-
Posts
2903 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by florida_blue
-
AVIA - własnie jako prawie rottkę mi ją przedstawiono - rzeczywiście, matka była w typie rottki, już jest wysterylizowana... a córeczka no cóż ... :) Ma trzy miesiące i dzielnie rośnie pod okiem wujka amstaffa - robi z nim co chce, chociaż czasem wujek niechcący przydepnie ogon i trzeba się wtedy głośno poskarżyć ;) Domowe demolki wychodzą całkiem nieźle, jak na młode psię przystało :evil_lol: Avia uczy się do czego służą spacerki. Wie już do czego służy kanapa. Będzie średniej wielkości psiakiem. W stosunku do obcych jest dość nieufna i jest trochę szczekliwa, to brak kontaktu z człowiekiem we wczesnym szczenięctwie, ale wszystko do nadrobienia, w domu to prawdziwa dołóżeczkowa przytulanka. Przebywa w Domu Tymczasowym w Częstochowie, ale domku szuka wszędzie, nie zważając na odległość. Kontakt w sprawie adopcji : 728 712 883 [IMG]http://www.mediafire.com/imgbnc.php/65c8303076c441f8c729785344b26d216bfbcb120e57cc062ac803a1e267d45a6g.jpg[/IMG] [IMG]http://www.mediafire.com/imgbnc.php/9d6df3a9ce7f84b9fea7cbea114ed4e4d0bbcd35fcdbd97fb85e1c11bc19aece6g.jpg[/IMG] [IMG]http://www.mediafire.com/imgbnc.php/74b0a8ed78c7d98ea68fa2134738018ffd21c8ef34feadeceb9db2830c71b46c6g.jpg[/IMG]
-
TAJFUN to juś prawie siedmiomiesięczny piesek troszkę w typie owczarka niemieckiego, taki typ użytkowy, co to wygladać do końca nie musi, jest lekki i zwinny i ma wykonać zadanie ;) Ma szlachetny profil pyszczka, ma komplet szczepień, jest odrobaczony i rzecz jasna książeczkę zdrowia też ma. Tylko własnego domu nie ma z własnym Pańciem. Albo Pańcią. Albo obojem ;) Jeszcze się szczęście do niego nie uśmiechnęło niestety. Podrzucony pod jedno w centrów handlowych w Częstochowie, został zgarnięty przez ochronę jak plątał się po parkingu. Miał wtedy 2-3 miesiące i już było widać po nim, ze owczarkiem to on z pewnością nie będzie... Tajfun jest świetnie zsocjalizowany z innymi psami, bardzo ładnie odnajduje się w grupie, lubi też koty. Wymaga opanowanego i konsekwentnego opiekuna, bo jako dość inteligentne stworzonko Tajfun wykorzysta każdą możliwość bycia nieposłusznym ;) Najlepiej nadaje się jako towarzysz rodziny z nastoletnimi (nie małymi) dziećmi. Pies przebywa w Domu Tymczasowym w Częstochowie - kontakt w sprawie adopcji: 695523202 [IMG]http://www.mediafire.com/imgbnc.php/f6e842c3e307ed4b6d1414624557527ac0489c26bec7dc64985c177a0114264c6g.jpg[/IMG] [IMG]http://www.mediafire.com/imgbnc.php/a536f329c0b71947a7e7dec1de9f54ee68d696f1ae60440bb2671bef12ff05106g.jpg[/IMG] [IMG]http://www.mediafire.com/imgbnc.php/34996e662130f2649d2a743dbd5887f71e555d91620b34fe0b610d83a8c0190f6g.jpg[/IMG]
-
Bardzo ładna suczka w typie husky, odebrana podczas interwencji z bardzo złych warunków. Ma około 4 lat... i niestety wiecej informacji nie mam. Kontakt do osoby zajmującej sie adopcją psa 501589030 Suczka mieszka obecnie w Częstochowie [img]http://img21.mediafire.com/4a43d1cf54d272e3fc3d064388a34b28e4da2b4a43b8da32f4680f405f12deb24g.jpg[/img] [img]http://img20.mediafire.com/39b426783efd852cc56963ab7bec2562bfe7158491fece61e6976d96c45246864g.jpg[/img] [img]http://www.mediafire.com/imgbnc.php/79ab36485c7f635ac1d43832e9b058511379ba341cad5933e1fe769c047c0b4c4g.jpg[/img]
-
Nie wiem co tu jest więcej do wyjaśniania, skoro wersja, którą znam, jest dla Was z góry nie do przyjęcia... Ale, zgodnie z życzeniem, powtórzę wszytko po kolei – choć zapewne niektóre osoby nie dadzą się przekonać, bo wiedzą najlepiej, nawet jeśli nie miały z tym kompletnie nic wspólnego… Do Ivette Partyzant trafił awaryjnie, z tego co wiem, zaoferowała się zaopiekować jakimś zwierzakiem przez kilka dni. Partyzant był zgłoszony telefonicznie jako pies po wypadku - czy oczekiwała że będzie czyściutki, pachnący fiołkami i z kokardką? Pan który go dostarczył, zobowiązał się wozić do weterynarza. Kontakt z gabinetem mamy stały, więc jeśli coś by się działo niepokojącego to na pewno byśmy o tym wiedziały; taki mamy układ z lecznicami i nie musimy w tym celu wydzwaniać do DT. Dla tego psiaka były tylko dwie opcje: mieszkanie Ivette albo schronisko - i po całej tej aferze żałuję, że od razu nie trafił do tego drugiego miejsca. Miałabym wtedy wyrzuty sumienia, że niestety nie da się uratować każdego zwierzaka, ale nikt nie oskarżałby mnie o rzeczy które nie miały miejsca i nie wysuwał pod adresem fundacji tak daleko idących pomówień. Niestety głupio zrobiłyśmy (jak się teraz okazuje) że chciałyśmy dać mu szansę na życie za wszelką cenę, nawet oddając do zupełnie przypadkowego, niesprawdzonego domu. Nagle okazało się, że pies musiał NATYCHMIAST zniknąć z domu Ivette, MUSIAŁAM go zabrać, chociaż nie miałam dokąd, podobno zbyt energicznie (a więc zapewne brutalnie) biorąc na ręce… (Btw: DT który tak szybko musiał się pozbyć Partyzanta, chwilę potem przyjął innego psa – Światusia, z którym już nie miał żadnych problemów…). Partyzant trafił do Marty, która nie dawała sobie rady z opieką nad nim, bo to nie był łatwy pies, miał ciężki i spaczony charakter. W rezultacie pojechał więc do Białej i stamtąd uciekł. Nie wiem JAK uciekł, ale był szukany. I oskarżenie o braku ogłoszeń jest nieprawdziwe. Co więcej - w ramach tych poszukiwań dostała się nam kudłata biało-brązowa młodziutka suczka, zgłoszona przez kogoś jako odnaleziony Partyzant. To jest przecież do sprawdzenia. Z Martą nie miałam częstego kontaktu, stąd brak zdjęć z domu tymczasowego. Fundacja ma pod opieka naprawdę duża gromadę podopiecznych, do tego dochodzą adopcje (w tym wizyty przedadopcyjne), interwencje, pobyty w lecznicach, sterylki miejskich kotów, wyręczanie schroniska, a prawie każdy z nas pracuje lub się uczy, więc po prostu nie wyrabiamy i mniejsze sprawy (jak np. robienie zdjęć właśnie) musimy czasowo odpuszczać. O tym, że działamy całkowicie charytatywnie, chyba nie muszę przypominać. Zresztą, gdyby komuś (a zwłaszcza Ivette) zależało na informacjach o psie, odwiedzeniu go, to mogła bez problemu się z Martą skontaktować, bo dysponowała numerem jej telefonu. A nawet jeśli z jakichś powodów by go utraciła, to widniał on jako kontaktowy na naszej stronie internetowej. Dla chcącego nic trudnego. Więc w czym problem? Częstochowa to nie Tokio. Jeśli chodzi o rozliczenia, nic mi nie wiadomo żeby dla Partyzanta wpłynęły jakiekolwiek wpłaty. Zresztą utworzyłam jego wątek nie w celu zbierania pieniędzy, ale znalezienia DT, bo to przecież było najważniejsze. Gdzie, w którym miejscu napisałam że zbieramy na niego pieniądze i prosimy o wpłaty? Zresztą napisałam nawet wyraźnie w poście nr 11 „(…) jedyne co mogłyśmy zaoferować to pokrycie leczenie u naszego weterynarza(…)”. Działaliśmy wtedy jako oddział For Animals i tylko oni mają wgląd do konta. Wszelkie faktury także trafiały do „centrali” Fundacji For Animals. Jeżeli ktoś chce, po wszelkie wyciągi (najlepiej z dowodem swojej wpłaty żeby łatwiej było odszukać) i faktury można się do nich zwracać, my całą dokumentację przekazywaliśmy na bieżąco i powinna się tam znajdować. Rozliczenia i sprawozdania były robione przez FFA w Katowicach lub ich księgowość. Kiedyś działałam dużo na Dogomanii, teraz widzę, że czasem nie warto - choćby dla zachowania względnej równowagi psychicznej. Nie jestem w stanie zrozumieć jak można zakładać, że ja - mając jakieś niecne zamiary wobec psa, planując jego likwidację (w jakikolwiek sposób) - otwieram mu nowy wątek na ogólnopolskim forum, wstawiam jego zdjęcia i szukam dla niego pomocy w postaci innego DT. Tym bardziej likwidację psa, który już otrzymał pomoc i miał szansę na powrót do względnie normalnego życia, bo okazało się, że był potłuczony a nie połamany, miał robione badanie rtg, które nie wykazało żadnych złamań, a zmiany w kręgosłupie miały podłoże artretyczne. Po prostu starszy, zaniedbany, schorowany psiak, który najwidoczniej nie miał łatwego życia... Dodatkowo: według niektórych wymyśliłam i przeprowadziłam uśmiercenie psa, który był poddany obserwacji weterynaryjnej z powodu rzekomego pogryzienia. Ową „obserwację” miał prowadzoną „w domu”, zamiast – zgodnie z przepisami - w lecznicy lub schronisku, gdzie tak naprawdę powinien trafić. Nie trafił tylko i wyłącznie ze względu na troskę o niego, bo wszyscy mamy świadomość jakim miejsce jest częstochowskie schronisko… A zwłaszcza dla takich starych, mało atrakcyjnych i praktycznie nieadopcyjnych zwierząt. Pytanie tylko: co ktokolwiek miałby osiągnąć dzięki uśmierceniu Partyzanta? Bo jakoś żaden racjonalny powód zupełnie nie przychodzi mi do głowy. Same insynuacje, nie poparte ani odrobiną zdrowego rozsądku… Naprawdę jest mi bardzo przykro, że Partyzant uciekł i nie udało się go odnaleźć. Takie przypadki się zdarzają, tym częściej, im z większą ilością zwierząt ma się do czynienia (na szczęście to był pierwszy i ostatni pies w fundacji, który uciekł), ale na pewno nie pozostaliśmy na to obojętni, wbrew temu co się tu wypisuje (ciekawe, że zupełnie nieznane, obce osoby lepiej wiedzą co ktoś czuje…). Jeszcze dwa słowa do Krzyśka: czy to dobrze czy źle - nie wiem - ale przynajmniej nie rozmnażamy tak jak ty bezpapierowych suczek z agresją lękową w celach zarobkowych. Kastracje i sterylki to jedne z podstawowych działań naszej fundacji w walce z bezdomnością zwierząt, podobnie jak walka z pseudohowlami – dokładnie takimi jak twoja. Dobrze wiesz, że właśnie za celowe i z premedytacją dokonane rozmnożenie swojej suki zostałeś natychmiastowo i bezwzględnie usunięty z fundacji, choć błagałeś o możliwość powrotu do nas. Żadna szanująca się organizacja prozwierzęca nie trzymałaby kogoś takiego w swoich szeregach. Jeszcze niedawno umieściłeś na tym wątku (pod innymi nickiem) posta w naszej obronie. Teraz w odwecie za wyrzucenie z grona wolontariuszy zmieniłeś stanowisko o 180 stopni. Ciekawy przykład hipokryzji (a może schizofrenii?) pokazującej jak dołączenie do grona rozmnażaczy kundli zmieniło w tak krótkim czasie Twoje widzenie tej samej sprawy… florida_blue
-
[B]SUNIA 9 LAT , Częstochowa[/B] niestety bezimienna, czarna podpalana, kopiowana, nie była szczenna, podobno ładne. Wychowana w mieszkaniu, w centrum miasta. W domu jest 2 letnie dziecko. Nie niszczy, nie brudzi, nie wyje itd, wystarczy jej jeden (!!!!!) spacer dziennie. powód oddania: brak czasu zdjecia : brak Do odbioru natychmiast. 14.02.2011 przyprowadzona do uśpienia, weterynarz odmówił
-
Mix astki z depresją zostaje w DT na stałe:)
florida_blue replied to plastelina's topic in Już w nowym domu
odpowiedz na PW -
Mix astki z depresją zostaje w DT na stałe:)
florida_blue replied to plastelina's topic in Już w nowym domu
dostałam zdjecia, jednak wyszły koszmarnie kiepsko... wstawiam te "możliwe" chociaż Pitki na nich niewiele widać... akurat obie usiłowały sie zmiescić na kolanach przy czym Pitka sie pchała podstępnie dając buziaki a Boksiul udawała straszliwie zmęczoną i śpiącą i wcale nie zamierzała dac sie zepchnąć... [IMG]http://img651.imageshack.us/img651/3243/zdjcie911.jpg[/IMG] [IMG]http://img580.imageshack.us/img580/5592/zdjcie908.jpg[/IMG] -
Mix astki z depresją zostaje w DT na stałe:)
florida_blue replied to plastelina's topic in Już w nowym domu
Fotki mam nadzieje będą wkrótce, moze nawet dzisiaj, Pitka jest wciąż bardzo przytulasta i całująca, moze nawet bardziej niż wcześniej. Wygląda idealnie, szczupła, ale fajnie odkarmiona i błyszcząca. A nowym znajomym dała się poznać jako przeurocza sunia i jakoś nie chcą uwierzyć, że potrafi uszczypać na ulicy (a ja widziałam sama to wiem ;) ) Tylko myślę, że Seymour się nad nią znęca psychicznie, bo nie daje się pobawić szczurkiem a Pitka by tak straszliwie chciała .... ;) -
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
florida_blue replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
[B][SIZE="4"]Jamnik ma już domek[/SIZE][/B] [quote name='florida_blue'][B]imię :[/B] [COLOR="blue"]Amik[/COLOR] [B]kontakt:[/B] 728712883 lub 507384974, Częstochowa [B]opis:[/B] Około 4-5 miesięczny piesek w typie jamniczka. Zaszczepiony 1 raz na choroby zakaźne, odrobaczony, odpchlony, ksiązeczka zdrowia. Spokojny i grzeczny, [B]nie niszczy[/B], uczy sie czystości. Łóżeczkowy – jak każdy jamnik. Nie lubi zostawać sam. I lubi surową marchewkę :) Ładnie dogaduje sie z innymi psami, nawet duzo wiekszymi, bawi sie z kotami. [B]link:[/B] nie ma wątku na dogo, [URL="http://www.elpis.org.pl/9064/9064/"]http://www.elpis.org.pl/9064/9064/[/URL] [B]zdjecie:[/B] [IMG]http://elpis.web-fix.net/wp-content/uploads/2010/10/jamniorekAmik-1.jpg[/IMG][/QUOTE] -
[quote name='Hippies']ŁOJ ... jak poczytałam nie lubi zostawać sam .... Kamila sąsiedzi napewno wtedy by mnie wywalili jakby z Maksem na dwa głosy zespół założył ... :diabloti::diabloti::diabloti: A Kacper by im dyrygował .... :diabloti::diabloti::diabloti: A tak na marginesie ... jak jedziesz to mam nadzieję że wstąpisz Maksa i Kacpra odwiedzić .... hmmm ? :mad: wedle życzenia :) a jamnik zostaje sam z drugim psem i jest ok. Tylko jak sam jest to dziób drze ;) agga - a ja już widziałam , parara :razz:
-
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
florida_blue replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
[B]imię :[/B] [COLOR="blue"]Amik[/COLOR] [B]kontakt:[/B] 728712883 lub 507384974, Częstochowa [B]opis:[/B] Około 4-5 miesięczny piesek w typie jamniczka. Zaszczepiony 1 raz na choroby zakaźne, odrobaczony, odpchlony, ksiązeczka zdrowia. Spokojny i grzeczny, [B]nie niszczy[/B], uczy sie czystości. Łóżeczkowy – jak każdy jamnik. Nie lubi zostawać sam. I lubi surową marchewkę :) Ładnie dogaduje sie z innymi psami, nawet duzo wiekszymi, bawi sie z kotami. [B]link:[/B] nie ma wątku na dogo, [URL="http://www.elpis.org.pl/9064/9064/"]http://www.elpis.org.pl/9064/9064/[/URL] [B]zdjecie:[/B] [IMG]http://elpis.web-fix.net/wp-content/uploads/2010/10/jamniorekAmik-1.jpg[/IMG] -
>>>Szariczek już nie cierpi, odszedł spokojnie...<<<
florida_blue replied to Olena84's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
cajus masz zapchaną skrzynkę -
>>>Szariczek już nie cierpi, odszedł spokojnie...<<<
florida_blue replied to Olena84's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Shania, ja myslę, że teraz to już pass. Pies szcześliwie odnaleziony, decyzja podjęta przez osobę odpowiedzialną za psa i ma opiekę zapewnioną. -
>>>Szariczek już nie cierpi, odszedł spokojnie...<<<
florida_blue replied to Olena84's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
coolbart, dziękuję :) -
>>>Szariczek już nie cierpi, odszedł spokojnie...<<<
florida_blue replied to Olena84's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
MonikaOnka i Ola - wydrukujcie jakies mini uloteczki z nr tel kontaktowym dla tych grzybiarzy, żeby im rozdać ... I te stacje paliw okleić plakatami i w kamienicy polskiej tez zostawcie plakaty - tam jest pizzeria czy bar jakiś ... -
>>>Szariczek już nie cierpi, odszedł spokojnie...<<<
florida_blue replied to Olena84's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
pszczyna jest dość daleko od tamtych okolic... a znajoma mi podsunęła pomysł - tam są grzybiarze, przy trasie stoją - moze ich też po drodze pozaczepiacz? -
>>>Szariczek już nie cierpi, odszedł spokojnie...<<<
florida_blue replied to Olena84's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jezeli jechali w strone czestochowy to kaktusa mieli po lewej . tam jest skrzyzowanie ze światłami, tak troche na łuku drogi . -
>>>Szariczek już nie cierpi, odszedł spokojnie...<<<
florida_blue replied to Olena84's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ola a bedziesz miała tam jak podjechać ???? -
>>>Szariczek już nie cierpi, odszedł spokojnie...<<<
florida_blue replied to Olena84's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ok, przesłałam już linka do plakatu, wstawiłam na nasza strone. nie wiem czy tam nie podlega teren pod schronisko w tarnowskich górach ? skoro nie myszków ? -
>>>Szariczek już nie cierpi, odszedł spokojnie...<<<
florida_blue replied to Olena84's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
do KOGO jest podany nr na ogłoszeniu ????????????? -
>>>Szariczek już nie cierpi, odszedł spokojnie...<<<
florida_blue replied to Olena84's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zaraz przeczytam wszystko, dopiero dostałam info, jestem przy kompie. Dałam znać dziewczynie z Rudnika wielkiego - to po stronie kaktusa , jeszcze dzisiaj pojezdzi go szukać , zaraz wchodzi na internet też i sciaga zdjecia, postara sie ogłoszenia druknąć , prosiłam zeby wysłała wiadomosc do znajomych