-
Posts
21427 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Everything posted by mar.gajko
-
No właśnie. Duży pies MUSI być, prymitywnie mówiąc, karny. Szczekać może yorczek i podskakiwać do nóg, chociaż też nie powinien. Ja ostatnie psy biorę dorosłe, a ten 45 kg, wręcz stary jest :) nie miałam szansy na dobre wychowanie. Ale tak czy inaczej, nawet dorosły pies czy starszy, musi wiedzieć czego się od niego oczekuje i trzeba konsekwentnie to egzekwować.
-
Mam 45 kilowego, nielubi obszczekujących yorków. A mam ich na osiedlu ze 20. Albo i więcej. I co mam go uspić? Czy co? Panuje nad nim. Każdy kto się decyduje na dużego psa musi nad nim panować. To oczywiste. I nic nie ma wspólnego z tym blok. To takie prymitywne myślenie, że lepiej psu"na ogrodzie". Nie wymaga oczywiście :) żadnej wpłaty. Można pomędrkować tak czy owak.
-
Niestety podejrzewam, że może dzieci - chłopcy w wieku kilkunastu lat, stymulowali ją do "odstraszania" tych psiaków. To przecież dobra zabawa. No, nie. Kaśka nie jest psem mordercą. I nie chcę tu takich epitetów. A czy ktoś oddałby własnego psa po pogryzieniu innego, czy zagryzieniu, to ... nawet komentować takich mi się nie chce. Pies jest tylko psem. Gdyby puściła starego Nestora na żywioł po osiedlu, to z chęcią dopadłby jakiegos yorka, bo go nagminne obszczekują. I biorąc pod uwagę róznicę wielkości, pewnie by go zabił. Ale to JA odpowiadam za to, żeby nie latał luzem i nie próbował dyscyplinować małych psów.
-
Pani Ela zadzwoniła do mnie dzisiaj koło południa, że Kasia zagryzła psa sąsiadów. Psy dwa od sąsiadów biegały luzem zawsze i szczekały przez ogrodzenie. Podobno jeden z nich kiedys złapał Kasię za nos. Kiedyś, jakiś czas temu, wyskoczyła pierwszy raz, ale go "ścisnęła" i pies przeżył. Przez jakiś czas psy nie latały luzem. Dzisiaj wyskoczyła i zagryzła suczkę. Pani Ela powiedziała, że albo musi uśpić albo odda komuś do pilnowana (na łańcuch). Wkurwiłam się niepomiernie. Zadzwoniłam do Murki i wybłagałam, żeby Murek pojechał zabrać Kasię. W tej chwili sa już w drodze do hotelu. Kasia jest przerażona i zestresowana. Na razie nie będę roztrząsać, dlaczego tak się stało. Czyja to wina, bo to nie ma już znaczenia. Kasia musi dojść do siebie i trzeba ja ocenić, czy wszystkie małe psy będą dalej wzbudzać agresję. Nie wiem czy pamiętacie, w tym domu jest buldożka, i Kasia od pierwszej wizyty absolutnie nie przejawiała żadnej agresji w stosunku do tej suni. Pani powiedziała, że jak teraz widzi zakrwawioną Kasię, to boi się o dzieci. I sąsiedzi ją zlinczują, jeżeli Kasia zostanie. Proszę Was o deklaracje, sama teraz nie udźwignę wydatków, a nie ma co liczyć na to, że Kasia znajdzie dom szybko.
-
Pojechac z Jadwinią, Zobaczyć w jakim stanie Pan jest. Pies musi wychodzić 3 razy dziennie minimum. Państwo nie sa w jakimś strasznym wieku. 63, 65 lat to nie tragedia. Ale też musicie porozmawiać co by było gdyby... Czy wnuk, dzieci jakoś blisko mieszkają. Czy ewentualnie się zajmą chwilowo jak coś sie będzie działo, i nie chwilowo.