. Na "komende" choc tutaj, reaguje, wlasnie na smyczy chodzi ladnie, jak czuje, ze cos go trzyma to jest oki, dwa razy probowalam go spuscic w odosobnionym miejscu i raz maz, ale pies wtedy glupieje i ucieka lub zwyczajnie truchciekiem sobie idzie i nie zwraca na nas uwagi, to byly trzy proby i dwa razy przyszedl jak sie ukleklo i go zawolalo, raz bylam z Fela na spacerze, ale jej pies nie tolerowal Grasika wiec udalo sie go zapiac bez problemu na smycz. Jak mial szelki to strasznie ciagnal, ale tylko mezowi mi nie bo chyba wyczul, ze idziemy z dzieckiem i trzeba sie zachowywac. Smakolykowa w zaden sposob on nikogo nie wezmie, jak wyciagalam go ze schroniska to tez cudem udalo sie go wyciagnac z boksu, byl wyglodzony i wychudzony bo nawet najmniejsze psy go zdominowaly, skusil sie na smakolyki ktore mu podrzucalam ale tez z duza rezerwa, jak go juz chwycilam w boksie za obroze i zobaczyl szelki to byla wielka panika i ogromy strach w oczach, ze schronu doslownie go wyciagnelam bo zapieral sie tylnymi lapkami, teraz pies wazy juz 30 kg o 10 wiecej niz w listopadzie i nie tak latwo go naklonic na smakolyki. Na osiedlu juz wszyscy "psiarze" go znaja, wiedza ze to tchorz i nie zachodza mi drogi tylko staja z boku i czekaja az przejde. Nieraz nawet w domu potrafi wystraszyc sie swojej miski i odskakuje z wielkim impetem nie patrzac co ma na drodze. Nie jest to latwy pies, widac postepy, wiem ze trzeba mu czasu, ale ja cierpie widzac jego ogromny strach na spacerach.
  19. No wlasnie w tym problem, ostatnimi czasy sporo sie z mezem przeprowadzalam i znajomi mi sie wykruszyli, ale czasami gosci miewam, jak Grasik juz kogos zna np. wolontariuszke Fele, to bardzo sie cieszy z Jej przyjscia, ostatnio nie patrzac ze jej pies na Niego warczy to skakal po Feli. Na akceptacje mezczyzny potrzeba mu tydzien czasu, mojego meza zaakceptowal po tygodniu i jak moj tata byl u Nas na swieta to tez po tygodniu Jego pobytu pies dopiero zaczal poruszac sie w dzien po mieszkaniu, a tak jadl i chodzil po mieszkaniu w nocy :( Na dworze nie ma szans abym go przekupila smakolykiem bo zwyczajnie ze strachu nie je tego a jak sie juz czegos nagle wystraszy to porzuca przekaske chocby nie wiem jak ja lubial. Od obcych rowniez jedzenia nie przyjmie, z tego sie akurat ciesze bo przynajmniej nikt mi go nie otruje.
  20. Pod koniec listopada wzielam ze schroniska psa, jest to mieszaniec rottka prawdopodobnie z onkiem lub kaukazem, z mezem wczesniej posiadalismy mixa rottka z nowofunlandem, wiem, ze z takimi psami sa male problemy czasami, zalezy po kim odzieziczy psychike, nasz poprzedni pies byl niezwykle robrykany, ale obecny Grasik musial byc porzadnie skrzywdzony przez jakiegos mezczyzne, boi sie ich panicznie, jak mamy jakiegos goscia w domu i jest to facet to pies siedzi w jednym miejscu i boi sie ruszac. Robi duze postepy, jak w domu sa sami domownicy to pies jest zywy i wie, ze u nas krzywda mu sie nie stanie, jednak na spacery widac ze chodzi bo musi sie zalatwic, jak juz zalatwi wszystkie swoje potrzeby to chce czym predzej wracac do domu, nie spuszczam go ze smyczy bo zaraz by zwial na widok jakiegos czlowieka. Poradzcie mi, jak nad nim popracowac, zeby uwierzyl, ze ma w sobie sile ktora w razie potrzeby bedzie stanowila Jego obrone, al nie tak, zeby mi atakowal kazdego, chce w niego tchnac troszke odwagi i rownowagi psychicznej, nie chce psa zabojcy, chcialabym aby byl naszym przyjacielem, ochrona mojego dziecka i mnie. Milam kiedys doskonale wytresowana suczke owczarka niemieckiego, moglam nie brac jej na spacery ani smycy ani kaganca, wystarczylo, ze wlozylam jej w pysk lon i Ona tak ze mna chodzila, puscila tylko na komende, byla moim obronca, jak ktos mnie probowac skrzywdzic to pies natychmist reagowal, najpierw ostrzegal a jak ktos nie bral pod uwage psa i dalej chcial mnie skrzywdzic to suka na niego skakal i szczerzyla zeby nie robiac najmniejszej krzywdy a tylko pokazujac, ze nie pozwoli mi nic zrobic. Ja juz nie mowie, aby Grasik byl taki jak moja sunka z dziecinstwa, boli mnie tylko fakt jak widze gdy pies na widok faceta kuli sie i chce uciekac, chcialabym mu jakos pomoc aby zapomnial o krzywdach i cieszyl sie obecnym zyciem przy nas. W domu jest grzeczny, mozemy go spokojnie zostawic samego w domu, nie rozwala sprzetow domowych, tylk czasem pogryzi zabawki dziecka czy cos innego, jak mial gryzaki to nic takiego nie niszczyl, czasem jakas zabawke, ale wetka mi odradzila kupowanie gryzakow bo podobno sa niezdrowe dla psow i moga nieraz wyrzadzic psu krzywe ( chodzi mi o jakies krtanie, uszy czy inne przysmaki ). Czy moze mi ktos poradzic aby jakos go wychowac ??? Jest madry i posluszny, szybko wylapuje co mu wolno a czego nie, chodzi mi glownie o nauczenie go odrobiny odwagi. Dziekuje z gory za wszelie propozycje :)
  21. O rany Wasze psy tez tak maja ?? Myslalam ze tylko moj Gras ma jakiego dziwnego bzika na punkcie koopkania na pagorkch i wielkich brylach sniegu, nieraz juz musialam mu myc....... tylasek :p
  22. Laro rozmawialam z Asia, nie dam rdy jednak zajac sie szczeniakiem onkowatym, ma juz pare miesiecy, musze tez brac pod uwage synka ktory moze byc dziabany przez malego urwisa. Szkoda, bo chcialabym mu dac szanse na domek :(
  23. Umowy nie mialam. Fela mieszka dwa kroki drogi ode mnie, ja nie mialabym gdzie wydrukowac wiec juz gotowa mi podrzucila, wystarczylo jej nick wpisac w szukaj i wyslac jej pw z prosba, Ona nie siedzi caly czas na dogo tylko ma prace i tez zajmuje sie psami z Ostrowi, wieczorem by wyslala.
  24. Informacji o nagrodzie nie napisalam bo nie wiem czy takowa bylaby zagwarantowana, czekam zatem na informacje czy moge tam umiescic kilka slow o nagrodzie. Teraz Ybot: Nie obrazaj sie, bo nikt nie ma zamiaru na Ciebie naskakiwac, tak zgadza sie, zaraz na gg dalas mi na poczatku wiadomosc, ze jest kto chetny na borderke, wyslalam Ci zdjecia choc mowilam, ze nie sa one wyrazne. Sprawa sterylizacji: Mowilas, ze Drabster ja wysterylizuje, a On sie ciagle zapieral ze nie ( na dowod jest chociazby to forum i moje archiwum gg ), dalas mi Jego gg zebym mogla z nim porozmawiac, uwierz, nie naskakiwalam na czlowieka, pytalam sie o to o co mnie pytano gdy adoptowalam swojego Grasa, tez na odleglosc, tez wczesniej psa nie widzialam, Drabster mial obawy czy jego suka i Bordi sie zaakceptuja, zapytalam sie zatem co zrobi z psem jak nie, odpowiedzial, ze ma jakies starsze malzenstwo ktore bardzo pragnie miec psa, ale huskie jest dla nich za zywym psem, ja na takie samo pytanie musialam odpowiedziec bo Gras nie byl testowany na zadnym dziecku a ja mam 2 letniego synka, tez zagwarantowalam, ze pies wowczas bedzie mial 15 hektarow do biegania, cieple miejsce do spania w domu, dobrego wlasciciela i mase pracownikow ktorzy kochaja psy i sie nimi opiekuja, czyli, ze pies w razie problemow trafi do mojego tescia. Nie zadawalam zadnych przykrych pytan, naskoczylas na mnie, zrobiliscie ze mnie potwora, ja w Ostrowi nie dzialam zbyt dlugo, nie jeze tam czesto bo nie jestem zmotoryzowana, zostawilam zatem ta adopcje na Waszej glowie bo stwierdzilam, ze na takie slowne przepychanki nie mam ochoty ani sily. Sprawa umowy: Ewa_m biorac psa ze schronu podpisala, ze pies wychodzi ze schronu, to samo podpisalam ja biorac Kobre, czy reszta dziewczyn, zwykle jak zauwazylas, jest duzo psow przywozonych do wawy do domow tymczasowych czy do hoteli, nie mozna zadnego znaku po zabraniu psa nie zostawic w schronise bo wlasciciele z tych psow sie rozliczaja z gminami itd. Pisalam o tym od samego poczatku, a nastepnie sie podpisuje juz umowe z docelowym wlascicielem, ze pies zostal zaadoptowany, powinny na tej umowie znajdowac sie wszelkie dane osobowe nowego nabywcy. Rowniez pisalam Wam, ze o umowe trzeba uderzac do Feli, ze wystarczy odezwac sie do niej na maila i Fela wysle mailem do wydrukowania takowa umowe, odezwaliscie sie ? Co do Drabstera, Asiu ja do tego czlowieka nie mam sil, wiesz jak ktos sie obraza za pytania odnosnie warunkow adopcyjnych to za zadne skarby nie przyzna sie do bledu i nie powie jak to dokladnie bylo z ucieczka psa. Ja moze nie mam warunkow takich jak Drabster, nie mam boksow dla psow, nie mam wlasnego domu, ale jak mi pies ucieknie to robie wszytko aby tylko psa zlapac, jezeli jest to hodowca a przynajmniej wielbiciel psow to powienien podchodzic do sprawy powaznie, pies byl po przejsciach i powinien byc otoczony specjalna troska, miec adresatke, nawet na podworku wyprowadzany na smyczy ( wybaczcie widzialam juz co pies potrafi w panice, wszedzie znajdzie dziure a nawet raz widzialam jak jakis pies przeskoczyl do moej suki i mnie sie bal to po budynku sie wspinal i zwial ). Jezeli zona Drabstera byla przeciwna psu to dlaczego wogole bral tego psa ??? Nie powinno sie robic takich rzeczy, musi byc ogolna akceptacja rodziny do zaadoptowania psa, to nie rzecz, to zywe stworzenie ktore rowniez czuje czy ktos go akceptuje czy nie, mysle, ze jak ktos ma tyle psow co Drabster powinien o tym wiedziec a nie narazac psa a takie przykre sytuacje jaka jest teraz. Ybot, teraz nie moze byc tak, ze jak pies sie znajdzie to trafi do jakiegos schroniska, teraz to ten pies bedzie mial tyle przezyc ze to sie w glowie nie miesci, nie po to porusza sie pol krju zeby odzyskac psa aby ponownie wsadzic go do schroniska, to nie jest wogole dopuszczalne. Ja pogadam z moim mezem Asiu, teraz jest na zwolnieniu lekarskim, prawdopodobnie bedzie jeszcze bardzo dlugo na zwolnieniu, moze zgodzi sie na to, ze jak suka sie znajdzie to moze ja przygarniemy i wowczas wspolnymi silami bedziemy starac sie jej szybko znalesc dom, ale jak mowie, musi to zaakceptowac moj maz i musi sie przedewszystkim pies znalesc. A jezeli maz sie zgodzi to ja juz psa doprowadze do lekkiej rownowagi psychicznej, jakos Gras jest juz duzo, duzo spokojniejszy, za dowod jest Fela ktora co jakis czas widzi Grasa i moj weterynarz ktory powiedzial, ze to nie ten sam pies z ktorym bylam zaraz po przywiezieniu ze schroniska, ze poprawa jest widoczna golym okiem i wowczas moze zrobimy zbiorke na sterylizacje by juz ta sprawa byla rozwiazana !!! Teraz jeszcze jedna wazna sprawa, zeby przez to wszystko ewa_m nie miala problemow, podpisala psa na siebie !!! Nie bawcie sie zatem teraz w przepychanki slowne, niech kazdy zrobi rachunek sumienia i przyzna sie do bledow, moim bledem jest to, ze jednak wycofalam sie z tego wszystkiego !!! Bo takie sa fakty, Drabster moze byc dobrym wlascicielem psow, moze je kochac ponad wszystko, ale temu jednemu nie byl w stanie zagwarantowac dobrych warunkow. Drabster mam nadzieje, tez zrobi sobie taki rachunek sumienia i wkoncu powie co sie z psem stalo, jak to bylo z ta ucieczka i nie bedzie narazac juz nikogo na koszty!!!
  25. Bordie juz na allegro, nie wiem moze napisalam tam troszke nie ladnie, ale malo mnie to obchodzi, jak pies sie nie znajdzie to porusze niebo i ziemie, ale konsekwencje takie opieki nad psem z taka psychika beda wyciagniete. Niekt nie pisal Drabsterowi, ze bedzie to latwy w utrzymaniu pies, ze bedzie trzeba z nia popracowac, ze jest plochliwa i wystraszona, ale egomosc potrafil sie tylko uniesc honorem, ze wie lepiej i wlasnie teraz wyszlo na jaw jak to sie zna na psach. Proponuje Drabsterowi zajac sie ferma mrowek, moze one mu uciekna to nie bedzie mial wielkiego problemu z szukaniem skoro nie ma na to czasu, bo to, ze On twierdzi, ze jej szuka to dla mnie malo przekonujace, caly dzien siedzi na gg i tylko w opisach ma jakies puste slowa !!! Co piesek bedzie siedzial na necie i szukal kontaktu z Drabsterem ??? Troszeczke odpowiedzialnosci za swoje zachowanie, gdybys Drabster byl uczciwym czlowiekim to powiedzialbys jak to bylo z rzekoma ucieczka sunki a nie pozwalal komus tracic tylko czas, benzyne i kase na blakanie sie po okolicy i szukaniu psa jak igly w stogu siana. A to jest lnk do aukcji o bordi: [URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=85901294"]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=85901294[/URL]
×
×
  • Create New...